Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano

418 respiratorów od handlarza bronią, które w lutym zajął komornik, miało zostać zlicytowane we wtorek. Na licytacji nie pojawił się jednak ani jeden chętny. - Nikt nie chciał tego szmelcu. Te respiratory nie mają gwarancji producenta, nie mają zgody na użytkowanie w Unii Europejskiej i co najważniejsze nie są do użytku w warunkach szpitalnych.

 

 

Napisano
5 godzin temu, balans napisał:

Bo zapomniałeś zabrać z domu giwery, czy taki litościwy dla kasjerów jesteś?

Giwera to dla mnie nieodległa przyszłość.

Napisano
5 godzin temu, les05 napisał:

Giwera to dla mnie nieodległa przyszłość.

Dla mnie to codzienność od drugiej połowy lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, i jakoś też nie odstrzeliwuję bezmaseczkowców .

Choć swoją drogą, ich podejście do sytuacji mam za skrajnie nieodpowiedzialne.

Napisano

W sporządzonej na zlecenie sądu ekspertyzie rzeczoznawcy, do której dotarł portal tvn24.pl, podkreślono jednak, że "respirator NIE JEST wyprodukowany do wprowadzenia do obrotu i używania na terenie Polski i Unii Europejskiej" i został zaprojektowany "do wentylacji domowej", a przy użyciu "klinicznym" tego respiratora trzeba się liczyć "z pewnymi ograniczeniami".

"W obecnej sytuacji urządzenie nie posiada gwarancji producenta w Polsce zapewniającej bezpłatne usuwanie usterek, wsparcia technicznego producenta, polegającego m.in. na okresowej aktualizacji oprogramowania, implementacji akcji serwisowych producenta, jeżeli takowe będą wymagane, dostępu do oryginalnych części zamiennych itd." - podkreślono w ekspertyzie.

Biegły zaznaczył, że w skład respiratorów wchodzą w magazynie cargo elementy, które ulegają zużyciu przez ich długie przechowywanie i "mogą się okazać niesprawne" w dniu instalacji.

pismo+logo+grzesiek.png

Napisano

les...

Ale, że co? Że opinia biegłego sądowego, problemy z odzyskaniem pieniędzy, komornicy, sprzęt z kosza w Tesco, przetarg gdzie nie ma chętnych na odkupienie "respiratorów", to "nic istotnego"?


No tak, kto Sasinowi czy Szumowskiemu zabroni...

Choć może masz rację- przy dziesiątkach czy stekach milionów złotych rozdanych przy okazji "Polskie szwalnie" pokazują, że te drobne to mały pikuś i nic istotnego...

_____________________________________

Miały być polskie maseczki chroniące przed COVID-19, rząd hucznie ogłaszał uruchomienie programu Polskie Szwalnie. Co jest po ponad roku? Podatnicy wydali na program około 258 mln zł, a wyprodukowane maseczki w większości to bubel, bo dostarczono kiepski materiał. Niektóre z firm zamiast cieszyć się zyskiem, uginają się pod ciężarem długów.

[...]

https://www.money.pl/gospodarka/rzadowy-projekt-polskie-szwalnie-to-niewypal-pochlonal-258-mln-zl-a-firmy-tona-w-dlugach-6663582812150528a.html

Napisano
W dniu 21.09.2021 o 22:50, les05 napisał:

Mnie zaprosili na krótkie rendez vous z kałachem.

Ostatnio dosyć intensywnie zapraszają ;)

Napisano
11 godzin temu, Czlowieksniegu napisał:

W sporządzonej na zlecenie sądu ekspertyzie rzeczoznawcy, do której dotarł portal tvn24.pl, podkreślono jednak, że "respirator NIE JEST wyprodukowany do wprowadzenia do obrotu i używania na terenie Polski i Unii Europejskiej" i został zaprojektowany "do wentylacji domowej", a przy użyciu "klinicznym" tego respiratora trzeba się liczyć "z pewnymi ograniczeniami".

"W obecnej sytuacji urządzenie nie posiada gwarancji producenta w Polsce zapewniającej bezpłatne usuwanie usterek, wsparcia technicznego producenta, polegającego m.in. na okresowej aktualizacji oprogramowania, implementacji akcji serwisowych producenta, jeżeli takowe będą wymagane, dostępu do oryginalnych części zamiennych itd." - podkreślono w ekspertyzie.

