Jump to content

Czlowieksniegu

Moderators
  • Content Count

    21219
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czlowieksniegu

  1. takafura- znaczy się, jak nasze F były w Kuwejcie, to się je liczy czy nie? Wiesz, co miałem na myśli- w liczbach bezwzględnych te niby dobre procenty marnie wyglądają. Nie mówiąc o tym, że raczej nikt nie wyśle nad USA samolotów, a nad Europą rosyjskie robią co chcą... PS Same F-16, których USA mają ponad 1,2 tys. sztuk, stanowiłyby czwartą siłę w tym zestawieniu najpotężniejszych sił powietrznych świata. Zakładam, że powyższe dotyczy sprawnych/w ruchu a nie zabezpieczonych na pustyni. PS Według rankingu Global Firepower 2014 siła militarna Polski w przestworzach lokuje nas na 23. pozycji w sąsiedztwie lotnictwa Syrii, Iranu, Kolumbii i Hiszpanii. Czy od 2014 coś na plus się zmieniło?
  2. les "50-70% to nie jest zły wynik..." Yhmmmm... tylko, jak w Ameryce nie lata połowa, to i tak tysiąc czy dwa* są w stanie poderwać. Jak w naszej socjalistycznej Ojczyźnie nie lata połowa, to mamy w sumie mniej, niż na wybranym amerykańskim lotniskowcu... * wartości przykładowe
  3. les "Konieczny jest więc atak sił lądowych, jeśli nastąpi od strony Kaliningradu, to pół biedy, zdołamy go powstrzymać..." Yhmmmm... Jeśli faktycznie uda się tam Rosji +/- 300 szt T-72B3M zainstalować, to w razie, tfu tfu, Godziny W. dojadą do Warszawy szybciej niż się wszystkim wydaje... i zanim się Leopardy zdążą na lewy brzeg Wisły przeparkować.
  4. topick "po co snuć takie nierealne wizje. Jakiś pijany ruski generał wyprowadzi nagle swoje oddziały na Braniewo i Gdańsk ?..." Większość analiz, jak pkt wyjścia obstawia Przesmyk Suwalski... A co potrafi pijany ruski generał, niech przykładem będzie ppłk Stanisław Pietrow, który zadziałał całkiem odwrotnie...
  5. "Wojsko potwierdza sprawność na poziomie 70%." Nie...koniecznie. WP powołuje się na standard NATO, gdzie sprawnych ma być 50-70 % maszyn. Na pytanie o naszej polskie, odpowiada, że mamy w górnej średniej liczbie dla NATO sprawnych samolotów- wcale z tego nie wynika, że jest ich 70 %.
  6. les "Natknęliby się na 15 Giżycką BZmech i na tym ich wycieczka zostałby zakończona. Nie ośmieszaj się Balans, bo nie tego od Ciebie wymagają" Litwini... prawdopodobnie. Moskwa? W kilka godzin wszystko by same Iskandery z Kaliningradu wymłóciły do rżyska.. Resztę rozjadą bataliony zmech i pancerne z 11. Korpusu Armijnego- w przeciągu kilku najbliższych lat ma tam być ok 300 T-72B3M w najnowszej wersji.
  7. les- ale dlaczego... tak jak się ZZ na komunistów zasadził, tak przywołał przepis obejmujący np mokre sny nad strzało-krzyżowcami, Republiką Salo i wieloma podobnymi... Choć ciekawe, jak z faszystowskich przydawek na Ukrainie się wybronią...
  8. Prokurator Generalny złożył do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o delegalizację Komunistycznej Partii Polski Zbigniew Ziobro chce stwierdzenia niezgodności z konstytucją celów i działalności Komunistycznej Partii Polski - wynika z informacji Prokuratury Krajowej, do których dotarła PAP. "Działania w tym zakresie zostały podjęte na wniosek osób fizycznych. W pismach kierowanych do prokuratury wskazywały one, że Komunistyczna Partia Polski między innymi odwołuje się w swoim programie i praktykach do totalitarnych metod i praktyk działania komunizmu, co jest niezgodne z Konstytucją RP" - czytamy w materiale przekazanym PAP przez Prokuraturę Krajową. Jak podkreślono, zgodnie z art. 13 konstytucji "zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu". "Zakazane jest także istnienie partii politycznych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa" - czytamy. https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/komunistyczna-partia-polski-ziobro-zlozyl-do-tk-wniosek-o-delegalizacje/hg7y8tr,79cfc278 Się chłopcom i dziewczętom zagotuje...
  9. Nie... ale się wystraszyłem, że w sobotni wieczór, przed Mikołajem, coś nie hallo z Tobą..., tfu tfu...
  10. A Ty widział czcionkę wokół cara?
  11. Gdyby był to oryginał, byłbyś dość bogatym człowiekiem... 25 rubli 1908 rok- moneta okolicznościowa wydana z okazji 40 urodzin cara Mikołaja II. Niezwykle rzadka, wybita w nakładzie 175 egzemplarzy o standardzie 100-frankówki Unii Łacińskiej.
  12. takafura A "w mikroskali swojego leśnictwa..." "Twoja" gospodarka leśna przestrzega obowiązków w zakresie ścisłej ochrony gatunków, przewidzianych w dyrektywach ptasiej i siedliskowej?
  13. takafura- w gumiakach czy bez, ale pisałeś, że bierzesz udział w przygotowaniach do wycinki, planowaniu, itp itd. Powinieneś więc wiedzieć, czy "Drugi zarzut dotyczy tego, że w 2016 r. Polska wyłączyła gospodarkę leśną z przestrzegania obowiązków w zakresie ścisłej ochrony gatunków, przewidzianych w dyrektywach ptasiej i siedliskowej, a takie wyłączenie narusza wymagany system ochrony. " to prawda czy nie.
  14. Chodzi o dokument podpisany przez cara Piotra Wielkiego. To kolejna kradzież bardzo cennego dokumentu lub rękopisu w ostatnim czasie w Rosji. Większość kradzieży wykonywana jest w celu wywiezienia przedmiotów poza granicę. Nie wiadomo, kiedy dokument z podpisem cara Piotra I Wielkiego zniknął z Centralnego Archiwum Wojskowego w Moskwie. Rosjanie zorientowali się w stracie, gdy tamtejsze MSW dowiedziało się, że dokument został wystawiony na aukcję w USA. W archiwum przeprowadzono kontrolę, która ujawniła, że w miejsce dokumentu złodziej wstawił dość pobieżnie wykonaną fałszywkę. Dokument zapewne wróci do Rosji, ale to kolejny przypadek kradzieży cennego dokumentu lub dzieła sztuki w tym kraju w ostatnim czasie. W czerwcu z prywatnego mieszkania w Soczi zniknął wyceniany na 1 mln dol. rękopis Aleksandra Puszkina. Właściciel zauważył jego zniknięcie i zgłosił sprawę policji. Ta po zbadaniu odcisków palców pozostawionych przez złodzieja ustaliła, że rękopis ukradła partnerka właściciela, z którą ten właśnie się rozstał. Kobieta została zatrzymana, gdy szykowała się do wyjazdu na Ukrainę. W kwietniu br. z mieszkania eksperta od wyceny dzieł sztuki w Moskwie zniknął obraz Isaaka Lewitana, bardzo dziś popularnego w Rosji malarza z XIX w. Obraz odnalazł się wkrótce potem na internetowej aukcji w jednym z krajów Europy Zachodniej, gdzie został wystawiony za absurdalnie niską cenę 25 tys. euro. W styczniu br. w sali wystawowej w Galerii Trietiakowskiej w Moskwie mężczyzna zdjął ze ściany i wyszedł z muzeum z pejzażem krymskim innego XIX-w. malarza rosyjskiego Archipa Kuindży'ego, nie będąc przez nikogo zatrzymywanym. Złodziej został aresztowany kilka godzin później. https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/rosja-kradziez-dokumentu-z-podpisem-cara-pismo-odnalazlo-sie-w-usa/whvm8wy,79cfc278
  15. Morska Stocznia Remontowa "Gryfia" S.A. z siedzibą w Szczecinie ogłosiła przetarg pisemny nieograniczony na sprzedaż promu pasażersko-samochodowego Gryfia. Nie byłoby w tym nic dziwnego – stocznia ma ostatnio sporo kłopotów i wyprzedaje swój majątek – ale tutaj jest jedno "ale". Gryfia to najstarszy statek w Polsce. Prom został wybudowany w 1887 roku, a jego cena wywoławcza to 170 tysięcy złotych, co oznacza cenę złomu. Składanie ofert wyznaczono na 12 listopada. - "My jako Gryfia pozbywamy się majątku, który jest nam zbędny, który musimy utrzymywać i ponosić koszty. Nie stać nas na utrzymywanie dalej tej jednostki, to po pierwsze, pod drugie ta jednostka wymaga nakładów, po trzecie jest ściśle określony ustawowo tryb zbywania majątku trwałego spółki i my musimy się do tego stosować – powiedział "Radiu Szczecin" prezes Morskiej Stoczni Remontowej "Gryfia", Krzysztof Zaremba Kawał historii 40-metrowy prom "Gryfia" został zbudowana w 1887 roku w szczecińskiej stoczni Vulcan. Jednostka nosiła wówczas nazwę "Swinemunde 2". Prom został zatopiony w czasie II wojny światowej, ale wkrótce po niej został podniesiony z dna i wyremontowany. Przez dziesięciolecia służył stoczni remontowej "Gryfia" jako prom samochodowo-kolejowo-pasażerski. Podczas jednego z remontów maszyna parowa zastąpiona została silnikiem spalinowym, a oryginalny napęd można oglądać w Muzeum Narodowym w Szczecinie. Stocznia wystawiła teraz jednostkę na sprzedaż, bo po wybudowaniu mostu prom jest już niepotrzebny… http://m.infobus.pl/gryfia-sprzedaje-najstarszy-statek-w-polsce-w-cenie-zlomu_more_128386.html PS Morska Stocznia Remontowa „Gryfia” wycofała z przetargu prom Gryfia. Jak poinformował na łamach Radia Szczecin prezes stoczni, Krzysztof Zaremba, to najstarszy statek pływający w Polsce. Stocznia chce go sprzedać teraz za 170 tys. złotych, ale czeka na konkretne oferty ze strony prezydenta Szczecina i marszałka województwa zachodniopomorskiego, dotyczące dalszych losów statku - informuje Radio Szczecin. [...] https://www.portalmorski.pl/m-stocznie-statki/46956-historyczny-prom-gryfia-zostal-wycofany-z-przetargu
  16. takafura- pytałem, bo po Twoim wpisie "Wszystkie kraje UE starają się nam pomóc. Bezinteresownie. Przecież to tak naprawdę nasz sponsor i zbawca, pompują miliardy euro nie chcąc nic a nic w zmian. Znoszą cierpliwie Polaków na zmywakach czy budowach, dokładają do marketów i fabryk które wybudowali w Polsce,..." niepotrzebnie, jak widzę, uznałem, że nie tylko masz wiedzę w tej materii, ale pokażesz, że zarzuty UE są nieprawdziwe. A tu się okazuje, że jak najbardziej uzasadnione...
  17. takafuar- czyli oba zarzuty nie są z brudnego palca imperialisty wyssane, ale faktycznie się nasza socjalistyczna Ojczyzna kilka (?) lat temu zobowiązała, ale nie pykło? Miało być dobrze, a wyszło jak zwykle? Coś, jak prom w Gryfii, który w ubiegłym roku miał być zwodowany, ale nie dość, że nawet projektu nie ma, to i stocznia zrobiła kaput? PS Ale, jako leśnik wiesz, czy "w 2016 r. Polska wyłączyła gospodarkę leśną z...." prawda.
  18. Nie bardzo rozumiem- czego nie ma lub jest w wersji szczątkowej? Ewentualnie, kiedy winny być gotowe a się nie udało? Bo rozumiem, że skoro tworzy się jakieś przepisy, to deklaruje się do kiedy będą gotowe i/lub wejdą w życie. Ja nie wiem, ale Ty jako leśnik powinieneś znać tą datę. Zwłaszcza, gdy ze śnurka wynika, że było działanie wbrew przepisom: "Drugi zarzut dotyczy tego, że w 2016 r. Polska wyłączyła gospodarkę leśną z przestrzegania obowiązków w zakresie ścisłej ochrony gatunków, przewidzianych w dyrektywach ptasiej i siedliskowej, a takie wyłączenie narusza wymagany system ochrony."
  19. takafura- napisz, z ręką na sercu, że oba zarzuty są bezpodstawne i nieprawdziwe. Po co od razu wielką politykę w to wciągać. Sytuacja prosta, w zasadzie zero-jedynkowa. Są te przepisy, czy ich nie ma?
  20. Wojsko Polskie kupiło silniki do myśliwców MiG-29. Koszt umowy to prawie 30 mln złotych Wojskie Polskie poinformowało o zakupie trzech turboodrzutowych silników lotniczych RD-33 ser. 2 dla znajdujących się na wyposażeniu polskich Sił Zbrojnych myśliwców MiG-29. Wartość umowy opiewa na 29,55 mln złotych. Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 podpisały z 3. Regionalną Bazą Logistyczną umowę o wartości 29,55 mln złotych. Dotyczy ona dostawy 3 turboodrzutowych silników lotniczych RD-33 ser. 2 dla znajdujących się na wyposażeniu polskich Sił Zbrojnych myśliwców MiG-29. Ze względu na zaprzestanie produkcji silników RD-33 serii 2 w rosyjskich zakładach MAP im. Czernyszewa w Moskwie, zakup objął jednostki używane po remoncie głównym, które dysponują pełnym resursem międzyremontowym nie mniejszym niż 350 godzin nalotu oraz pozostałym resursem technicznym nie mniejszym niż 700 godzin. Wszystkie elementy silnika muszą posiadać resurs nie mniejszy niż nadany międzyremontowy. Wszystkie egzemplarze mają zostać objęte gwarancją na nie mniej niż 24 miesiące lub 200 godzin pracy. Okres gwarancyjny rozpocznie się wraz z dniem podpisania protokołu przyjęcia-przekazania. Do zamówienia wliczone są skrzynie lub kontenery transportowe. Zgodnie z dokumentacją, jednostki napędowe muszą posiadać komplet narzędzi specjalistycznych i materiałów eksploatacyjnych. Dla każdego silnika zawarto osobną umowę. Koszt każdej z nich to 9 850 000 pln bez VAT. Silnik RD-33 RD-33 to rosyjski turboodrzutowy silnik przeznaczony dla lekkich myśliwców bojowych. Jego pierwsze uruchomienie nastąpiło w 1972 roku, produkcję seryjną uruchomiono dziewięć lat później. Od tamtego czasu przeszedł szereg modernizacji. Silnik składa się z 4-stopniowej sprężarki niskiego ciśnienia, 9-stopniowej sprężarki wysokiego ciśnienia, pierścieniowej komory spalania, dopalacza i regulowanej dyszy wylotowej. Długość silnika wynosi 4,23 m, maksymalna średnica 1 m, a masa silnika suchego 1 055 kg. https://tech.wp.pl/wojsko-polskie-kupilo-silniki-do-mysliwcow-mig-29-koszt-umowy-to-prawie-30-mln-zlotych-6582245932845632a
  21. Wszystkie terminy minęły. KE wnosi przeciw Polsce sprawę do TSUE Polska znów będzie się tłumaczyła przed Trybunałem Sprawiedliwości UE. Komisja Europejska nie mogła doczekać się, kiedy nasz kraj dostosuje się do dyrektywy siedliskowej, której celem jest ochrona przyrody. W związku z brakiem reakcji skierowała w czwartek sprawę do TSUE. Komisja Europejska podjęła w czwartek decyzję o skierowaniu sprawy przeciwko Polsce do Trybunału Sprawiedliwości UE w związku z niezapewnieniem odpowiednich zabezpieczeń w celu ochrony siedlisk leśnych oraz gatunków roślin i zwierząt, zgodnie z wymogami dyrektywy siedliskowej i dyrektywy ptasiej. Dyrektywy te ustanawiają sieć Natura 2000 - unijną sieć obszarów chronionych, której celem jest zachowanie siedlisk i gatunków mających znaczenie dla UE. Zgodnie z dyrektywami plany urządzenia lasu, które regulują działania związane z gospodarką leśną (np. pozyskiwanie drewna na obszarach chronionych), muszą zostać poddane ocenie pod kątem ich wpływu na obszary Natura 2000 przed wydaniem odpowiedniego zezwolenia. Wprawdzie w Polsce przeprowadzane są oceny planów urządzenia lasu, ale nasze prawo nie zapewnia dostępu do wymiaru sprawiedliwości w odniesieniu do tych planów. Ponieważ mogą one mieć istotny wpływ na obszary Natura 2000, społeczeństwo jest pozbawione skutecznej ochrony sądowej – wyjaśnia KE w komunikacie. Drugi zarzut dotyczy tego, że w 2016 r. Polska wyłączyła gospodarkę leśną z przestrzegania obowiązków w zakresie ścisłej ochrony gatunków, przewidzianych w dyrektywach ptasiej i siedliskowej, a takie wyłączenie narusza wymagany system ochrony. Dwa lata oczekiwania na reakcję Komisja wezwała Polskę do usunięcia uchybienia w lipcu 2018 r. Nasz kraj zgodził się rozważyć zmianę swojego prawodawstwa w odniesieniu do wyjątków dotyczących gospodarki leśnej, ale na słowach się skończyło. Do tej pory nie poczyniono jednak żadnych postępów. W związku z tym Komisja postanowiła skierować sprawę do Trybunału Sprawiedliwości UE, podano także. https://www.money.pl/gospodarka/wszystkie-terminy-juz-minely-komisja-europejska-wnosi-przeciw-polsce-sprawe-do-tsue-6582255695723136a.html
  22. To się nazywa odnaleźć zaginiony skarb. Niemieccy nurkowie wyłowili z Bałtyku maszynę szyfrującą z czasów II wojny światowej - legendarną Enigmę. Sensacyjne znalezisko padło łupem niemieckich nurków pracujących u wybrzeży Kilonii przy usuwaniu z Bałtyku sieci-widm - informuje serwis divers24.pl. Całą akcję zorganizowała ekologiczna organizacja WWF. Zapewne nikt nie spodziewał się, że czyszczenie śmieci z Bałtyku zaowocuje odkryciem historycznej perełki. Enigma miała zapewnić niemieckiemu wojsku zwycięstwo w II wojnie światowej. Skonstruował ją niemiecki inżynier Artur Scherbius. Wojsko niemieckie maszyny szyfrującej zaczęło używać w 1926 roku. [...] https://tech.wp.pl/legendarna-enigma-zatopiona-w-baltyku-odnalezli-ja-nurkowie-na-aukcjach-kosztuje-117-tys-euro-6582217768299136a
  23. Dlaczego dałeś do Aktualności a nie Rekonstrukcji?
  24. https://wideo.wp.pl/sensacja-archeologiczna-w-zarowie-przypadkowe-odkrycie-5-latki-6581568532960897v
  25. Zamiast narady była impreza? Tajemniczy zjazd dyrektorów Lasów Państwowych Dyrektorzy Lasów Państwowych zorganizowali sobie kilkudniowy wyjazd do ośrodka w Beskidzie Niskim. Okolice patrolowane są przez straż leśną, a osoby postronne legitymowane przez policję. Oficjalnie ma to związek z naradą najważniejszych osób zarządzających lasami. Nieoficjalnie to spotkanie z okazji imienin dyrektora generalnego. Wtorek wieczorem, ośrodek Radocyna. Przed budynek podjeżdżają kolejne limuzyny przywożące dyrektorów Lasów Państwowych z całej Polski. Blisko 20 osób. Teren patroluje straż leśna. Patrole ustawione są także na drogach dojazdowych. Do ośrodka prowadzi jedna droga publiczna oraz druga leśna. Budynek znajduje się w sercu Beskidu Niskiego, otoczony jest lasami i polami, w sąsiedztwie płynie rzeka. Od najbliższych zabudowań dzieli go kilka kilometrów. Przyjazd dyrektorskich limuzyn obserwujemy z małego parkingu na końcu drogi. Przed ośrodkiem czekają już strażnicy leśni. Witają prominentnych leśników, pomagają nosić bagaże. Wcześniej przygotowali miejsce na ognisko dla gości. Najważniejszym gościem narady jest Andrzej Konieczny, to dyrektor generalny Lasów Państwowych. Po październikowym tekście Onetu zapowiedział on kontrolę w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krakowie. Ujawniliśmy, że Jan Kosiorowski, szef krakowskich lasów, był jednym z założycieli Fundacji "Dla Niepodległej". Do fundacji tej trafiły setki tysięcy złotych z nadleśnictw podległych Kosiorowskiemu. To właśnie Kosiorowskiemu jako dyrektorowi podlega ośrodek w Radocynie. Straż leśna: działamy z policją. Policja: nie było żadnych działań Kiedy zaczynamy robić zdjęcia, straż leśna podchodzi do nas i prosi o pokazanie dowodów. Dopytujemy o powód interwencji. W odpowiedzi słyszymy, że wynika to z decyzji podjętej przez Jana Kosiorowskiego o współpracy straży leśnej z policją, mającej na celu przeciwdziałanie przestępstwom na terenach leśnych. Po tym jak zostaliśmy wylegitymowani przez straż leśną, przyjechał policyjny radiowóz. Funkcjonariusze już na wstępie stwierdzili, że nie jesteśmy o nic podejrzani, ale muszą nas wylegitymować. Po wszystkim stwierdzają, że możemy zostać na miejscu, bo siedzieć w zaparkowanym samochodzie na parkingu można. - Policjanci Komendy Powiatowej Policji w Gorlicach i jednostek jej podległych nie prowadzili żadnych wspólnych działań ze strażą leśną - mówi w rozmowie z Onetem asp. szt. Grzegorz Szczepanek. Informatorzy Onetu: to fikcyjna narada Jak twierdzą nasi informatorzy z Lasów Państwowych narada dyrektorów to fikcja. - Panowie przyjechali do Małopolski, aby uczcić imieniny dyrektora generalnego. Stąd tak dużo strażników leśnych i sprawdzanie postronnych osób. Są jasne wytyczne o tym, aby w dobie pandemii narady odbywać za pomocą internetu - mówi jeden z naszych rozmówców. Tę informację potwierdzamy jeszcze w dwóch źródłach. - Jest zakaz wynajmowania pokoi hotelowych. A tutaj proszę ok. 20 dyrektorów, do tego trzeba doliczyć kierowców, których też gdzieś trzeba było zakwaterować. Pamiętać należy też o straży leśnej, leśnikach czy obsłudze ośrodka zaangażowanych w przygotowanie wszystkiego. To buta i arogancja - dodaje kolejny z naszych informatorów. Z naszych informacji wynika, że do patrolowania terenu ośrodka i okolicy ściągnięci zostali funkcjonariusze straży leśnej z kilku nadleśnictw. To oznacza, że zgodę na to musiał wydać dyrektor Kosiorowski. Ile to kosztowało? O naradzie dyrektorów rozmawiamy z Anną Malinowską, rzecznik prasową Lasów Państwowych. Chcemy się dowidzieć m.in.: kto podjął decyzję o naradzie, kto wybrał miejsce spotkania, kto z dyrekcji generalnej wziął udział w spotkaniu oraz dlaczego narada nie mogła odbyć się za pomocą internetu. "Narada, o którą Państwo pytacie, miała charakter służbowy, została zorganizowana zgodnie z obowiązującymi przepisami i w poszanowaniu przepisów dotyczących zwalczania pandemii" - czytamy w przesłanej wiadomości. Na większość pytań nie dostajemy odpowiedzi. Dopytujemy dlaczego. "Przekazaliśmy informację, które uznaliśmy za wystarczające". Na nasze pytania nie odpowiedzieli także przedstawiciele Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krakowie. Chcieliśmy się dowiedzieć m.in: czy to dyrekcja jest odpowiedzialna za organizację zjazdu oraz na czym polega tajemnicza współpraca z policją, o której policja nic nie wie. Jakie są koszty spotkania? O tym także szefostwo Lasów Państwowych nie chce mówić. Skazani więc jesteśmy na szacunki. Nasi informatorzy wyliczają, że impreza leśniczej wierchuszki mogła kosztować nawet 100 tys. zł. - Trzeba wliczyć koszty przejazdu, zakwaterowania kierowców w hotelach, koszt obsługi ośrodka, wynagrodzenia dla straży leśnej, przygotowanie drogi dojazdowej, koszty kilkudniowego zakwaterowania, delegacje. A zjazd trwa cztery dni - mówi jeden z naszych informatorów. Organizatorzy starali się utrzymać informację o spotkaniu w tajemnicy. O zjeździe wiedziała wąska grupa osób. Część ludzi zaangażowanych w obsługę imprezy, dowiedziała się o niej w ostatniej chwili. Ministerstwo Klimatu i Środowiska wielokrotnie wysyłało informację do Lasów Państwowych z wytycznymi dotyczącymi pracy w dobie pandemii. Zalecało ono unikać m.in. wyjazdów, a narady odbywać w sposób zdalny. Potwierdził to w rozmowie z Onetem Aleksander Brzózka, rzecznik prasowy resortu. https://www.onet.pl/informacje/onetkrakow/tajemniczy-zjazd-dyrektorow-lasow-panstwowych/m9x5s79,79cfc278
×
×
  • Create New...

Important Information