Jump to content

Policjanci rozbroili powstańca


Recommended Posts

a wlasnie ci stróże prawa" teraz protestuja,bo mało zarabiają...
A co z bronią która zalega w muzeach?? czy też jest należycie pozbawiona cech bojowych?? jakie pole do popisu dla dzielnych prokuratorów... np.taki kaczor"(czyt.T-34)stoi toto sobie i tylko patrzeć jak nie znani sprawcy wypalą z niego w... i tu każdy może sobie dopisać cel :)
Jak nic zaczyna się nam kłaniać nie jaki Orwell...
mam nadzieję że im nie odpuści i wystąpi zwrot skradzionego przez urzędasów mienia i odszkodowanie. Oby starczyło mu sił.
Link to post
Share on other sites
  • Replies 230
  • Created
  • Last Reply
  • 3 months later...
Warszawa (PAP) - Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał w mocy postanowienie Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli, który w listopadzie ub.r. orzekł przepadek kolekcji broni powstańca warszawskiego Waldemara Nowakowskiego na rzecz Skarbu Państwa. Obrona zapowiada interwencję u RPO.

Sąd utrzymał w mocy także postanowienie sądu rejonowego dotyczące umorzenia postępowania ws. nielegalnego posiadania broni przez Nowakowskiego. SR odstąpił od ukarania Nowakowskiego ze względu na znikomą szkodliwość popełnionego przez niego czynu. W uzasadnieniu swojej decyzji podkreślił, że Nowakowski jest emerytowanym majorem Wojska Polskiego, ma 77 lat i nie był dotychczas karany. Zażalenie na tę decyzję składała prokuratura. Wyrok SO jest prawomocny i ostateczny.

Obrońca Nowakowskiego mecenas Jan Woźniak zapowiedział w rozmowie z PAP interwencję u Rzecznika Praw Obywatelskich, który mógłby w tej sprawie złożyć wniosek o kasację do Sądu Najwyższego.

Zdaniem Woźniaka, przedmioty odebrane Nowakowskiemu nie były bronią, a tzw. destruktami, które nie spełniają definicji broni palnej zawartej w ustawie o broni i amunicji. Mówi ona, że taką bronią jest iebezpieczne dla życia lub zdrowia urządzenie, które w wyniku działania sprężonych gazów, powstających na skutek spalania materiału miotającego, jest zdolne do wystrzelenia pocisku lub substancji z lufy albo z elementu zastępującego lufę, a przez to do rażenia celów na odległość".

Dalsze działania ws. odzyskania kolekcji broni zapowiada także Nowakowski. Będę walczył do końca, łącznie z interwencjami w Trybunale w Strasburgu; około 200 sztuk broni ocaliłem od zapomnienia i zniszczenia, zrobiłem coś dobrego a nie złego" - powiedział w środę PAP Nowakowski. Dodał, że policja oddała mu tylko 28 eksponatów.

W SR Nowakowski mówił, że zabytkową broń i inne militaria kolekcjonuje od pół wieku. Na przestrzeni tych lat zebrane przez siebie przedmioty wypożyczał telewizji, organizatorom wystaw związanych z II wojną światową, a także Muzeum Historycznemu m.st. Warszawy czy Muzeum Powstania Warszawskiego. W jego domu na warszawskim Kole kolekcję oglądały wycieczki szkolne.

W lipcu 2008 r. policja zajęła w domu Nowakowskiego ponad 190 sztuk broni. Po zbadaniu przez ekspertów, niewielka część kolekcji została zwrócona - głównie wiatrówki, straszaki i pistolety startowe.

SR orzekł, że pozostałe 171 sztuk militariów nie powinno wrócić w ręce kolekcjonera, a trafić w całości do instytucji, która zapewni jej odpowiednie warunki przechowania i ekspozycji. Wydając decyzję, sąd powołał się na opinie ekspertów, którzy ocenili, że znacznej części broni odebranej Nowakowskiemu można przywrócić cechy użyteczności.