Za Gomułki, za taki przekręt na miliony byłoby kilka KS'ów, a obecnie mamy "Polacy nic się nie stało"...

  • Tak trzymać 1
Napisano

Linia do rozlewania szczepionek przeciw koronawirusowi w warszawskiej Polfie Tarchomin jest budowana. W maju staną pierwsze maszyny i na jesieni rozlewnia będzie gotowa - zapowiedział minister aktywów państwowych Jacek Sasin ( 04.03.2021 )

vs

29.09.2021

Rządowy PR groźniejszy niż COVID-19. Co się stało z "polską szczepionką" i jej rozlewnią

Nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle w Polsce dojdzie do produkcji szczepionek przeciwko COVID-19 oraz rozlewania tego preparatu w nowoczesnej ampułkarni. Po szumnych zapowiedziach najważniejszych osób w państwie pozostały jak na razie tylko obietnice, wydane miliony złotych i polskie firmy, które stały się zakładnikami politycznych gierek i rządowego PR-u.

Mimo politycznych deklaracji i obietnic składanych w szczycie pandemii przez członków rządu do dzisiaj nie ruszyła ani rozlewnia szczepionek przeciwko COVID-19 w Polfie Tarchomin, ani komercyjna produkcja szczepionek amerykańskiej firmy Novavax w fabryce polskiej spółki Mabion

Jak ustalił Onet, obie polskie firmy oprócz opóźnień wynikających z czynników technologicznych do dziś nie podpisały umów komercyjnych z zachodnimi partnerami czy to na rozlewanie szczepionek, które z racji na dużą dostępność preparatu w Polsce de facto straciło uzasadnienie biznesowe, czy na produkcję antygenu (głównego składnika szczepionki – red.) 

Obie inwestycje, które pochłonęły wiele milionów złotych stały się ofiarami przerostu politycznych ambicji i ostrego konfliktu na najwyższych szczytach władzy do jakiego na tym tle doszło między dwoma najważniejszymi dzisiaj politykami: premierem Mateuszem Morawieckim oraz wicepremierem i szefem MAP Jackiem Sasinem

Cofnijmy się o kilka miesięcy. Na początku 2021 r. w samym szczycie pandemii koronawirusa cała Europa zmagała się z problemami dostaw szczepionek przeciwko COVID-19. Niemal w każdym kraju Unii Europejskiej brakowało wówczas szczepionek, choć jednocześnie unijne firmy produkujące te preparaty, za zgodą Brukseli eksportowały je do licznych krajów nienależących do europejskiej wspólnoty.

Ówczesne kłopoty z dostawami spowodowały, że polski rząd, który kilkukrotnie musiał modyfikować harmonogram szczepień, zaczął podejmować decyzje, które już wówczas wydawały się dość ryzykowne i trudne do zrealizowania. I co ciekawe, choć zapadały w jednym rządzie, to z faktu iż podejmowane były w różnych gabinetach i przez zwaśnionych ze sobą prominentnych polityków, zaczęły ze sobą już na samym początku rywalizować.

Na dywaniku u premiera. Jak politycy władzy ścigali się ze sobą

Na początku lutego rząd podjął decyzję o próbie przeniesienia do Polski ostatniego etapu produkcji szczepionek i uruchomienia jej rozlewni. Patronem tego pomysłu okazał się wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin, który wówczas przekonywał, że rozlewanie szczepionki w Polfie Tarchomin może rozpocząć się już za kilka tygodni. "Kończy się przygotowanie linii, która kosztem 40 mln zł została przygotowana do tego" – mówił w rozmowie z Polsat News, dodając zapewne nieprzypadkowo, że jeśli chodzi o produkcję szczepionki w Polsce to jest to kwestia "na lata" i bardzo kosztowna.

"W produkcję potrzeba zainwestować ok. 3 mld zł, co nie znaczy, że nie będziemy tego robić" – dodał. "Ambicją rządu jest, żeby odbudować przemysł farmaceutyczny w Polsce" – zaznaczał wówczas Sasin.

