Jedburgh_Ops Napisano wczoraj o 19:28 Napisano wczoraj o 19:28 Tak, wiem. Grunt, że szklana bańka nie ulega rozszczelnieniu. Orwellowski „Rok 1984” działa i ma się dobrze, a wręcz coraz lepiej. Jak będzie trzeba to cenzura netu posunie się w FR dalej.
bodziu000000 Napisano wczoraj o 20:35 Napisano wczoraj o 20:35 3 godziny temu, Jedburgh_Ops napisał: „Teraz nawet dorośli mężczyźni są jak bezradne dzieci”. Moskwa odcięta od internetu już trzeci tydzień. „Zaciskamy zęby i żyjemy” I nic. Bezwolny, bezrozumny, wiernopoddańczy motłoch. Ojej, ojej, interneta nie budiet? Ojej, no to trudno, to znaczy, że nie budiet, bo widocznie tak musi być i dla cara tak jest najlepiej. A skoro dla cara tak jest najlepiej to znaczy, że i dla matuszki rosiji też tak jest najlepiej. A że na froncie dzicz ostatnio dostaje w tyłek i się cofa, a poziom strat przewyższa poziom uzupełnień to interneta nie budiet, bo motłoch nie może niczego wiedzieć o takich sprawach. 1
Cypis Napisano wczoraj o 22:10 Napisano wczoraj o 22:10 4 godziny temu, Jedburgh_Ops napisał: „Teraz nawet dorośli mężczyźni są jak bezradne dzieci”. Moskwa odcięta od internetu już trzeci tydzień. „Zaciskamy zęby i żyjemy” I nic. Bezwolny, bezrozumny, wiernopoddańczy motłoch. Ojej, ojej, interneta nie budiet? Ojej, no to trudno, to znaczy, że nie budiet, bo widocznie tak musi być i dla cara tak jest najlepiej. A skoro dla cara tak jest najlepiej to znaczy, że i dla matuszki rosiji też tak jest najlepiej. A że na froncie dzicz ostatnio dostaje w tyłek i się cofa, a poziom strat przewyższa poziom uzupełnień to interneta nie budiet, bo motłoch nie może niczego wiedzieć o takich sprawach. przed wojną też nie było i co ? i ruskie doszli do Berlina . Trzeba korzystać z pozytywów historii.
Cypis Napisano wczoraj o 22:37 Napisano wczoraj o 22:37 leningradzka obłast , podobno coś im tam lata po niebie IMG_6441.MP4
Cypis Napisano 9 godzin temu Napisano 9 godzin temu 24 minuty temu, Cypis napisał: primorsk , dzisiejsza noc IMG_8545.MP4 no zostało jeszcze sporo do zniszczenia
Cypis Napisano 8 godzin temu Napisano 8 godzin temu mam nadzieję , że ogień przejdzie na pozostałe zbiorniki IMG_6452.MP4
Cypis Napisano 7 godzin temu Napisano 7 godzin temu Holandia, jako pionier w NATO, integruje jednostki dronowe z każdym oddziałem bojowym. Z początkiem kwietnia planuje rekrutację od 1000 do 1200 specjalistów, co ma wzmocnić armię w reakcji na globalne konflikty. Frajerzy nie wiedzą , że najważniejsze są 3 duże okręty podwodne . 1
Cypis Napisano 7 godzin temu Napisano 7 godzin temu przemyślenia ruskich na temat ataku na Primorsk (tłumaczenie automatyczne wujka G.): Jeśli chodzi o niedawny nalot w obwodzie leningradzkim, był on bardzo interesujący i taktycznie niekonwencjonalny. Co jest nietypowe (w porównaniu z poprzednimi nalotami w tym regionie): 1) Jego ogromna skala (ponad 70 dronów), ale także: 2) Czas trwania (rozłożony w czasie) – zasadniczo tydzień, od 17 do 23 marca, przy czym ostatnie dwa dni miały charakter ciągły. 3) Równoległy nalot przeprowadzono w sąsiednim regionie 22 i 23 marca – w obwodzie nowogrodzkim (według tamtejszego gubernatora zestrzelono 14 dronów). 4) Jego demonstracyjny charakter (powiedziałbym, że celowy i nie sądzę, żeby miał na celu propagandę, ale więcej o tym poniżej). 5) Demonstracyjna histeria Estonii (z wezwaniem do naszego ambasadora) dotycząca naszego Su-30, który rzekomo spędził całą minutę w estońskiej przestrzeni powietrznej w pobliżu wyspy Vaindloo 19 marca. Ta wyspa, że tak powiem, zamyka Zatokę Narewską od strony zachodniej (około 100 km w linii prostej przed ujściem Narwy do zatoki – pamiętajmy, że wzdłuż tej rzeki przebiega granica rosyjsko-estońska). Oficjalne raporty (oświadczenia gubernatora obwodu leningradzkiego, co dziwne, zawarte w programach prohibicyjnych) wskazują na trzy potwierdzone miejsca „opadnięcia szczątków” po nalocie: wieś Izora koło Gatczyny 22 marca, a następnego dnia – wieś Jermiłowo nad brzegiem zatoki (2 km od terminalu naftowego w Primorsku) oraz płonący zbiornik w samym porcie w Primorsku. Spróbujmy to wszystko poskładać w całość i zrozumieć. Pierwsze pięć dni – nazwałbym to ćwiczeniem sondażowym: podobnie jak w poprzednich nalotach, wystrzelono jeden, dwa lub cztery drony o różnych porach (licząc od obwodu charkowskiego lub czernihowskiego) z zamiarem dotarcia do celu w nocy, a w najgorszym przypadku przed świtem. Komentarz: dlaczego jest to tak zaplanowane? Ponieważ natychmiast wyłącza wszystkie systemy obrony powietrznej z detekcją wizyjną i namierzaniem, czyli systemy obrony powietrznej, broń strzelecką, małe działa przeciwlotnicze, przenośne zestawy obrony powietrznej, śmigłowce „z noktowizorem”, drony itp. Dzień szósty – demonstracja i testowanie: w ciągu dnia lata już kilkadziesiąt dronów – ale co ciekawe, głównie w ciągu dnia. No cóż, spójrz, lecimy i lecimy prosto na nich (jak dron zestrzelony w pobliżu Gatczyny – co on tam robił? Jeśli lecieliśmy do portu w Ust-Łudze, powinniśmy byli obrać kurs bardziej na lewo; jeśli lecieliśmy do rafinerii w Kiriszach, to bardziej na prawo). Do tego tego samego dnia nalot na obwód nowogrodzki, który podobno jest niedaleko. Dzień siódmy jest najciekawszy. Z jednej strony, wyniszczanie trwa przez cały dzień, z drugiej, punktowy (czyli jednorazowy) atak na małą beczkę w porcie Primorsk (podobno prawdziwy cel w całym tym bałaganie). Teraz polecam zabrać mapę obwodu leningradzkiego z przyległą zatoką i Estonią (i nie mylić samego miasta Primorsk z portem o tej samej nazwie). Mamy dwa oficjalnie potwierdzone drony – jeden uderzył w beczkę w porcie, drugi został zestrzelony w pobliżu nadmorskiej miejscowości Jermiłowo, która, dla przypomnienia, znajduje się dwa kilometry od portu. Pytanie brzmi, jak się tam dostały, jak tam przeleciały (mówimy o trasie – opiszę ją szczegółowo, ponieważ opinia publiczna zazwyczaj tego nie rozumie). Załóżmy, że dron startuje z obwodu charkowskiego lub czernihowskiego, następnie leci do Rosji i leci w kierunku Petersburga najkrótszą (bezpośrednią) trasą, z geometrycznego punktu widzenia, przez obwody briański, smoleński, pskowski i nowogrodzki, by ostatecznie dotrzeć do obwodu leningradzkiego (dość małego: zaledwie 170 km na południe od przedmieść Petersburga do granicy z obwodem pskowskim). Pytanie brzmi, jak stamtąd dolecieć do portu w Primorsku. Jeśli lecisz bezpośrednio (a dron przeleciał już co najmniej 800 km), musisz przelecieć nad Petersburgiem, czyli wykonać frontalny atak na najpotężniejszy (po Moskwie) obszar pozycji obrony powietrznej z czasów sowieckich. Zazwyczaj kończy się to na południowym półkolu betonowej drogi obrony powietrznej — tak jak stało się z oficjalnie wspomnianym dronem 22 marca i jak miało to miejsce w zeszłym roku. Głos z widowni sugeruje, aby skręcić w prawo gdzieś w kierunku jeziora Ładoga, zrobić 600-700 km objazd w półpętli i podejść do celu od strony Przesmyku Karelskiego. Problem polega na tym, że w tym przypadku będzie już w północnym półkolu, czyli ta sama stara historia, tylko z innego kąta. Głos z widowni sugeruje, aby skręcić w lewo, dotrzeć do wybrzeża Zatoki Fińskiej, a następnie nad zatoką, nad wodą, dotrzeć do Primorska. Problem w tym, że jeśli jesteś już w południowych obwodach obwodu leningradzkiego, to niezależnie od tego, jak bardzo się skręcisz, jesteś już w strefie obrony przeciwlotniczej, a wykonywanie setek kilometrów pętli w jej zasięgu jest, delikatnie mówiąc, taktycznie niekorzystne. A jeśli uda ci się w ten sposób dotrzeć do wybrzeża Zatoki Perskiej, po drodze miniesz port Ust-Ługa, więc po co jechać do Primorska? W rzeczywistości nikt nie zawraca sobie głowy tym nonsensem. Bardziej interesującą i niezawodną opcją jest start z Ukrainy i kontynuowanie trasy opisanej powyżej, ale lot bliżej granicy z Białorusią, wejście w przestrzeń powietrzną Łotwy, a następnie do Estonii. Z estońskiego wybrzeża Zatoki Narewskiej do portu w Primorsku jest tylko 120 km. Ukraiński dron, który rozbił się w Estonii w sierpniu ubiegłego roku, i drugi zestrzelony na granicy z Estonią w pobliżu Iwangorodu machają do nas skrzydłami. Piękno tej trasy polega na tym, że dron jest chroniony przed niebezpieczeństwem (zarówno wykryciem, jak i zniszczeniem) na większości odcinka, dzięki czemu nasza obrona przeciwlotnicza ma tylko około godziny zapasu, czyli tyle, ile zajęłoby dronowi Lyuty przebycie 120 kilometrów z estońskiego wybrzeża Zatoki Narewskiej do Primorska. Co więcej, będzie on przelatywał te 120 km nad zatoką, tj. nad powierzchnią wody pozbawioną wzgórz, domów, drzew, linii energetycznych itd. Eliminuje to konieczność lotu na większej wysokości, pozwalając mu latać na ekstremalnie niskiej wysokości, praktycznie bezpośrednio nad falami. To oczywiście znacznie skraca czas lotu. Nawiasem mówiąc, Rust przekroczył granicę na niskiej wysokości właśnie w tych samych rejonach (w rejonie Kohtla-Järve) (choć został wykryty nieco później, kiedy po dotarciu do ziemi został zmuszony do wznoszenia się wyżej z oczywistych powodów). Myślę, że nasza strona o tym wie – o czym świadczy fakt, że nasz myśliwiec został rozmieszczony dokładnie naprzeciwko Zatoki Narewskiej, co potwierdzili Estończycy. Ale z drugiej strony, nalot jest wydłużony (co jest sednem wielodniowego nalotu – obciąża siły obrony powietrznej i wyczerpuje ich zasoby); nie utrzymasz myśliwców w powietrzu przez całe siedem dni. Przypomnijmy sobie, jak w sierpniu ubiegłego roku ukraiński dron zbliżył się (znowu od strony Zatoki Perskiej!) do składu ropy naftowej w dzielnicy Krasnosielskiej w Petersburgu z tak dużej wysokości, że rozbił się o znajdujący się na jego drodze kompleks mieszkalny na wybrzeżu (25 pięter = maksymalna wysokość 75 metrów, a dron nie uderzył nawet w najwyższe piętra). Krótko mówiąc, wykluczyliśmy możliwość podejścia do portu od strony Petersburga lub Przesmyku Karelskiego. Jedyne, co pozostało, to podejście od strony Zatoki Perskiej. Patrząc na mapę, widzimy, że port w Primorsku jest chroniony od zachodu przez tzw. archipelag Wysp Bieriezowych (trzy największe wyspy znajdują się dokładnie naprzeciwko portu), o wysokości dochodzącej do 50 metrów. Podejście przez nie wymaga wyższego uniesienia drona, co nie jest idealne. Jedyne, co pozostało, to podejście od południa, prostą linią z Zatoki Narewskiej do kanału między wyspami a lądem – tak właśnie latali: sądząc po zestrzelonym dronie w nadmorskiej miejscowości Jermiłowo, gdzie znajduje się mała zatoka o tej samej nazwie, co ułatwia podejście do portu oddalonego o kilka kilometrów od morza (czyli od zatoki). Istnieją teoretyczne możliwości wystrzelenia drona ze statku, ale to zbyt trudne, albo z terytorium Finlandii – Finowie są z pewnością szaleni, ale raczej nie zdecydują się na to, skoro istnieją prostsze i bardziej sprawdzone opcje.
pawel_breslau Napisano 5 godzin temu Napisano 5 godzin temu Rosja chce obudzić separatyzm w Estonii. Działa podobnie jak w Ukrainie W ciągu ostatniego miesiąca w sieciach społecznościowych pojawiły się konta propagujące ideę utworzenia na wschodzie Estonii separatystycznego państwa. Miasto Narwa i jego okolice są w ponad 70 proc. zamieszkiwane przez Rosjan. https://www.onet.pl/informacje/belsatpl/rosja-chce-obudzic-separatyzm-w-estonii-dziala-podobnie-jak-w-ukrainie/jnfwgny,0666d3f1
beaviso Napisano 5 godzin temu Napisano 5 godzin temu 30 minut temu, bodziu000000 napisał: Pewnie tak samo miotał się wówczas gdy ad hoc zwołano konferencję na Westerplatte, po odnalezieniu pierwszych szczątków obrońców. Batyr, podówczas dyrektor MIIWŚ, był wtedy w zagranicznej delegacji i wściekł się, że urządzono to bez niego. Podobno zarzucił kierownikowi badań, że odkrycie miało miejsce wcześniej, ale z ujawnieniem poczekali do jego wyjazdu... Chory typ. Wszystko opisał Mariusz Wójtowicz-Podhorski na swoim blogu, zanim jeszcze Batyr wystartował na prezydenta. Szkoda, że to skasował... Zgodnie z zasadą, że gówna się nie tyka. https://gdansk.ipn.gov.pl/pl2/aktualnosci/78391,Znaleziono-szczatki-obroncow-Westerplatte.html M.
canabis.dw Napisano 5 godzin temu Napisano 5 godzin temu (edytowane) 39 minut temu, bodziu000000 napisał: No, ale co jest nie tak? na bramkach przeciez zawsze działało Edytowane 5 godzin temu przez canabis.dw
bjar_1 Napisano 5 godzin temu Napisano 5 godzin temu 42 minuty temu, bodziu000000 napisał: Jechać po dziennikarzynach to koncepcja słuszna, bo się rozpanoszyli ponad miarę, czwarta władza normalnie w tym kraju. No, ale Prezydentowi RP jaki by on nie był jednak nie wypada. Choć z drugiej strony rozumiem, że genów nie wyplenisz.
karpik Napisano 4 godziny temu Napisano 4 godziny temu (edytowane) "Musimy wymieniać plastik i metal na zabitych Rosjan. To najlepszy kurs wymiany artykułu The Economist Po czterech latach wojny głównym zadaniem Ukrainy stało się nie tyle utrzymanie terytorium, ile zabijanie rosyjskich sił szybciej, niż Kreml zdąży je uzupełnić. Według dowódcy SBS Roberta „Madia” Browdiego po raz pierwszy to zaczyna skutecznie działać. Efektywność Grudzień okazał się punktem zwrotnym: potwierdzone straty Rosji od ukraińskich dronów po raz pierwszy przewyższyły tempo rekrutacji do armii okupantów. Od początku zimy różnica wyniosła co najmniej 8776 osób. „Jeśli w batalionie nie została żadna piechota, Rosjanie nie rozwiązują go, tylko wysyłają na front oficerów. Są oni najłatwiejszymi celami, ponieważ nie potrafią walczyć”. Według danych z „Ptahiw Madyara” ich drony odpowiadają za szóstą część wszystkich rosyjskich strat. A wszystkie siły bezzałogowe, którymi dowodzi Browdi, odpowiadają już za ponad jedną trzecią. A przecież stanowią one zaledwie 2% armii ukraińskiej. Stosunek strat między jego oddziałami a okupantami wynosi 400:1, a koszt likwidacji jednego rosyjskiego żołnierza wynosi zaledwie 878 funtów. „Musimy wymieniać plastik i metal na zabitych Rosjan. To najlepszy kurs wymiany”. Cała ekosystem Podejście Browdiego bardzo różni się od tego, co widzi u zachodnich sojuszników. Gdy przychodzą do niego Amerykanie, ich główne pytanie brzmi: „Jaki dron jest lepszy?”. „Najlepszy dron to ekosystem. Aby jeden pilot mógł zadać celowi obrażenia, za jego plecami musi działać cała maszyna”. Operacje obejmują nawet 15 elementów: rozpoznanie, walka elektroniczna, minowanie, produkcja amunicji. Każda misja jest rejestrowana i analizowana jako proces biznesowy — podejście, które Browdi przeniósł ze swojego przedwojennego życia. Żadnych moralnych wątpliwości Filmy „Ptahiw Madyara” z likwidacją okupantów wciąż szokują zachodnich widzów swoimi szczerymi ujęciami przy wesołej muzyce. Ale na krytykę odpowiada kategorycznie. „Nie mam żadnych moralnych wątpliwości. Człowiek z karabinem na mojej ziemi idzie, by mnie zabić. Albo go zabiję, albo on mnie zabije. Miliony Ukraińców, w tym moja matka, czerpią siłę z tego, co robimy”." Edytowane 4 godziny temu przez karpik
karpik Napisano 4 godziny temu Napisano 4 godziny temu "Żołnierze 422. oddzielnego pułku systemów bezzałogowych „LUFTWAFFE” wykryli i zniszczyli kosztowny radar „Kasta”. Radar „Kasta” 35N6 jest przeznaczony do kontroli przestrzeni powietrznej, określania współrzędnych i identyfikacji celów powietrznych. Stacja jest w stanie pracować w warunkach intensywnych zakłóceń radiowych i może wykrywać cele w odległości do 150 kilometrów. Po spotkaniu z Bumerangiem radar został poważnie uszkodzony i nie nadaje się już do naprawy." VID_20260323_191841_098.mp4
Cypis Napisano 4 godziny temu Napisano 4 godziny temu (edytowane) Godzinę temu, bodziu000000 napisał: nerwy bo brak używek (strasznie go pilnuje SOP , a lokator pałacu boi się , że chłopcy Kierwińskiego zrobią dym i będzie kolejna wpadka ) Edytowane 4 godziny temu przez Cypis
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się