Jedburgh_Ops Napisano 6 Lipiec Napisano 6 Lipiec Cytaty konferansjera tego reportażu: Jedzie StuG ― „Możemy posłuchać wspaniałego dźwięku Maybacha HL 120 niczym orkiestra wiedeńska. Przed państwem ten wspaniały, unikalny dźwięk. Niewątpliwie jest to najpiękniejsza muzyka dla uszu”. Jedzie T-34 ― zero zachwytu, piania, by nie powiedzieć orgazmu. Jedzie Sherman ― zero zachwytu, piania, by nie powiedzieć orgazmu. Jedzie Panzer IV ― „W tej chwili zbliża się do nas pełna orkiestra wiedeńska, czyli kolejny Maybach HL 120”. _______________________________________________________ Czy Was ludzie w tym Kłaninie, a w zasadzie jedną osobę, już do reszty popieprzyło? Bo tego ładniej, grzeczniej, kulturalniej nazwać się już nie da. Naprawdę nie ma u Was świadomości, kogo Wy wychowujecie takimi bredniami, jak zacytowane? Naprawdę nie ma u Was świadomości, że ten najcudowniejszy, najwspanialszy, najpiękniejszy, ten pachnący różami i dźwięczący jak wiedeńska orkiestra Willego Boskovsky'ego Maybach HL 120 napędzał coś, z czego 80+ lat temu mogłaby być rozstrzelana Wasza rodzina, rozjechany Wasz dom rodzinny? Nie ma takiej świadomości? Nie ma świadomości tego, że z tego czegoś napędzanego tym niebiańskim, boskim Maybachem HL 120 80+ lat temu wyskakiwali ludzie, którzy zabijali, palili, gwałcili i tu w Polsce i w Europie? Poza tym brawa dla rekonstruktorów. „Reko ko ko ko” nie widzę.
beaviso Napisano 6 Lipiec Napisano 6 Lipiec Bez przesady. Porównanie do orkiestry wiedeńskiej jest kretyńskie, ale przecież nie ma co się emocjonować negatywnie. Technika nie zna polityki i zła jako takiego. Technika jest albo dobra albo dziadowska w ujęciu technicznym. Pewnie też rozwodziłbyś się nad dźwiękiem Wright R-3350 Duplex-Cyclone napędzających B-29 i precyzją techniczną ich wykonania, nie oglądając się na fakt, że pewnego dnia uniosły w powietrze maszyny o nazwach "Enola Gay" i "Bock's Car". M. 1 1
Jedburgh_Ops Napisano 6 Lipiec Napisano 6 Lipiec (edytowane) 20 minut temu, beaviso napisał: Bez przesady. Porównanie do orkiestry wiedeńskiej jest kretyńskie, ale przecież nie ma co się emocjonować negatywnie. Technika nie zna polityki i zła jako takiego. Technika jest albo dobra albo dziadowska w ujęciu technicznym. Tak nie jest. Technika jak najbardziej zna politykę i zło, jak to ująłeś. Przywołam to, co napisałem w innym wątku: Na moich oczach właśnie technika zna politykę i zło i na moich oczach technika wychowała (wspomnianych w powyższym poście z innego wątku) dwóch nazioli, którzy w obliczu ich wydawców skrzętnie się z tym kryją, natomiast na gruncie prywatnym nie kryją się. A zaczęło się u nich od modelarstwa. I Mateusz Deling tym swoim kompletnie oszalałym bałwochwalstwem wobec techniki III Rzeszy wychowuje identycznych typów. 20 minut temu, beaviso napisał: Pewnie też rozwodziłbyś się nad dźwiękiem Wright R-3350 Duplex-Cyclone napędzających B-29 i precyzją techniczną ich wykonania, nie oglądając się na fakt, że pewnego dnia uniosły w powietrze maszyny o nazwach "Enola Gay" i "Bock's Car". Mówiłbym o tym normalnie - tak, jak by na to zasługiwało. Zajmuję się i tym, co po stronie alianckiej było naukowo-technicznie dobre i tym, co było biedą, dziadostwem, czy wręcz skandalem. Edytowane 6 Lipiec przez Jedburgh_Ops
Jedburgh_Ops Napisano 24 Lipiec Napisano 24 Lipiec (edytowane) Fajny i ciekawy odcinek. Czy to najnowsza moda, że ceny szkopskiej falerystyki podaje się w Polsce w euro? I płacić też trzeba w euro? Ciekawe, że nic z PSZ nie ma na tych bazarach, kompletnie nic, bo tych dwóch Krzyży MC nie liczę. Zero jakiegoś battledressu, zero jakiejś manierki P37, zero jakiegokolwiek pasa, paska, czy czegokolwiek z oporządzenia. Cały bazar zalany szkopstwem z mikroskopijnymi wyjątkami ruskimi. Edytowane 24 Lipiec przez Jedburgh_Ops
