Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

balans

Gruzja - nasz strategiczny sojusznik?

Recommended Posts

Pogoda pod psem, więc zamiast gdzieś wyjść to oglądałem sobie telewizornię. No i w programie Kawa na ławę" usłyszałem z ust naszych wybrańców narodu [chyba z wszystkich opcji politycznych], że cyt. Gruzja to nasz strategiczny sojusznik"! No i zacząłem się zastanawiać nad tym strategicznym sojuszem, co też na tym sojuszu zyskujemy? Bo i sojusznik [strategiczny] dość daleko od naszych granic, a i ropy czy gazu to nie mają zbyt wiele, tyle że chyba tam są bazy innego naszego sojusznika strategicznego. Jest wprawdzie problem np. z Karabachem, ale przecież zrobiliśmy precedens z Kosowem, to o co mamy pretensje? No i pytanie zasadnicze, czy stać nas na uprawianie polityki mocarstwowej, zresztą wyraźnie wbrew UE. Z góry nadmieniam, że nie jestem rusofilem.
Zapraszam do dyskusji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witam.
Nie jestem politologiem, ale popatrz na to tak ( to będą takie plusy-inaczej ):
1/ będziemy mieli bonus u nowego wielkiego brata;
2/ pokarzemy UE jacy my ważni i niezależni jesteśmy;
3/ zagramy na nosie ( tak nam się wydaje i wydaje nam się że potrafimy ) staremu wielkiemu bratu;
4/ w ramach dokręcania śruby wyślemy nieprawomyślne wojsko na wycieczkę;
5/ no i budżet podratujemy ( jak nam ktoś wygraną w Lotto załatwi ).

Kolejna awantura, w którą leziemy ( bez względu na kolor elyt politycznych ). Bo mamy rozpoczęte, różna skala i natężenie - Afganistan, Irak, Ukraina, Czeczenia, Białoruś, Czad (?),...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja tam Gruzinow lubię i jak najlepiej im życzę. Choć moim zdaniem powinni sobie tą Abchazję już odpuścić. Co zaś do Rosyjskiej ingerencji w tym regionie, to można rzec że to ta sama gierka z którą my mieliśmy do czynienia w kwestii Kresów...
Podaję kilka linków do stron o wspólpracy Polsko-Gruzińskiej w przeszlości :

http://www.dws.org.pl/viewtopic.php?f=86&t=9431&p=232611&hilit=gruzini#p232611

http://forum.axishistory.com/viewtopic.php?f=12&t=79668

http://www.conflicts.rem33.com/images/Poland/georpol.htm

Jeśli zaś mówimy o aspekcie politycznym, to jest to powrót do Pilsudskiego koncepcji Międzymorza", szeroko rozpropagowanej przez Paryską Kulture" i Giedroyjcia.
W ostatnich latach rządy RP powrócily do tej koncepcji i moim zdaniem jest to wlaściwa droga.

Share this post


Link to post
Share on other sites
No i nie można zapomnieć o wsólnej polsko-gruzińskiej walce ze znienawidzonym niemieckim okupantem :)
Twoja wojna, moja wojna, nasza wojna"

Share this post


Link to post
Share on other sites
W razie przegranej przyjmiemy gruzińskich dysydentów zakamuflowanych jako synów kuminiorzy z Sandomierza":-)
A tak na serio byłem służbowo w Gruzji w ubiegłym roku. Już wtedy zastanowiła mnie ogromna ilość amerykańskich doradców i wojskowych w tym kraju. USA wyekwipowały całą gruzińską armię - nawet mundury mają z demobilu US. I tak się zastanawiam, czy to naprawdę nasza sprawa...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Gruzja to chyba nasz sojusznik na zasadzie oni też Ruskich nie lubią"
W gruncie rzeczy jest logika w tym, że szukamy (oni - czyli klasa polityczna" szukają?) porozumienia z krajami, z którymi łączy nas jakis wspólny cel polityczny ale dlaczego tak daleko?
Jak mi się zdaje z Rosją jednak więcej nas łączy niż z Gruzją. Choćby bezlitosny rachunek ekonomiczny.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W działaniach naszego prezydenta, który mocno zaangażował się w sprawę gruzińską nie dostrzegam żadnej rozwagi i wyczucia sytuacji. Polska powinna przede wszystkim poruszyć temat na forum Unii Europejskiej, gdzie mogła by przedstawić swoją opinię i szukać poparcia wśród krajów członkowskich. I dopiero w tedy mając zaplecze głosem Unii przedstawić swoje stanowisko i w ramach struktur unijnych starać się rozwiązać ten problem. Niestety nasz prezydent woli sam w osamotnieniu ratować świat. Drugą kwestią są nasze strategiczne interesy, które mamy w Gruzji. Ja nie widzę żadnych. Narażamy się tylko na śmieszność bo z jednej strony jesteśmy uważani za nieodpowiedzialnych na zachodzie, a z drugiej rosyjskiej strony wiemy czego możemy się spodziewać. Pozdrawiam!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Przełaj taka strategią nie miesci się raczej w mentalnosci Polaka. A postępowanie w rodzaju à la Rejtan" to i owszem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tyle tylko, że koncepcja Międzymorza" zakończyła się dla nas totalną katastrofą - ale to temat na osobny wątek.

Mnie jedynie zastanawia dlaczego ZAWSZE wybieramy takie sojusze i takich strategicznych sojuszników, do których przychodzi nam albo słono dopłacać, albo na tych sojuszach finansowo i gospodarczo tracić, nie mając do tego gwarancji, że ci nasi sojusznicy nam w czymś kiedyś pomogą.
Przykłady? Proszę bardzo np. Ukraina - też podobno nasz strategiczny partner, straciliśmy kiedyś na rzecz niej 1,5 mld $ [na dzisiejszy kurs to pewnie tak ze 2,5 mld $ rocznie] nie zgadzając się na budowę JAMAL'u II z pominięciem tego kraju, a oni zaraz po tym, podobnie jak Rosja, nałożyli embargo na nasze mięso. Irak - miały być miliardowe kontrakty, a jest 100 mln $ kosztów samego utrzymania wojsk nie licząc kosztów amortyzacji sprzętu. Tarcza - najpierw chcieli ją Yankesi wystawić za przysłowiowe friko, a teraz łaskawie zgodzili się na 20 mln $ pomocy wojskowej w ramach rekompensaty za to, że my im pozwolimy się zainstalować w naszym kraju kosztem zdecydowanego pogorszenia się naszych stosunków [w tym gospodarczych bo retorsje będą na pewno] z Rosją. A za te [jeszcze nawet nie przyznane] 20 mln $ to możemy, jak to ktoś dowcipnie skomentował na jednym z forów, sprowadzić sobie kontener batoników. No i na ten przykład Tybet, my już prawie żeśmy Chińczykom wojnę wypowiedzieli o ten kraj klasztorów, gdy ci z Zachodu w tym samym czasie prześcigają się w załatwianiu miliardowych kontraktów dla swoich krajów, itd, itd, itd...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Balans- znajdź mi, taka niewinna prośba, sojusznika na przestrzeni ostatnich 100 lat, który:
a/ nie wy..mał nas, a my się jeszcze uśmiechaliśmy;
b/ nie wy..mał nas, a my tylko zgrzytaliśmy zębami;
c/ wybranego na chłodno i po mocnej kalkulacji zysków i strat.
Bo jak dla mnie to cały czas machamy szabelką tylko gacie pocerowane.

Pomsee- jeśli mnie pamięć nie myli, to Rejtan dokonał żywota mocno zamieszany emocjonalnie i umysłowo. I to też, cholera, pasuje.

Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Najgorsze jest to, że w sejmie i w kancelarii prezydenta są także ludzie młodzi wyedukowani, którzy powinni mieć szersze horyzonty myślowe. Nie wiem, może nie mogą się wybić wśród tego politycznego betonu. Bo ja nie widzę w polityce zagranicznej żadnej taktyki i strategii, żadnych chłodnych kalkulacji, a na tym właśnie ona polega. Jak na razie polityka zagraniczna nam całkowicie nie wychodzi i nie będzie wychodziła jeśli nie znajdą się trzeźwo myślący politycy, którzy zamiast wyciągać szable i drzeć szaty nie zaczną w końcu myśleć. Pozdrawiam!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Balans myslę, że niestety w polskiej polityce kołataja sie dalekie echa jak mi się zdaje mentalnosci romantyków, którzy po pozbawieniu Polski niepodleglosci i kolejnym, nieudanym powstaniu walczyli za wolnosć nasza i waszą" gdzie tylko można było.
Myslę, że pokolenie obecnych polityków a na pewno urzędujący prezydent są przykładem ludzi wychowanych na tych tradycjach i uważających je za najważniejsze.
Musi dojsc do zmiany pokoleniowej aby polscy politycy stali się pragmatykami aby nie rządzili poprzez wcielaniu w życie swoich idei a dzialali w interesie całego kraju.
Osobiscie wolałbym aby swoja energię włożyli w sprawy wewnętrzne Polski i pracowali nad podniesieniem standartów cywilizacyjnych, poziomem życia obywateli i szukali sojuszników wsród najbliższych sąsiadów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Człowieksniegu,
Rejtanowi zmieszał się umysł po tragicznych przezyciach i był to finał jego smutnego życia.
W naszej zas rzeczywistosci pewni politycy od obłędu zaczynają i przy nim trwają pozostając przy dobrym zdrowiu i sampoczuciu.
I to jest smutniejsze niż los Rejtana.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tak z boku tematu ale a propos Rejtana a dokładnie naszej elyty. Piękne w swej prostocie są podziękowania dla polityka" z pierwszych stron gazet- ...bądźmy Mu wdzięczni, że mimo poważnych niedomagań psychicznych i nawrotów choroby, nadal trwa na posterunku...".

Pomsee- romantyzm i idealizm niekoniecznie pasuje do k....o zajęcia jakim jest polityka. Ja rozumiem śpiwory wysyłane przez Urbana do stanów ( coby kapitalistom zimno nie było ), dyskusje co jest ważniejsze cebula i gaz czy Katyń, czy po rondzie Dudajewa można w lewo jeździć? Ale pewnych ruchów, bardzo nerwowych można uniknąć.

BTW- my są w Unii czy kolejnym stanem USA?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie o to mi dokładniej chodziła ale myslę, że gdzies tam im kołacze się w głowie, Polska sumieniem, Chrystusem narodów, stereotypy sa druzgocząca siłą gdyż z reguły stoją w sprzecznosci z logiką i rozumem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Myślę Pomsee, że masz sporo racji - my mentalnie jeszcze głęboko tkwimy w XIX wieku, my dalej jesteśmy [co można zaobserwować w wielu wątkach i na tym forum] na etapie walki o wolność naszą i waszą". A reszta? Reszta się nie liczy bo jakoś to będzie", co najwyżej się chłopa pańszczyźnianego [czyt. obywatela] przymusi do jeszcze większego pochylenia karku. Może gdyby II RP trwała dłużej to kolejne pokolenia byłyby normalne, ale przyszły okupacje, a i chyba jakieś fatum jest nad naszym krajem tak gdzieś od 350 lat...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wydaje mi się, że masz rację...
Niewola, krótki okres niepodległosci, okupacja i komunizm spowodowały, że jako społeczeństwo zatrzymalismy sie chyba na etapie rozpamiętywania krzywd, które nam zadano. Widzimy się en masse jako ofiary i czujemy solidarnosć dosć zresztą selektywna z ofiarami naszego dawnego (a dla niektórych i obecnego) przesladowcy.
Odebrano nam kilkaset lat normalnego rozwoju społecznego i materialnego to nie mogło pozostac bez sladu w mentalnosci narodu a więc i polityków, którzy z narodu tego przeciez się wywodzą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pomsee- nie obrażaj narodu :-). Mimo, iż mamy namiastkę demokracji, to spora część naszych rodaków potrafi oddzielić zwykłe życie od bogoojczyźnianych sloganów. I prawdopodobnie bardzo rozmyta jest granica między patriotyzmem, sprawiedliwością, porządkiem a nowym autem, kredytem na mieszkanie, opłaceniem rachunków, itp. Kogo tak naprawdę Gruzja, Białoruś, Czeczenia obchodzi? Ważne, że ONI są wszędzie, ONI nam kuku robią, ONI wkładają kij w rower naszego rozwoju. A po co samemu zakasać rękawy i wziąść się do roboty?

