bjar_1 Napisano %s o %s Napisano %s o %s O, tam to by się myśliwi przydali: https://radio.rzeszow.pl/291632/wataha-wilkow-zaatakowala-mezczyzne-w-powiecie-brzozowskim/?fbclid=IwY2xjawP2jlxleHRuA2FlbQIxMABicmlkETBvRzRJUjdHM0xzendNcVVYc3J0YwZhcHBfaWQQMjIyMDM5MTc4ODIwMDg5MgABHsUIqPJ2Qa51D4z-1nssRdpeG5MAt5-l24xIfoGroj4VK0VZo27bDs1YmMfs_aem_dmd9GdBU7Y1APd5mpI4W7A
MonikaNJ Napisano %s o %s Napisano %s o %s 11 godzin temu, bjar_1 napisał: O, tam to by się myśliwi przydali: https://radio.rzeszow.pl/291632/wataha-wilkow-zaatakowala-mezczyzne-w-powiecie-brzozowskim/?fbclid=IwY2xjawP2jlxleHRuA2FlbQIxMABicmlkETBvRzRJUjdHM0xzendNcVVYc3J0YwZhcHBfaWQQMjIyMDM5MTc4ODIwMDg5MgABHsUIqPJ2Qa51D4z-1nssRdpeG5MAt5-l24xIfoGroj4VK0VZo27bDs1YmMfs_aem_dmd9GdBU7Y1APd5mpI4W7A Tam to nawet facet nie wie co go atakowało.
MonikaNJ Napisano %s o %s Napisano %s o %s W dniu 5.02.2026 o 22:13, Erih napisał: Jeżeli coś zostało zaorane a nie jest uprawiane, to zarasta z powrotem w ciągu mniej-więcej 2 lat. Chyba że orka jest ponawiana systematycznie (tylko po co? dopłat za samą orkę nie ma, za ugorowanie ziemi są). Chemii sypie się dziś dużo mniej niż kiedyś i bardziej sypania się pilnuje. Wycinanie drzew na miedzach itd to epizod dawno miniony (w moich okolicach szał wycinania to przełom lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych). Wysychanie bagien i stawów - no u mnie jedno bajoro zlikwidowano (miało brzydki zwyczaj podtapiania drogi) za to rów melioracyjny robi teraz za strumyk nawadniający okoliczne pola. I co ciekawe kończy się w zasadzie...ślepo. Betonowanie dróg i podwórek nie ma dla zwierząt żadnego znaczenia, za to ilość pól zamienionych na łąki i zapuszczonych sadów tak-pozytywne (u mnie po sąsiedzku jest taki za płotem, mama wiosną się śmieje że super że ma sypialnię po drugiej stronie domu, bo jak wchodzi do kuchni to ma koncert bez włączania radia). Co do zmieniania dachów, to nie wiem o co chodzi, o ptaki budujące gniazda pod strzechami? W moich okolicach (czyli od granicy ze Słowacją po środkowe Świętokrzyskie) strzechy są generalnie tylko w skansenach od dawna, za to sąsiad w bloku ma gniazdo jaskółek nad oknem kuchennym, a ja mam jakieś gniazdo (chyba sroki) w wykuszu przy klatce, jakieś dwa-trzy metry od miejsca w którym akurat siedzę. Na ścianie osiedlowej przychodni co prawda zrobili remont, ale porobili natynkowe budki lęgowe - sądząc po plamach guana poniżej, są intensywnie użytkowane. A w dzikim buszu na moim własnym balkonie co lato widzę zawisaki, i z uporem na nie poluję (z aparatem). Aż wydałem 4 tyś na tele z "palcowym" autofokusem, taki jestem na nie zawzięty! ;) Więc nie bardzo rozumiem o czym piszesz. Nie rozumiesz i przy tym zostańmy. Niewiele rozumiesz, ponieważ nie wydarzyło się (według Ciebie), epizod (wszystko jest epizod), u mnie...., u mnie..... , betonoza jest bez znaczenia; przyroda jest durna i bez człowieka sobie nie poradzi( to jest tak głupie że aż śmieszne). Jaskółki i sroki nigdy nie osiedlały się w strzechach. Za to wróble i mazurki giną choć starają się zmienić przyzwyczajenia i za to wielkie dzięki dla tych co zawiesili budki lęgowe w twojej przychodni. A teraz już naprawdę bez uprzedzeń, również "poluję" w moim ogrodzie na zawisaki, są niesamowite. Mnie się udało, trzymam kciuki za Ciebie.
bjar_1 Napisano %s o %s Napisano %s o %s 35 minut temu, MonikaNJ napisał: Tam to nawet facet nie wie co go atakowało. To się jeszcze okaże. Śledztwo w toku. https://www.o2.pl/informacje/atak-wilkow-w-lesie-policja-potwierdza-ranny-mezczyzna-7252476528556352a
bjar_1 Napisano %s o %s Napisano %s o %s 20 minut temu, MonikaNJ napisał: "poluję" w moim ogrodzie na zawisaki Na zawisaki w moim ogrodzie poluje mój kot.
MonikaNJ Napisano %s o %s Napisano %s o %s 1 minutę temu, bjar_1 napisał: To się jeszcze okaże. Śledztwo w toku. https://www.o2.pl/informacje/atak-wilkow-w-lesie-policja-potwierdza-ranny-mezczyzna-7252476528556352a Owszem się okaże, ale nawet jeśli to zdziczałe psy to przekaz będzie i tak, że wilki- ponieważ taki jest potrzebny politycznie.
MonikaNJ Napisano %s o %s Napisano %s o %s 2 minuty temu, bjar_1 napisał: Na zawisaki w moim ogrodzie poluje mój kot. Niestety mój też, choć ma ograniczony wybieg.
bjar_1 Napisano %s o %s Napisano %s o %s (edytowane) 7 minut temu, MonikaNJ napisał: Owszem się okaże, ale nawet jeśli to zdziczałe psy to przekaz będzie i tak, że wilki- ponieważ taki jest potrzebny politycznie. Zależy od punktu siedzenia. Ja znów słyszałem, że na zamówienie psychoekologów jest odwrotnie - wersja, że to zdziczałe psy, łącznie z podrzucaniem psich kup na miejsce akcji. Edytowane %s o %s przez bjar_1
MonikaNJ Napisano %s o %s Napisano %s o %s bjar , proszę Cię to jest tak absurdalne jak to, że zwierzęta leśne uciekają na pola przed wilkami(tak jakby wilki nie umiały polować na polu). To że dziki idą do ludzkich śmieci niestety to fakt nie związany z wilkami; to że powstał nazwijmy to "podgatunek" sarny polowej na długo przed reaktywowaniem wilków to następny fakt nie związany z wilkami itd. itp. Kupy psie, serio! Zaatakował i się zesrał? P.s. mój mąż i syn( malutki) dawnoooo temu był atakowany przez dziką watahę psowatych, ona jest nieobliczalna ponieważ nie ma alfa. Na szczęście mój mąż wiedział jak się zachować i uniknęli nieszczęścia- choć myślę, że wiele było w tym szczęścia. Bardziej niebezpieczne są psy zdziczałe niż wilki.
bjar_1 Napisano %s o %s Napisano %s o %s Jeśli moi koledzy leśnicy (w tym jeden nadleśniczy) mówią w prywatnych rozmowach ze mną, że z wilkami zaczyna się problem, to ja wierzę im, nie Tobie. Wybacz. Jakieś powody, by mieli kłamać?
MonikaNJ Napisano %s o %s Napisano %s o %s 2 minuty temu, bjar_1 napisał: Jeśli moi koledzy leśnicy (w tym jeden nadleśniczy) mówią w prywatnych rozmowach ze mną, że z wilkami zaczyna się problem, to ja wierzę im, nie Tobie. Wybacz. Jakieś powody, by mieli kłamać? Nie znam Twoich kolegów i ich powodów do wypowiedzi. Znam za to mojego wuja leśniczego, przyjaciela mojego dziadka(nie z rodziny) leśniczego i mojego osobistego przyjaciela leśniczego. Jakoś nie widzą problemów z wilkami. Jakie mieliby powody aby kłamać?