Landszaft Napisano 24 Lipiec Napisano 24 Lipiec Bo to polski bazar , kiedyś pisałem że u nas ceny militariów z pod znaków kurczaka trzymającego wiatrak czy oryginały z USA , Anglii czy Francji są zdecydowanie wyższe niż w innych krajach . Wystarczy pojechać na bazar do Ciney aby nie tylko obkupić się w trofea w czasami 1/4 a nawet 1/10 ceny tego co u nas . Przejawem tego jest to że na tych giełdach praktycznie 1/5 lub 1/4 to handlarze polscy. Pamiętam jak kilka lat temu targowałem się po niemiecku z handlarzem aby zakupić belgijskie magazynki które są praktycznie bardzo podobne i pasujące do MP 38-40 tak zwane VIG M1 M2 których zakupiłem kilka sztuk dla znajomego do rekonstrukcji oporządzenia żołnierza bo brał udział w inscenizacjach ,w cenie około 10 euro za sztukę , a po udanym handlu usłyszałem jak do żony powiedział po polsku" no i znowu kilka zeszło !!" tak samo kachole , pasy, mundury itp,itd. Niestety u nas jeszcze daleko do takich giełd jak Ciney gdzie sprzedających jest tak dużo że to często oni sami konkurują w cenach między sobą tak że ceny są bardziej realny niż na giełdach gdzie sprzedawca nie ma konkurencji i on decyduje o cenie . Niestety u nas prawo o broni i handlu takimi starociami jest tak śliskie że mało kto chce się tym zajmować dlatego takie absurdalne ceny. A po za tym u nas nadal służby inwigilują stale to środowisko dlatego tak mało sprzedających którzy wiedzą jak w tym temacie handlować a nie ślizgać się po przepisach. 1
Jedburgh_Ops Napisano 24 Lipiec Napisano 24 Lipiec Kogoś chyba pogięło z tymi cenami za krzyże żelazne 180-250 euro na bazarze Tank Huntera. Owszem, chętnie bym sobie kupił takiego żelaźniaka, ale dla zasady nie za tysiaka PLN. Nie za masówkę, której szkopstwo zrobiło prawie 5 mln.
sebek1974 Napisano 24 Lipiec Napisano 24 Lipiec 41 minut temu, Jedburgh_Ops napisał: Kogoś chyba pogięło z tymi cenami za krzyże żelazne 180-250 euro na bazarze Tank Huntera. Owszem, chętnie bym sobie kupił takiego żelaźniaka, ale dla zasady nie za tysiaka PLN. Nie za masówkę, której szkopstwo zrobiło prawie 5 mln. Proszę bardzo, jest okazja. W cale takie drogie to one nie są.
Jedburgh_Ops Napisano 24 Lipiec Napisano 24 Lipiec Egzemplarz ładny, ale wciąż wczesny etap licytacji, stąd niska suma, a że chętni będą to widać po 6 ofertach. Jeszcze kupa dni do końca licytacji. Możesz przy okazji wrzucić link do tego krzyża - ciekawe, jaka będzie suma końcowa i czy porównywalna do tego, co się śpiewa na bazarze Tank Huntera.
Cronos Napisano 24 Lipiec Napisano 24 Lipiec Mnie zawsze ciekawił rozrzut cenowy między krzyżami z wiatraczkiem i bez wiatraczka;) A przecież te z W zamiast wiatraczka mnie się np bardziej podobają:) 1
Cronos Napisano 25 Lipiec Napisano 25 Lipiec 10 godzin temu, Jedburgh_Ops napisał: Właśnie oglądałem takiego z „W”. Sorry, ale mnie on "śmierdzi" ja bym nie ryzykował bez organoleptyki. A podrabiają już krzyże nie jako odlew, tylko trzyczęściowo, wszystko koszernie
sebek1974 Napisano 29 Lipiec Napisano 29 Lipiec W dniu 24.07.2026 o 21:56, Jedburgh_Ops napisał: Egzemplarz ładny, ale wciąż wczesny etap licytacji, stąd niska suma, a że chętni będą to widać po 6 ofertach. Jeszcze kupa dni do końca licytacji. Możesz przy okazji wrzucić link do tego krzyża - ciekawe, jaka będzie suma końcowa i czy porównywalna do tego, co się śpiewa na bazarze Tank Huntera. Ten schrottkreuz poszedł za 95 eurasów.
Jedburgh_Ops Napisano 29 Lipiec Napisano 29 Lipiec Czyli połowa tego, co się śpiewa na bazarku Mateusza Delinga. Sezon polowań na frajerów otwarty.
Slajmi130 Napisano 31 Lipiec Napisano 31 Lipiec Ludzie w ogóle powariowali często, maja jakiś kawał skorupy od niczego z jakimś szkopskim napisem, a jeszcze jak z wiatrakiem, to wydaje im się że maja jakiś skarb. Ceny niektórych gratów, kosmiczne. W Cinney polskich handlarzy od pyty. Potem ceny razy 4. żeby to była jakaś perełka, to jeszcze zrozumiem....
Jedburgh_Ops Napisano 31 Lipiec Napisano 31 Lipiec Na rynku kolekcjonerskim militariów drugowojennych nastąpił kompletny obłęd. Obserwatorzy tego śmieją się, że nie istnieją takie papiery wartościowe, lokaty, gra na giełdzie i inne takie, które dawałyby taką przebitkę. Mój przykład: W roku 2001 kupiłem za 210 dolarów pewien drugowojenny hełm w stanie prawie idealnym („near mint”, jak to się pisze na aukcjach). Dziś - z tego co widzę - spokojnie mógłbym za niego żądać 2500 USD, czyli 12 razy więcej.
Slajmi130 Napisano 31 Lipiec Napisano 31 Lipiec To prawda bo wtedy to i fanty były lepsze, ceny duuuuużo niższe, jakiś kask szkopski, czy puszkę kupowałeś za 3 dychy A jakiegoś ziemniaka ogryzka, to kopnąłeś poprostu jako śmiecia. Nowi kolekcjonerzy wyjścia nie maja.... chcesz mieć to płać i płacz.
Jedburgh_Ops Napisano 7 Sierpień Napisano 7 Sierpień (edytowane) Mateusz Deling porusza ciekawy temat sporów współczesnych „mędrców” na temat odcieni różnych szkopskich barw z pojazdów, artylerii i panzerki. Problem w tym, że to są „mędrcy” odrealnieni i niekompetentni. M. Deling przez grzeczność tak ich nie nazywa, za to ja taki grzeczny nie jestem. To są identyczne spory jak takich samych „mędrców” po stronie alianckiej. Żaden z tych „mędrców” nie zagłębia się w to, jakie u wszystkich uczestników II wojny były problemy z pigmentami do farb. Malowało się tym, co - mniej więcej - było, a nie tym, o czym mówiła karta technologiczna. Identycznie było w tej niby przebogatej Ameryce. Edytowane 7 Sierpień przez Jedburgh_Ops
Slajmi130 Napisano %s o %s Napisano %s o %s W dniu 7.08.2026 o 19:04, Jedburgh_Ops napisał: Mateusz Deling porusza ciekawy temat sporów współczesnych „mędrców” na temat odcieni różnych szkopskich barw z pojazdów, artylerii i panzerki. Problem w tym, że to są „mędrcy” odrealnieni i niekompetentni. M. Deling przez grzeczność tak ich nie nazywa, za to ja taki grzeczny nie jestem. To są identyczne spory jak takich samych „mędrców” po stronie alianckiej. Żaden z tych „mędrców” nie zagłębia się w to, jakie u wszystkich uczestników II wojny były problemy z pigmentami do farb. Malowało się tym, co - mniej więcej - było, a nie tym, o czym mówiła karta technologiczna. Identycznie było w tej niby przebogatej Ameryce. Odkąd pamiętam takie spory są, i to nie tylko malowania pojazdów, ale mundurów, skór, czy hełmów i to w każdej omawianej armii. Masz rację że jest kupa mędrców i cały czas pojawiają się nowi, młodzi i nowe teorie. Tyle ze już zauważam że z popularnej nomenklatury powszechnie stosowanej przez starych nagle pojawia się anglojęzyczne fluffy zamiast rozmyty, Często jak słucham młodych to nie rozumiem o czym mówią, a jak zobaczę zdjęcie to dopiero kapuje o co chodzi. I cóż tak jak już pewne prawdy zostały objawione, choćby co do kolorów oporządzenia, mundurów, hełmów, pojazdów co chwila pojawiają się głupawe pytania o kolor, lub na siłę wciskany kit że ktoś ma tam jakiś kawałek materiału i tak ma być i koniec...
Jedburgh_Ops Napisano %s o %s Napisano %s o %s Niestety liczba „mędrców” jest wprost proporcjonalna do lat od zakończenia II wojny. 1 godzinę temu, Slajmi130 napisał: Odkąd pamiętam takie spory są, i to nie tylko malowania pojazdów, ale mundurów, skór, czy hełmów i to w każdej omawianej armii. [...] I cóż tak jak już pewne prawdy zostały objawione, choćby co do kolorów oporządzenia, mundurów, hełmów, pojazdów co chwila pojawiają się głupawe pytania o kolor, lub na siłę wciskany kit że ktoś ma tam jakiś kawałek materiału i tak ma być i koniec... Zajmuję się żołnierskimi militariami kanadyjskimi, brytyjskimi i amerykańskimi. Mam papierek sędziego modelarstwa (jak zwał, tak zwał) redukcyjnego, czy waloryzowanego, jak kto woli. Zważywszy, jakimi militariami się zajmuję i jakie mam rzeczy w moim „muzeum” mógłbym sędziować tzw. modelarstwo figurkowe. Sędziuję? Nie. Bo? Bo moje sędziowanie prawdopodobnie byłoby jedną wielką obroną uczestników konkursów przed sędziami-„mędrcami”, czyli byłoby to użeranie się z kolegami sędziami. A na co mi to? Czy mam jakieś poczucie „misji”? No nie mam. Za to kocham święty spokój. Prosty przykład: mam 79 drugowojennych amerykańskich manierek (każda inna) oczywiście w pokrowcach-nosidłach. Ile barw mają te pokrowce, tzn. ile się powtarza? Dwa są identyczne i są w barwie „amerykańskiego feldgrau” (Olive Drab Shade No. 5) i dwa-trzy bardzo podobne produkcji brytyjskiej dla US Army. Cała reszta to wariacje na temat (niby przepisowych) barw Olive Drab Shade No. 9 (z początku wojny) i Olive Drab Shade No. 7 (z końca wojny). Czyli wariacje od barwy jasnopiaskowej po ciemnozieloną. Taki sam cyrk kolorystyczny jest z barwami oporządzenia (pasy, szelki, ładownice, torby, plecaki itp.) a jeszcze potrafią być składaki kolorów (bo była zwyczajna bieda z pigmentami) i co na to powiedziałby jakiś Pan Sędzia konkursu modelarskiego, gdyby uczestnik rywalizacji zrobił figurce torbę M1936 z ciemnozielonego materiału a klapę tej torby z jasnego piaskowego? Były takie rzeczy? Były. A już sobie wyobrażam, ile modelarz takiej figurki musiałby się nasłuchać od sędziego. To samo z hełmami i ze wszystkim innym. Żeby bronić modelarzy przed sędziami miałbym brać na konkurs wszystkie sześć amerykańskich drugowojennych hełmów, jakie mam? Albo wszystkie siatki na hełmy, bo ktoś by wziął suwmiarkę i zaczął mierzyć oczka na figurce i „doszedłby do wniosku”, że siatka na figurce nie trzyma skali? Itd., itp. To samo jest z militariami innych aliantów zachodnich. Żeby bronić ludzi przed sędziami-„mędrcami” musiałbym jeździć na konkursy z furgonetką moich rzeczy. Dlatego Mateusz Deling ma absolutną rację co do tych wszystkich „mędrców” od barw II wojny światowej. Żeby zostać takim „mędrcem” to najpierw trzeba zagłębić się w informacje o wojennej gospodarce i jaka była bieda nawet w tym najbogatszym państwie tej wojny, czyli w USA. Sam mam ich furażerkę zszywaną z odpadów. Brakowało materiałów na otoki czapek oficerskich i też były szyte z kawałków, albo sztukowane z tyłu czymś innym. I tak było ze wszystkim. Jak ktoś chce wierzyć, że w Reichu było inaczej i wszystko zawsze trzymało standardy kolorystyczne to życzę wszystkiego najlepszego. Trzymam z Delingiem.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się