Z informacji Onetu wynika, że zapowiedź Sasina o wykorzystaniu budowanej już wówczas za 40 mln zł w Polfie Tarchomin nowej ampułkarni, która pierwotnie miała zapewnić dostępność leków stosowanych w lecznictwie szpitalnym, wzbudziła irytację w gabinecie samego premiera Mateusza Morawieckiego. Sasin bowiem nie uprzedził go o swoich planach, z czego ludzie szefa resortu aktywów państwowych musieli się gęsto tłumaczyć, lądując na dywaniku w KPRM.

Szef rządu miał bowiem zupełnie inny plan opracowany przez swoich najbliższych wizerunkowych doradców, którzy już wkrótce stali się głównymi bohaterami tzw. afery e-mailowej.

Morawiecki chciał iść o krok dalej od Sasina i ogłosić, że w Polsce już za chwilę będziemy nie tylko rozlewać do ampułek gotowe szczepionki przeciwko COVID-19, ale będziemy sami te szczepionki produkować i sprzedawać do innych krajów UE.

"Konieczne jest zainwestowanie w budowę fabryk lub linii produkcyjnych. Jesteśmy na to przygotowani. Szansa na przyspieszenie dostaw szczepionek jest realna, ale tylko jeśli podejmiemy zdecydowane działania. Polskie firmy również chcą zaangażować się w proces wytwarzania szczepionki" – tłumaczył pod koniec lutego wówczas premier, by kilka dni później poinformować, że Polska dołączy do krajów, w których produkowane są szczepionki przeciw COVID-19.

Wizerunkowe korzyści zderzyły się z rzeczywistością

Wybór padł na polską spółkę Mabion, współpracującą już wtedy z amerykańską firmą Novavax, która opracowała szczepionkę nowej generacji przeciw COVID-19, znajdującą się wówczas w trakcie procesu rejestracji przez Europejską Agencję Leków.

Jak informował premier, z rządowej kasy do spółki Mabion miało popłynąć nawet 40 mln zł w ramach wsparcia udzielonego przez Polski Fundusz Rozwoju. "Dzięki wsparciu finansowemu z Polskiego Funduszu Rozwoju polska firma Mabion zyska możliwość produkcji szczepionki przeciw COVID-19, opracowanej przez amerykańską firmę Novavax. Już w tym kwartale ruszy niezbędna produkcja testowa, która rozpocznie proces transferu technologii do Polski" – zapewniał szef rządu.

Pierwsze rządowe pieniądze dość szybko popłynęły, a huczne zapowiedzi, obliczone przede wszystkim na polityczne wizerunkowe korzyści, szybko musiały zderzyć się z niełatwą rzeczywistością.

W rządzie doskonale zdawali sobie sprawę, że obie polskie firmy Mabion, jak i Polfa nie są w stanie w tak szybkim tempie technologicznie przygotować się do rozpoczęcia produkcji lub rozlewania do ampułek szczepionek na COVID-19. Po drugie – jak się okazuje – do dziś obie firmy nie mają podpisanych umów z partnerami czy to na komercyjną produkcję antygenu, czy na masowe rozlewanie preparatu. I po trzecie, chyba najistotniejsze: w ciągu tych kilku miesięcy zmianie uległ rynek, który zapewnił krajom UE, w tym także Polsce, powszechną dostępność szczepionek przeciwko koronawirusowi. To sprawiło, że teraz obie te inwestycje nie do końca, wydaje się, mają biznesowe uzasadnienie.

Onet zwrócił się zarówno do Polfy Tarchomin, jak i do biotechnologicznej spółki Mabion z pytaniami dotyczącymi obecnego stanu realizacji obu rządowych pomysłów oraz wykorzystania na ten cel środków finansowych, pochodzących z budżetu państwa. Uzyskane odpowiedzi jasno pokazują, jak bardzo polityczne ambicje i chęć zaistnienia w trudnej sytuacji, w jakiej w obliczu braku dostaw szczepionek znalazła się na początku roku Polska, mijały się z faktycznym stanem i możliwościami polskich firm, które stały się de facto zakładnikami politycznych obietnic najważniejszych osób w państwie.

Polfa: "nie ma uzasadnienia biznesowego"

W korespondencji sprzed kilku dni z Polfą Tarchomin czytamy m.in., że "inwestycja w ampułkarnie jest w trakcie zaawansowanej realizacji. W nowym obszarze produkcji ampułek wszystkie niezbędne urządzenia są już zainstalowane (zdjęcia w załączniku) i jesteśmy w trakcie uruchomienia instalacji i linii produkcyjnych. Pełna gotowość fabryki do rozpoczęcia produkcji ampułek jest planowana na początek 2022 r.". Ta odpowiedź wprost potwierdza, że nie było żadnych szans ani planów, by w ciągu "kilku tygodni" uruchomić rozlewnię szczepionek przeciwko COVID-19.

Zwłaszcza, że – jak informuje Polfa – do dzisiaj podpisano jedynie intencyjne listy z dwoma dostawcami szczepionek, którzy w związku ze zmianą otoczenia rynkowego i powszechną ich dostępnością widzą dokładnie, że polski rynek szczepionek jest obecnie wysycony. "Dlatego w chwili obecnej, nie ma uzasadnienia biznesowego do uruchomienia rozlewania szczepionek, jak miało to miejsce kilka miesięcy temu" – podkreśla Polfa w swej odpowiedzi.

Fakt, że Polfa Tarchomin na ten moment zrezygnowała z pomysłu rozlewania szczepionek przeciwko COVID-19 oraz że nie było to głównym celem budowy nowoczesnej ampułkarni potwierdzają także słowa Jarosława Króla, prezes TZF "Polfa".

"Nowoczesna ampułkarnia jest naszym projektem, który był zainicjowany 3 lata temu pod kontem rozwoju firmy i nie miał bezpośredniego związku z pandemią. Gdy pojawiła się pandemia, rozmawialiśmy z kilkoma partnerami i jednym z tematów było szukanie możliwości współpracy przy rozlewaniu szczepionki przeciw COVID-19 w Polsce. Teraz skupiamy się na naszym pierwotnym założeniu, czyli rozwoju produktów własnych Polfy wykorzystywanych zwłaszcza w leczeniu szpitalnym. Natomiast jeśli będzie taka możliwość, jesteśmy gotowi do działania także w temacie rozlewania szczepionek" - podkreślił Król w odpowiedzi przesłanej Onetowi.

Mabion: "produkcja antygenu jeszcze w tym roku"

O tym, że deklaracje składane przez samego premiera odnośnie do szybkiej produkcji szczepionki w Polsce były również nieco na wyrost świadczy korespondencja, jaką Onet otrzymał od spółki Mabion. Podkreślono w niej, że obecnie zgodnie z terminem, jaki wynika z umowy podpisanej z amerykańskim koncernem Novavax, zostały zakończone prawie wszystkie prace związane z transferem procesu produkcji antygenu szczepionkowego przeciwko SARS-CoV-2, a firmie, której zakłady produkcyjne mieszczą się w Konstantynowie Łódzkim udało się dwukrotnie testowo wytworzyć pożądany produkt. Co otwiera drogę do komercyjnej produkcji, którą – jak czytamy w korespondencji – Mabion chciałby uruchomić jeszcze w tym roku.

Czy jednak polskiej spółce to się uda? Trudno dzisiaj na to pytanie odpowiedzieć, bowiem wciąż nie została zawarta umowa na komercyjną produkcję antygenu w polskich zakładach. A bez niej produkcja z pewnością nie ruszy.

Gdzie są miliony złotych z budżetu na "polskie szczepionki" przeciwko COVID-19?

Onet zapytał także obie firmy, co stało się z milionami złotych z budżetu państwa, które w ramach wsparcia obiecywali politycy.

Jak się okazuje na pokaźny zastrzyk państwowych pieniędzy mógł liczyć Mabion, którego akcje, chodzące wówczas po 30-33 zł, tylko w ciągu jednego dnia, gdy pojawiła się informacja na temat zaangażowania firmy w produkcję szczepionki na koronawirusa, podwoiły swoją wartość. Patrząc na obecny kurs akcji, który wynosi między 72-77 zł trudno nie odnieść wrażenia, że cały ten szum okazał się dla spółki bardzo opłacalny.

Jak przyznała spółka Mabion w korespondencji z Onetem, w ramach podpisanego porozumienia z Polskim Funduszem Rozwoju mogła liczyć aż na 40 mln zł wsparcia. Przy czym – jak podkreślono – zaangażowanie i wsparcie PFR jest realizowane dwutorowo. Za kwotę 10 mln zł PFR objął akcje emisji serii u spółki. Z kolei kwota w wysokości 30 mln zł stanowi element dłużny i powinna trafić do Mabion w postaci oprocentowanej trzyletniej pożyczki lub emisji obligacji dopiero po podpisaniu z Novavax umowy na komercyjną produkcję.

A co ze wsparciem dla Polfy Tarchomin na budowę nowej ampułkarni? W korespondencji czytamy, że całość inwestycji wartej 40 mln zł "zostanie zrealizowana ze środków własnych". "Nie korzystamy w ramach budowy ampułkarni ze wsparcia rządowego" – podkreśla Polfa w odpowiedzi na pytania Onetu, dodając że ponad 30 mln zł zostało już zainwestowane w maszyny oraz budynek produkcyjny.

https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/koronawirus-rzadowy-pr-grozniejszy-niz-covid-19-co-sie-stalo-z-polska-szczepionka-i/nt2698s,79cfc278

Napisano

Spadek brytyjskiego PKB w 2020 r. był najgłębszy od 99 lat

Zeszłoroczny spadek brytyjskiego PKB - który został spowodowany przez pandemię koronawirusa - nie jest już najgłębszym od 311 lat, lecz od zaledwie 99 - pokazują ogłoszone w czwartek, skorygowane dane urzędu statystycznego ONS.

ONS podawał do tej pory, że w 2020 r. brytyjski PKB skurczył się o 9,8 proc., co - jak wynika ze sporządzanych wstecznie przez Bank Anglii wyliczeń - miało być najgłębszym spadkiem od 1709 r. Według skorygowanych przez ONS danych zeszłoroczny spadek wyniósł jednak 9,69 proc. Ta niewielka zmiana wystarczyła, by ten wynik zaczął inaczej wyglądać w perspektywie historycznej, bo jest to minimalnie mniejszy spadek niż zanotowano w 1921 r., gdy gospodarka skurczyła się o 9,71 proc.

http://forsal.pl/gospodarka/pkb/artykuly/8259627,spadek-brytyjskiego-pkb-w-2020-r-byl-najglebszy-od-99-lat.html

Napisano

Jarosław Pinkas 29.02.2020

"– Jestem od kilku dni w biurze, nocuję tu, w zasadzie nie wiem, jaki dzień dzisiaj. Szczerze powiem, że jestem w piekle. Mamy przeciwnika, który jest niezidentyfikowany. Ten wróg to panika, niepokój, brak rozsądku, rozwagi i złe emocje – mówi główny inspektor sanitarny Jarosław Pinkas. – Wielu polityków, którzy posługują się straszeniem koronawirusem jako elementem gry politycznej, powinno sobie włożyć lód do majtek. Są rzeczy, których się nie robi – dodaje."

 

vs

 

Jarosław Pinkas 05.10.2021 (?)

"- Zaciekłego antyszczepionkowca nie przekonam, bo to bardzo często, nie bójmy się tego słowa: „sekta”. Ale jest to bardzo mała grupa. Natomiast jeżeli ktoś się chce przekonać o mojej wiarygodności to może porozmawiać z moimi pacjentami albo zobaczyć jakie są moje osiągnięcia lekarskie. Myślę, że wówczas większości ludzi mi uwierzy - powiedział prof. Pinkas."

 

Napisano
W dniu 20.09.2021 o 18:51, bjar_1 napisał:

E tam po co. Zwykła szmata też chroni przed tą najgroźniejszą w dziejach ludzkości chorobą...

Taka prosta sprawa a tyle niedomówień:

Tak naprawdę w temacie maseczek, jak i innych środków ochrony indywidualnej,
wszystko zawdzięczamy jednemu człowiekowi – Janowi Antoniemu Mikuliczowi-
Radeckiemu, polskiemu chirurgowi, pomysłodawcy nowych technik operacyjnych i
narzędzi chirurgicznych, jednemu z pionierów antyseptyki i aseptyki.

Mikulicz  udoskonalił metody aseptyki poprzez wprowadzenia rękawiczek operacyjnych z jedwabiu (w 1885
r.) i masek operacyjnych (na przełomie lat 1896-1897). Te bawełniane maski
zasłaniające usta i nos, jeszcze wiele lat później nosiły nazwę „maska Mikulicza”.

Napisano

Czy noszenie maseczek ma sens? Spór ekspertów w "Gościu Wydarzeń"

- Powinniśmy nosić maski w pomieszczeniach - stwierdził w dogrywce "Gościa Wydarzeń" w Interii lekarz Bartosz Fiałek. Zdaniem Piotra Witczaka, biologa medycznego, nie ma to sensu z punktu widzenia rozprzestrzeniania się epidemii. Mówił on natomiast o negatywnych aspektach zasłaniania nosa i ust.

- Powinniśmy nosić maski w pomieszczeniach - stwierdził jednoznacznie Bartosz Fiałek. Przywołał przy tym badania przeprowadzone w Bangladeszu i opublikowane w piśmie naukowym "Scientific American", z których wynika, że w zamkniętych pomieszczeniach powinno nosić się maseczki o wyższym stopniu ochrony, czyli KN95 albo FFP2. - One realnie zmniejszają ryzyko transmisji wirusa. Oczywiście nie o sto procent, ale ono jest mniejsze - tłumaczył.

Witczak o "skutkach ubocznych" noszenia maseczek

Zdaniem Piotra Witczaka, biologa medycznego, badania z Bangladeszu są niewiarygodne. - Różnice statystyczne były wątpliwe, a testy, które były tam stosowane, nie były dokładnie skalibrowane. Skuteczność bezwzględna (maseczek - red.) była poniżej jednej dziesiątej procenta - przekonywał.

http://wydarzenia.interia.pl/raporty/raport-koronawirus-chiny/polska/news-czy-noszenie-maseczek-ma-sens-spor-ekspertow-w-gosciu-wydarz,nId,5563607
 

Napisano

Michał Kuczmierowski, prezes Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych:

Ministerstwo Zdrowia wypowiedziało umowę i domaga się zwrotu zapłaty, a ponieważ dostawca nie ma pieniędzy, konieczne było zlicytowane sprzętu. To są dobre respiratory.

Oczywiście — tak jak to było już w zeszłym roku — respiratory kupujemy z myślą o polskich szpitalach. Jeśli pojawi się potrzeba ich dokupienia, będziemy szukać takich, które są dobre i mają atrakcyjną cenę. Respiratory często są też przekazywane w ramach pomocy humanitarnej innym krajom, które słabiej radzą sobie z walką z COVID-19.

 

a propos i exilibris respiratorów od kolegi, handlarza bronią...

Napisano

Wałek na 70 milionów [jeżeli dobrze pamiętam] to słaby wałek, bo w dzisiejszych czasach to tak tylko na waciki wystarczy. Swoją drogą, to za taki numer w czasach Gomułki byłoby kilka KS'ów...

Napisano
16 minut temu, balans napisał:

Wałek na 70 milionów [jeżeli dobrze pamiętam] to słaby wałek, bo w dzisiejszych czasach to tak tylko na waciki wystarczy. Swoją drogą, to za taki numer w czasach Gomułki byłoby kilka KS'ów...

Jeżeli dla Ciebie 70 mln jest mało, to na ile Ty robisz wałki?

Napisano
9 minut temu, les05 napisał:

Jeżeli dla Ciebie 70 mln jest mało, to na ile Ty robisz wałki?

Pisałem to "Pół żartem pół serio", a wałków w życiu nigdy nie robiłem. Może dlatego, że te, które mogłem zrobić nie były warte ryzyka i obrzydzenia w lustrze podczas golenia, a może dlatego, że tak mnie wychowano?

Napisano
1 godzinę temu, balans napisał:

Pisałem to "Pół żartem pół serio", a wałków w życiu nigdy nie robiłem. Może dlatego, że te, które mogłem zrobić nie były warte ryzyka i obrzydzenia w lustrze podczas golenia, a może dlatego, że tak mnie wychowano?

Niektórzy w takich wywodach dodają jeszcze, że w młodości byli ministrantami.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie