Jump to content

Czlowieksniegu

Moderators
  • Content Count

    20210
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czlowieksniegu

  1. Musi masz bana na googla... Reklamowe zapałki związane z papierosami- jedne PRL, drugie III RP.
  2. Cieszy (?) mnie, że masz doskonały humor i żarty się ciebie trzymają. Wszystko masz na zdjęciach.
  3. Sensacyjne odkrycie pod Grunwaldem! W ziemi były dwa topory bitewne z 1410 roku Tegoroczne badania pól pod Grunwaldem przejdą do historii. Jednemu z detektorystów udało się wyciągnąć z ziemi dwa topory bitewne, które miały brać udział w największej średniowiecznej bitwie z 1410 roku. Co ważne, są one w dobrym stanie. Czytaj więcej na https://fakty.interia.pl/polska/news-sensacyjne-odkrycie-pod-grunwaldem-w-ziemi-byly-dwa-topory-b,nId,4699183#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox Według pracowników Muzeum Bitwy pod Grunwaldem to największe odkrycie w trwających od kilku lat badań. "To sensacja archeologiczna co najmniej na skalę ogólnopolską" - mówi dr Szymon Drej, dyrektor muzeum. Topory odnalazł Aleksander Miedwiediew, członek ekipy poszukiwawczej, który już od siedmiu lat uczestniczy w badaniach. "Najlepszy mój strzał w czasie siedmiu lat badań. Na terenie bagiennym, na głębokości około 80 centymetrów, w odległości kilku metrów od siebie dwa topory bojowe. Są to topory z wyciągniętą ku dołowi brodą. Jeden ma osadę drzewca krótszą, a drugi dłuższą, czyli są to dwa różne typy. Są datowane na wiek XV i ewidentnie miejsce, kontekst znalezienia tych przedmiotów wskazuje nam, że brały udział w kampanii 1410 roku" - powiedział reporterowi RMF znalazca artefaktów. "Co warto podkreślić topory są w bardzo dobrym stanie. Wyglądają tak, jakby zostały dziesięć lat temu wykute. Wynika to z tego, że przedmioty, które trafiają do bagna, środowiska podmokłego, są odcinane od dostępu powietrza i zatrzymane są procesy korozji. Dlatego po wyjęciu tych toporów opłukaliśmy je pod bieżącą wodą i wyglądają jak nowe. Co ciekawe oba posiadają oryginalne kliny, co jest bardzo rzadkie. Jeden jest toporem pełnym, czyli od góry nie ma dziurki mówiąc kolokwialnie, a drugi jest z przelotem" - mówi Miedwiediew. Co się czuje, kiedy podnosi się z ziemi przedmiot, który ostatnio był używany 610 lat temu? "To jest ogromny wystrzał endorfin, adrenalina plus sto. Można porównać to chyba jedynie do lotu na Księżyc. Przerywamy ten most, który jest pomiędzy ludźmi z 1410 roku, a nami" - opisuje detektorysta. Znalezione topory pokazują, że mimo upływu setek lat wciąż można znaleźć pozostałości po największej średniowiecznej bitwie. Od siedmiu lat na pola pod Grunwaldem przyjeżdża kilkudziesięciu detektorystów i miłośników historii z całej Polski, którzy pod nadzorem archeologów przeczesują pobitewne pola. W tym roku oprócz wspomnianych toporów udało się znaleźć też bełty od kuszy, groty strzał, fragmenty ostróg, czy broni białej. http://fakty.interia.pl/polska/news-sensacyjne-odkrycie-pod-grunwaldem-w-ziemi-byly-dwa-topory-b,nId,4699183#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
  4. Ale jakby nie kombinować, to patki nie mają nic wspólnego z 1 SBS...
  5. Jak wz 17, gdyby nie "cięta" tarcza...
  6. Piszesz, co wiesz, ale czy wiesz, co piszesz? Proponuję, abyś się cokolwiek ogarnął- od wtorku szkoła.
  7. To Ty już lepiej zakładaj swoje niewiele wnoszące wątki... Będzie i lepiej, i zdrowiej...
  8. https://tvn24.pl/magazyn-tvn24/zeszli-na-dno-morza-i-znalezli-sie-w-lesie-sprzed-tysiecy-lat,286,5036
  9. https://myvimu.com/exhibit/54670538-luska-8x50-r-lebel-86d-a-a-17-b-m-m-1 która wygląda na sztukę okopową (?) jako palnik/zapalniczka/itp itd
  10. Kochani. Dziś będzie na ostro. Na świecie jest kornawirus czy jedna wielka koronościema? Wczoraj coś we mnie pękło, coś się złamało. Zobaczyłem fotografię byłego już ministra Szumowskiego na wakacjach. Ledwo przestał być ministrem i co? Spakował się i poleciał z rodziną na wakacje do Hiszpania. Zadam Wam proste pytanie kiedy minister mówił prawdę? Wtedy kiedy zabraniał wchodzić do lasu, wychodzić z domu, kiedy mówił o tym, że wakacje to raczej w domu? Ile jest w tym wszystkim prawdy? Jak mamy w to wszystko wierzyć? Tyle mówienia, tyle zakazów, a on sam i inni politycy nic sobie z tego nie robią. On leci do kraju z którym chcemy zamknąć granice, z którego nie będziemy wpuszczać samolotów. Kurde czyli jego zdaniem ten wirus nie jest niebezpieczny bo można i latać i chodzić po plażach bez maseczki po prostu luz, bluz. Ktoś powie jasne przecież PiS cały mija się z prawdą. No i co mam odpowiedzieć? Dla przeciwwagi podam przykład kolejnego polityka, który był wielką nadzieją społeczeństwa. Mam na myśli Rafała Trzaskowkiego. Wczoraj usłyszałem jego wypowiedzi odnośnie szkół. Pozwolę sobie zacytować: „Zamykaliśmy szkoły, kiedy było 200 zakażeń dziennie, a są one otwierane, gdy jest ich kilkakrotnie więcej”. Ciężko nie oddać mu racji w tym co mówi. Jest i logika i sens. Czyli sugeruje że otwieranie szkół jest niebezpieczne i szkodliwe. Ale … no właśnie zawsze jest jakieś ale. Co robił ostatnio? Ano był na urlopie. Zaraz ktoś powie hola hola kolego każdy ma prawo do urlopu. Jasne, że tak, każdy może iść, a nawet powinien na urlop. Tylko, że Trzaskowski przejechał pół Europy i był na urlopie w Chorwacji. To kolejne państwie z który próbuje się pozamykać granice, bo tam szaleje wirus. Podsumowując nie boi się z cała rodziną pojechać setek kilometrów i być na zatłoczonych plażach - tam nie ma wiarusa - ale boi się wysłać dziecko do szkoły przysłowiowe dwieście metrów od domu? Kurde to kiedy jest szczery, kiedy mówi prawdę? Żeby jeszcze podnieść aurę tajemniczości związanej z wirusem dołożę kolejne ziarno. W ubiegłym roku Trzaskowski był na tajnym spotkaniu „Grupy Bilderberg”.To międzynarodowe, tajne stowarzyszenie osób ze świata polityki i gospodarki organizujące spotkania, w których bierze udział od 120 do 150 osób, złożonych z najwyższej rangi polityków, członków zarządów wielkich instytucji międzynarodowych, znaczących fundacji, banków i korporacji o globalnym zasięgu i wpływie. Ciekawe o czym oni rozmawiali na takim spotkaniu? A może właśnie o tym jak nas wszystkich ogłupić wirusem? Bo społeczeństwo, które się boi jest gotowe na wiele wyrzeczeń. Ciekawe kto na tym wszystkim zrobi? Pewnie z chwilę będzie jakaś cud szczepionka która nas uleczy. Ktoś zarobi na tym biliony, ktoś będzie sterował nami jak mu wygodnie pod płaszczykiem śmiertelnego wirusa. Wiem, że to może i bardzo spiskowa i nierealna historia. Ale podałem fakty, podałem konkretne zdarzenia. Czy one są wymyślone i wyssane z palca? Nie one naprawdę się zdarzyły. Politycy nie bali się wirusa żeby nas posłać na wybory do urn, ale wmawiają nam, że mamy się bać wirusa kiedy trzeba iść do szkoły. Wmawiali nam że nie wolno się przemieszczać, nie wolno wchodzić do lasu, ale sami wypoczywają jak gdyby nigdy nic za granicą, nie robiąc sobie nic z tego co mówią, z własnych ostrzeżeń. Ostatnie pytanie kiedy oni mówią prawdę? Mam prośbę piszcie swoje komentarze, udostępniajcie mój post. Przekonajcie mnie, że te fakty i wydarzenia które przytoczyłem są nieprawdą, one nie zaistniały. A może niech każdy z nas usiądzie i odpowie sobie sam na pytanie czy to jest koronawisrus czy koronaściema? https://www.facebook.com/photo.php?fbid=2728751620704378&set=a.1389412031305017&type=3
  11. PS A może to jest, po prostu, rekompensata za męża jaki się kobiecie trafił? Dwa- taki jeden dziś (?) szlochał, że za 7 tys, to on się w Warszawie nie utrzyma...
  12. Gdy trzy lata temu paralotniarz zobaczył na polu pod Cedynią tajemnicze kręgi, zapewne nie przypuszczał, że właśnie dokonał historycznego odkrycia. Gdy miejsce zaczęli badać naukowcy, okazało się, że są one pozostałościami po rondelu, sakralnym miejscu sprzed 7000 lat. Badań nie przerwano i w tym roku znaleziono tam osadę. To pierwsze takie miejsce odkryte na Pomorzu Zachodnim. https://fakty.tvn24.pl/fakty-po-poludniu,96/pomorze-zachodnie-odkryto-starozytna-osade,1028083.html
  13. Bjar- a co w tym dziwnego, że jak "ktoś" kiedyś pociągiem jechał, to może być w Radzie Nadzorczej PKP Cargo?
  14. Tyle, że nie ma to przełożenia na sam problem i tzw choroby współistniejące... Różnica, że miast 70 % będziesz się spray'em na komary nacierał.
  15. https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/firmy-sprzedaja-ministerstwu-zdrowia-testy-na-koronawirusa-po-zawyzonych-cenach/2c2hy77,79cfc278
  16. W środkowym Izraelu młodzi wolontariusze pomagający archeologom znaleźli skarb: monety z czystego złota zakopane w IX wieku. Miejsce, w którym znaleziono cenny skarb, jest okryte tajemnicą. Wiadomo, że monety znaleźli młodzi ludzie, którzy w ramach wolontariatu przed służbą wojskową pomagali archeologom. Znalezisko to 425 monet z czystego 24-karatowego złota, pochodzących z czasów Abbasydów, sunnickiej dynastii władającej kalifatem rozciągającym się od Persji po Afrykę północną, ze stolicą w Bagdadzie. Władzę objęli w 750 roku, stracili w XIII, po zajęciu i zburzeniu Bagdadu przez Mongołów. Skarb to pełne monety - dinary, ale zawiera też ok. 270 kawałków pociętych monet. Jeden z takich fragmentów jest niezwykle rzadki - to kawałek monety - solidusa - wybitej za czasów bizantyjskiego cesarza Teofila, panującego w Konstantynopolu w latach 829-842 n.e.). Takiej monety nie znaleziono dotąd nigdy na terenie wykopalisk w Izraelu. Naukowcy oceniają, że złoty skarb, 845 g czystego złota, pod koniec IX wieku, gdy został zakopany, stanowił niemałą fortunę. Za taką ilość szlachetnego kruszcu można było kupić luksusowy dom w jednej z najlepszych dzielnic Fustat - ogromnej, pierwszej stolicy Egiptu za czasów panowania w nim Arabów. Obecnie Fustat jest częścią Kairu, znaną jako Stary Kair. https://www.rp.pl/Archeologia/200829693-Mlodzi-Izraelczycy-znalezli-skarb-monety-sprzed-1100-lat.html