Sąd Rejonowy podkreślił także, że Nowakowski miał szansę zalegalizować posiadaną przez siebie kolekcję na mocy nieobowiązujących już dziś przepisów ustawy z 2005 r., której założeniem była abolicja dla powstańców warszawskich, przechowujących broń sprzed 1944 r. Wielu z nich bało się wówczas oskarżenia o nielegalne jej posiadanie i obawiało się przekazać ją Muzeum Powstania Warszawskiego

czyli za razem można posiadać taką broń i nie można.
Link to post
Share on other sites
A niby jak mają zwrócić Nowakowskiemu jego kolekcję jak już pewnie dawno się gdzieś rozeszła ? A z resztą teraz nikt nie ma w milicji do tego głowy , bo wsadzili swoich komendantów w stolycy i szukają 100 000 000 zeta które gdzieś poszły na zakupy ołówków , papieru i jakchś samochodów ... i do kieszeni paru stróży prawa i wspólników tej całej przewałki...co mogło zdenerwować innych stróży prawa którym nic z tego nie kapnęło :)... No jakaś makabra taka jakaś ...czyli normalnie jak zawsze.
Link to post
Share on other sites
Hebda chyba 77 z tego co pamiętam ale jest to informacja do sprawdzenia.

kol. karabin, oczywiście że jest to zwykła i bezczelna kradzież w majestacie prawa, egzemplarze w kolekcji zapewne nie pochodziły z żadnych wykopalisk, wnioskuje po stanie zachowania, pewnie kupione, darowizny itp, więc prawo własności miał do nich pan Waldemar, kolekcja ładna to i chcą teraz ukraść. Powiem Wam historie rodem z PRL, może nie militarna ale też o złodziejstwie państwa w majestacie prawa w stosunku do obywateli, historia autentyczna:

W latach 80 tych, pewna pani z miejscowości X wyjechała do USA jak to się mówi na zarobek, po 4 latach pracy przywiozła do Polski 50 tys dolców, wtedy był to majątek (mieszkanie 70m w Lublinie na Czubach kosztowało wtedy 5 tys dolarów, więc można było za to kupić 10 mieszkań!), owa pani wróciła, miała córkę na wydanie, a że troche hajsu przywiozła to i się amator zaraz znalazł i obiecała córce że jak wyjdzie za mąż to kupi jej dom z ogrodem oraz sad. Córka wyszła za mąż i dostała obiecany dom z ogrodem i sad, kosztowało to 30 tys dolców. Ale ową panią zainteresowało się SB, przyszło dwóch ubeków i zaczęli wypytywać że w Ameryce się było, a po co a na co, że pewnie zabronione dolary się przywiozło, że za co kupiła tą posesje dla córki itp, no i mamuśka spanikowała i wygadała że za dolary. Poszła skarga do prokuratury, prokuratura wniosek do sądu a sąd orzekł przepadek na rzecz skarbu państwa z racji że było to kupione za dolary czyli uznano to za świadczenie niegodziwe, co najlepsze potem jeden z tych ubeków odkupił to od skarbu panstwa za już godziwe polskie zlotowki, zreszta za marne grosze. Tak to bywalo w PRL, jak jest teraz? Dla mnie bez roznicy... A najlepsze to to ze kolekcja pana Waldemara przetrwala nawet PRL czyli jest nawet gorzej...
Link to post
Share on other sites
czytam i czytam, chcę pobluzgać to słów brakuje. aż łeb urywa.
kol. zabi podał przykład to pozwolicie, że ja również króciutko. kilka lat temu (już w tej lepszej, sprawiedliwej Polsce)do pewnego kolekcjonera monet zawitali powiedzmy to otwarcie: złodzieje i bandyci. na podstawie podejrzenia o to że w swych zbiorach posiadać może monety pochodzące z przestępstwa wzięli jego zbiór w depozyt, do analiz itp. oczywiście spisano co zostało wydane, ale... nie tak jak powinno być. po jakimś czasie zawołali go do komendy i wydali zbiór. okazało się że nie wszystko się zgadza. nominały, roczniki owszem ale już nie mennice. oczywiście wcieło rary a na ich miejscu znalazły się te nic w sumie nie warte. kilka stanów też sobie jakaś świnia uzupełniła na lepsze. oczywiście milicjanty kazały wyp...ad zrobić bo przecież się wszystko zgadza. pozdro
Link to post
Share on other sites
Znajomy z okolic przyczółka magnuszewskiego ma kolegę policjanta i ten smutak mówi że jak wiedzą że mają jechać do jakiegoś kolekcjonera to tylko ręce zacierają bo potem pierwsze osoby które to odkupują od nich to prokuratorzy i ich koledzy po fachu. Zero poszanowania konstytucyjnego prawa własności w tym państwie, jak dla mnie to zwykłe gestapo tyle że może metody przesłuchań się zmieniły, chociaż małolatom za jaranie zioła też potrafią nieźle przyp... Rozmawiałem nawet na ten temat z pewnym parlamentarzystą (nie powiem z jakiej partii bo po co), opowiedziałem co się dzieje w tym kraju, historię pana Waldemara, pokiwał głową i powiedział że tak bywa...
Link to post
Share on other sites
  • 2 weeks later...
http://www.bibula.com/?p=34179

Policyjne dno – Robert Wit Wyrostkiewicz
Aktualizacja: 2011-03-8 4:42 pm

Pod koniec lutego 2011 r. polski sąd po akcji policyjnej z 2008 r. postanowił pognębić weterana Armii Krajowej, powstańca warszawskiego, inwalidę wojennego i kolekcjonera. Kilka dni wcześniej policja zabrała się za inną “grubą rybę”: archeologa-amatora z Sieradza, pasjonata, współpracującego z kilkoma uniwersytetami na całym świecie, który bynajmniej nie robił nic złego, przeciwnie (do tego tematu wrócimy na naszych łamach). Życie obu Panów mogłoby być przedstawiane na szkolnych lekcjach jako przykład bezinteresownej miłości do historii i Ojczyzny. Tymczasem policjanci skorzystali z bardzo kontrowersyjnej interpretacji ustawy o broni i amunicji oraz ustawy o zabytkach, tak by zwiększyć wykrywalność “groźnych” przestępców kosztem Bogu ducha winnych pasjonatów historii. Innymi słowy policja zamiast pucharów i dyplomów zaproponowała im… kraty.

Wydaje się, że niektórym postmilicjantom dalej przyświecają stare hasła o AK-owskich bandytach. W 2008 r. celem policjantów stał się major Waldemar Nowakowski, weteran Armii Krajowej, powstaniec warszawski, inwalida wojenny i kolekcjoner. Major posiadał ponad tysiąc eksponatów związanych z militarną historią Polski (mundury, odznaki wojskowe, hełmy, a także niestrzelającą broń). W czasach PRL major, jak wielu jego kolegów, siedział w więzieniu. Jednym z jego sędziów był Stefan Michnik, przyrodni brat Adama Michnika. W latach 80. milicja szukała w domu majora solidarnościowej bibuły. Znalazła jedynie zabytkową broń i po stwierdzeniu, że broń jest właściwie pozbawiona cech używalności, wydano mu zgodę na posiadanie kolekcji. Od tego czasu dom powstańca odwiedzały liczne wycieczki szkolne i prywatne; major opowiadał o historii Polski, żył pragnieniem zachowania od zapomnienia wielu wspaniałych eksponatów. Aż do czasów III RP i roku 2008, kiedy to policja do spraw terroru (tak, terroru!) najechała jego mieszkanie i skonfiskowała 190 sztuk “broni”. Nie zapisali nawet dokładnie, co zabierają… Prawdopodobnie nie potrafiliby skatalogować swojego zaboru, o czym według majora świadczyło ich dyletanckie zachowanie. Środowisko mediów zajmujących się militariami wyśmiało policję za amatorszczyznę, ponieważ broń majora dawno bronią nie była i po prostu nie dało się z niej strzelać. Środowiska kombatanckie stanęły za nim murem. Podobnie wiele organizacji historycznych, jednak policja szybko odtrąbiła swój sukces: wyeliminowano arsenał broni, która mogła trafić do groźnych bandytów. A więc znowu o bandytach… jak przed ponad 50 laty… Czasy inne, ale bezczelność i głupota służb mundurowych nadal ta sama. Niestety, w 2008 r. sąd umorzył postępowanie w sprawie nielegalnego posiadania broni przez powstańca warszawskiego (tylko ze względu na wiek i niską szkodliwość czynu). Orzekł jednocześnie przepadek kolekcji na rzecz skarbu państwa. Na zwrot eksponatów majora, które kolekcjonował od czasów walk w powstaniu warszawskim przez kilkadziesiąt lat swojego życia, nie zdecydował się także sąd wyższej instancji. 23 lutego 2011 r. Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał w mocy postanowienie Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli – czyli zabrano dorobek życia, pasję, serce inwalidzie wojennemu… Można by tylko zapytać: a nie lepiej ścigać prawdziwych przestępców, a nie mataczyć w takich sprawach jak porwanie Olewnika? Nie lepiej, droga policjo?

W sprawie majora Waldemara Nowakowskiego tygodnik “Nasza Polska” dwukrotnie wysłał pytania do biura prasowego Komendy Głównej Policji. Do dnia zamknięcia numeru nie otrzymaliśmy w tej sprawie odpowiedzi.

Robert Wit Wyrostkiewicz
Link to post
Share on other sites
Cóż można na to powiedzieć?
Żal i wstyd wobec tego żołnierza i kolekcjonera.
A mówi się ,że prawo nie działa wstecz...
przecież już Go kontrolowali i wiedzieli co ma w zbiorach i jakie one są?!
No cóż , Bartoszewski jednak miał rację .
Link to post
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.




×
×
  • Create New...

Important Information