I chyba, wg mnie, nie należy mieszać pomysłów elyt od zdrowej tkanki narodu. ONI snują swoje wielkie plany nad naszymi głowami a my conajwyżej po kulach dostaniemy. A, że ma być rewelacja a wyjdzie jak zwykle? Temu już nikt się nie dziwi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jak czytam wasze wpisy na temat polskiej iesubordynacji wobec Unii" to nie wiem, czy się śmiać, czy płakać. To przyznajecie jednak, że Polska nie jest już suwerennym państwem? Poza tym, jakoś umyka wam pewien szczególik, mianowicie ten, że eurosojuz nie stanowi w skali globalnej absolutnie żadnej siły politycznej! Kolego Przełaj- dlaczego mielibyśmy zabiegać w Unii o pozwolenie na prowadzenie własnej polityki zagranicznej? Unia nie liczy się w grze mocarstw, bo obecnie istnieje tylko jedno mocarstwo- USA. Jeżeli zbliżenie Polski do USA przynosi nam korzyści (a jestem przekonany że tak jest), to zabiegi Prezydenta są godne pochwały.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kolego musamman2 tu nie chodzi o jakieś pozwolenie od UE na prowadzenie własnej polityki zagranicznej. Jeśli już zaangażowaliśmy się w sprawę gruzińską trzeba to robić z głową. Po co samotnie walczyć przeciwko Rosji, jak można po przez porozumienie się kilku państw w ramach struktur UE (ale nie tylko) starać się rozwiązać problem większą siłą, donośniejszym głosem. Zgadzam się, że UE nie stanowi w całości siły politycznej, w końcu zawsze jest jakaś sprzeczność biznesów między członkami UE. Ale możliwość budowania koalicji, porozumień między krajami w ramach UE daje już jakiś efekt i przełożenie na siłę polityczną. Z drugiej strony jeśli USA tak mocno zaangażowała się w pomoc Gruzji po przez wysłanie tam swoich doradców i dozbrajanie Gruzinów to po co wiernopoddańczy piesek Polski sam szczeka jeśli ma koło siebie takiego buldoga USA? Jeszcze odnosząc się do tego, że Polska nie jest suwerennym państwem chciałbym się spytać czy te 26 państw poza Polską, które funkcjonują w UE też nie są suwerennymi narodami, czy tylko Polska? Pozdrawiam!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Musamman2 zacznę od końca, podaj może te korzyści jakie mamy z sojuszu z USA, bo ja ich nie bardzo widzę. Też bym chciał aby Polska miała takiego potężnego sojusznika, tyle tylko że jak na razie to my grubo dopłacamy do tych wszystkich wojenek, a oni to nam nawet tych symbolicznych wiz nie znieśli, nie mówiąc o jakiejś pomocy wojskowej, czy o słynnym" offsecie za F-16 nie wspominając. Wygląda na to, że my ich uważamy za sojusznika, a oni nas nie bardzo...
Jeżeli chodzi natomiast o naszą pozycję w eurosojuzie", jak i o aspiracje tegoż eurosojuza" do roli kolejnego światowego mocarstwa to jest to coś dla mnie nowego, bo nigdzie nie znalazłem takiego podmiotu prawa międzynarodowego. Możemy natomiast podyskutować o aspiracjach i potencjalnych możliwościach Unii Europejskiej w czasach szybkiej globalizacji i rosnącego znaczenia Chin we współczesnym świecie. Może to coś da, kto wie...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Powinniśmy martwić się o siebie- to wszystko. Jeśli ktoś uważa , że jest dobrze, to znaczy, że jeszcze jest mu tu i teraz dobrze...jeszcze...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Polska w obecnym czasie przede wszystkim powinna zająć sie swoimi interesami.
Jak słyszalny jest głos kraju słabego o zacofanej strukturze gospodarczej i ubogiego?
Jaka jest waga głosu Polski w jakiejkolwiek sprawie a jaka Francji, Niemiec czy GB?
To prawda, że jest cos takiego jak solidarnosc ze słabszym czy krzywdzonym ale powinno sie to robić w sposób jak to opisał Przełaj. Wtedy akcja taka może być skuteczna.
W innej sytuacji jest po prostu smieszna.
Tak jak stała się taką nasza interwencja" w Iraku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.



×
×
  • Create New...

Important Information