Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

Mam z takimi inicjatywami historycznymi spore doświadczenie, a częściowo jest to wręcz mój zawód (obok innych spraw techniczno-lotniczo-wojskowo-historycznych), więc jakoś tak wierzę, że to by się udało zrobić.

Takich dwóch, jak nas czterech – na przykład Ty, ja, ambasador USA i Mateusz Deling – zrobilibyśmy taką wystawę, choć rzecz jasna nie byłoby to szybko i prosto. Mam na myśli powyższą czwórkę osób jako management takiej wystawy i jej głównych organizatorów.

Okazje po temu są dwie:

• W przyszłym tygodniu odbędzie się w USA inauguracja obchodów 250-lecia Przyjaźni Polsko-Amerykańskiej i można by zaproponować sprowadzenie części tej inicjatywy także na grunt polski;

• Jest nowy ambasador USA w Polsce, który zaczynał… hmmm, jak zaczynał, ale teraz zreflektował się i jest wielkim przyjacielem Polski, Polaków i historii polskiej wojskowości.

Gdy organizowaliśmy siłami wyłącznie społecznymi wystawę o operacji Market Garden to też mało kto wierzył, że to się uda i że w ogóle będzie co pokazać. A się udało, było co pokazać i nawet MWP się dołączyło, a nie my do MWP, czyli jak się chce to można wstrząsnąć aparatem państwa poprzez jakość tego, co się robi siłami społecznymi.

Jestem przekonany, że gdyby ambasadorowi USA pokazać (a mam to w papierze i oryginale), jak pięknie w roku 1939 amerykański polonus mjr Benjamin T. Anuskewicz opisał w swoim artykule Polaków w amerykańskich siłach zbrojnych od początku amerykańskiej państwowości to „na dzień dobry” byłby to świetny impuls do zainicjowania organizacji wystawy o polonusach w USMC.

Ktoś, kto chciałby organizować taką wystawę nie startowałby od zera. Na przykład mam pełną listę kilku tysięcy polonusów ze wszystkich komitetów organizacyjnych, którzy pomagali rządowi Drugiej RP w organizacji polskiego pawilonu i polskich eventów w czasie tej ww. The New York World's Fair 1939-1940. A przecież już 13 miesięcy po zakończeniu wystawy dzieci tych osób zaczęły zasilać szeregi amerykańskich sił zbrojnych i trochę trudno byłoby uwierzyć, że nikt nie trafił do USMC. Poprzez ambasadę należałoby dotrzeć do tych rodzin i popytać o archiwa rodzinne i o to, kto podczas II wojny służył w Marines.

Mam wiele pomysłów, jak można by taką wystawę zorganizować, jak docierać do konkretnych osób, środowisk, organizacji i instytucji, które mogłyby się dołożyć do takiej wystawy papierami i innymi przedmiotami.

Czy byłoby o kim pisać i co pokazywać?

Spójrzmy na „Roll of Honor” samego tylko 1st Marine Parachute Regiment:
Leo Brzuchalski
Roland Kachinsky
Andrew Kacmarcik
Joseph Maciejewski
William Pietrowski

Dobrze byłoby wiadomo, do jakich polonijnych rodzin docierać z prośbami o wsparcie takiej wystawy poprzez wypożyczenie pamiątek rodzinnych.

Polskich kolekcjonerów militariów po drugowojennym USMC też chyba trochę jest. Korpus z tamtych czasów jest w Polsce lubiany i jestem przekonany, że nawet wśród rekonstruktorów USMC coś fajnego też by się znalazło. Takimi metodami robiliśmy wystawę o Market Garden, każdy coś wyciągnął ze swojej kolekcji i wyszła z tego wystawa, jakiej w Polsce nie było i nie będzie.

Tylko do tego wszystkiego trzeba uruchomić olbrzymi mechanizm public relations/public affairs, ale to się spokojnie robi. To nie jest problem. Problemem jest tylko czas, jaki każdy udziałowiec takiego przedsięwzięcia mógłby na nie poświęcić.

Edytowane przez Jedburgh_Ops
Napisano
W dniu 30.01.2026 o 13:37, Jedburgh_Ops napisał:

Myślę, że z tego forum nie tylko @Tomasz70 cieszyłby się z takiej wystawy :classic_biggrin:

W dniu 30.01.2026 o 19:57, Tomasz70 napisał:

Pewnie, że tak!

