Jump to content

steell

Forum members
  • Posts

    3736
  • Joined

  • Last visited

    Never

Everything posted by steell

  1. Tytuł artykułu jest mylący, może celowo, a może dziennikarz nie rozgarnięty.
  2. Z muzeum narazie nic nie wiadomo Cytat: Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wstrzymał do czasu rozpoznania decyzję ministerstwa kultury o połączeniu Muzeum II Wojny Światowej z Muzeum Westerplatte w Gdańsku. Sąd rozpatrzy skargę i podejmie decyzję.
  3. Michnik toasty wznosił za tekę ministerialną dla Kiszczaka to czego oczekujecie od Wyborczej"? To taki Gross tylko o wielu nazwiskach.
  4. Zakładając że ten ubot" leży tam na dnie, to koszt wydobycia tak by niczego nie zniszczyć może znacznie przekroczyć oferowane 5 tys zł.
  5. Z zasady jako nie fachowiec nie wypowiadam sie w tym temacie, ale zdjęcie wstawione przez leszek01 2015-08-16 11:38:00 spowodowało u mnie poważne problemy zdrowotne. Na chwilę obecną nie wiem czy przeżyję.
  6. Poprawia samopoczucie, ale z drugiej strony świadczy o mizerii wyposażenia.
  7. Odbuduje się jeszcze większy i piękniejszy, nie martw się.
  8. Tu to samo miejsce trochę wcześniej http://fotopolska.eu/119609,foto.html?o=u141669
  9. Trochę tego nazbierałeś. Fajnie by było zrobić uproszczoną makietę czołgu z przeźroczystej grubej pleksi i osadzić w niej elementy odnalezione w miejscach im należnych. No ale to tylko takie marzenia :)
  10. Wybaczcie niecierpliwość ale ciekawość mnie zjada od wewnątrz. Są dostępne fotki wnętrza tego egzemplarza po wyczyszczeniu z błota?
  11. No to może cofniemy się trochę dalej w czasie. Lechici a Piastowie" Nie będę cytował całego tekstu bo każdy sobie przeczyta, natomiast jak to faktycznie jest? wszak nawet obecnie niektóre nacje nazywają nas lachami w różnych odmianach tego słowa. http://www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/lechici1.html
  12. Tarcze drużyny mogły być w miarę jednolite, oczywiście chodzi o barwy. Do tego zrobione na błysk hełmy i podobne płaszcze. Ustawienie szyku z podobną bronią i mamy w miarę jednolicie wyglądające wojska. To najprostsze rozwiązanie, woj przyjmowany do drużyny musiał być w jakiś sposób wyróżniany o reszty kręcącej się po grodzie, w tym wypadku możliwe że wręczano np. płaszcz, który pewnie był znakiem zastrzeżonym" dla drużyny. Koszt do przyjęcia a symbol widoczny od razu. Pewnie w przypadku zużycia lub zniszczenia, zakup nowego był już w gestii drużynnika ale co mundur" to mundur"
  13. Prawdę mówiąc, chrześcijańska Europa miała sporo szczęścia. Jak pisał tysiąc lat temu Ibrahim Ibn Jakub: „Na ogół Słowianie są skorzy do zaczepki i gwałtowni i gdyby nie ich niezgoda wywołana mnogością rozwidleń ich gałęzi i podziałów na szczepy, żaden lud nie zdołałby im sprostać w sile”. Być może gdyby nie nasza kłótliwość, językiem współczesnej dyplomacji byłby nie francuski, ale słowiański.. http://www.focus.pl/historia/artykuly/zobacz/publikacje/chuligani-z-wasami/strona-publikacji/2/nc/1/ Swarliwość pozostała nam do czasów obecnych
  14. Pozwolę sobie jeszcze raz na cytat ze wcześniej zamieszczonego linku Polanie nie narzekali na brak wojowników. Ma on trzy tysiące pancernych [podzielonych na] oddziały, a setka ich znaczy tyle co dziesięć secin innych [wojowników]" - pisał o Mieszku żydowski kupiec Ibrahim Ibn Jakub. Nie wiem na ile wiarygodne liczby ale jeżeli są prawdziwe to całkiem niemała siła jak na ten region Europy. Bolesław Chrobry olśnił cesarza Ottona potęgą swojej armii. Gall Anonim pisze o tarczownikach i pancernych witających cesarza. Dzielnych wojach w pancerzach i błyszczących hełmach, uzbrojonych we włócznie, topory i miecze. Nie ma słowa o jeździe i łucznikach, możliwe że jako odziały niejednolicie i bardziej ubogo uzbrojone nie nadawały się na uświetnienie uroczystości. Myślę ze o olśnienia potęgą" nie doszło, chociaż z drugiej strony Słowianie mocno dawali się we znaki zachodnim sąsiadom.
  15. Co do samych Słowian uważanych za protoplastów, dosyć ciekawy opis /nie doczytałem jeszcze do końca/. Moja uwagę zwrócił opis W latach 610-617 Słowianie nękali najazdami Bałkany, sprawiając, że zromanizowane ludy zamieszkujące te okolice uciekały lub chroniły się w górach. Prokopiusz, opisując armię najeźdźców, pisał o piechocie uzbrojonej we włócznie, zatrute strzały, łuki oraz tarcze. Walczyć mieli w szyku luźnym, który Bizantyjczykom wydawał się bezładny. Co ciekawe, kiedy w 626 roku wspólna armia Awarów i Słowian uciekła spod murów Konstantynopola, obrońcy wśród trupów znajdowali także zwłoki kobiet wojowników. Kobiet, które do walki stawały ramię w ramię z mężczyznami! Wielu ówczesnych pisarzy podkreśla, że barbarzyńcy lubili walkę partyzancką, atak z zasadzki, jednocześnie unikając konfrontacji w otwartych bitwach. Pseudo-Maurycy odnotował, że chętnie uciekali się do rozmaitych forteli, bardzo sprawnie przekraczali rzeki. Potrafili też ukrywać się przez wiele godzin pod wodą, używając do oddychania jedynie trzcinek. Mamy źródło i opis uzbrojenia. http://bytzbiorowy.pl/showthread.php?1495-S%B3owianie-najbardziej-tajemniczy-lud-Europy
  16. Próbował, ale w tamtych czasach koszt konia był na tyle wysoki że zamykanie konnicy w grozie to było marnotrawstwo.
  17. http://www.bog.webd.pl/kcn/strzaly/#imageAnchor Sporo informacji na temat grotów strzał. Gama modeli grotów z tamtego okresu ogromna, w oczy jako laikowi rzucił mi się od razu sposób mocowania grotu do strzały, a właściwie dwa jego rodzaje. Tuleja i szpikulec. O ile tuleja kojarzy mi się natychmiast z łowiectwem o tyle szpikulec z walką, co nie znaczy ze nie były stosowane równolegle. Grot ze szpikulcem jest łatwiejszy do wykonania /szybkość produkcji/. Natomiast po trafieniu w cel próba jego wyciągnięcia kończyła się zapewne złamaniem strzały i pozostawieniem grotu w ranie, a co za tym idzie konieczność powiększenia rany w celu jego wydobycia. Z punktu widzenia militarnego rozwiązanie znacznie lepsze, jeżeli trafiony nie zginał od razu miał duże szanse na wykrwawienie się lub zakażenia rany.
  18. Zamierzam poruszyc dwie kwestie. Pierwsza sprawa koni w drużynie. Sama charakterystyka walk wymusza posiadanie koni lub ich brak. Co daje koń w kawalerii? możliwość szybszego poruszania się /po traktach/, dużą siłę uderzenia /przełamania/ i możliwości manewrowa podczas bitwy. Pozostawiam kwestie ruchliwości a skupie się na drugim aspekcie to znaczy sile uderzenia. Aby ją wykorzystać trzeba mieć miejsce, o czym koledzy już pisali. Problem zaczyna się przy zdobywaniu grodów, jeżeli nie wystąpi czynnik zaskoczenia kawaleria staje się mało przydatna i nie odporna na ogień łuczników z wałów, zwłaszcza konie które były dosyć drogie i w tamtych czasach nie opancerzone. Do obrony grodów jeszcze mniej przydatne i skracające możliwość obrony ze względu na konieczność wyżywienia koni w społeczeństwie zamkniętym w grodzie. Pozostaje walka na otwartej przestrzeni gzie kawaleria spisuje się bardzo dobrze tylko że tu też można się natknąć na kawalerię wroga ciężej opancerzoną i lepiej wyposażoną. Historia uczy, ze lekka kawaleria nadaje sie najlepiej do ataków partyzanckich, stwarzania pozorów wszechobecności wojsk własnych. Oczywiście