Jump to content

Czlowieksniegu

Moderators
  • Content Count

    20957
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czlowieksniegu

  1. Tak a propos i exilibris kosztów ogrzewania, wentylacji i podobnych, o których pisałem przy okazji szpitali tymczasowych na lotnisku czy stadionie...
  2. Rozmyte? Nie wiem- bardziej wyglądają, jakby środek był wytarty, stąd braki.
  3. Oddział partyzancki NSZ “Sosna”/”Las1”. Historia prawdziwa oddziału kpt. “Toma” Leszek Żebrowski: W niniejszej monografii przedstawione zostały losy silnego zgrupowania partyzanckiego pod nazwą „Sosna”, w skład którego wchodziły oddziały „Las 1”, „Las 2” i „Las 3”. Jedną z głównych postaci publikacji jest kpt. Hubert Jura, znany pod pseudonimem „Tom”, oficer dywersji ZWZ-AK, następnie NSZ. Książka Roberta Rudnickiego to jedna z niewielu tak wyczerpujących publikacji z zakresu NSZ-owskiej partyzantki. Przeznaczona jest zarówno dla badaczy – pokazuje bowiem jak opisywać to zagadnienie, jak i dla czytelników zainteresowanych wiedzą o konspiracji, szczególnie Narodowych Sił Zbrojnych. A takich przecież nie brakuje. Dostają oni olbrzymią porcję wiedzy bez ideologicznych zafałszowań, legend i cenzury, co jest wartością samą w sobie. Pogrubienie moje- ciekawe, co w legendzie Jury jest zafałszowane... Trzeba będzie w sieciówce na szybko przeczytać
  4. U kierowcy ukraińskiego busa na przejściu granicznym Budomierz-Hruszew odkryto 16 srebrnych monet z czasów carskich. Kierowca chciał przemycić m.in. rubel familijny o nominale 10 zł z 1896 roku z wizerunkiem Mikołaja I. - „Na rynku numizmatycznym takie monety osiągają wysokie ceny, np. zachowany w bardzo dobrym stanie rubel familijny został sprzedany na aukcji w Polsce za ponad 350 tys. zł, a w Berlinie za 650 tys. euro” – wyjaśniają funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej. Poza rublem familijnym celnicy zabezpieczyli m.in. monety z wizerunkiem Katarzyny II, Piotra I oraz pamiątkowy medal. Teraz odnalezione przedmioty zostaną poddane szczegółowym ekspertyzom. Postępowanie prowadzi Podkarpacki Urząd Celno-Skarbowy w Przemyślu https://www.fronda.pl/a/na-granicy-polsko-ukrainskiej-celnicy-udaremnili-przemyt-monet-z-xviii-i-xiv-w,153116.html
  5. Patrząc, ilu członków PON było związanych z PPS, to z twoimi dzisiejszymi "prawdziwymi Polakami patriotami" nawet by rozmawiać nie chcieli... btw- wszędzie musisz bałagan robić?
  6. Polska Organizacja Narodowa a po resztę informacji- szukajka na Forum
  7. boleo- identyfikację zrobiłem w wątku, który wysłałeś w kosmos... I tam prosiłem o zdjęcie zadniej strony...
  8. Liczba zgonów w Polsce w podziale na tygodnie (2015-2020) https://public.flourish.studio/visualisation/4224944/?utm_source=showcase&utm_campaign=visualisation/4224944
  9. Nie.. pytam a propos i Covidu, i twojej politycznej wycieczki...
  10. Marcinku- a jak tam idzie drukowanie w DU nowej ustawy anty-covid?
  11. Ale masz wszystko napisane w okularach
  12. szutnik, magius... Wy mi tu z ruchem spółdzielczym nie wyjeżdżajcie... Od wielu, wielu lat wszechobecna nie jest modlitwa o krowę, ale modlitwa, aby sąsiadowi zdechła. Wtedy obaj będą mieli tyle samo, czyli nic...
  13. Lenistwo to straszna choroba... Wszystko masz na tacy podane.. Lornetka marynarska , firmy Eugene Krauss & Co
  14. Nakrętka do 16 w wer. oficerskiej nie powinna być Gontarczyka? A po drugie primo- kolor emalii na tarczy? Tu się będzie oświetlenie do zdjęcia kłaniało... Po trzecie primo- oficerskie nie były srebrne/sygnowane?
  15. szutnik "szczepionkę przeciwko boreliozie..." Była, ale więcej szkód niż pożytku przynosiła... Dwa- a jak myślisz, dlaczego najlepsze są lekarstwa sprzedawane/stosowane w krajach bogatych? I dlaczego nie opłaca się walczyć z chorobami panoszącymi się w krajach biednych? Choć to, akurat, w epoce migracji-turystyki-ułatwionej komunikacji się może zmienić- za duże ryzyko, że jakiś syf z np głębokiej Afryki przedostanie się do sytej Europy Zachodniej. PS "ps. Widziałeś przed pandemią ilu lekarzy myje ręce przed i po badaniu ?" Nie... nie bywam w takich miejscach... w ostateczności proszę o konsultacje lekarza domowego, czyli moją Żonę- weternarza
  16. MON buduje już czwarty szpital polowy. Żaden nie przyjmuje pacjentów Szpital kontenerowy przy Wojskowym Instytucie Medycznym przy ul. Szaserów w Warszawie armia zaczęła budować jeszcze wiosną. Zbiegło się to z kampanią wyborczą i deklaracją rządu o "pokonaniu pandemii". Z przyczyn politycznych MON wstrzymało budowę. Teraz wojsko buduje już czwarty szpital polowy w stolicy. Żadnego nie ukończyło. Wiosną wojskowi medycy byli na misjach w Lombardii i USA. Po powrocie sporządzili raport dla rządu, w którym zawarli rekomendacje, jak przygotować polską służbę zdrowia na drugą falę pandemii Wojskową służbę zdrowia, zdaniem informatorów Onetu, destabilizuje ostry konflikt pomiędzy Aurelią Ostrowską, dyrektor Departamentu Wojskowej Służby Zdrowia MON a komendantem WIM-u, gen. Grzegorzem Gielerakiem Jesienią MON przejęło od wojewody mazowieckiego zadanie budowy drugiego szpitala tymczasowego w hali EXPO XXI w Warszawie. W trakcie prac wojsko zorientowano się, że musi płacić komercyjnemu najemcy Minister Mariusz Błaszczak ogłosił, że kolejną lokalizacją dla wojskowego szpitala polowego jest hangar na wojskowym lotnisku Okęcie Więcej takich informacji znajdziesz na stronie głównej Onet.pl 30 marca do ogarniętej pandemią włoskiej Lombardii Ministerstwo Obrony Narodowej wysłało ośmiu lekarzy i ratowników medycznych z Wojskowego Instytutu Medycznego (WIM). Instytut jest największym szpitalem wojskowym w kraju mieszczącym się przy ul. Szaserów w Warszawie. Podczas 10-dniowej misji polscy medycy pracowali na oddziale intensywnej terapii w szpitalu w mieście Brescia w Lombardii, w regionie najbardziej dotkniętym epidemią SARS-CoV-2 wywołującym COVID-19. Efekt doświadczeń z Lombardii – szpital polowy przy ul. Szaserów Kilka dni po powrocie z pierwszej misji wojskowi medycy ruszyli na kolejną, tym razem do Stanów Zjednoczonych. Tam spotkali się m.in. z personelem medycznym oraz projektantami największego tymczasowego szpitala w Chicago, budowanego z udziałem amerykańskiej armii. Po powrocie sporządzili raport dla rządu, w którym zawarli rekomendacje, jak przygotować polską służbę zdrowia na drugą falę pandemii. W raporcie znalazła się m.in. sugestia, by przygotować szpitale tymczasowe dla chorych na COVID-19. Pierwszy miało zbudować wojsko przy WIM-ie na ul. Szaserów. Propozycja jeszcze wiosną została zaakceptowana przez resort obrony, a komendant instytutu gen. Grzegorz Gielerak rozpoczął budowę. Według jego planu już we wrześniu na tyłach instytutu miał być gotowy tymczasowy szpital kontenerowy na 100 łóżek. Na początku lipca pojawiły się tam dwa pierwsze kontenery wyposażane systematycznie w sprzęt medycznych m.in. tomografy. – To był bardzo dobry pomysł przede wszystkim ze względu na bliskość pełnego zaplecza diagnostycznego i personelu Wojskowego Instytutu Medycznego – mówi Krzysztof Chomiczewski, do niedawna konsultant krajowy ds. obronności w dziedzinie epidemiologii. Rząd pokonał wirusa, więc szpital niepotrzebny Wiosna i lato były jednak gorącym czasem w polskiej polityce zdominowanym przez kampanię i wybory prezydenckie, w których po drugiej turze zwyciężył Andrzej Duda. Rząd zniósł wówczas wiele obostrzeń i ogłosił „zwycięstwo w walce z pandemią”. – I to, że nie doszło u nas do żadnej takiej tragedii (…), to jest skuteczna polityka rządu – mówił w czerwcu premier Mateusz Morawicki. Na fali tych zapowiedzi trudno byłoby więc rządzącym wytłumaczyć, dlaczego choć „wirus jest w odwrocie”, to jednak wojsko buduje szpital polowy. – Przyszły wytyczne z MON, że szpitala nie budujemy. Chodziło o politykę, o nic więcej, ale ludzie z Departamentu Wojskowej Służby Zdrowia MON mówią, że nie można budować szpitala kontenerowego w polskich warunkach ze względu na klimat. Mówiono, że we Włoszech jest cieplej, więc tam takie rozwiązania mają rację bytu. To oczywiście bzdury. Każdy, kto był na misji w Afganistanie doskonale wie, że kontenery są przystosowane do skrajnych temperatur – mówi jeden z naszych rozmówców. Inny dodaje: – Dziś przy WIM-ie mógłby już działać szpital polowy, gdzie trafialiby ludzie zakażeni. Przez ignorancję polityków i wojenki podjazdowe w samym MON-ie projekt upadł. Zmarnowano pieniądze i czas. Co na to MON? „Na obecną chwilę nie podjęto decyzji o lokalizacji szpitala kontenerowego przy Wojskowym Instytucie Medycznym. Tym samym bezprzedmiotowe są pytania dotyczące anulowania decyzji o jego budowie oraz przeznaczenia na ten cel funduszy” – odpisał Wydział Prasowy Centrum Operacyjnego MON w odpowiedzi na nasze pytania. Wojna między szefową departamentu zdrowia MON a komendantem szpitala Do zastopowania projektu budowy szpitala przy WIM-ie, jak mówią nasi rozmówcy, przyczynił się także konflikt pomiędzy Aurelią Ostrowską, dyrektor Departamentu Wojskowej Służby Zdrowia MON a komendantem instytutu, gen. Grzegorzem Gielerakiem. – To nawet nie jest konflikt, lecz ostra wojna tocząca się pod dywanem. Dyrektor Ostrowska używając swoich wpływów u ministra obrony Mariusza Błaszczaka, robi wszystko, by blokować pomysły komendanta, a także wyrzuca z pracy jego ludzi. W MON o tej wojnie mówią już wszyscy, bo ona negatywnie wpływa na pracę wojskowej służby zdrowia, destabilizuje ją. Minister nic z tym jednak nie robi, bo dyrektor Ostrowska jest jego bliską współpracownicą jeszcze z MSWiA – mówi inny z naszych informatorów. – Pani dyrektor pozbywa się też lekarzy z departamentu. Od kiedy objęła to stanowisko nie posiadamy szefa wojskowej służby zdrowia, to jest ewenement na skalę światową – mówi jeden z wojskowych medyków i dodaje. – Gdyby za sprawy związane z organizacją wojskowej służby zdrowia w dobie pandemii odpowiadał gen. Gielerak, nie byłoby takiego bałaganu. Kolejny nasz rozmówca twierdzi, że pomysł budowy szpitala polowego przy WIM-ie w Warszawie jeszcze całkowicie nie upadł. – Nie jest wykluczone, że będzie kontynuowany – mówi. Nie wie jednak, kiedy to może się stać, a tymczasem od prawie dwóch miesięcy wojsko jest uwikłane w tworzenie kolejnych szpitali polowych, których budowy nie może zakończyć. Ani dyrektor Ostrowska, ani gen. Gielerak nie odebrali od nas telefonów. Pierwszym szpitalem zbudowanym przez wojskowych również dla pacjentów cywilnych w Centrum EXPO XXI na warszawskiej Woli miał być tymczasowy szpital wojskowy do walki z epidemią COVID-19 na 300 łóżek. Z naszych informacji wynika, że początkowo tę placówkę miał budować Konstanty Radziwiłł, wojewoda mazowiecki. Jednak projekt przejął szef MON i ogłosił go publiczne, jako swój sukces. Budowa ruszyła, tymczasem kilka dni temu Mariusz Błaszczak poinformował, że jednak szpital w hali EXPO XXI nie powstanie. Okazało się, że chodzi o pieniądze. Już w trakcie budowy, resort obrony zorientował się, że firma, która jest właścicielem hali żąda pieniędzy od wojska za zorganizowanie tam szpitala. Dlatego teraz armia znalazła dla niego kolejną, trzecią już lokalizację – w hangarze 1. Bazy Lotnictwa Transportowego na warszawskim Okęciu. Minister Błaszczak ogłosił to 6 listopada, na 10 dni przed zapowiadanym otwarciem szpitala na Woli. Biuro prasowe MON w odpowiedzi na nasze pytania twierdzi, że „jest to rozwiązanie znacznie tańsze niż wynajmowanie komercyjnej hali, jak to było planowane w przypadku pierwotnej lokalizacji – hala EXPO XXI. Zaoszczędzone środki publiczne zostaną przeznaczone na wyposażenie szpitala w nowej lokalizacji”. Tyle że środki publiczne już i tak zastały wydane, bo prace przy budowie szpitala na Woli były bardzo zaawansowane. Szpital miał przyjmować pacjentów od 16 listopada. Według zapowiedzi ministra Błaszczaka nowa placówka na Okęciu przyjmie pierwszych pacjentów – także cywilnych – pod koniec listopada. Na razie Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych do hangaru, w którym do niedawna stały samoloty dla VIP-ów, wysłał logistyków. Mają oni zbudować ściany, podłączenia, punkty sanitarne, system ogrzewania. – Hangar jest to wysoka otwarta przestrzeń, którą trudno będzie ogrzać. Budowano go dla określonych potrzeb, czyli hangarowania samolotów, nie ma tam na przykład odpowiedniej sieci sanitarnej. Aby powstał szpital praktycznie wszystko trzeba będzie budować od nowa – mówi gen. Tomasz Drewniak, były dowódca polskich sił powietrznych. Czwarte podejście – szpital polowy w lesie pod Warszawą 16 października dowódca generalny rodzajów sił zbrojnych wydał rozkaz, na podstawie którego wojsko rozpoczęło budowę szpitala wojskowego przy Centrum Reagowania Epidemiologicznego Sił Zbrojnych na warszawskim Bemowie. Szpital ten ma być przeznaczony tylko dla żołnierzy i pracowników resortu obrony. Onet opisał jak ta placówka powstaje w dwóch tekstach: Żołnierze budowali dla siebie szpital polowy, ale zakazili się koronawirusem Zawiadomienie w sprawie zagrożenia życia żołnierzy przez oficerów Ujawniliśmy, że przy budowie szpitala wojsko nie przestrzegało zasad epidemicznych, dlatego cześć żołnierzy zaraziła się koronawirusem. Nadal też nie wiadomo, kiedy zacznie on przyjmować pacjentów. MON nie odpowiedziało nam na pytania w tej sprawie. https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/koronawirus-mon-buduje-czwarty-szpital-zaden-nie-przyjmuje-pacjentow/8w54j0c,79cfc278
  17. Do niezwykłego znaleziska doszło w Czechach. Grzybiarz, który udał się do lasu, natknął się w nim na starożytny miecz i topór. Jak później ustalili archeolodzy, obiekty liczą sobie około 3300 lat. Według Radio Prague International Roman Novák udał się wiosną na grzyby w pobliżu swojego domu, w regionie Jesenicko. Było to krótko po ulewnych deszczach, ale na pewno nie spodziewał się, że zamiast grzybów odnajdzie starożytne antyki. - Zauważyłam kawałek metalu i kopnąłem go - powiedział Novák w rozmowie z Radio Prague International. - Później zorientowałem się, że jest to ostrze miecza. Zacząłem kopać trochę głębiej i natknąłem się na topór. - Grzybiarz swoje znalezisko zgłosił archeologom, którzy potwierdzili, że broń została wykonana z brązu i liczy sobie ok. 3300 lat. Archeolog Jiří Juchelka z Muzeum Śląskiego w rozmowie z Live Science potwierdził, że planowane są prace w miejscu, gdzie Novák natknął się na miecz i topór. Jednak teren, na którym odnaleziono zabytkową broń, znajduje się z dala od współczesnych miast i znanych starożytnych osad. Z tego względu naukowcy nie podejrzewali, że w tym rejonie można natknąć się na jakiekolwiek znaleziska. Juchelka i jego koledzy ukończyli kilka analiz artefaktów, w tym testy składu chemicznego. Ustalili, że bogato zdobiony miecz został wykonany w epoce brązu w północnej Europie. Wydaje się najbardziej podobny do mieczy znajdowanych na terenach obecnej Szwecji. Z kolei topór zdaje się być wytworem lokalnych rzemieślników, co potwierdza analiza składu chemicznego. Ze względu na technikę wykonania miecza - wytopienia go z formy zamiast wybijania - najprawdopodobniej nie służył on do walki. Nie byłby dostatecznie wytrzymały. Naukowcy podejrzewają, że był on wykorzystywany w ceremoniach, być może pochowano z nich zmarłego. Nie wiadomo jednak, jak miecz i topór trafił do czeskiego lasu. "Znaleziska mogą być związane z kultem religijnym lub być częścią jakiegoś większego skarby, ale nic nie jest pewne", podsumowują badacze. https://tech.wp.pl/poszedl-na-grzyby-zamiast-nich-znalazl-skarb-sprzed-3300-lat-6576342425787008a
  18. [...] Dyrektor szpitala w Mińsku Mazowieckim osobiście pojechał do magazynów Agencji Rezerw Materiałowych po respiratory. Dostał maszyny rozłożone na części i zapakowane w pudełkach. Od miesiąca nie przyjechał profesjonalny serwis, aby zmontować i uruchomić sprzęt. Krótko trwała radość szefów szpitala w Mińsku Mazowieckiego z trzech zdobytych respiratorów z Agencji Rezerw Materiałowych. Od 14 października do szpitala nie dojechała ekipa serwisu producenta, która jako jedyna może dokonać legalnego montażu i pierwszego uruchomienia respiratora. - Według rozmów telefonicznych prowadzonych z ARM oraz przedstawicielem producenta tylko jeden autoryzowany serwis w Polsce może dokonać złożenia i pierwszego uruchomienia respiratorów. Umówiony termin uruchomienia pierwszego urządzenia to 20 listopada. Nie uzyskaliśmy odpowiedzi, czy serwis złoży i uruchomi pozostałe dwa urządzenia - informuje WP Marek Olewiński, zastępca dyrektora ds. lecznictwa SPZOZ w Mińsku Mazowieckim. Respiratory z rządowej agencji. Szpital czeka miesiąc Podkreśla, że w normalnych okolicznościach odpowiedzialność za przygotowanie dowolnego sprzętu do użytkowania w szpitalu i przeszkolenie osób wykorzystujących urządzenia spoczywa na dostawcy. Personel szpitala nie podejmie się samodzielnego montażu respiratorów. Ewentualny błąd mógłby uśmiercić pacjenta. Szpital, który do walki z epidemią koronawirusa musiał przygotować 137 łóżek (polecenie wojewody mazowieckiego), ma trzy respiratory, które nie mogą być wykorzystane do leczenia pacjentów z COVID-19. Na szczęście aktualnie jedynie pięciu chorych wymaga sztucznego wspomagania oddechu. Do leczenia tych pacjentów wystarczą respiratory, którymi wcześniej dysponowali lekarze. https://wiadomosci.wp.pl/koronawirus-problem-z-rzadowymi-respiratorami-nie-udalo-sie-ich-uruchomic-6576590724422336a
  19. Barbapapa- ekipa planuje zaszczepić możliwie dużo Polaków, a wtedy "wszystkie ręce na pokład" i weterynarze chyba także będą kwalifikować i szczepić. PS "W standardowych temperaturach lodówki można ją przechowywać do pięciu dni." odnosi się do Moderny a nie Pfizera...
  20. PS Na marginesie- szczepionka, którą Pfizer ma wypuścić, wymaga transportu i przechowywania w temp. - 80 st C. Nobla temu, kto wymyśli taki łańcuch dostaw, wliczając w to ostatnie ogniwo, czyli punkty szczepień, czy inne POZ'ety. Niedzielski wspomina wykorzystaniu infrastruktury Regionalnych Centrów Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa- nie bardzo wiem, co ma to ułatwić. Z Moderną, której wymagania to raptem - 20 st C a skuteczność wyższa, na dziś chyba nikt nie rozmawia, zachłysnąwszy się Pfizerem...
  21. szutnik- a propos i exilibris masowych szczepień To "co było w przeszłości" może, oby, nie będzie miało zastosowania w przyszłości. Choć wolę nie myśleć, co przy masowym szczepieniu wyjdzie. I od strony społecznej, i medycznej- o części efektów ubocznych dowiemy się kiedyś. Jakby nie spojrzeć będzie to a'la operacja na otwartym sercu. Bez niej pacjent ma wyrok, po niej- może się uda jakoś odratować.
  22. Patrząc na część twoich wpisów fazę masz od dość dawna i dość mocna... Ale, jak popatrzysz na ilość testów vs skuteczność wykrywania, to zauważysz, że może i liczba pozytywnych spada, podobnie, jak i ilość wykonanych testów. Rośnie za to ilość pozytywnych- oscyluje ok 60 %. Powody mogą być, choćby dwa- testowani są ludzie, gdzie prawidłowo rozpoznano symptomy zakażenia. Czyli plus dla lekarzy zlecających badania. Ale także potężny minus, bo może wskazywać to na dramatyczną ilość osób w trakcie zakażenia, bezobjawowych, którzy nieświadomie zakażają dookoła. Nie spada także, a wprost przeciwnie, liczba chorych w szpitalach i liczba wykorzystanych respiratorów.
  23. Sugeruję ku pamięci kredą w kominie... "Na szczęście okazało się, że przebieg pandemii w ostatnich 2-3 tygodniach nie przebiegał wykładniczo. Jesteśmy w takiej fazie, że mamy stabilizację i powoli możemy się uśmiechnąć, że to co najgorsze mamy za nami - przekazał minister zdrowia Adam Niedzielski."
  24. Koronawirus w Polsce. Prof. Simon o szpitalu na Stadionie Narodowym: Akcja PR-owa rządu Szpitale nie wyrabiają się z przyjmowaniem chorych na COVID-19, podczas gdy szpital tymczasowy na Stadionie Narodowym świeci pustkami. Mimo wyposażenia na 300 osób placówka konsekwentnie odmawia przyjmowania pacjentów z innych szpitali, ponieważ są w zbyt ciężkim stanie. Do tego, według prof. Krzysztofa Simona, szpital tymczasowy dostaje dwa razy więcej pieniędzy niż inne placówki. 1. Szpital tymczasowy stoi pusty W poniedziałek 16 listopada Ministerstwo Zdrowia opublikowało nowy raport dotyczący sytuacji epidemiologicznej w Polsce. Wynika z niego, że w ciągu ubiegłej doby zakażenie koronawirusem zostało potwierdzono u 20 816 osób. Niestety z powodu COVID-19 zmarły 143 osoby, w tym 16, które wcześniej nie były obciążone żadnymi chorobami. Od tygodni lekarze apelują, że w szpitalach zaczyna brakować wszystkiego - respiratorów, tlenu, remdesiviru. Personel medyczny jest zaś na skraju wyczerpania, ponieważ liczba chorych na COVID-19 jest większa niż możliwości placówek. Karetki często muszą godzinami czekać przy SOR-ach. Tymczasem szpital tymczasowy na Stadionie Narodowym w Warszawie, który został w ekspresowym tempie zbudowany po to, aby odciążyć chwiejący się system opieki zdrowotnej, stoi niemal pusty. Jak przyznał w rozmowie z TVN24 dr Zbigniew J. Król, zastępca dyrektora SCK MSWiA w Warszawie, w niedzielę 15 listopada w całym szpitalu przeznaczonym dla 300 pacjentów przybywały tylko 32 osoby. Mimo że w placówce urządzono 45 stanowisk intensywnej terapii, trafiają tam tylko osoby z lekkim przebiegiem COVID-19. Sytuacja stała się na tyle kuriozalna, że ostatnio dr Paweł Grzesiowski, epidemiolog i ekspert ds. walki z COVID-19 Naczelnej Rady Lekarskiej nazwał szpital tymczasowy "narodowym izolatorium". "Na Narodowym nie będzie leczona niewydolność oddechowa wymagająca tlenoterapii wysokoprzepływowej lub respiratoroterapii ani pacjenci z ciężkim zapaleniem płuc niezależnie od stanu klinicznego. To 'Narodowe Izolatorium' nie odciąży szpitali" - napisał na Twitterze dr Grzesiowski. 2. Szpital dla zdrowych ludzi Swojego rozczarowania nie kryje również prof. Krzysztof Simon. W rozmowie z WP abcZdrowie kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu wskazuje na wielką niesprawiedliwość. - Do szpitala na Stadionie Narodowym trafiają prawie same zdrowe przypadki, pacjenci bez większych obciążeń. Chorych w ciężkim stanie muszą przyjmować inne szpitale. Tymczasem jest ogromna różnica w wycenie świadczeń. Szpital tymczasowy na "lekkich" pacjentów dostaje 1026 zł, a my dla ciężko chorych otrzymujemy 630 zł. Przy zdecydowanie mniejszym zakresie usług, które świadczy szpital tymczasowy, dostaje dwa razy większe pieniądze. To jest oburzający szwindel - irytuje się profesor Simon. Jak podkreśla ekspert, szpital na Stadionie Narodowym miał funkcjonować na zasadzie uzupełnienia służby zdrowia. Tymczasem mimo wyposażenia na 300 pacjentów, placówka odmawia przyjmowania chorych z przeciążonych szpitali z Warszawy i okolic. Jak relacjonował w ubiegły piątek Marcin Kulicki, prezes Mazowieckiego Szpitala Wojewódzkiego w Siedlcach, w jego placówce jest ponad dwa razy więcej chorych na COVID-19 niż wolnych łóżek. Pacjenci są układani na dostawkach, w SOR-ze i "gdzie tylko się da". Mimo prośby, szpital na Stadionie Narodowym nie przyjął żadnego pacjenta, ponieważ, jak okazało się według kryteriów tej placówki stan chorych był zbyt ciężki. Jak tłumaczył dr Zbigniew J. Król, do hospitalizacji w szpitalu tymczasowym nadają się osoby, które samodzielnie korzystają z toalety, samodzielnie jedzą, nie mają zbyt wysokiej gorączki i chorób współistniejących. Zdaniem niektórych ekspertów takich pacjentów można również leczyć w domu. 3. "Typowe zagranie wizerunkowe" Większość ekspertów uważa jednak, że pustki na Stadionie Narodowym są związane z brakiem personelu medycznego. O tym, że w szpitalach tymczasowych będzie ciężko skompletować personel, było wiadomo od początku. - Nie wiem, kto dzisiaj pracuje na Stadionie Narodowym. Może jest to personel wyciągnięty z innych szpitali - mówi prof. Krzysztof Simon. Zdaniem profesora szczytna idea sprowadziła się do akcji reklamowej rządu. - Dla ludzi, którzy nie znają się na realiach w polskiej służbie zdrowia, taki szpital na Stadionie Narodowym może się wydać wspaniałym osiągnięciem. Tymczasem jest to po prostu typowe zagranie wizerunkowe, rządowy PR - mówi prof. Simon. Próbowaliśmy zapytać o przyczyny takiego stanu rzeczy dr Artura Zaczyńskiego, który jest szefem szpitala tymczasowego na Stadionie Narodowym. Dr Zaczyński ani nie odpowiedział na telefon, ani nie odpisał na naszą wiadomość. https://portal.abczdrowie.pl/koronawirus-w-polsce-prof-simon-o-szpitalu-na-stadionie-narodowym-akcja-pr-owa-rzadu
×
×
  • Create New...

Important Information