@Tomasz70

Tymczasem w tutejszym dziale „Wojny Światowe” można by zaproponować utworzenie podforum „Polonia w amerykańskich siłach zbrojnych”, bo jest to temat gigantyczny i nie do porównania z czymkolwiek, ponieważ w siłach zbrojnych innych państw tak dużej Polonii nigdy i nigdzie nie było.

Historyk dr Stephen E. Ambrose nieco żartobliwie informował - zgodnie z prawdą - że podczas II wojny Europę Zachodnią wyzwoliło w US Army 30 proc. Amerykanów pochodzenia niemieckiego. Nie wiem, jak by to wyglądało w przypadku polonusów, ale obstawiałbym, że coś z przedziału 10-15 proc. to z kolei byli „nasi” w US Army, którzy też tę część Europy wyzwolili. Do jakiejkolwiek monografii amerykańskiej dywizji lub pułku by się nie dotknąć to wszędzie są Kowalscy, Wiśniewscy, Malinowscy, Nowakowie, a nawet marine Kaczyński, jak w moim powyższym poście. :-)

Ja to się nie mogę nadziwić, że żadne polskie muzeum nie chce się dotknąć do takiego tematu. Polonia amerykańska walczyła z Indianami, z Francuzami, z Hiszpanami, w Wojnie Secesyjnej, podczas rewolucji w Teksasie, w Ekspedycji Karnej do Meksyku, w obu wojnach światowych i we wszystkich powojennych konfliktach zbrojnych USA aż do dziś.

Jak się nazywał pierwszy amerykański żołnierz zabity podczas I wojny światowej? Ano nazywał się John J. Czajka z „polskiego” Milwaukee, gdzie i moja rodzina się osiedliła. Był sierżantem w 26. Dywizji Piechoty. 40 tys. amerykańskich polonusów walczyło na frontach Francji podczas I wojny.

Itd. Można by tak wyliczać w nieskończoność.

Ciekawe, czy forumowicze byliby zainteresowani takim podforum?

Napisano
W dniu 31.01.2026 o 14:32, Jedburgh_Ops napisał:

Takich dwóch, jak nas czterech – na przykład Ty, ja, ambasador USA i Mateusz Deling – zrobilibyśmy taką wystawę...

No jednak nie; przeszacowałem. Wystawy robi się z ludźmi normalnymi, zrównoważonymi, kulturalnymi. Tom Rose do takich się nie zalicza i na pewno nie jest przyjacielem naszego kraju mimo jego pustosłowia na ten temat.

Napisano
6 godzin temu, Jedburgh_Ops napisał:

No jednak nie; przeszacowałem. Wystawy robi się z ludźmi normalnymi, zrównoważonymi, kulturalnymi. Tom Rose do takich się nie zalicza i na pewno nie jest przyjacielem naszego kraju mimo jego pustosłowia na ten temat.

wystarczy , że patronem wystawy zrobi się pomarańczowego , do tego można poprzeć nobla dla pomarańczowego i pewnie na wystawie pojawiły by się nawet Thunderbolt Gabreskiego i pewnie jakiś B-29 , a w najgorszym wypadku B-17 

Napisano

Normalność kiedyś wróci, a w każdym razie jakieś jej 70-80 proc.

Dziś w jednej z największych polskich korporacji prawnych było spotkanie (bez mediów) z b. ambasadorem USA Markiem Brzezińskim. Inny świat, inna klasa i kultura, inna sympatia wobec Polski, inne postrzeganie wszystkiego w sprawach społeczno-politycznych.

Z takim kimś na pewno dałoby się zrobić wystawę poświęconą Polonii w amerykańskich siłach zbrojnych. Z tym chamstwem, jakie się zalęgło przy stołecznych Alejach Ujazdowskich - nie.

  • 1 month later...
Napisano

Fajny odcinek Tank Huntera, przynajmniej jak dla mnie. 👍

Mateusz Deling wstrzelił mi się w mój ulubiony film „Bitwa o szyny”, a przy okazji w inny film „kolejowy” o okresie wyzwalania Francji - „Pociąg”.

  • 1 month later...
Napisano (edytowane)

Drugi reportaż z kłanińskiej majówki i zero jeżdżacego P IV. A miał być gwoździem programu.

Wśród rekonstruktorów chyba nie było reko ko ko, z tego, co widzę.

Übermenschów i LWP nie komentuję, bo się nie znam, ale kowboje byli ładnie zrobieni. Szczególnie jeden chłopak z bardzo głębokim hełmem M1, czyli z wcześniakiem z pierwszego tłoczenia sprzed korekty i spłycania tłoczników. Dziś taki hełm to rzecz trudna do zdobycia, a i portfel trzeba mieć nie dopinający się.

Nie żebym nie szanował pracy i tych wszystkich muzealniczych dokonań Mateusza Delinga, bo szanuję bardzo, ale słuchanie (nie od tej majówki, bo od lat) jego wszystkich wypowiedzi o Niemcach, niemieckiej technice, niemieckiej technologii, niemieckim wyszkoleniu niemieckiego zmechu i panzerki, niemieckiej taktyce, niemieckiej odwadze i dokonaniach w boju, to już jest nie na moje nerwy. Ponoć jest w Kłaninie rzecznik prasowy, czyli PR-owiec, ale najwyraźniej boi się poprosić szefa, żeby się chociaż trochę opamiętał.

Edytowane przez Jedburgh_Ops
Napisano (edytowane)

 

Ciekawe, co się skichało w tej pe czwórce, że nie ruszyło toto? Stawali na głowie, żeby jeździło na tej imprezie, ale coś nie wyszło.

Ceny na bazarku niezłe. Widzę, że nie tylko w mojej branży świat stoi na głowie, jeśli chodzi o ceny.

Edytowane przez Jedburgh_Ops
Napisano
42 minuty temu, Jedburgh_Ops napisał:

Stawali na głowie, żeby jeździło na tej imprezie, ale coś nie wyszło.

Nie no gdzie. Z tego co widziałem to pisali od początku, że bez silnika i tylko statycznie.

Napisano

Okay.

Co do jeepów z Kłanina - M. Deling dba o płodozmian tych jego ukochanych esdekaefzetów, żeby każdy był inny, to i wypadałoby zrobić podobnie z czymś tak prostym do podobnych zabiegów, jak jeepy, albo może zaprosić na podobną imprezę kogoś z Polski, kto ma jeepa/jeepy kompletnie inne niż te kłanińskie?

Na przykład: 550 m od domu Kaczyńskiego ktoś ma świetnie zrobionego amerykańskiego jeepa jak brytyjskie jeepy ASSU np. z operacji Varsity. Cudeńko, zawsze gdy maszeruję z psem obok garażu tego jeepa, a jak raz jest wystawiony, to nie mogę się na niego napatrzeć. Podobnie coś nie wierzę, żeby nikt w Polsce nie miał jeepa zrobionego na prowizoryczną sanitarkę z noszami.

Itd. Jeep to najprostsza i bardzo fajna rzecz do pokazywania wszelkiej maści layoutów tej konstrukcji.

Napisano

To nie były Kłanińskie jeepy.

Pz IV nie był na chodzie, kiedy wiadomo już było że zabraknie czasu, to była stosowna informacja w mediach, bo poprostu zabrakło 2 dni. Nie sztuką było wrzucić na szybko napędu bez ustawień, sprawdzenia, centrowań itp. natomiast ewentualne uszkodzenia tej 4czwórki powstałe w wyniku pośpiechu i niesprawdzonego montażu byłyby zbyt dużą stratą. Dwa dni później już były robione testy napędów i silnika w wozie. Na Militracks będzie jeździł

Napisano
Godzinę temu, Woodhaven napisał:

FB_IMG_1778950257576.jpg

Jeżli coś jest przymocowane do ciągnika (w tym przypadku Panzerkampfwagen IV) oznacza to że nie może się poruszać samodzielnie. Albo śilnik uległ awarii albo skrzynia biegów.

Napisano

The Panzer IV was unable to make it to the arena under its own power this morning, making for the first recovery of the Militracks weekend. It was towed by the dozer and placed close to the fence on static display for guests to see and photograph instead.

  • 4 weeks later...
Napisano

Czyli na różne zabiegi konserwatorsko-rekonstrukcyjne hitlerowskiego pojazdu w polskim państwowym muzeum pieniądze są - na ratowanie wrześniowego sztandaru 4. PSP pieniędzy nie było, tylko trzeba je było wyszarpać po batalii z władzami państwa polskiego.

Napisano

Jed.. nadal nie rozumiesz zasad finansowania . Dla Ciebie Czy Muzeum Wojska Polskiego finansowane z budżetu MON a jakiś niewielkie muzeum finansowane z budżetu miasta to jedno i to samo i tak samo pozyskiwanie środków.  To tak jak byś się dziwił że firma Margański nie buduje samolotów typu airbus , przecież to firma lotnicza. 

Napisano

Tutaj nie ma co „rozumieć”, tylko trzeba czytać ze zrozumieniem relację o sztandarze 4. PSP.

Robert Czyż, dyrektor tomaszowskiego Muzeum Regionalnego:

Cytat

Zwracał się m.in. do warszawskich Muzeum Narodowego i Muzeum Wojska Polskiego z apelem o zabezpieczenie sztandaru. W tej sprawie na wyższym szczeblu interweniowali nawet starosta tomaszowski Henryk Karwan i poseł Tomasz Zieliński. Swoje znajomości poruszał znalazca, a zaangażowanych było jeszcze wiele innych osób. Co zaskakujące, mimo że sprawa była dużej wagi, nie było konkretnej reakcji ze strony specjalistów.

Ratowanie szkopskiej Bergepanthery i sztandaru 4. PSP to idealny przykład konfrontacji państwowego podejścia do tematu i przekazywania państwowych pieniędzy. Tylko i wyłącznie państwowe pieniądze były w grze od samego początku obu tych historii, ponieważ Muzeum Regionalne w Tomaszowie Lubelskim z miejsca zdawało sobie sprawę, że ratowanie sztandaru przerasta je finansowo - vide: cytat z dyrektora.

I na ratowanie szkopa jedno i to samo państwowe muzeum ma państwowe pieniądze, a na ratowanie reliktu WP II RP jedno i to samo państwowe muzeum nie ma państwowych pieniędzy, żeby taki projekt wesprzeć.

Napisano

No nie było bo nie  byli właścicielami . czytaj ze zrozumieniem . Oni po prostu zwracali się do MWP o kasę na sztandar który był właścicielem Muzeum Regionalne kompletnie inne finansowanie , nawet nie da się rozliczyć między muzeami . No jak Ci się wydaje jakie muzeum które walczy dla siebie o środki finansowe które ma z budżetu państwa  odda je jednostce regionalnej z budżetem miejskim . No to się  nie da zrobić . To znaczy nie było by problemu - wystarczyło aby muzeum regionalne przekazało sztandar do Muzeum Wojska Polskiego na ich własność pod warunkiem natychmiastowej konserwacji i nie rościło sobie już praw własności do tego sztandaru.  No tak na chłopski rozum ja mam resztki  czołgu Renault D1 tak z 2-3 procent w tym  5 procent pancerzy" Nigdzie nie zachowało się nic z tego czołgu nawet we Francji "  . Daj mi kasę na jej renowację . Dasz ?? . Najlepiej grubą kasę a nie gorsze a ja tylko ci grabę uścisnę. I nie pisz że się nie da bo ja dostarczałem do MWP pancerze do Renaulta 17 i dało się i nie za uściśnięcie graby. Ile zrobiłeś wystaw w muzeach ??? bo ja robiłem i wiem jak to wszystko działa i jaki jest czas na realizację i jak się pozyskuje fundusze. Cały czas widzę że większość uważa że obecnie finansowania muzeów są takie same jak za komuny , no niestety nie jest tak a muzea posiadają eksponaty pozyskane w czasie PRL i obecnie . Jak ci się wydaje ile trzeba kasy na renowacje własnych zabytków jak np muzeum Miejskie  w Bytomiu czyli Muzeum Górnoślaśkie  które de facto jest niewielką placówką ma zaledwie 100 000 eksponatów - tak 100 tysięcy . Gdzie za czasów Dyrektora Abłamowicza nie tylko ratowano zapadający się budynek ale wreszcie starano się zrobić pełną kwerendę zabytków. i wyobraź sobie że na potrzeby takiego muzeum miasto dawało rocznie kasy 10 % do 15 % tego co trzeba było wydać aby tylko zabezpieczać to co się posiada i tak jest do dnia dzisiejszego. To tak jak byś ty stwierdził że na życie musisz miesięcznie zarobić np 6 tys zł a dostał byś wypłaty 600 lub 900 zł i jeszcze ja bym poprosił cię o wsparcie i opierdzielił że mi go nie dałeś taki skurczybyk.  Klepać w klawiaturę każdy potrafi a zrozumieć zasady panujące w muzeach to trzeba trochę z nimi współpracować czego u Ciebie kompletnie brak . Pamiętaj że kasa na kulturę z budżetu miast czy Państwa to jest koniec łańcucha pokarmowego w wydatkach. Zobacz ile kasy dostaje takie prywatne muzeum w Kłaninie ?? i jakie ma prawa takie muzeum z prawami muzeum miejskiego czyli państwowego. To zasadnicza różnica. i nie da się tego jakkolwiek porównać . A po za tym MWP jest WŁAŚCICIELEM pantery i to ono składa wnioski o kasę na renowację takiego  a nie innego zabytku . 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie