Jump to content
Sign in to follow this  
Woodhaven

Spód Panthery

Recommended Posts

30% czołgu wydobyto? 15 ton to ok 30% masy Pantery. Ciekawy jet też nagłówek sensacyjnie opisujący już po wydobyciu kupę kawałków, Niemiecka Pantera pod ziemią". Równie dobrze można by napisać o całej Europie i części Afryki że odkryto tam złoża kawałków niemieckich czołgów. Nie przesadzajmy w opisach. Fajnie że coś jest i koledzy się cieszą ale opisujmy fakty.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tam jest z 5 do 8 % żużla czołgowego ale widać te resztki łusek też zaliczają do konstrukcji Pantery. Jak na razie po tym przykładzie stwierdzam że sprzęty do poszukiwań wykrywacze czy to magnetometry czy też georadary są nadal baniatej konstrukcji skoro na głębokości 2 metrów nie można określić kształtu, wielkości i masy zalegającego metalu . Elektronika dla poszukiwań wielkogabarytowych jest jeszcze na etapie niemowlęcym albo to co ekipa wykorzystywała było prymitywne lub siła rwania stowarzyszenia była silniejsza niż zdrowy rozsądek. Stwierdzenie po badaniach że jest kupa metalu to żadne stwierdzenie. Obecnie elektronika jest w stanie wystrzelić sondę i kierować ja do Plutona a nie jesteśmy w stanie stwierdzić co zalega w gruncie na głębokości metra do dwóch i w jakim stanie, tu nie szukano drobnej monety a czołg !!!!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Landszaft nie płacz. Skoro ludzie szukają i ryją za pojedynczymi ogniwami, to dlaczego nie miał by ktoś wytargać blachy z podłogi? A że tylko tyle z Pantery" zostało... Cóż...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Landszaft publicznie się przyznał do wywalania wiórów". Jego sprawa. Chyba jest dorosły.

bjar_1- nie bój - jak napisałem. Jest z tej pantery znacznie więcej niż podłoga, która stanie się puzzlem do składania dioramy, mamy też jej przydział do konkretnego plutonu (znany ze znalezisk).

Wpisy w stylu wiórów" Landszafta przekonują mnie jako archeologa o konieczności zaostrzenia przepisów dotyczących poszukiwań za pomocą urządzeń elektronicznych, żeby w przyszłości mniej wiórów" trafiało na złomowce. Podejście reprezentowane przez panów pokroju wióra" alias Landszafta powoduje dewastację a nie poznawanie przeszłości.

Z drugiej strony po innych wpisach tego jegomościa widzę, że zna się na urządzeniach geofizycznych jak karp na wrotkach więc jest to tylko trolowanie wielkiego teoretyka" i nijak nie można go uznać za groźnego niszczyciela przeszłości a jedynie malkontenta z kompleksem niższości...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Więcej fotek ale na fejsie http://www.facebook.com/WyprawySladami2WojnySwiatowej/posts/887307998071939

Jej odkrywcy opowiedzieli mi o kulisach, które nigdzie nie były publikowane. Obserwujcie Wyprawy śladami II Wojny Światowej", niebawem II część galerii z innymi elementami czołgu.

Pantera" w puzzlach

Setki części unikatowego czołgu Pantera" odkryto w polskim Chrostkowie. Pasjonująca historia zaczęła się kilkanaście kilometrów dalej, gdzie odnaleziono pierwszy element układanki - kawałek gąsienicy pochodzący z innego czołgu. Potem właściciel ogniwa wskazał poszukiwaczom miejsce zakopania jednego z symboli niemieckiej broni pancernej.

Pantera" z Chrostkowa, miejscowości w województwie kujawsko-pomorskim, została porzucona przez załogę około 23 stycznia 1945 roku, kiedy tereny wyzwoliła 70 Armia 2 Frontu Białoruskiego. Według relacji mieszkańców „Panterę” unieruchomiło trafienie pociskiem artyleryjskim, potem czołg został wysadzony przez rosyjskich żołnierzy. – Konstanty Kiżyński, mieszkaniec wsi, który pamięta tamte czasy, opowiadał nam, że przez długi czas w rowie leżała lufa czołgu, na której namalowanych było dużo charakterystycznych obręczy - relacjonuje Tomasz Stefański, jeden z odkrywców wraku, Prezes Stowarzyszenia Historyczno-Eksploracyjnego Przedmoście – Tak oznaczano zniszczone pojazdy wroga. Być może była to taka mała zemsta Rosjan. Mieszkaniec wspominał też, że pojazd był pokryty jakby szpachlą. To musiał być zimmerit", czyli zabezpieczenie przed minami magnetycznymi.

Siła eksplozji czołgu była ogromna, bo części odnajdywano na obszarze kilometra. Radary wykryły ich największe skupisko w nasypie pod asfaltową drogą. Pozwolenie na zerwanie asfaltu wydano od ręki. Krzysztof Baranowski, starosta lipnowski, zapewne stwierdził, że wartość promocyjna potencjalnego wraku jest ważniejsza od biurokracji. W nasypie ukazały się wielkie płaty podłogi pojazdu. – Do jego wzmocnienia w latach 70-tych użyto wanny Pantery" – opowiada prezes Stefański. Na zewnątrz wystawały koła, które jeden z mieszkańców zdemontował i sprzedał. Niestety, zezłomowano dużo więcej elementów. Poszukiwacze znajdywali też części na powierzchni, a perełką jest wieżyczka obserwacyjna dowódcy z numerem taktycznym 141". Umieszczanie numerów w tym miejscu było rzadko spotykane. Inny fragment wieży służył jednemu z mieszkańców jako kowadło. Negocjacje z nim były konkretne. 39 kilowe kowadło w zamian za 100 kilogramów historii. To był dla odkrywców świetny interes. Natrafili też na dziesięć dobrze zachowanych pocisków do armaty Pantery - 7,5 cm KwK 42 L/70, które zabezpieczyli saperzy.

Czołg najprawdopodobniej pochodzi z 25 Dywizji Pancernej Wehrmachtu, która walczyła w tamtym rejonie. Członkowie Stowarzyszenia dotarli też do raportu I Batalionu 562 Pułku z 96 Korpusu 70 Armii opisującego jego walki w rejonie Chrostkowa. –Niejaki kapitan Ivan Malko relacjonuje, że oddział natrafił na opuszczoną Panterę".To musiał być numer141" – dodaje Piotr Orfin, inny członek grupy odkrywców - Zwróciliśmy się też do Deutsches Panzermuseum Munster w celu ustalenia wojennego szlaku czołgu i tożsamości jego załogi.

Poszukiwania kolejnych puzzli trwają. – Chcemy stworzyć szkielet czołgu, do którego wpasujemy posiadane części – wyjaśnia Tomasz Stefański. To nie koniec planów członków stowarzyszenia, którzy czekają na zezwolenia otwarcia prywatnego muzeum. – Na sześciu arach ziemi powstanie większa ekspozycja, bo przez pięć lat działalności znaleźliśmy sporo wojskowego sprzętu. To nie koniec naszych poszukiwań, mamy namiary na kolejne obiekty – kończy zagadkowo Tomasz Stefański.

Koszty renowacji czołgu są ogromne, dlatego Stowarzyszenie poszukuje źródeł finansowania i prosi o wsparcie.
e-mail: przedmosciegd@gmail.com
fanpage: Stowarzyszenie Historyczno - Eksploracyjne Przedmoście



Post został zmieniony ostatnio przez moderatora Hebda 20:51 20-10-2016

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kto pisał ten artykuł? Gimbus jakis? Częsci na obszarze kilometra po eksplozji?????? Radary wskazujące złom pod drogą? Nasyp wzmocniony wanną i wystające koła? Boże , widzisz i nie grzmisz.....
Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zamierzenia mają szczytne, ale sądząc po znalezionych częściach, to satysfakcjonujący efekt trudno będzie uzyskać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Czołg najprawdopodobniej pochodzi z 25 Dywizji Pancernej Wehrmachtu" - ta, chyba to jakiś gimbus pisał. No chyba, że czołg przeleciał spod Łodzi, gdzie wtedy była 25 DPanc.

Pojazd należał do 1./Pz.Rgt.25 z 7 DPanc.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Czy gra była warta świeczki, czy nie, to kwestia dyskusyjna.
Bezdyskusyjnym pozostaje fakt, że jedyną drogą przekonania się, co leżało pod drogą, było wykopanie tego czegoś.
Takie mamy stan techniki i wizualizacje 3d to tylko w opisach na allegro są osiągalne.

W związku z powyższym wielki szacun dla poszukiwaczy za dokładne namierzenie miejsca i odwagę w jego sprawdzeniu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
I wreszcie można poczytać o kulisach wydobycia tych wiórów. Najstraszniejsze jest to że jakiemuś staroście zrobiono wodę z mózgu a on wydał decyzję o rozebraniu drogi i kosztach jej renowacji będąc święcie przekonany że wydobywany będzie unikat na skalę światową i będzie jakakolwiek promocja gminy.
Czołg rozerwany w promieniu KILOMETRA !!!. Toż to wystarczyło pojechać do jednostki saperskiej i zapytać się najprostszego sapera co zostanie z czołgu którego części leża w takim promieniu i czy jest sens cokolwiek wydobyć. No ale cóż R 51 będzie teraz to u kowala grzał i napierdzielał młotkiem aby to poprostować i przejechać się własną panterą, okaz taki sam jak starosta i jeszcze się chwali że jest archeologiem. Jako były pracownik archeo i renowator takowych zabytków wiem co piszę i prawdą jest że mam masę przykładów gdzie państwowi archeolodzy w imię prac naukowych rewelacyjnie zniszczyli stanowiska, mogę służyć zdjęciami oraz okazać takowe stanowiska do dziś rozpieprzone nie zabezpieczone po latach od zakończenia wykopalisk i do takich zaliczam R51. Moje stwierdzenie jest nieodmienne że gra nie była warta świeczki, owszem warto coś takiego wydobyć po warunkiem że gmina, miasto nie ponosi kosztów remontu tylko samo stowarzyszenie i nie niszczy się w dobrym stanie dróg publicznych a potem się ma gdzieś mieszkańców. Może ktoś pojedzie teraz i zapyta się mieszkańców jak są zadowoleni z rozebranej drogi lub zapyta się starosty czy z ochotą jeszcze raz kiedyś wyda decyzję po takowej kompromitacji jak będzie może naprawdę coś wartego wydobycia. W naszym kraju dwie wanny stoją w muzeach MWP i MOB i jedna rdzewieje a drugą pomalowano i jak to w wojsku czasem bywa renowacja typu malowanie trawy na zielono. Części do Panter jest u kilkunastu znanych i mniej znanych kolekcjonerów że jak ktoś ma kasę i gruby portfel niech tylko skupi te elementy i podaruje jednemu z muzeów a będzie w naszym kraju wydmuszka pantery na oryginalnych elementach oczywiście to abstrakcja i nie bierzmy jej poważnie". Temat renowacji i składania czołgów z puzzli był wałkowany po wydobyciu rozkawałkowanej IV która po remoncie stoi w Kołobrzegu i wtedy też napisałem że z tego co pozostało nie da się zrobić jeżdżącej IV a wrak pola walki z uwagi na stan techniczny rozerwany wybuchem oraz na koszta. Wtedy też wylano na mnie kubeł pomyj jak czyni to R51 bo znawcy jego pokroju stwierdzili że dać pancernym magikom i za rok będzie jeździł lub że to żaden problem odbudować go do stanu jezdnego, indolencja kompletna ludzi którzy nawet roweru nie potrafią wyremontować a liczenie kosztów jest dla nich czarną magią. Okazało się że się kompletnie nie pomyliłem czołg został wyremontowany do stanu statycznego czołgu pola walki i się świetnie prezentuje, dalszy remont jest nieopłacalny. W tym przypadku po wydobyciu NIC słowem NIC nie da się z tym zrobić aby toto do czegokolwiek służyło. Z rozerwanych blach dennych nic praktycznie nie da się zrobić a reszty ???? brak, tam jest mniej niż wystawiona atrapa Vickersa w muzeum AK i teraz stowarzyszenie które jeszcze nie ma nawet zezwolenia na prywatne muzeum !! , a gdzie koszta utworzenia takowego muzeum, nie mówiąc o kosztach stworzenia z tego atrapy o której teraz nagle się po wydobyciu zaczynają orientować toś to siok jak bym gospodarkę socjalistyczną od nowa obserwował" No chyba że do tej nawet nie wanny tylko zmielonej podłogi dorobić resztę z drewna ;o))). Rozczarowanie takie jak przy wydobywaniu wiórów tygrysa, tyle że tam rozbierano drogę polną gruntową oraz pole bez szkody i kosztów dla gminy i mieszkańców więc krytyka nie była potrzebna, a tu wszyscy zdawali sobie widzę sprawę co zostało ale nie patrząc na realia wyszli z założenia że moja mojsza jest ważniejsza niż logika. Jako były archeolog który musiał liczyć wszystkie koszta wykopalisk i zabezpieczenia terenu oraz koszta renowacji zabytków a także koszta corocznego ich przechowywania to są stałe koszta każdego muzeum o których nikt nawet się nie zająknie bo jak coś do muzeum wejdzie to już ten zabytek w umysłach ludzi nic nie kosztuje " wiem co piszę a o czym R 51 nawet nie ma bladego pojęcia. Najciekawsze może być to że nawet jak za darmo zaoferują ten zabytek jakiemukolwiek muzeum to może się okazać że żadne tego nie będzie chciało nawet z darmochę przyjąć, bo ktoś kto policzy koszta utrzymania tych detali i ich efekt wizualno wystawowy oraz wartościowy z punktu zabytku stwierdzi że nie warta skórka za wyprawkę a koszta są coroczne które trzeba bulić. Zaznaczmy że większe placówki poległy na renowacjach i kosztach zabezpieczenia zabytku oraz kosztach jego magazynowania choćby sławetny Boston o innych przykładach wolę nie wspominać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kiedyś też tak myślało że nieopłacalne i niepoprawne politycznie w wyniku tego jeszcze całkiem niedawno ciekawe wraki wyjezdrzaly na przetop tu nie chodzi o to co opłacalne tylko o inicjatywę czy muzea są opłacalne? Większość raczej nie czy konserwacja fresków jest tańsza czy namalowane nowych? Tu chodzi o naszą historię a poziom tej dyskusji pozwoli zaczyna sciekac do rynsztoka więc proszę rozwagę bo jak ktoś nie chcę to nie musi nic wyciągać a osobiście fajnie by było zobaczyć nawet taki wymarzony złom można też elementy skomponować we wcześniej przygotowaną do tego ramę ładnie opisać itp K na pewno bym to z chęcią zobaczył a jak ktoś lubi łowić ryby to ja nikomu tego nie bronię pozdr

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  



×
×
  • Create New...

Important Information