Jump to content

Jak rozmawiać z parobkiem, 1942


Krychus

Recommended Posts

Tak jakoś naszło mi przy okazji napisać o moim dziadku.
Jako nastolatek trafił do folwarku w okolicach Cottbus. Przez 5 lat pracy u Niemca nie zaznał tyle upokorzenia co za PRL-u.
Często o tym wspomina.
Fakt.Dobrze trafił.
Link to comment
Share on other sites

Mój dziadek był w obozie pracy pod Dresden(Drezno)- Stalag IV A (Odkrywkowa kopalnia węgla brunatnego Erika").
Gdy z nim rozmawiałem opowiadał, że nawet strażnicy z nimi rozmawiali, chcieli się uczyć języka, przynosili im dodatkowe jedzenie itp.
Pracował także w warsztacie u Niemca", gdzie zawsze był dobrze traktowany (dobrze tzn. jak parobek). Źli" Niemcy zaczęli przybywać razem z jeńcami radzieckimi. Poszkodowani na froncie wschodnim, z powodu rekonwalescencji trafiali do stalagu jako strażnicy. Oni byli najbardziej nienawistni szczególnie w stosunku do Czerwonoarmijców.
Dziadek chwalił sobie Niemców, i zawsze zaznaczał, że to też byli ludzie, tez mieli swoje rodziny, mieli rozkazy i musieli je wykonywać, a to jak to robili zależało już tylko od człowieka.
PZdr
Link to comment
Share on other sites

Normalnie aż łza się w oku kręci, jacy ci Niemcy byli dobrzy. Nakarmili, języka uczyć się chcieli, na romanse pozwalali. Czasem to i pewnie cygaretem poczęstowali. Normalnie sielanka !

Jak widac mój dziadek miał pecha, bo trafił do bauera który kazał mu mieszkać razem ze świniami (w końcu polnische Schwein, prawda?) i karmił tym samym co świnie
Link to comment
Share on other sites

Mój dziadek opowiadał ze był w jakimś obozie w Niemczech i ze źle im tam nie było ale koniecznie chciał wrucic do Polski więc dogadał się ze znajomym i uciekli ale strażnicy to zobaczyli i zaczęli do nich strzelać no i ten jego kolega dostał w pośladek :) podobno do dziś ma tam ta kulkę ;p
Link to comment
Share on other sites

Ze wspomnień osób, które zostały wywiezione na przymusowe roboty do Niemiec, mogę powiedzieć, że było różnie w zależności gdzie kto trafił. Jedni sobie chwalili, bo mieli lepiej niż w wolnej Polsce [dot. to przede wszystkim przedwojennych parobków u bogatych chłopów]. A inni przeklinali Niemców, bo za byle co w mordę dostawali od jakiegoś Szkopa.

Czyli jak to w życiu; jednym się wiedzie, a innym pod górkę...
Link to comment
Share on other sites

Moja prababcia chciała zostać i do tego ją niemiec namawiał, ale pradziadek nie! bo nasz dom, bo nasza ojczyzna. Dziad spalił dokumenty swoje, babci i zapił się w latach 80, a babcia w wieku 87 lat pluje sobie w brodę, że nie została(nawet kosztem dziadka) W Mühlhausen było to tak, że w dzień pracowali (fakt, że ciężko), a pod wieczór mogli sobie wyjść kilka (chyba 2 lub 3 km) do miasteczka, w dzień też można było jak coś trzeba było niemcowi, ale był jeden warunek ano taki ,że tylko w ubraniach z literą na plecach P".
Link to comment
Share on other sites

Wino - poczytaj trochę książek pisanych przez historyków a nie histeryków ;-) Sowieci to swołocz straszliwa - przyszli uciemiężyć Polskę i Polaków. Ale Niemcy - jeszcze gorsi - w planach mieli biologiczną eksterminację większości narodu.
pozdrawiam.
Link to comment
Share on other sites

Z tym traktowaniem polaków różnie bywało , przeważnie nie było różowo , mój dziadek był u dwóch bauerów u pierwszego dostawał w twarz na każdym kroku za nic i tyrał od świtu do nocy, przy tym głodowe racje żywnościowe, drugi bauer natomiast był przeciwieństwem pierwszego i tak faktycznie miał już lepiej. Jak się słucha wspomnień starszych ludzi jedno jest pewne było głodno i chłodno (spali w komórkach , chlewikach )i praca non-stop na chwałe III rzeszy i fuhrera i to wieczne zdziwienie Niemców że polscy robotnicy przymusowi nie pracują z wielką ochotą i radością ...
Link to comment
Share on other sites

@wino1939 napisał [cyt.] Lipek- Myślę, że i tak "Polnische Schwein byli lepiej traktowani przez niemców, niż "Palaczki przez "Radzieckich wyzwolicieli uciemiężonego ludu
PZdr".

Nie wiem czego was tam uczą obecnie w szkołach, ale takiego kretynizmu dawno już nie czytałem! Bo co by nie powiedzieć złego [i słusznie] o Sowietach, to jednak po 41 roku nie mieli w planach całkowitego unicestwienia naszego narodu, a Iberallosi" taki plan akurat mieli, tyle że nie zdążyli go zrealizować. Sorry za ostry ton, ale są granice głupoty i śmieszności, których się nie powinno przekraczać...
Link to comment
Share on other sites

Nikt, Balans- Panowie, ależ ja nic nie mówiłem o planach agresorów. Pisałem tylko o traktowaniu Polaków przez owych.
Dobra mogę przyznać, że się zagalopowałem- historie z przekazów przodków są skrajnie różne. Ja wierzę w to co zostało mi przekazane, Wy nie musicie wierzyć w historie moich przodków, nie musicie nawet jej czytać.
Jak by to wieszcz napisał: Prawda jak d- każdy ma swoją.

Ok. Zgadzam się, z tym, że Niemcy pałali do nas nienawiścią grubo przed wojną, ale ZSSR, czy Carska Rosja też raczej nie czuła do nas braterskiej miłości.
PZdr

Ps. Coś mi się kiedyś obiło o uszy, że Niemcy mordowali polską inteligencję, i chcieli zgermanizować lud prosty".Kto się opierał-trafiał do obozu, albo ginął.

A Rosjanie? Hmm co robili Rosjanie? O wiem!- Mordowali, lub zsyłali do obozów inteligencje, oficerów i wszystkich którzy się oparli sowieckiej władzy.

Gdzie tu różnica? Ideologia stosowania powyższych metod? Ludzie którzy to robili?
Według mnie różnica jest znikoma- każdy z powyższych chciał sprawić, aby Rzeczpospolita zniknęła z mapy świata, a czy będzie się po tym nazywała Kraj Warty", czy Polska Socjalistyczna Sawiecka Republika to już chyba niewiele robi...

Ok. Zgadzam się, z tym, że Niemcy pałali do nas nienawiścią grubo przed wojną, ale ZSSR, czy Carska Rosja też raczej nie czuła do nas braterskiej miłości.
Link to comment
Share on other sites

Jakie ma znaczenie-polak,niemiec czy ruski.Wszystko to kwestia charakteru.Robilem z bratem u niemca,ktory sam mieszkal w domku letnim,a nam oddal do dyspozycji wille z krytym basenem na wylacznosc.Co rano nam jeszcze zakupy robil typu swieze bulki,czy mleko.Praca lajt,zero stresu.Kolega zas zle trafil-robil u niemca,gdzie spal w stodole.Niemiec pozwolil mu sie kompac w piwnicy,w wannie,gdzie psa szorowal.A jak wyjechal na tydzien,to zostawil mu tylko dostep do kranu na zewnatrz budynku i swinski leb.Pzez tydzien jadl tylko tylko ten gotowany leb...
Link to comment
Share on other sites

dla mnie to raczej proste. wszystko zależało do kogo dany pracownik trafił, tak był traktowany. wszyscy dobrze wiemy, że nie każdy Niemiec był nazistą. że było inaczej, że to sami hitlerowcy i ss-mani to wmawiali nam czerwoni". nie zamierzam wybielać sąsiadów zza Odry ale też nie widzę potrzeby pakowania ich do jednego, brunatnego wora. pozdro
p.s.
a tak na marginesie, gdy wróciłem z pracy z Niemiec (realia okazały się inne na miejscu niż zapewnienia i umowy tu w kraju) to znajomi w głowę się pukali, że pojechałem do pracy do Polaka zamiast do Niemca. zastanawiające...
Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

×
×
  • Create New...

Important Information