  17. https://www.pch24.pl/usa--konsekwencja-odkrycia-przez-ksiedza-z-detroit-niewaznosci-jego-chrztu,78026,i.html
  18. Stołeczna policja poinformowała o śmierci 92-letniej Leokadii Krajewskiej, znanej jako Lodzia. Była jedną z pierwszych kobiet w stołecznej Kompanii Ruchu Drogowego. W poniedziałek bliscy pożegnali słynną milicjantkę na Cmentarzu Północnym. "Z głębokim bólem przyjęliśmy wiadomość o śmierci 92-letniej Leokadii Krajewskiej, jednej z pierwszych kobiet w stołecznej Kompanii Ruchu Drogowego. Z uśmiechem na ustach przez kolejne dekady pełniła służbę na ruchliwych warszawskich skrzyżowaniach, pozbawionych wówczas sygnalizacji świetlnej" - czytamy w komunikacie Komendy Stołecznej Policji. "Lodziu pozostaniesz w naszej pamięci" - podkreślili policjanci. Pierwsze skrzyżowanie KSP na pamiątkę Krajewskiej przypomniało wywiad z nią z marca 2014 roku z miesięcznika "Policja 997". W kwietniu 1945 roku sąsiad, funkcjonariusz Milicji Obywatelskiej, namówił ją, by spróbowała się w służbach ruchu drogowego. – Miałam 17 lat, ale powiedziałam, że 18. Nikt wtedy nie sprawdzał dokładnie papierów. Dostałam zielone umundurowanie, owijacze, podkute buty, furażerkę, chorągiewki zieloną i czerwoną, no i karabin, a później pistolet. Po krótkim przeszkoleniu trafiłam do Kompanii Ruchu Drogowego i na swoje pierwsze skrzyżowanie na rogu ulic Targowej i Wileńskiej. W tamtym okresie byliśmy skoszarowani na Bednarskiej, a całą naszą gażą był deputat żywnościowy, głównie kasza gryczana i śledzie - opowiadała Krajewska. Niebezpieczna służba Kiedy zaczynała służbę, korki w Warszawie jeszcze nie istniały, jednak nie oznaczało to, że pracowało się lekko. Ona i kilka innych koleżanek na równi z mężczyznami musiały odstać na skrzyżowaniu osiem godzin, niezależnie od pogody. A mimo niewielkiego ruchu dochodziło do tragicznych w skutkach wypadków z udziałem regulujących ruch milicjantów i milicjantek. Irenę Małecką, koleżankę pani Leokadii z KRD, śmiertelnie potrąciła ciężarówka. – Ja też zostałam potrącona, ale niegroźnie. Były też i inne niebezpieczeństwa. Koleżankę Janinę Krzemińską zabito, kiedy wracała po służbie. Zabrano jej pistolet. Do mnie i koleżanki ktoś strzelał, kiedy stałyśmy na placu Trzech Krzyży. Schowałyśmy się do budki strażniczej na pobliskiej budowie. Wtedy w Warszawie przestępczość była naprawdę ogromna. Innym razem wyskoczył do mnie z korbą rosyjski kierowca, którego chciałam ukarać. Obezwładnili go ludzie, wrzucili na pakę i zawieźli do komendy, a przełożeni potem pytali mnie, co on mi chciał zrobić, że go tak urządziłam - wspominała Lodzia. Popularna milicjantka Po czasie kompania została rozkoszarowana, a funkcjonariusze mogli zamieszkać we własnych domach. Krajewskiej przydzielano służbę na coraz to nowych skrzyżowaniach. Młoda milicjantka zaczęła zwracać na siebie uwagę kierowców i przechodniów. – Nie było nas wtedy dużo, ze 20 dziewcząt w kompanii, rzucałyśmy się w oczy, a ja, jak mi mówiono, byłam atrakcyjną kobietą. Zaczęło się oglądanie, jak pracujemy. Choć dla mnie raz o mały włos nie skończyło się to tragicznie. Zapatrzył się na mnie kierowca i o mało mnie nie potrącił - mówiła. Prawdziwa popularność Lodzi zaczęła się jednak od posterunku na Brackiej. Powstał wtedy o niej pierwszy artykuł. Później były następne. Rysowali ją także między innymi: Marian Walentynowicz, Konstanty Sopoćko. Powstała o niej piosenka. "Ludziom nie przeszkadzało, że karałam mandatami" - Gapiów było mnóstwo, i młodych, i starych. Ludziom nie przeszkadzało, że karałam mandatami, lubili mnie. Jak zaczęłam już być znana z imienia, zaczęłam dostawać na imieniny kwiaty, balony. Kiedyś zagrała dla mnie Orkiestra z Chmielnej, ale ja przerażona i zawstydzona schowałam się do bramy, a i tak następnego dnia przełożony zwrócił mi uwagę, że nie powinnam się tak afiszować. 13 sierpnia 1947 roku na rogu Nowego Światu i Alej Jerozolimskich Krajewska pokierowała pierwszą sygnalizacją świetlną w odbudowywanej stolicy. – Siedziało się na tak zwanym bocianim gnieździe i ręcznie przełączało światła – wspominała. Wtedy dla warszawiaków stała się Lodzią. Z kolei podest, na którym pełniła służbę, nazwano "balią". O Lodzi i balii napisał Wiech w felietonie "Balie obniżyć": (...) balia jest ciut‑ciut za wysoko i o obrazę władzy w tych warunkach nietrudno. Lodzia jest władziuchna wyjątkowo twarzowa, a tak wysoko stoi, że okien tramwajowych kalotechniką sięga. To tyż może się zdarzyć, że jakiś warszawiak niechcący naumyślnie ją pocałuje. I masz pojęcie, co się będzie działo. Lodzia z balii zeskoczy, żeby protokół zestawić i faceta do mamra odprowadzać, a tem czasem fatalne zabadziarażenie kołowego ruchu może nastąpić. Po mojemu balię musowo obniżyć. Czarowi Lodzi uległ też burmistrz Sztokholmu, który, będąc z wizytą w Warszawie, zaprosił ją na kolację, proponując także wizytę w stolicy Szwecji. Z drogówki do dochodzeniówki W 1950 roku pożegnała się ze służbą na ulicy. Ten rok był ważny w jej życiu także z innego powodu – wyszła za mąż za kolegę z pracy Edmunda Krajewskiego (jej panieńskie nazwisko: Kubanowska). Po odejściu z ruchu drogowego pracowała w łączności, inspekcji, szkoleniach; była również sekretarką, maszynistką, kierownikiem hali maszyn. W tym samym czasie państwo Krajewscy doczekali się dzieci – synów Darka i Ryszarda. W 1965 r. wróciła do drogówki, ale nie na skrzyżowanie, a do dochodzeniówki. W 1968 roku otrzymała stopień podporucznika. Kiedy w stopniu kapitana odchodziła ze służby w 1973 roku, w stołecznej prasie ukazał się artykuł "Lodzia opuszcza szeregi MO". Zorganizowano jej uroczyste pożegnanie w Białej Sali w KSP. Józef Cyrankiewicz przysłał 30 róż i własnoręcznie podpisane życzenia. Były premier pamiętał, jak w 1948 roku razem tańczyli w pierwszej parze na sylwestrowym balu przodowników, którego Lodzia była honorowym gościem. Krajewska ostatnie lata życia spędziła na Żoliborzu pod opieką syna Darka. 15 lat temu pochowała męża. https://tvn24.pl/tvnwarszawa/najnowsze/warszawa-nie-zyje-leokadia-krajewska-lodzia-z-kompanii-ruchu-drogowego-4673567
×
×
  • Create New...

Important Information