Skocz do zawartości

Jedburgh_Ops

Użytkownik forum.
  • Zawartość

    14 087
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    33

Zawartość dodana przez Jedburgh_Ops

  1. Poddający się Fallschirmjägerzy w tych ich Knochensackach to jakoś wyjątkowo cieciowsko wyglądali. Tu taka ciekawostka z Normandii. Amerykanie przed D-Day naszyli jakieś tysiące małych białych woreczków. Szkop idący do niewoli, żeby nie wiem z czym został złapany, żeby miał nie wiem ile i jakiego towaru lub żarcia na zapas, to musiał zmieścić w tym woreczku tylko to, co mu było wolno mieć w niewoli. I tutaj fallschirmjägerskie ciecie są w trakcie pakowania się do tych woreczków.
  2. Odwieczny, ugruntowany dobrą tradycją, zacny numer sowiecki i z demoludów. Gdy kasa się nie zgadza, albo w magazynie sztuki nie zgadzają się z kwitami to co wybucha? Powstanie Narodowe? No nie, aż tak, to nie. Wybucha pożar. Czy pamiętacie z początków obecnej wojny na Ukrainie, gdy jeszcze nikomu nie śniło się o dronach i dronizacji pola walki, ileż to „pożarów” nagle „wybuchło” w ruskich instytutach naukowych i w fabrykach zbrojeniówki? Bo wiadomo było, że w związku z wojną, która nie idzie, będzie przez ruski NIK trzepanie księgowości, magazynów, lewego spisywania na „braki” dobrych towarów, wyłudzania kasy na lipne „badania naukowe” itp. Ukraiński numer z likwidacją dronami magazynowych „jagódek” to dar niebios dla wszystkich ruskich magazynierów. Teraz nigdy przez nikogo nie słyszane i nie widziane „drony” będą „spadać” na każdy magazyn z przewałami, gdy groziła jakaś kontrola. To jak stary dobry PRL-owski numer „na stłuczki” w Polmosach. W każdej ciężarówce z gorzałką 20-30 proc. butelek „tłukło się” w drodze do sklepów.
  3. Czyli płk Zięć miał rację. „Raczej mało prawdopodobne jest, że ta rakieta zabłądziła. Raczej jest to ewidentna eskalacja” – ocenił gen. Jabłoński.
  4. BTW - co oni mają za plecami?
  5. @bjar_1 @karpik Z tymi atrapami to faktycznie możecie mieć rację. No nie ma takich cudów, żeby taśmowo setkami powstawały radary, które wymagają procesu produkcyjnego typu 3 lata i więcej. Tylko niech Madziar też nie polewa, że oni tłuką setki tych ruskich radarów, bo licho wie, co tak naprawdę kasują. Po każdym ataku trzeba by wysyłać dobrze stabilizowanego kwadro- albo heksakoptera z dobrą optyką, żeby spokojnie z odległości metra lub kilku obserwował to, czy leżą jakieś śmiecie, czy faktycznie coś, z czego każdy radar musi się składać.
  6. Ci chociaż mają cokolwiek do zabrania do niewoli, nie to co ten bosy łachmaniarz.
  7. Drobiazgowo badając przez dekady różne sprawy i sprawki z kotła Falaise dawno temu przeprowadzałem wywiad z pilotem amerykańskiej 90. DP, czyli tej, która do spółki z naszą 1. DPanc zamknęła kocioł w Chambois i okolicach. Namordowałem się, żeby dotrzeć do tego pilota, ale udało się. On występuje w monografii 90. DP, ale tylko jako „por. Matthews”, bo autorowi jakimś cudem nie udało się ustalić jego imienia. A był to por. Randolph Matthews. W tejże monografii Matthews jest wspomniany tylko jako koordynator z powietrza ognia Long Tomów, a tymczasem miał on za sobą fajny numer wzięcia setek jeńców z powietrza. Pilotował Cuba mniej więcej przed frontem i Polaków, i 90. DP. Zobaczył długą kolumnę Niemców, ale idącą w dziwnym kierunku - ani do swoich, ani do niewoli. Ponieważ kolumna nie strzelała do niego to zaczął nad nią krążyć. Jak zaczął krążyć to szkopstwo zaczęło machać do niego różnymi białymi materiałami. No to się zorientował, że szkopstwo chce do niewoli, tylko głupio idzie, jakoś tak donikąd. Cub - wiadomo, nie torpeda, więc zredukował prędkość do minimum, wychylił się z kabiny i zaczął pokazywać szkopom kierunek, w którym mają iść, jeśli chcą się poddać. I szkopy posłuchały go i zmieniły kierunek marszu. Czy się nadziali na Polaków, czy na Amerykanów to już nie wiem, bo obie wersje są tak samo możliwe.
  8. Dziś trzeba by nerkę sprzedać, żeby zdobyć sztukę M1918 Mark I w ładnym stanie. Mam taki do reko, ale replikę Made in Taiwan.
  9. To jest klawa historia - druga mi znana w kwestii brania jeńców w powietrzu. Pierwsza jest z kotła Falaise - opiszę poniżej. Czechosłowacja 1945. Amerykański P-51 przechwycił Stukasa i państwo w powietrzu dogadali się, że Stukas chce do niewoli, więc P-51 odprowadził szkopów na lotnisko (najprawdopodobniej Plzeň-Bory), gdzie czasowo były USAAF działające dla Pattona. Poniżej: Ten Stukas ląduje, a przed nosem śmiga mu USAAFowski motocyklista, a drugi kowboj macha do szkopów, gdzie mają kołować. Poniżej: Stukas podkołowuje do Amerykanów. Poniżej: Szkopy ściągnęły pilotki, zmieniły nakrycia głów i są trzepani przez USAAFowców. Warto zwrócić uwagę, jaki kozacki majcher ma ten USAAFowiec - ulubiony sprzęt amerykańskich spadochroniarzy, chociaż to majcher z I wojny światowej. To taki „kasteto-nóż” M1918 Mark I - poniżej.
  10. Nieźle. Czy to normalna w RFN stawka za kopanie bez pozwolenia, czy to taka stawka extra, bo miejsce jest traktowane jak cmentarz?
  11. Ja to się nie mogę nadziwić, czy dzicy to jakieś piekarnie mają z tymi radarami OPL, albo czy u nich na drzewach te radary rosną? Nowoczesny radar dla OPL w USA produkuje się 36÷40 miesięcy. U nas podobnie. I wszędzie na Zachodzie podobnie. A u dzikich Ukraińcy natłukli już setki tych radarów, tłuką je wciąż, nieraz w tych samych miejscach a dzicz wciąż te radary skądś wywleka i ustawia. Chyba, że to są tak dziadowskie radary, że dzicz produkuje je co najmniej o połowę krócej niż te radary naprawdę nowoczesne.
  12. A, czyli jednak. Dziękuję za dopisek.
  13. Cóż za dramatyczna szkoda, że w '45 nie było telewizji i Adolf w ostatnich dniach życia nie mógł obejrzeć swoich Übermenschów, których wysłał na podbój dwóch kontynentów. Telewizja aliantów na pewno Adolfa by nie zawiodła i zbiorowiska milionów nędzarzy w niemieckich mundurach puszczano by dla Adolfa w prime time'ie. Dla Polaków satysfakcja, że takich bosych dziadów nie mających nawet co wziąć do niewoli poza manierką to chyba nawet my w '39 nie mieliśmy.
  14. Na obecnym etapie licho wie, jak to jest. Ja nie „autorytet” typu Wolski lub Kamizela z ich zerowym doświadczeniem w wojsku i w lotnictwie, tylko prosty człowiek znający swoje miejsce w szeregu. Że jest w tych najnowszych i tych doinwestowanych Shahedo-Gieraniach patrzałka do tyłu to już nie ulega kwestii, bo to widać w niejednym filmiku. Pytanie tylko, czy tą walką kołową zarządza operator ruskiego drona, czy AI? Bo robot, gdyby mu wgrać mechanikę lotu takiego Shahedo-Gierania i jego dane brzegowe do „akrobacji” to myślę, że też mógłby toczyć taką walkę kołową, a po ewentualnym jej przetrwaniu wrócić na kurs do ataku na ukraiński obiekt. Dziś jest to wykonalne.
  15. Absolutna racja. O samym tym jednym zdjęciu można by napisać mały artykuł. Najpierw - co w ogóle eleganckim USAAFmenom do spraw szkopskich jeńców, oni przecież nie brudzili się takimi sprawami lądówki?; co ich to mogło obchodzić?; dlaczego byli na wkurzu i dlaczego z satysfakcją cyknęli to zdjęcie oraz kilka innych podobnych, chociaż to jest rekordowe, jeśli chodzi o ocean tych szkopów tarzających się we własnych ekskrementach i zdychających w nich? Zaczyna się to od rozkazu Hitlera z 1942 roku, aby aliantów wojsk specjalnych, czyli późniejszych komandosów, spadochroniarzy, innych skoczków typu Jedburghersi, SASmeni, OSS itp. nie sądzić, nie więzić jako jeńców, tylko rozstrzeliwać. I tak się przecież działo. Alianci z naszywkami „Commando” albo „Airborne” na początku nie lądowali w obozach jenieckich, tylko byli rozstrzeliwani. W toku wojny to nieco ewoluowało - albo byli rozstrzeliwani, albo lądowali w obozach koncentracyjnych, nie jenieckich. Tylko że to niczego de facto nie zmieniało. W KL Flossenbürg amerykańskich spadochroniarzy ze 101. DPD pojmanych w Normandii poćwiartowano, ale w ich normalnych ubiorach polowych z kompletem oznak stopni, naszywek