jeżeli przeciwnikiem było jakieś plemię miejscowe i udało się wyciągnąć wojowników na otwartą przestrzeń jeźdźcy stawali się morderczą bronią. Dobrym przykładem może tu być niszczenie nadchodzącej odsieczy dla otoczonego grodu. Kwestia kolejna same strzały, przydało by się zasięgnąć języka" u fachowca w tej dziedzinie. Poruszamy się cały czas w obrębie IX i X wieku, wprawdzie żelazne groty nie były rzadkością ale raczej nie były też tanie. Zwykły rolnik czy rybak który czasem wychodził do lasu po świeże mięso, mógł nie być na tyle majętny by je stosować.
  19. Dla chłopa czy robotnika w tamtych czasach władza to władza.
  20. Pamiętaj że nawet jeszcze na początku 1944 roku mało kto wierzył by Niemcy zostały pokonane. Władza kazała donosić i nagradzała donosy wiec się donosiło, tak było w całej Europie nie tylko u nas. Popatrz ile donosów na gestapo było w samych Niemczech, skala wręcz przerażająca.
  21. A dziwisz się? Z jednej strony głód, strach przed śmiercią za byle co,z drugiej strony możliwość łatwego zarobku bez ryzyka? Co II RP dała chłopom i biedocie?
  22. Staram się śledzić ten temat od początku. Nie wypowiadałem się do tej pory bo nie dysponuję źródłami które by rzuciły jakieś światło na dywagacje koledżów, a jedynie swoimi przemyśleniami. Zaciekawił mnie szczególnie aspekt dotyczący drużyny książęcej". Nie wiem czy istnieje wiarygodny opis wojsk zwłaszcza ilościowy i jakościowy /pod katem uzbrojenia/, ale od tego chyba trzeba by zacząć. Ilość wystawianych wojsk przeważnie limitowana jest dwoma czynnikami. Zasobnością kraju oraz liczbą ludności w tym wyszkoloną. Najtańszą bronią na pewno były proce, praktycznie do wykonania w każdym gospodarstwie. Proce mogły być używane do zabawy, gorzej z łowiectwem. Kolejnym szczeblem rozwoju uzbrojenia jest łuk, wprawdzie wykonanie dobrego łuku praktycznie też nie nastręczało wielkich problemów /spora obfitość materiału do jego wykonania/, koszt wykonania też niewielki, możliwe że w każdej chałupie znalazł by się całkiem przyzwoity oręż tego typu, wszak zwierza w lasach było sporo. Gorzej ze strzałami, do walki ze zbrojnymi potrzebne były kute groty a to już bardziej kosztowna sprawa. Pozostaje sprawa celności, inaczej leci strzała z grotem kamiennym, inaczej z żelaznym, do tego różny wagomiar grotów. Dobry łucznik wybiera sobie strzały o podobnej charakterystyce lotu bo to daje mu dużą powtarzalność strzału. Czy coś takiego jest możliwe przy powołanie pod broń" kmieci w przypadku zaistnienia takiej konieczności? Powstaje pytanie, czy dobrego wprawnego łucznika kmiecia"który na co dzień poluje na zające, da sie przygotować do roli żołnierza łucznika w parę dni, wydajać mu z magazynu wcześniej przygotowane strzały i oddając pod komendę doświadczonego woja? Innym problemem przy tego typu armii jest problem liczebności, nigdy tak naprawdę nie wiadomo jaką liczbę uda się zgromadzić na czas. Zaznaczam ze to są tylko moje domniemania, ale myślę ze możliwe było że drużyna werbowała łuczników gdy istniało zagrożenie, ma to swój sens ekonomiczny. Dobrze było by mieć jakieś potwierdzenie jak wyglądał i w co był wyposażony odział łuczników przed bitwą. Jak byli ubrani czy mieli jakieś jednolite elementy ochronne? A może były oddziały stałe i niestałe łuczników?
  23. Co do zmechanizowanych balkoników ortopedycznych sugerowanych na początku wątku to jednak muszę was zmartwić, rozwój medycyny pozwala domniemać ze będą dostępne implanty umożliwiające sprawne poruszanie się w terenie. a osobom po 100 roku życia 100% zniżki.
×
×
  • Create New...

Important Information