-
Zawartość
13 358 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
33
Zawartość dodana przez Jedburgh_Ops
-
Ciekawa informacja i na dodatek mająca historyczne ręce i nogi. Podczas II wojny American Red Cross zawsze miał lepsze rozeznanie w tym, czego potrzebują amerykańscy żołnierze na froncie lub w niewoli. Idealna powtórka z sytuacji z I wojny światowej. Amerykanie pewnych rzeczy się nie uczą. I ARC dobrze wiedział, że US Army Quartermaster Corps to banda złodziei rozkradająca wszystko i handlująca tym na czarnym rynku, zamiast dostarczać to do żołnierzy w okopach. Dlatego ARC miał swoje chody, swoje dojścia do żołnierzy bez pośredników, swoje środki produkcji, swoje środki transportu i kanały dystrybucji. Te środki były często aż i tylko społeczne, ale okazywały się skuteczną potęgą przeciwko złodziejom. Niejednego żołnierza US Army zimą 1944/45 w Europie przed śmiercią na skutek hipotermii (temperatura dochodziła wtedy do -16°C) znowu – jak podczas I wojny – uratował ARC i amerykańskie kobiety, a powinien Quartermaster Corps. Dokładnie tak, jak podczas I w.ś. amerykańskie kobiety natychmiast rzuciły się do szydełkowania ciepłych kamizelek, swetrów i tych słynnych olbrzymich szali mufflerów, takich samych jak podczas I wojny. Takim szlem można było okryć głowę, okręcić nim szyję, okręcić kawał tułowia i nerki. Wszystkie takie rzeczy z produkcji wojskowej złodzieje z QMC rozkradali i handlowali tym w Paryżu, więc ARC był zbawieniem dla frontowców, bo QMC nie miał dostępu do towarów ARC. I najwyraźniej – jak napisałeś – podobnie było z zaopatrzeniem dla USAAFowców w niewoli. Na tereny polskie trafiali oni w drugiej części wojny i pod jej koniec wraz z rozwojem ofensywy bombowej USAAF. A to oznacza, że to byli goście w większości z tymi wielkimi pięknym orłami na czapkach, wycyzelowanymi co do jednego piórka. Im większy orzeł tym wygodniejszy do cyzelowania, więc nie dziwota. A z orłami US Army różnie bywało. Owszem, te z końca lat 30. i te z początku II wojny też potrafiły być ładnie cyzelowane co do piórka, mimo że były mniejsze, ale były też orły byle jakie, bez fantazji, polotu, bez profilowania ich, czyli wyginania w różne strony, żeby na czapkach atrakcyjniej się prezentowały. W takim razie warto piszczałkować w poszukiwaniu drugowojennych amerykańskich orłów czapkowych („cap device”) w Polsce. Poniżej jeden z orłów z mojej kolekcji. Na 99,9 proc. USAAFowski, bo olbrzymi, a tylko dla USAAFmenów produkowano takie nieregulaminowe wielkie orły odkąd zorientowano się, że to u nich szał mody. A to i tak nie jest jeszcze największy orzeł – największe miały wysokość 3 cali i nieraz wykraczały poza czapkę. Nie goniono tego w ramach dbania o morale, bo machano wtedy ręką na wszystkie takie rzeczy – USAAFowcy chodzili w damskich apaszkach, albo w zakazanych w 1942 r. czarnych krawatach, bo mieli w pompce dyscyplinę formalną, to kto by się czepiał o te gigantyczne orły na czapkach. Mam czapkę przedwojennego amerykańskiego majora to jego orzeł tylko wzbudza u mnie uśmiech, bo jest śmiesznie mały.
-
Na pewno odpadają kontrowersje, widoczne wcześniej, czy Orlik rozbił się w pierwszym locie, czy w którymś z kolejnych. O lotach Orlika w liczbie mnogiej mówiły już inne materiały, a tutaj mamy tego potwierdzenie. Czyli jest potwierdzenie, że Orlik „trzymał się powietrza”, jak to się potocznie mówi i był prawidłowo skonstruowany, zbudowany i wyważony. Był po prostu dobrze policzony i na takiego zresztą wygląda. Natomiast do stwierdzenia, z jakich przyczyn nastąpiło rozbicie Orlika powyższa notatka prasowa nie wnosi nowych informacji. O rozbiciu zdecydowała olbrzymia różnica pomiędzy techniką startu Orlika w feralnym locie a techniką, jaka powinna być zastosowana i była stosowana na świecie. Jak zawsze w lotnictwie nie był to jedyny powód wypadku (chociaż główny), ale pewien splot czynników. Ale to Państwu badającemu historię tego szybowca opiszę już odrębnie.
-
Smoleńsk - rosyjskie kłamstwa
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na G1ml1 → Aktualności, newsy, wydarzenia
10 kwietnia br. - bo zapewne wówczas Danka Koreanka wyświetli sekcie filmową wersję „raportu” - nad Fromborkiem mogą być ciężkie warunki atmosferyczne z piorunami, ponieważ Kopernik dziewięć razy obróci się w grobie. Jego epokowe dzieło De revolutionibus orbium coelestium stanie się niczym na tle nowej fizyki podkomisji smoleńskiej. Nie będziemy już sławni z dzieła kopernikańskiego. Odtąd świat pozna macierewiczowskie dzieło De revolutionibus imbecylum tupolevium. Bardzo liczę na recenzje tego nowego filmowego dzieła koleżeństwa z forum, ponieważ od wielu lat nie mamy telewizora, a na dodatek będziemy wtedy na wsi, poza cywilizacją. Oczywiście nie wątpię, że kiedyś - po pandemii, po otwarciu kin i multipleksów - De revolutionibus imbecylum tupolevium będzie przymusowo wyświetlane przed każdym filmem, lecz do tego czasu bardzo liczę na życzliwość koleżeństwa i opowieść o tym dziele. -
Smoleńsk - rosyjskie kłamstwa
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na G1ml1 → Aktualności, newsy, wydarzenia
Cóż za fachowa terminologia lotnicza! To musiał pisać ten muzykolog w podkomisji do spółki z jakimś marynarzem. -
Smoleńsk - rosyjskie kłamstwa
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na G1ml1 → Aktualności, newsy, wydarzenia
Więcej. Deformacje płatowca lotniczego pirotechniczne (od wybuchu) a udarowe (od zderzenia z czymś) to jest niebo a ziemia. Piromani smoleńscy będą musieli pokazać olbrzymie fragmenty Tu 154 zdeformowane pirotechnicznie i udowodnić, że na tych właśnie fragmentach odkryto ślady „trotylu”. Wcześniej nikt deformacji pirotechnicznych nie odkrył, no ale teraz być może znaleziono jakieś nowe gigantyczne szczątki tego samolotu, mimo że wcześniej kompletacja wraku była prawie stuprocentowa, bo to nie przypadek liniowego BAe 146, który w locie pionowym do ziemi przekroczył barierę dźwięku i uległ atomizacji wraz z pasażerami, literalnie nic z niego nie zostało. Tu 154 rozbił się dość punktowo i płasko i z małą prędkością, więc wszystko dało się pozbierać z wyjątkiem tego, co przemieliła sprężarka niskiego ciśnienia silnika centralnego, ale ona masakrowała głównie ludzi, gdy wpadła do kadłuba. Ten silnik nie zaciemnia obrazu ogólnego charakteru szczątków odudarowych. -
Smoleńsk - rosyjskie kłamstwa
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na G1ml1 → Aktualności, newsy, wydarzenia
Mocne kino akcji się szykuje. Przygotowywać wiaderka popcornu i prozdrowotnych soczków. Antoni Macierewicz: „Liczę na to, że z raportem, szczególnie filmową wersją, będzie mogła zapoznać się szeroka opinia publiczna” -
Smoleńsk - rosyjskie kłamstwa
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na G1ml1 → Aktualności, newsy, wydarzenia
Nie ma o co się zakładać, ponieważ już z definicji wiadomo, iż nigdy nie będzie wglądu w wyniki badań. Dlaczego? Dlatego, że do zamachu użyto trotylu najtajniejszej, przyszłościowej generacji - trotylu bezgłośnego. Jego wybuchy nie nagrały się wewnątrz kabiny samolotu, mimo że nagrały się tam wszystkie dźwięki i rozmowy z zakresu 20-75 dB. Wybuch 0,5 kg trotylu daje z odległości pięciu metrów 180 dB, a patrz Pan, nie nagrał się. Po prostu do zamachu smoleńskiego użyto TNT bezgłośnego o poziomie 0,0 dB podczas wybuchu i dlatego nic nigdy o tym nie przeczytasz, ponieważ takie TNT dopiero jest w fazie supertajnych testów i tylko dla sił specjalnych. -
Smoleńsk - rosyjskie kłamstwa
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na G1ml1 → Aktualności, newsy, wydarzenia
I bardzo słusznie, bo to jest kabaret. Najwyższy aparat państwa leci samolotem bez nawigatora i bez pilotów potrafiących zrealizować ten lot, co więcej z pilotami ze sfałszowanymi uprawnieniami lotniczymi. Takie coś to tylko w polskim dnie moralnym i umysłowym. Zapytaj rzecznika prasowego rządu Tuwalu, jak u nich latają władze i z jakimi pilotami, z jakim doświadczeniem i z jakimi uprawnieniami. -
Smoleńsk - rosyjskie kłamstwa
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na G1ml1 → Aktualności, newsy, wydarzenia
Na sto procent trotyl. __________________________________________________________________________ Prokuratura wojskowa o tak zwanym nawigatorze: Porucznik Artur Ziętek nigdy nie uzyskał uprawnień nawigatora. W 2009 r. szef 36. SPLT skierował go na ćwiczenia w powietrzu, ale Ziętek ich nie rozpoczął. Zaczął po prostu latać jako nawigator. Do chwili katastrofy w Smoleńsku odbył 29 lotów, w tym 14 nocnych. Było to absolutnie niedopuszczalne ze względu na wymogi bezpieczeństwa lotów - zauważają biegli. -
Smoleńsk - rosyjskie kłamstwa
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na G1ml1 → Aktualności, newsy, wydarzenia
Trotyl panie, jak nic trotyl. ____________________________________________________________________ Prokuratura wojskowa: II pilot mjr Robert Grzywna do 36. SPLT również trafił wprost z Dęblina i przeszedł takie same szkolenia, które pozwoliły mu otrzymać uprawnienia drugiego pilota. Istotnym zaniedbaniem w procesie szkolenia w chmurach, przy ich braku, było nieużycie zasłoniętej kabiny. Takie szkolenie niezawierające głównego czynnika, jakim jest brak kontaktu wzrokowego z ziemią, nie powinno być zaliczone - twierdzą eksperci. Dodają, że fakt niewykonania minimalnej liczby lotów nakazanej programem przyspieszonego szkolenia należy traktować jako niewykonanie tego programu. -
Smoleńsk - rosyjskie kłamstwa
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na G1ml1 → Aktualności, newsy, wydarzenia
Trotyl, panie dzieju, jak nic trotyl. _________________________________________________________________ Prokuratura wojskowa: Kapitan Protasiuk, trafił do 36. Pułku Lotnictwa wprost ze szkoły w Dęblinie, co biegli uznali za błąd. Po przeniesieniu odbył on zaledwie krótsze szkolenie. Okrojony program zawierał tylko 30 proc. ćwiczeń przewidywanych w pełnym szkoleniu - stwierdzili biegli. Inne wykroczenia, do jakich doszło w wyszkoleniu Protasiuka. Nie miał on nawet prawa podejść do przyspieszonego szkolenia. Nie zdobył drugiego stopnia pilota wojskowego, uprawniającego do podjęcia przyspieszonego szkolenia. Co więcej, podczas okrojonego kursu nie wykonał wszystkich przewidzianych w programie ćwiczeń. Mogło to skutkować słabymi nawykami w zakresie pilotowania samolotu i dowodzenia załogą - uznali biegli. Protasiukowi nadano uprawnienia do sterowania Tupolewem 154, chociaż podczas lotu egzaminacyjnego miał bardzo dobre warunki atmosferyczne, m.in. bezchmurne niebo. Warunki sfałszowano, zmieniając m.in. widzialność z 10 km do 800 m. W ten sposób pilot otrzymał bezprawnie uprawnienia. -
Smoleńsk - rosyjskie kłamstwa
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na G1ml1 → Aktualności, newsy, wydarzenia
Podpisali sami absolwenci MEiL PW, Pilotażu PRz i z zawodowymi licencjami pilotów ponadto specjalizujący się w wypadkowości lotniczej. -
Szkoda, że ten wątek przygasł, bo z przyjemnością go obserwowałem. A co do drugowojennych orłów USAAF/US Army w Polsce i trudności z odkopaniem gdzieś takiego u nas... Ciężka to będzie sprawa wyjątkowo. Po pierwsze - kowbojska lądówka do nas nie dotarła, więc nie było po nich ani czapek, ani orłów, nawet gdyby coś z tych rzeczy zgubili. Nie było komu gubić w Polsce. Po drugie - USAAFmeni to są objęci tylko filmowym mitem, że latali w tych swoich ślicznych czapkach garnizonowych z tymi olbrzymimi USAAFowskimi orłami i ze słuchawkami. Owszem, jakiś odsetek latał, ale wszystko zależy kto, gdzie i kiedy i zależało od misji. Jeśli misja była ciężka to kto by brał na nią śliczną czapeczkę - brało się Anti-Flak Helmet któregoś z wzorów. Albo latali także w furażerkach, jeśli było w miarę nisko i temperatura nie spadała drastycznie. Pamiętajmy, że USAAF zawsze operował bardzo wysoko. W zależności od wilgotności powietrza gradient temperatury w troposferze wynosi od 0,65 do 1° C na 100 m. Jeśli bombardowali np. z 8 tys. m to mieli w samolotach temperaturę ok. -50° C. Wtedy śliczna czapeczka z orłem odpada i zakłada się którąś z USAAFowskich futrzanych czap lotniczych. W Polsce faktycznie mogła znaleźć się jakaś grupa USAAFmenów, których zestrzelono nad Polską albo nad innymi państwami i dowieziono ich do obozu w Polsce, ale na pewno nie sto procent z tych ludzi miało czapki garnizonowe. Mogli to być tacy, którzy lądowali przymusowo na zajętym przez szkopów terenie, a przed lotem czapkę taką zabrali do kabiny niekoniecznie jej używając. Przy lądowaniu nie rozwalili się tak strasznie, żeby czapkę i np. wyposażenie survivalowe szlag trafił to wtedy pilotki albo Anti-Flak Helmetu raczej z samolotu nie zabierali, bo to trochę bez sensu, tylko kompletowali mundur na czas możliwej niewoli. To jest ewentualnie jedyna grupa, po jakiej w Polsce można by znaleźć amerykańskiego orła z czapki garnizonowej.
-
Zabawne to, ale spoko. Dużymi krokami nadchodzą czasy, gdy - jak na Zachodzie - prokurator wraz z AT (bo drzwi zazwyczaj potężne i grube) będzie wchodził do biskupstw, klasztorów i kościołów po kwity w związku z przestępstwami tej organizacji. Gwarantuję, że dożyjemy tych czasów. Wtedy to dopiero będzie „szokujące”...
-
Ksiądz: nieprzestrzeganie obostrzeń to grzech przeciwko piątemu przykazaniu
-
W normalnych państwach proste sprawy są proste i szybkie do załatwienia. W państwach kompletnie nienormalnych sprawy proste są niewykonalne.
-
Luftwaffe. Ciekawostki z aukcji - część 3
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na bodziu000000 → Marynarka, Lotnictwo i okolice
Tego pierwszego nie znalazłem, a sprawdziłem cały ten belgijski sklepik. -
A gdzie informacja, co pisowska troglodyterka chce z nim zrobić?
-
Luftwaffe. Ciekawostki z aukcji - część 3
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na bodziu000000 → Marynarka, Lotnictwo i okolice
Czy masz informację, czy szybowiec nr 2 był doczepiony do samolotu-holownika, czy do szybowca nr 1? Czy może różnie bywało, bo Niemcy sprawdzali różne rozwiązania w tej kwestii? -
Luftwaffe. Ciekawostki z aukcji - część 3
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na bodziu000000 → Marynarka, Lotnictwo i okolice
To też jest dobre zdjęcie. Mało jest fotografii Go 242B z odrzucanym po starcie przednim kołem. Prędzej widzi się Go 242B-1 albo B-2 ze stałymi podwoziami kołowymi trzypunktowymi. -
Dwaj biskupi zakażeni koronawirusem
-
Luftwaffe. Ciekawostki z aukcji - część 3
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na bodziu000000 → Marynarka, Lotnictwo i okolice
To zdjęcie jest świetne. Na jego przykładzie można by uczyć, jak nie wolno latać w wieloholu, a już tym bardziej, że obaj piloci szybowcowi prowadzą szybowce Go 242 z podwójnym usterzeniem pionowym, które ma szczególnie blisko do ewentualnej kolizji z liną holowniczą. Obaj holowani piloci są na pograniczu zahaczenia liną szybowca nr 1. Takie rzeczy kończą się urwaniem steru kierunku i/lub deformacją statecznika pionowego. A jednak piloci lecą w taki niebezpieczny sposób. Powinni sterami kierunku odchylać swoje szybowce na lewo i prawo od osi podłużnej samolotu-holownika. Sytuacja powietrzna jest ciekawa. Albo są to „debeściaki” wiedzący, że są fotografowani i dlatego do zdjęcia pozwolili sobie na ryzykanckie ujęcie; albo zdjęcie uchwyciło błąd pilotażowy holowanych pilotów; albo turbulencja była wtedy taka, że nie zawsze udawało się pilotom zachować bezpieczną separację za holownikiem. Szybowce lecą powyżej strumienia zaśmigłowego holownika, więc ten czynnik odpada jako mogący zakłócić bezpieczny układ szybowców za holownikiem. Tak, czy owak, ciekawostka. -
Luftwaffe. Ciekawostki z aukcji - część 3
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na bodziu000000 → Marynarka, Lotnictwo i okolice
Super zdjęcia, a jedno szczególnie ciekawe. -
Czworonożni towarzysze żołnierza w II RP.
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na formoza58 → IIRP - Wojsko Polskie 1918-1939
Z grubsza to, co w tym poście. -
Czworonożni towarzysze żołnierza w II RP.
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na formoza58 → IIRP - Wojsko Polskie 1918-1939
Wyżły niemieckie krótkowłose.