i z amerykańskimi flagami na rękawach. I te poćwiartowane szczątki ze starannie uratowanymi fragmentami mundurów powieszono na wielkiej choince, jako jej „ozdoby świąteczne”. Dla USAAF zrobił się problem, bo całe ich IX Troop Carrier Command, czyli ten olbrzymi związek taktyczny wożący wszystkich czterech aliantów na zachodnioeuropejskim TDW do operacji pow-des, a złożony z samolotowych pilotów transportowych, pilotów-holowników szybowców i z szybowcowych pilotów transportowych miał w odznace IX TCC to nieszczęsne „Airborne” i miał je w obu wersjach naszywek tego związku taktycznego. A dla szwabstwa „Airborne” to „Airborne”, nikt się w detale nie zagłębiał, tylko ważny był rozkaz Hitlera z 1942 roku, czyli obóz jeniecki się nie należał, a tylko egzekucja lub KL. Dlatego USAAF miały swoje porachunki ze szwabskimi zwyrolami, tylko że nie do USAAF oczywiście należała walka z nimi, ale latanie. Za to jak już któryś z USAAFmenów z pokładu bombowca wypatrzył takie cudo, jak pokazałem w Bad Kreuznach to oczywiście z satysfakcją cykał temu fotkę. Chociaż tak można było odreagować mordy szwabów na wszystkich z IX TCC, którzy mieli na sobie to nieszczęsne „Airborne” w chwili pojmania. Paweł - c.d.n., czyli coś Ci jutro dopiszę i dodam zdjęcia.
  16. Klimaty jak z Polski w '39. Zdjęcie dolne - Holandia, 10 maja 1945.
  17. Oldschoolowa walka kołowa - kolejny dowód na to, że dzicz wsadza do co bardziej wartościowych dronów jakąś patrzałkę widzącą tylną półsferę, a dzięki temu operator drona „walczy”. Czyli istnieją Shahedy/Gieranie, które nie tylko lecą autonomicznie sterowane z satelity, cyfrową mapą, elektrooptyką patrzącą w dół i do przodu, ale mające oprócz tego operatora, który walczy o to, żeby dron nie został zestrzelony.
  18. Koniec kwietnia 1945 r. Niemiecka mieścina Rettert i cudowna konwersja miłej pani. Na pewno nigdy w życiu nie słyszała o Żydach, nazizmie, nazistach i z uśmiecham oraz z białą szmatką wita wkraczających Amerykanów.
  19. Drugowojenny DOL szkoleniowy dobra rzecz - u benzyniarza a to można było kupić fajurki, a to dotankować latadło.
  20. Tak w ogóle to DOL-e były grane u Amerykanów już przed II wojną, a podczas wojny były grane i przez USAAF, i przez US Navy. A najciekawsze, że były grane i z samolotami, i z szybowcami. A że ze zmiennym szczęściem to taka już natura DOL-ów.
  21. 30 maja 1945 roku. Tutaj mamy sanatorium w uzdrowiskowej miejscowości Bad Kreuznach. W miejscowości tak uzdrowiskowej, że aż USAAFmeni zachwycili się ilością turnusów i cyknęli to zdjęcie z powietrza. Ale to nie wszystko, co tu widać. Mamy tutaj to, co - jak najbardziej prawidłowo - umyślił sobie Henry Morgenthau trzymający amerykańską kasę na wojnę, ponieważ był sekretarzem skarbu. Kocham tego gościa, a jedyne, co mu zarzucam to to, że zrobił dla sprawy 100 × za mało. Nie zamierzał fundować niemieckim jeńcom choćby średniej wartości wyżywienia, opieki medycznej i dachu nad głowami. Mieli żyć na ziemi jak zwierzęta, bez względu na to, czy ciepło czy zimno; czy sucho czy mokro. I tak żyli umierając tysiącami w takich warunkach. To tak tylko w uznaniu tego, co Niemcy zgotowali narodom Europy.
  22. Wiadomo, o co biega. Jedyne prawidłowe posunięcie. Było takich więcej i nawet jest o tym napisana książka (Brytyjczyka), tylko autor ma umowę z rodzinami alianckich egzekutorów, żeby jeszcze trochę poczekał, bo rodziny chcą mieć święty spokój. Namawiam autora, żeby jednak nie czekał, bo i po co?
  23. Zdjęcie z Normandii. Brytyjczyk, sądząc po hełmie, to najprawdopodobniej DR (kurier motocyklowy). A pacjenci zapewne tak, jak piszesz, bo ściągano do Normandii kogo tylko się dało.
  24. Tam chyba cała ta wycieczka to LW, czy się mylę?
  25. Temu farciarzowi Brytyjczyk sprawdza bucha. W mojej wsi m.in. w domu lekarza 1. DPanc jasno i wyraźnie mówiło się, jaki był finał sprawdzania soldbuchów. I żadna to nowość.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie