Skocz do zawartości

Jedburgh_Ops

Użytkownik forum.
  • Zawartość

    13 913
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    33

Zawartość dodana przez Jedburgh_Ops

  1. Radzio kolekcjoner, albo rekonstruktor, zupełnie jak by buchnął to z mojej kolekcji. Pas główny M1956; manierka M1962 w nylonowym pokrowcu-nosidle M1967.
  2. Obraz tego obłędu, jaki od 1,5 roku ma miejsce w polskich mediach jest porażający. Na medycynie i na skokach narciarskich Polacy już się nie znają. Teraz od 1,5 roku wszechstronnie znają się na wojskowości, technice i technologii wojskowej i na wojnie na Ukrainie. 331 osób w polskich mediach relacjonujących i komentujących wojnę rusko-ukraińską to jest dramat dla przeciętnego słuchacza i widza, bo to jest kompletna sieczka informacyjna wypływająca także od tabunów besserwisserów nigdy nie związanych w jakikolwiek sposób ze sprawami wojskowymi, ale dziś znających się na wszystkim, co wojskowe. Czy taki gawędziarz Maciej „Pomidor” Lisowski to jest jeden? A Wolski to lepszy? Facet nigdy nie był w wojsku, nigdy nie pracował w jakimś instytucie wojskowym choćby jako cywilny technik lub pracownik naukowy, nigdy nie pracował w przemyśle robiącym cokolwiek dla wojska, ale wszystko wie najlepiej. Jego bzdur o lotnictwie już mi się nie chce komentować. W jego przypadku inna osoba zaapelowała publicznie, żeby się opamiętał i nie wygadywał głupot. Na dźwięk tego, co wygaduje besserwisser Wolski o radiolokacji nie wytrzymał Paweł Jeżowski i publicznie w jednym z podcastów powiedział, że to on, Paweł Jeżowski, współtworzył polski system radiolokacyjny dla obrony powietrznej, a nie pan, panie Wolski, więc proszę się opanować z propagowaniem niefachowych i nieprawdziwych informacji na takie tematy, bo to nie działa tak, jak pan opowiada. Warto sobie porównać, jaką kulturę każdą – i tę osobistą, i tę publicystyczno-informacyjną – reprezentuje na tle tych wszystkich „pomidorów” osintowych i innych besserwisserków ppłk rez. Maciej Korowaj. Stanowi klasę samą dla siebie i znakomicie, że polskie media go odkryły. Podobnie analitycy OSW i PISM. Tam rzeczywiście można czegoś się dowiedzieć i nie usłyszy się „pomidora” Lisowskiego, że „wiem, ale nie mogę powiedzieć skąd to wiem”. Po tym, co naopowiadał wczoraj nieodpowiedzialny kpt. Lisowski to Białorusini powinni wezwać do MSZ polskiego ambasadora i kazać mu wyliczyć, ilu Białorusinów zabiły na terenie Polski polskie siły specjalne. Nic dziwnego, że gen. Bieniek się wkurzył i prosił o powstrzymanie się od takich gier w „pomidora”. 19 polskich generałów komentuje tę wojnę. Tam wprawdzie nie ma gry w „pomidora” jak z kpt. rez. Lisowskim samowykreowanym na wybitnego znawcę spraw tej wojny, czy jak z besserwisserem Wolskim, ale w przypadku tych 19 generałów też różnie bywa z jakością informacji. Są tacy, którzy dużo mówią nic nie mówiąc i tylko kręcą się wokół dobrze znanych oczywistości, ale są i tacy, którzy przekazują dużą wiedzę bez „pomidorów” Lisowskiego. Łączny efekt jest jednak taki, że to, co można usłyszeć przy tzw. rodzinnym stole o wojnie na Ukrainie (gdzie „wszyscy na tym się znają”) to jest kabaret, a specjalnie wsłuchuję się w to zjawisko. Ale czy może być lepiej? Dokładnie policzyłem (wraz z przyporządkowaniem personaliów „ekspertów”) ile polscy słuchacze i widzowie mediów przyswoili teorii na temat tego, czym było posunięcie Prigożyna z nocy 23/24 czerwca? Polak od polskich ekspertów otrzymał w mediach 27 teorii na temat wyjazdu ludzi Prigożyna „na Moskwę”. Dlatego bawmy się dalej. 331 osób relacjonujących i komentujących w Polsce wojnę na Ukrainie jest gwarantem dobrej zabawy u cioć na imieninach.
  3. Nie polecałbym wrzucania tutaj postów youtubera kpt. rez. Macieja Lisowskiego. Ma dużą wiedzę ogólnowojskową ze zmechu, przed obecną wojną był w sensie medialnym nikim, silnie wykreował się na tej wojnie (mistrz autokreacji), chwali się także wiedzą insiderską z wojska i sił specjalnych (mniej lub bardziej dokładną, ale wiedzą typu „wiem, ale nie powiem”, co może oznaczać wszystko albo kit), tyle tylko, że nie ma talentu do prezentacji tej swojej wiedzy. Stał się po prostu nieznośny w tym, co prezentuje (głównie w pisowskich mediach, bo to osobnik nie tolerujący prof. Barbary Engelking). Razem z por. rez. Markiem Meissnerem robią sobie w podcastach zwyczajne jaja z tej wojny, gdy giną tam dziesiątki tysięcy Ukraińców, na dodatek jaja pełne wulgaryzmów. Lisowski to jedna z 331 osób w polskich mediach, jakie komentują tę wojnę, a te 331 osób to odrębne zjawisko, w olbrzymiej mierze patologiczne. Wczoraj wreszcie gen. Mieczysław Bieniek nie wytrzymał tych zachowań Lisowskiego i publicznie, w podkaście, niejako zaapelował do niego, żeby się opamiętał i nie robił sobie jaj z tej wojny. Wczoraj Lisowski przeszedł już samego siebie i zaczął się popisywać w podkaście wiedzą insiderską z polskich sił specjalnych. Zaproponował widzom grę „w pomidora”. W ramach tej głupoty twardo powiedział albo sugerował, że: • białoruscy specjalsi przenikali przez polską granicę już przed obecną wojną i że są na to dowody (jakie? „wiem, ale nie powiem” – pomidor) • polscy specjalsi szkolą się w związku z tym w lasach i na mokradłach granicy polsko-białoruskiej (skąd ta wiedza? „wiem, ale nie powiem” – pomidor) • polscy specjalsi likwidują w Polsce specjalsów białoruskich (skąd ta wiedza? „wiem, ale nie powiem” – pomidor) • polscy specjalsi zlikwidowali wielu specjalsów białoruskich (skąd ta wiedza? „wiem, ale nie powiem” – pomidor) Facet jest niepoważny i nieodpowiedzialny, mimo jego ogólnowojskowej wiedzy. Wczoraj wreszcie (występujący w programie po Lisowskim) gen. Bieniek niejako zaapelował do Lisowskiego, żeby nie robił sobie jaj z tej wojny i nie proponował w mediach żadnych kretyńskich gier w pomidora. Lisowski po wczorajszym popisie dostał już w necie ksywę „pomidor”.
  4. Ano słyszymy. Jak wspomniałem wcześniej - 331 osób w polskich mediach relacjonuje i komentuje wojnę na Ukrainie. Dla porównania - wojny zatokowe I i II relacjonowało i komentowało w Polsce osób kilkanaście. Masz pojęcie, ilu świrów, amatorów, oszołomów, zakompleksionych niespełnionych żołnierzy/polityków/geopolityków/mentorów/guru i innych cudaków jest w tej liczbie 331?
  5. Ależ! Ja przecież nie zmieniłem frontu i nie stałem się nagle antyukraiński. Cały czas pomagamy z żoną Ukraińcom tak, jak to tylko jest na miarę naszych możliwości. Zawsze, gdy idę do Leclerca, gdzie stoją ukraińscy młodociani z puszkami to wrzucam im PLN do tych puszek. Zawsze tu pisałem, że mamy w domu Marinę (mama) i Maszę (jej córkę 17,5-letnią w chwili wzięcia ich do nas z podłogi polskiego dworca). Teraz Marina wróciła na Ukrainę, Masza ma już 18 lat, jest studentką Politechniki Warszawskiej i ma bardzo fajnego chłopaka Wlada (też studenta w Polsce). Wlad nosi okulary typu denko od peerelowskiej butelki na mleko × 3, więc jest zwolniony z wojska i jego też wspieramy na miarę możliwości. Powiem więcej - jak pisałem powyżej Ukraińcy nienawidzą ich dowódcy wojsk lądowych generała Syrskiego ksywa „М'ясник”, czyli rzeźnik. Polscy analitycy i komentatorzy wojskowi w rangach od kapitana do generała jadą po nim tak samo, tylko oczywiście z użyciem mniej lub bardziej eufemistycznych sformułowań. Nie dalej, jak dziś, gen. Skrzypczak też się po nim przespacerował. Syrski to naprawdę rzeźnik m.in. Bachmutu i żaden polski wojskowy też tego nie rozumie i logicznie to tłumaczy zgodnie z zasadami sztuki wojennej. Dlatego do pewnego stopnia - ale tylko do pewnego stopnia - można zrozumieć Ukraińców w wieku poborowym, że uciekają z Ukrainy, gdy widzą i słyszą, że system dowodzenia wojskami lądowymi się zsowietyzował i że mieliby być mięsem armatnim Syrskiego. Tyle tylko, że z Ukrainy wieją wszyscy - i ci, którym groziłoby bycie piechocińcem rzeźnika Syrskiego, i ci, którzy byliby logistykami, technikami panzerki lub lotnictwa, ludźmi IT i innych służb drugiej linii frontu, a to już jest nie fair wobec ich ojczyzny, a polskiej gościnności.
  6. Warto zwrócić uwagę na słowa gen. Skrzypczaka - że olbrzymim błędem Zełenskiego jest to, że Ukraina nie ma umów bilateralnych co najmniej z UE na temat tego, aby deportować na Ukrainę wszystkich męskich uciekinierów ukraińskich objętych poborem. Ma Skrzypczak rację. O ile (pisałem o tym dużo wcześniej) w połowie 2022 roku Zełenski mówił, że Ukraina ma potencjał na 5-milinową armię - pod warunkiem, że się ją wyposaży - to teraz, gdy z Ukrainy wyjechało wg różnych szacunków 6÷9 mln obywateli to słowa Zełenskiego są już zapewne nieaktualne. Skrzypczak widzi to, co my wszyscy - coś się stało i liczba młodych Ukraińców płci męskiej w polskiej przestrzeni publicznej bardzo wzrosła, a powinna zmaleć w świetle ukraińskiego prawodawstwa wojennego.
  7. To Wy w tym zacnym Wrocku jesteście już tak jakby w tym obłędzie promowanym od początku wojny przez pieszczocha PiS Budzisza o absolutnej konieczności stworzenia federacyjnego państwa polsko-ukraińskiego. W tej chwili wojnę tę od strony wojskowej, cywilnej (społecznej), gospodarczej, politycznej i geopolitycznej relacjonuje i komentuje w polskich mediach 331 osób bardzo różnych zawodów i rang. Odsetek świrów, marzycieli i bajkopisarzy w tej liczbie jest pokaźny. Ale jeśli dziś 1/3 wrocławian to Ukraińcy... to... fiu fiu fiu... macie tam niezłe poletko doświadczalne tych bredni wypisywanych i promowanych przez Budzisza bez żadnego wstydu, mimo że i polscy wojskowi, i naukowcy, i dyplomaci, i historycy mówią mu, żeby zaprzestał tych giedroyciowych bzdur.
  8. PS A co takiego jest we Wrocławiu, że tak bardzo Ukraińcy lgną do niego?
  9. No to grubo. W takim razie w Warszawie ta proporcja jest inna. Przed wojną liczyła ok. 1,8 mln mieszkańców, a peseli dla Ukraińców wydano tu ponad 180 tys. (dane sprzed roku, pewnie mocno nieaktualne). Więc w stolicy proporcja obywateli polskich do ukraińskich wynosi ok. 9,5:1, a może i 9:1. Tak, czy siak, wyraźnie Polacy odczuwają, albo wręcz wiedzą, że część ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym ma w pompie całą tę wojnę i czy Ukraina ją wygra, czy przegra. A półtora roku temu nastroje były inne i to źle rokuje.
  10. Okay, no to pytam tutaj „mieszkańców Wrocławia i okolic” - o co Fali chodzi? Czy o to, że we Wrocławiu jest więcej rozrywkowych czy jakichś innych źle zachowujących się Ukraińców w wieku poborowym niż w Warszawie? Fala pisze, że moja warszawska skala jest „gówniana”. Czy ktoś w takim razie porównywał np. liczbę ukraińskich męskich balangowiczów np. na stołecznych bulwarach wiślanych z podobnymi miejscami we Wrocławiu? Czyli tych balangowiczów, którzy powinni teraz być na froncie.
  11. Po 1 - istnieje coś takiego, jak tzw. zielona granica, więc czasami nie potrzeba udziału SG w procederze nielegalnej ucieczki ukraińskich poborowych; Po 2 - Czy SG ma z tego działkę, czy nie, to być może kiedyś się okaże. Skorumpowani funkcjonariusze przejść granicznych regularnie są w Polsce aresztowani. Rekord był wtedy, gdy z jednego tylko przejścia granicznego aresztowano 13 SGowców i celników. A więc wszystko możliwe.
  12. Jechaliśmy w tym roku z żoną na Hel (z Warszawy) i z Helu z powrotem. Ta trasa jest niezłą trasą poglądową. Dziwiliśmy się, co tu robi tyle rejestracji białoruskich na pojazdach związanych z biznesem wszelkiej maści. Przecież Kartoffeln Führer powinien mieć tu bana na biznes, ale nie ma...
  13. Bardzo dobre pytanie. Mówię poważnie i to tylko dobrze o Tobie świadczy. Steki bzdur o F-16 dla Ukrainy, i o szkoleniu na nich ukraińskich pilotów, wygłaszali już tacy „guru” polskiego osintowego netu, jak m.in. Marek Meissner i Jarosław Wolski, by już głupot Juliusza Sabaka nie wspominać. Jak mawiają amerykańscy Indianie - поживём увидим. Prędzej lub później wylizie, czy SP RP dostały jednak, mimo wszystko, jakąś część tortu w kwestii szkoleń Ukraińców na F-16, np. do uprawnień combat ready, bo Rumuni nie mają o tym pojęcia, jak na razie.
  14. Tiaaa... Nie ma to jak „No pasarán!” w PowerPoincie...
  15. Generał polskiego lotnictwa - jak wspomniałem powyżej - publicznie wytłumaczył, dlaczego nikt nie robi interesów z takimi mętami, jak piss. I tym sposobem szumowina piss dostała drogowskaz na drzewo w biznesie na szkolenie ukraińskich pilotów na F-16, mimo olbrzymiego polskiego doświadczenia w tym zakresie i mimo goownianego, żadnego doświadczenia w tym Rumunii. Oby było tak, jak piszesz, ale może być bardzo różnie.
  16. Teoretycznie masz rację. Warto jednak zauważyć - i jest do tego stosowny komentarz jednego z polskich generałów lotnictwa - jak wyłyżeczkowano (a zrobili to Amerykanie) polskie SP i rząd piss ze szkolenia ukraińskich pilotów na F-16. Wykiwano Polskę, która ma i o F-16, i o szkoleniu na nich po tysiąckroć większe pojęcie, niż Rumunia będąca kompletnym dziadem kalwaryjskim pod tym względem. A jednak to Rumunia zgarnie kasę za to szkolenie, a nie najbardziej doświadczona w tym w Europie Polska, jako jedyna użytkująca na tym kontynencie F-16 z radarami AN/APG-68(V)9 i jako jedyna mająca takie F-16, jakie są obecnie najnowocześniejsze w USAF (bo instalowanie radarów AN/APG-83 SABR Block 2.0 w amerykańskich F-16 dopiero się rozpoczyna). Dokładnie to samo może mieć miejsce z polskim biznesem w ramach odbudowy Ukrainy.
  17. Z olbrzymim zainteresowaniem będę to obserwował, ponieważ jestem związany z dwoma olbrzymimi kancelariami prawnymi (jedna polska, druga międzynarodowa) i ich inicjatywami dla polskiego biznesu, które to kancelarie obecnie przygotowują konferencje dla polskich firm na temat tego, jak włączyć się w to, co Zachód podsumował (w sensie wartości finansowej), jako „Plan Marshalla × 3” dla Ukrainy. Podejrzewam, gdy ta wojna jakoś się skończy, to stawka będzie podbita do wartości „Plan Marshalla × 4” i oby tylko. Rozmawiam z prezesami polskich firm m.in. budowlanych i oni kompletnie nie wierzą w to, że ich firmy będą dopuszczone do porządnych kontraktów na odbudowę Ukrainy. A to są goście, którzy nie mają takiej wiedzy historyczno-politycznej, jak my, żeby wiedzieć, jak Polskę urządzono po wojnie z Irakiem na wzór tego, co w anclu ma miejsce po schyleniu się po mydło pod prysznicem.
  18. A stanie się tak nie tylko z powodów wspomnianych przez nas powyżej. Trzeba sobie posłuchać, jak przebiegają w Polsce szkolenia ukraińskich zmechowców i pancerniaków. Jedna ich część grzecznie słucha, co się do nich mówi i uczy się; druga część reprezentuje tylko pychę i arogancję i mówi, że nikt, kto nie ma pojęcia o wojnie na Ukrainie nie będzie ich pouczał. A potem mamy gustowną stójkę Leo pod kątem 45° i z odwaloną na bok wieżą. Ale oni są mondrzejsi...
  19. Ależ oczywiście, że tak będzie. Nigdy w życiu Ukraina tej wojny nie wygra, choć jej nie przegra. Tak samo, jak nigdy w życiu nie wejdzie do NATO, bo ruscy odpowiednimi prowokacjami i incydentami o to zadbają. Będzie plugawy, cuchnąc na 1000 mil, zgniły „kompromis”, czyli koreanizacja Ukrainy wraz z jakimś odpowiednikiem „Panmundżomu”. Wielkim sukcesem Ukrainy będzie to, jeśli w tym „Panmundżomie” i na jego linii demarkacyjnej stanie po stronie Ukrainy kontyngent sił pokojowych ONZ, chociaż i to jest mało prawdopodobne. Tak samo, jak dla Zełenskiego i 87 proc. ukraińskiego społeczeństwa porażką będzie nieodzyskanie obecnie okupowanych ukraińskich terytoriów. Tyle tylko, że putler dorobi do swojej porażki taką ideologię – np. o całkowitym „uratowaniu” z Ukrainy Ukraińców (w sensie paszportowym) z rosyjskim pochodzeniem – że po putlerze to spłynie, a po Zełenskim nie.
  20. Jest jeszcze jeden czynnik, dla którego Ukraińcy w wieku poborowym masowo uciekają z Ukrainy od co najmniej pół roku. O czynniku tym mówią zarówno wojskowi polscy, jak i zachodni, a łączy się to idealnie z tym, co mówi Mateusz Lachowski, który nie jest w jednym miejscu, tylko jeździ po całym froncie i słucha opinii ukraińskich żołnierzy z bardzo różnych brygad z bardzo różnych miejsc. To, co się mówi, to fakt, że na Ukrainie nastąpiła sowietyzacja systemu dowodzenia na skutek śmierci olbrzymiej większości oficerów wykształconych i wyszkolonych na Zachodzie przed 24 lutego 2022. Według tych opinii teraz wojskami lądowymi zawiadują stare trepy szkoły moskiewskiej wyciągnięte z emerytur albo zza biurek i że to lobby zawładnęło i politykami, i wojskowymi. Na Ukrainie w tej chwili najbardziej znienawidzony nie jest putler, ale dowódca ukraińskich wojsk lądowych gen. Ołeksandr „М'ясник” Syrski. Ksywa „М'ясник”, czyli rzeźnik, mówi wszystko. Z kim by Lachowski na froncie nie porozmawiał to wszyscy mówią, że skończył się na Ukrainie szacunek dla życia żołnierza i że taktyka wróciła do ruskiej, czyli do wszelkiej maści „rozpoznań walką” i innych modeli działań kompletnie bez liczenia się ze stratami. Na tle Syrskiego „Rzeźnika” wygenerowała się na Ukrainie swoista psychoza wśród mężczyzn w wieku poborowym. Do takiego wojska, à la ruskie, nikt nie chce iść, żeby być mięsem armatnim Syrskiego. I dlatego ten, kto tylko może ucieka z Ukrainy.
  21. Teraz już nie pamiętam, czy mówi o tym ukraińska dziennikarka Alina Makarczuk, czy ukraiński dziennikarz Ołeh Biłecki, ale sami Ukraińcy mówią, że rozmowa o lewym zwolnieniu z wojska na dzień dobry rozpoczyna się od 7 tys. dolarów.
  22. Mój stosunek wobec ukraińskich mężczyzn niestety ewoluuje, a jako warszawianin widzę i słyszę od ludzi wszystko w większej skali. Ukraińscy mężczyźni z pierwszych dwóch kwartałów 2022 roku to już jest nie to samo, co ukraińscy mężczyźni z II kwartału roku 2023 i jest to niestety uderzające. Po wybuchu wojny nie było w Warszawie widać rozrywkowych młodych Ukraińców, a wręcz przeciwnie – szacunkowe statystyki mówiły, że ok. 200-300 tys. ukraińskich mężczyzn z całego świata raptownie wróciło – z własnej woli – do ojczyzny, żeby walczyć z ruskimi. Wierzę w to dlatego, że znam m.in. prezesów 11 firm budowlanych, którzy nagle stanęli na granicy istnienia ich firm, ponieważ nagle prawie wszyscy Ukraińcy u nich pracujący z własnej woli wyjechali walczyć z ruską dziczą i nie było komu pracować w polskich firmach generalnego wykonawstwa. Na warszawskich ulicach i ogólnie w miejscach publicznych u Ukraińców była wtedy atmosfera smutku, powagi, skupienia. Sam wtedy w Vol. 2 albo w Vol. 3 broniłem Ukraińców, o których europejskie media pisały, że wałęsają się po ulicach europejskich miast zamiast zgłaszać się do wojska. Gdy europejscy dziennikarze zaczęli tę sprawę badać to w przeważającej większości przypadków ci Ukraińcy wyciągali kwit i pokazywali, że są objęci poborem, a tylko czekają na rządową dyspozycję kiedy mają wrócić na Ukrainę i do jakiej jednostki mają się zgłosić. Ale coś się zmieniło i doskonale widać to w Warszawie. Idealnie wpisuje się to w doniesienia ukraińskich mediów o nowej gałęzi tamtejszej przestępczości – wykształciło się olbrzymie podziemie lewych zwolnień z wojska. Są w tym biznesie lekarze, fałszerze dokumentów i gangi zarządzające tym biznesem. W warszawskich miejscach publicznych liczba ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym bardzo znacznie wzrosła. Zachowują się, jak u siebie, na luzie i rozrywkowo. Atmosfera powagi u nich zniknęła. Nieraz ze znajomymi pytamy takich, dlaczego nie walczą na Ukrainie? Odpowiedź – albo cisza, albo że nie rozumieją, o co są pytani. W tym tygodniu jechałem metrem i siadła obok mnie grupa czterech ukraińskich mężczyzn w wieku, na oko, 25-30 lat. Zachowywali się bardzo hałaśliwie. Zapytałem ich, dlaczego nie są w ukraińskim wojsku? Zero odpowiedzi. Na każdym kroku słyszę od biznesmenów, którzy zatrudniają Ukraińców, że pytają ich, dlaczego nie walczą na Ukrainie? Odpowiedzi są już typowe, jak na obecny okres, czyli że ta wojna już ich nie interesuje i że chcą żyć w spokoju.
  23. Ty za to masz Życzę dalszego owocnego współżycia z Wikipedią, w której nikt na oczy nie widział linii technologicznych wojskowych półprzewodników do systemów nawigacyjnych.
  24. Ten Thompson to 1942 (jeśli chodzi o datę wdrożenia do produkcji), bo to M1A1.
  25. Z Wikipedią to raczej dajmy sobie spokój. Systemy nawigacyjne z wgraną mapą „popisały się” w Iraku. Żeby taki system skutecznie działał to trzeba by mu wgrywać cyfrową mapę na minutę przed odpaleniem pocisku manewrującego, a tego się nie robi. Taki system nie nadaje się na pełnoskalowe wojny, gdy na ziemi trwa niszczenie wroga lotnictwem i artylerią, a w związku z tym nieustannie zmieniają się cechy charakterystyczne terenu. Wystarczy, żeby nad terenem wroga, gdzie leci pocisk manewrujący, artyleria zniszczyła np. kępę drzew czy zniszczyła jakiś budynek, albo żeby lekko „przemodelowała” teren i taki system już głupieje, bo zaczyna mu się coś „nie zgadzać”. Wówczas zaczyna szukać w terenie, żeby „mu się zgadzało”, co nigdy nie następuje. Nominalna celność, gwarantowana przez producenta, takich pocisków nad Irakiem wynosiła 38-42 proc. Reszcie pocisków coś się „nie zgadzało” z ich wgraną mapą terenu i robiły, co chciały.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie