-
Zawartość
8 585 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
58
Zawartość dodana przez balans
-
Działała sprawnie tam, gdzie decyzje podejmowali fachowcy, a nie partyjni aparatczycy. Dzisiaj o wszystkim decydują partyjni aparatczycy i dlatego jest jak jest.
-
Gdy w 1963 roku wybuchła we Wrocławiu epidemia czarnej ospy, to Światowa Organizacja Zdrowia przewidywała, że potrwa u nas dwa lata. Trwała 25 dni, a w tym czasie zaszczepiono ok. 8 mln Polaków w tym prawie wszystkich mieszkańców Wrocławia, ale to były czasy komuny. https://www.google.com/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=&cad=rja&uact=8&ved=2ahUKEwjXvJXz1eHuAhUSx4sKHe8bBpcQFjAAegQIBRAC&url=https%3A%2F%2Fpl.wikipedia.org%2Fwiki%2FEpidemia_ospy_we_Wroc%C5%82awiu&usg=AOvVaw2DU4krnNzees_FWdVVytFq PS. Podobno rosyjska szczepionka jest bardzo skuteczna - jaki problem aby ją zakupić i przynajmniej przetestować? Tym bardziej, że ich ropa, gaz i węgiel nam nie śmierdzi...
-
Można i tak, bo niektórzy są równiejsi... https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/krystyna-pawlowicz-nie-opuscila-hotelu-a-ochroniarze-zabezpieczaja-jej-wygode-i/d9xyhss,79cfc278
-
Wtedy tych z legionów wschodnich nazywano ogólnie "Własowcami", ale ten wątek jest na zupełnie inny temat, bo dotyczy bredni smoleńskich tego z obłędem w oczach. Swoją drogą jakim ...... trzeba być, aby po informacji, że właśnie kilkanaście kilometrów dalej rozbił się nasz rządowy samolot z prezydentem i prawie setką innych ludzi, w tym pewnie przyjaciół i znajomych - to zamiast natychmiast udać się na miejsce katastrofy, iść sobie spokojnie na obiad, a następnie wsiąść do pociągu i pierdolnąć drzwiami...
-
Mój ojciec był dowódcą plutonu w Batalionie "Skała" [ps. "Strzała"], na stanie mieli MG-tę i miał okazję sobie z niej postrzelać gdzieś na terenie Republiki Pińczowskiej do nacierających, jak ich wtedy określano, Własowców. PS. Nikt wtedy nie używał określenia MG-ta, bo nazywano ten km "Szpandał".
-
U mnie w rodzinie akurat było trochę odwrotnie, bo z lat 1914-1917, 1920 i nawet 1945 coś tam moi przodkowie Ruskich na sumieniu mieli. Nie wiem tylko odnośnie lata 1944 do kogo strzelał z MG mój ojciec, bo to chyba nie byli jednak Własowcy, tylko UPAińcy?
-
To nie do mnie, tylko do tych pajaców, którzy od jakiegoś czasu, z braku argumentów sugerują tu na forum, że nadaję z Rosji. Jeżeli tego nie widzisz, to sorry ale jesteś ślepy.
-
Mogłeś sobie darować te złośliwości pisowski trollu. Tym bardziej, że nikt ci nie zabrania wierzyć w te brednie o zamachu, na kogoś kto nie miał najmniejszych szans na reelekcję. PS. Tą tutką wożono wcześniej naszych żołnierzy z Afganistanu, oczywiście na mundurach nie mieli śladów TNT, które przeszły np w tapicerkę, bo nasi tam nie strzelali, tylko rozdawali cukierki tambylcom...
-
To są właśnie spiskowe teorie dziejów, na których opiera się religia smoleńska. A te urządzenia reagują na substancje, które nie tylko znajdują się w TNT ale również np w plastikach itp. Pomijam już to, że jaki motyw mógł ktoś mieć, aby zamachnąć się na osobę, która nie miała najmniejszych szans na reelekcję, bo to zupełnie irracjonalne jest. Ta tragiczna katastrofa to efekt naszej bylejakości, naszego "jakoś to będzie" i nie będzie nam jakiś ruski zabraniał lądować nawet we mgle na nieczynnym lotnisku...
-
I to jest w tym wszystkim największy skandal, że ten dokument był jawny. Oczywiście odnośnie co do reszty moich argumentów się nie odniosłeś. I zamiast mi tu insynuować "ruskiego trolla" [mnie za żart Yeti zbanował, ale do ciebie ma widocznie słabość], to i tak lepsze być "ruskim trollem" niż trollem idiotów...
-
Widzę, że jesteś z tych co "Nikt nam nie powie, że białe jest białe, a czarne jest czarne". Oczywiście nigdy nie było Misiewicza, nigdy nie kłaniały mu się sztandary, nie było "Czołem Panie Ministrze", nie trzymano nad nim parasola i nie salutowali mu generałowie, pułkownicy i pomniejsi [za wyjątkiem, co było widać na filmie, takiego jednego niższej rangi ale z jajami, który mu nie zasalutował]. Oczywiście nigdy też nie było doradcy MON w osobie małolata ze zdjęcia. Oczywiście nigdy też nie opublikowano publicznie najbardziej poufnych informacji dotyczących pracy naszego wywiadu i nie było afery z tłumaczeniem przez kobitkę, która wcześniej pracowała w rosyjskiej ambasadzie. Oczywiście nawet najbardziej profesjonalne wywiady na świecie takie informację o swoich metodach działania też publikują, więc nie mamy się czego wstydzić. Tylko dlaczego do dzisiaj nawet wszystkich dokumentów dotyczący II WW nie opublikowały? I kto tu wypisuje [cyt.] "debilizmy"? Nadawanie z Czukotki przemilczę, bo to bardzo prymitywne jest...
-
Bolesna prawda jest taka, że przeszkolone rezerwy właśnie wchodzą w wiek 50+ i niedzielni partyzanci z WOT tego nie zmienią, ani strzelnice w każdym powiecie. Ale tak się dzieje bo u nas cywilna kontrola nad armią to jedna wielka katastrofa, za wyjątkiem rządów SLD, którzy mieli do dyspozycji dużo mniejsze środki, a dużo więcej zakupili zabawek dla wojskowych [przede wszystkim lotnictwo, ale nie tylko]. Później nastał czas, że wojskiem kierował, a w praktyce likwidował armię, psychiatra a po nim nastąpił psychiczny, który to wojsko tylko ośmieszył. Bo Polska to być dziwna kraj, gdzie morze jest zimne a Cola ciepła, jak mawiał Zulu Gula...
-
A jak inaczej nazwać kraj, gdzie generałowie prężą się na baczność przed Misiewiczem, a człowiek z obłędem w oczach niszczy wywiad i do tego wszystkiego publikuje jego największe tajemnice i jeszcze każe przetłumaczyć to na rosyjski. O łamaniu procedur i zatrudnieniu małolata na doradcę MON już nie wspominając. A to tylko wierzchołek góry lodowej.
-
Tak łopatologicznie - powstał nowy karabinek, a więc najpierw czekamy na ukończenie wszystkich testów, następnie zamawiamy powiedzmy 500 sztuk, które przez kilka miesięcy czołgamy po poligonach, a następnie odsyłamy do fabryki z uwagami co należy poprawić. Poprawione 500 sztuk ponownie czołgamy po poligonach i jeżeli nie ma większych uwag, to zamawiamy już w tysiącach sztuk. Tak powinno być w normalnym kraju, ale w kraju z dykty akurat jest odwrotnie, czyli najpierw wydajemy pół miliarda na coś niedopracowanego, a następnie kolejne pieniądze na doprowadzenie tego czegoś do akceptowalnego przez użytkowników standardu. I śmieszno i straszno...
-
Jeżeli to do mnie piłeś, to ja akurat w wojsku byłem 23 miesiące i coś tam odróżniam. A odnośnie Grota, to nic nie usprawiedliwi człowieka z obłędem w oczach i jego nastawionych na karierę generałów, którzy podjęli decyzję aby wydać pół miliarda na niesprawdzoną broń, po to tylko aby mogli ogłosić wielki sukces. W normalnym kraju to by z tego była sprawa dla prokuratora.
-
Te karabinki wyglądają na wersję A1, a więc i tak wszystkie do wymiany.
-
Temu czemuś to najbliżej do frankizmu z dodatkiem Pinocheta.
-
Onet to własność w 25% Niemców, w 25% Amerykanów i w 50% Szwajcarów...
-
Grot jest chwalony na strzelnicach, problem w tym, że pierwsze ok. 35 tysięcy tych karabinków w wersji A1/M1 nie sprawdziło się w wojsku i obecnie zapowiada się ich przebudowę do wersji A2/M2, a mówi się już o docelowej wersji A3/M3. To nie można było tak na początku zamówić nawet te 1000 sztuk, wydać je doświadczonym żołnierzom i przeczołgać Groty po poligonach, a następnie zgłosić FB wszystkie wady i niedoróbki do poprawy, zamiast zamawiać niedopracowany projekt od razu w ilości kilkudziesięciu tysięcy sztuk? Jaką częścią ciała tam w tym MON myślą? Wiem, że była wtedy presja tego z obłędem w oczach na ogłoszenie podwójnego sukcesu - zarówno odnośnie WOT jak i wprowadzenia "dobrego bo polskiego karabinka". Ale czy nas stać na szastanie publicznymi pieniędzmi, tak jakby te na drzewach rosły?
-
Portal wprawdzie prorządowy, ale w tym przypadku dość obiektywny. W zasadzie potwierdza zastrzeżenia wojska co do karabinka Grot, za wyjątkiem nadmiernego przegrzewania się podczas strzelania dużą ilością amunicji. Z tego co tam można wyczytać, to na 43 tysiące wyprodukowanych karabinków tylko 7 tysięcy powstało w wersji zmodernizowanej A2/M2, a cała reszta będzie wymagała modernizacji. I tu pytanie - kto za te niedoróbki zapłaci i dlaczego podatnik? https://www.defence24.pl/system-broni-modulowej-grot--eksploatacja-wazna-faza-rozwoju-analiza
-
Mroczek wtedy nic nie kupił, dał jedynie kawałek papieru...
-
Jeżeli damy im te Groty za darmo [bezzwrotny kredyt jakich już kilka od nas dostali], a do tego oczywiście jeszcze gruba koperta pod stołem, to może by te karabinki nawet od nas wzięli...
-
Kałachy tak szybko nie rdzewiały [lata 70-te]. Oczywiście po każdej taktyce były czyszczone, ale bez przesady aby je zalewać oliwą, bo jeszcze by gdzieś z zakamarków coś brudnego wypłynęło i za młodego działka pewna. Wracając do tematu, aby skonstruować przyzwoity karabinek, to trzeba dysponować bardzo doświadczonym zespołem konstrukcyjnym. Łucznik takiego nie posiada, bo całe jego doświadczenie to licencyjna produkcja kałachów i ich mutacji w postaci średnio udanego Beryla. Do tego od jakiegoś czasu słychać, że i jakość produkcji też na kolana nie powala - zapewne najbardziej doświadczeni pracownicy odeszli już na emerytury? Oczywiście przy dodatkowym finansowaniu kolejna wersja Grota np A5 pozbędzie się największych bolączek i dla WOT się nada, ale nigdy to nie będzie szczyt techniki, który zrobi furorę na międzynarodowych rynkach handlu bronią. Ale najgorsze w tym wszystkim jest to, że tak przy okazji wyszło to całe nasze państwo z dykty, gdzie człowiek z obłędem w oczach robi co chce, mając gdzieś wszelkie procedury, a generalicja w obawie o stanowiska temu przyklaskuje.
-
Zacznijmy od tego, że broń strzelecką na najwyższym poziomie w tej części Europy potrafią produkować tylko Niemcy, Czesi i Rosjanie. My w konstruowaniu takiej broni, w porównaniu z nimi, mamy bardzo niewielkie doświadczenie. Do tego nasze fabryki bardziej przypominają manufaktury, tylko dawnych specjalistów już nie ma, a młodzi za dość marne wynagrodzenie [nie dot. zarządów] żył sobie wypruwać nie będą. Niestety ale jak na razie nie zanosi się na jakiś znaczący postęp w tej dziedzinie, bo wydając miliardy dolarów na zakup uzbrojenia od hegemona, nie dostajemy w zamian żadnych nowych technologii, a jedynie poklepanie po plecach. Bo nikt poważnie nie traktuje kogoś, kto do negocjacji przystępuje czołgając się na kolanach...