szutnik Napisano %s o %s Napisano %s o %s 23 godziny temu, bjar_1 napisał: Jeśli moi koledzy leśnicy (w tym jeden nadleśniczy) mówią w prywatnych rozmowach ze mną, że z wilkami zaczyna się problem, to ja wierzę im, nie Tobie. Wybacz. Jakieś powody, by mieli kłamać? A pomyślałeś , że koledzy leśnicy to zwyrodnialcy, pragnący posiadać skórę inkryminowanego na ścianie lub przed kominkiem? Pewna Pani prof. z PAN'u , zajmująca się zawodowo wilkami uparcie twierdzi ,że w ciągu ostatnich blisko 40lat nie było żadnego pogryzienia przez wilka człowieka w Polsce i co lepsze - nie wygląda w ogóle na ekologiczną szajbuskę
szutnik Napisano %s o %s Napisano %s o %s W dniu 9.02.2026 o 22:45, MonikaNJ napisał: Nie rozumiesz i przy tym zostańmy. Niewiele rozumiesz, ponieważ nie wydarzyło się (według Ciebie), epizod (wszystko jest epizod), u mnie...., u mnie..... , betonoza jest bez znaczenia; przyroda jest durna i bez człowieka sobie nie poradzi( to jest tak głupie że aż śmieszne). Jaskółki i sroki nigdy nie osiedlały się w strzechach. Za to wróble i mazurki giną choć starają się zmienić przyzwyczajenia i za to wielkie dzięki dla tych co zawiesili budki lęgowe w twojej przychodni. A teraz już naprawdę bez uprzedzeń, również "poluję" w moim ogrodzie na zawisaki, są niesamowite. Mnie się udało, trzymam kciuki za Ciebie. Jestem pełen podziwu dla Ciebie. Ja wolę łgarstwo nazywać łgarstwem a nie np. mijaniem się z prawdą . Jak ktoś pisze lub mówi jak potłuczony to też będę tak twierdził mimo, że do kulturalnych zwrotów to nie należy...
Erih Napisano %s o %s Napisano %s o %s W dniu 9.02.2026 o 22:45, MonikaNJ napisał: Nie rozumiesz i przy tym zostańmy. Niewiele rozumiesz, ponieważ nie wydarzyło się (według Ciebie), epizod (wszystko jest epizod), u mnie...., u mnie..... Widzisz, Ty się oburzasz, a ja usiłuję się dowiedzieć i zrozumieć. I z tym oraniem ugorów, dowiedziałem się że może być kilka przyczyn dla których ktoś to zrobił. Po pierwsze, na danym ugorze mógł rozprzestrzenić się jakiś gatunek inwazyjny, np nawłoć i lokalny urząd ochrony środowiska nakazał wytępienie. Można to zrobić chemicznie (brr) albo mechanicznie, orając i bronując, czasem trzeba powtarzać ale nie niszczy się gleby. Jest też taki przepis że nieużytki należy kosić ze względów choćby przeciwpożarowych. Ale też środowiskowych (utrzymanie siedliska w typie dzikiej łąki). Jeżeli tego nie robiono (zależy od typu pokrywy roślinnej i warunków) to zbity "kożuch" starej trawy będzie nie do ruszenia normalną kosiarką, ale sprawę załatwi właśnie orka. Dodatkowo przyspiesza to regenerację warstwy humusu, którego na intensywnie użytkowanych polach zwyczajnie nie ma. W dniu 9.02.2026 o 22:45, MonikaNJ napisał: betonoza jest bez znaczenia; Betonoza jest dolegliwa w miastach, natomiast na wsiach dotyczy tak znikomego procenta areału, że znaczenia żadnego praktycznie nie ma. Co zmieni że ktoś na podwórku zamiast klepiska, przetykanego kawałkami azbestu i gruzem betonowym, będzie miał placyk elegancko wybrukowany? Jeżeli tuż za płotem rozciągają się hektary pól, łąk i lasów? Co z tego że jakąś drogę zamiast szutrówki zamieniono na asfalt? Co najwyżej w okresach suszy będzie mniej się pylić. W dniu 9.02.2026 o 22:45, MonikaNJ napisał: przyroda jest durna i bez człowieka sobie nie poradzi( to jest tak głupie że aż śmieszne). Przyroda ani nie jest durna ani mądra, antropomorfizujesz bez sensu. Przyroda to jest proces ciągłych zmian, kiedyś Sahara była w większości sawanną i gdzie te słonie i żyrafy dziś? I tak, w naszych warunkach, gdzie przyroda od półtora tysiąca lat prawie jest poddawana silnej presji ludzkiej gospodarki zaprzestanie ingerowania w nią prowadzi do zmian obustronnie fatalnych. Na ograniczonym obszarowo, częściowo izolowanym siedlisku (a takich jest w Polsce większość nagła ekspansja dużych drapieżników prowadzi do redukcji ich bazy pokarmowej do zera, co powoduje zagładę populacji drapieżników. W realiach ogromnych, otwartych ekosystemów to nie problem (wide północ Azji), nadmiar drapieżników migruje (lub jest zagryzanych przez konkurencję) roślinożercy napływają na opustoszały teren z obszarów sąsiednich i ustala się jakiś stan równowagi (do momentu kiedy pojawi się jakaś dodatkowa zmienna która burzy układ). Cała historia ewolucji o tym właśnie jest. Tyle że na terenach Europy sytuacja jest taka że naturalne biotopy są silnie poszatkowane i niezbyt wielkie, i (pozorną!) równowagę łatwo zaburzyć, a sama się będzie odbudowywać przez dziesięciolecia. I wcale nie musi wrócić do stanu początkowego. Chyba że ktoś w tym aktywnie pomoże - na ten przykład redukując populację drapieżnika czy gatunki inwazyjne tak żeby niższe piętra pokarmowe albo gatunki rodzime mogły zbudować trwałe populacje. W dniu 9.02.2026 o 22:45, MonikaNJ napisał: Jaskółki i sroki nigdy nie osiedlały się w strzechach. Za to wróble i mazurki giną choć starają się zmienić przyzwyczajenia i za to wielkie dzięki dla tych co zawiesili budki lęgowe w twojej przychodni. Kiedy w moich okolicach (znów piszę "w moich" bo pojęcia nie mam jak jest "w Twoich") od baardzo dawna nie ma strzech*, a wróbli i mazurków było zatrzęsienie jeszcze do niedawna. A ostatnimi laty widuję głównie sroki i gołębie. Drobnych ptaków śpiewających jak na lekarstwo. Otoczenie mało się zmieniło więc nie wiem o co chodzi? Ptasia grypa? Inwazja srok (te akurat polują na młode ptaki niszcząc gniazda)? *Tak naprawdę strzech to u mnie nie było nigdy. PS A moja kocica, choć to dzikuska, zawisaki ma głęboko pod ogonem. To co lata na zewnątrz linii balkonu jej nie interesuje. Za to jak coś wleci na jej teren (najczęściej gołębie) to nie ma zmiłuj. A polować na zawisaki i inne latające ciekawostki będę z uporem i nie dziękuję za życzenia powodzenia żeby nie zapeszać :) Jak coś ciekawego ustrzelę to się obrazem podzielę.
Erih Napisano %s o %s Napisano %s o %s 32 minuty temu, szutnik napisał: Pewna Pani prof. z PAN'u , zajmująca się zawodowo wilkami uparcie twierdzi ,że w ciągu ostatnich blisko 40lat nie było żadnego pogryzienia przez wilka człowieka w Polsce i co lepsze - nie wygląda w ogóle na ekologiczną szajbuskę A pomyślałeś, że w Europie (to że Zachodniej, to detal) nie notowano ataków wilka na człowieka ponoć od końca XVIII wieku? Czyli od momentu kiedy populację tego drapieżnika zredukowano prawie do zera. Podobnie w Polsce - ataki ustały, w momencie kiedy wilki wybito prawie do ostatniego. PS A jak ktoś ma chęć na wilczą skórę to wykupuje sobie polowanie gdzieś w Skandynawii i voila! Zeszłej jesieni pojechałem sobie do Norwegii focić zorzę polarną i na straganie na lokalnym targu wisiały piękne wilcze skóry. Z wszelkimi certyfikatami.
szutnik Napisano %s o %s Napisano %s o %s 18 minut temu, Erih napisał: A pomyślałeś, że w Europie (to że Zachodniej, to detal) nie notowano ataków wilka na człowieka ponoć od końca XVIII wieku? Czyli od momentu kiedy populację tego drapieżnika zredukowano prawie do zera. Podobnie w Polsce - ataki ustały, w momencie kiedy wilki wybito prawie do ostatniego. A Ty pomyślałeś ( zamiast pieprzyć jak...) ,że nie piszemy o obszarach gdzie wytłuczono do sztuki wilki a o Polsce , w której populacja jest szacowana na 2200- 3500 szt . ? I utrzymuje się na rosnącym poziomie od kilku lat? Więc po uj piszesz te dyrdymały? Żeby lansować profilaktyczne wybicie wilków aby w przyszłości nikogo nie zaatakowały ? 24 minuty temu, Erih napisał: PS A jak ktoś ma chęć na wilczą skórę to wykupuje sobie polowanie gdzieś w Skandynawii i voila! Zeszłej jesieni pojechałem sobie do Norwegii focić zorzę polarną i na straganie na lokalnym targu wisiały piękne wilcze skóry. Z wszelkimi certyfikatami. Żeby kupić , trzeba pojechać , za skórę zapłacić , pewnie za pozwolenie przywozu również i robi się kupka ojro, Nie to , co pójść do lasu i za półdarmo odstrzelić. Pewien bogaty łobuz -myśliwy płakał mi z żalu ile to kosztowało ubicie woła piżmowego na Grenlandii i , że było to niewiele w porównaniu z kosztami pozwolenia na wywóz do Polski a ja stałem jak baran patrząc na to wypchane małe śliczne stworzenie ( tak z 120cm w kłębie) mając ochotę dać w zęby. Twoi koledzy mordują dziki dla mięcha , bo tańsze i zdrowsze niż w sklepie i to jest zjawisko powszechne . Regulacje pogłowia macie głęboko w d. o czym świadczy nadmierna populacja lisa ( o czym sam bezkrytycznie piszesz ) , za którego nikt Wam nie chce płacić ( skóra nie warta naboju - słowa ważnego szefa koła i polityka z kieleckiego ) . Jeszcze dorzuć bajkę o odszkodowaniach za szkody łowieckie , szczególnie w państwie gdzie na kupowanie plebsu wyborczego wydaje się tyle kasy, że wystarczyłoby na opłacenie tychże przez ponad 1000 lat!!! ( roczny koszt samego 800+ , to 1000 lat szkód łowieckich > Sic!) Jak mawia moja żona - cycki opadają , jak się czyta takie pierdoły , jakie wypisujesz. 1
Erih Napisano wczoraj o 00:12 Napisano wczoraj o 00:12 Faktycznie, cycki opadają niżej kolan jak się czyta co wypisujesz. W latach powojennych populacja wilka spadła w Polsce do mniej niż kilkuset sztuk (widziałem raporty gdzie liczono do 200 sztuk w całej Polsce). Kilka tysięcy sztuk to się liczy obecnie, przy znacznej ekspansji wilka. Faktycznie, pozyskanie skóry z wilka ze Skandynawii kosztuje kilkaset euro - i nie spotkałem przypadku kiedy ktoś na cenę narzekał. Inna sprawa kiedy ktoś narzeka że mu wilki wydusiły np stado owiec. I kolejne: moi koledzy zabijają dziki i inną zwierzynę na mięso. I to jest normalne. Hominidae zawsze tak robiły, bo wbrew temu co ci się wydaje jesteśmy drapieżnikami i polowanie jest naszym naturalnym stanem. A aluzje do kupowania sobie plebsu i inne takie polityczne to sobie daruj. Głęboko.
bjar_1 Napisano wczoraj o 07:19 Napisano wczoraj o 07:19 8 godzin temu, szutnik napisał: A pomyślałeś , że koledzy leśnicy to zwyrodnialcy, pragnący posiadać skórę inkryminowanego na ścianie lub przed kominkiem? Ten Twój wypierd umysłowy pozostawię bez szerszego komentarza.
Cronos Napisano wczoraj o 08:20 Napisano wczoraj o 08:20 Byłem niedawno w Wojkowej, koło Leluchówa, dziura jakich mało (na plus), gościu ma owce ogrodzone byle płotkiem. "Straty" z powodu wilków ma wliczone w biznes. Nawet ucieszył by się jakby wszystkie wybiły bo dostanie odszkodowanie:p Spałem nie raz w hamaku w lesie, a wataha przechodziła przez polane. Łupków to chyba najczęstsze miejsce. Nie raz spotkałem w lasach. Ja się osobiście kotów bardziej boję,bo podrapały mnie nie raz. Znam smutny przypadek straty oka przez kota... No ale lepiej straszyć Nu pagadi.
bjar_1 Napisano 9 godzin temu Napisano 9 godzin temu Szutnik: https://tkn24.pl/pl/11_wiadomosci/361877_wilk-olek-na-czele-watahy-zimowe-nagranie-z-lasu-pod-konskimi.html?fbclid=IwY2xjawP6hE1leHRuA2FlbQIxMABicmlkETBvRzRJUjdHM0xzendNcVVYc3J0YwZhcHBfaWQQMjIyMDM5MTc4ODIwMDg5MgABHpTXo7RSVL4WZaSAIawljZbeDo3O7aO2yJV8MJ6x6o9VHOEyWuHFrLFs5xH1_aem_52ODGkAm-1QAqbES5J7Mbg U mnie. Patrz, no i ci moi koledzy mordercy-leśnicy (czyhający na wilcze futra do kominka) zabrali zdychającego wilka Olka z lasu i wyleczyli. A mogli go tam zaciupać widłami. https://tvn24.pl/lodz/konskie-nadlesnictwo-barycz-lezacego-wilka-odnalezli-w-rowie-przechodnie-st8352563
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się