Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

Martian

Absurdy PRL-u cz. I

Recommended Posts

Koszmar mojej młodości - buty juniorki". W przedszkolu byłem represjonowany za to , że je notorycznie gubiłem" lub zapominałem" w domu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W sumie absurdem były sklepy dla obywateli innej klasy, czyli tych którzy mieli dojście do dewiz, mimo, że co pewien czas dewizy typu dolary czy marki były w PRL-u teoretycznie zakazane (konta dewizowe zamrożone, posiadanie dewiz zabronione). Więc na ulicy szaro, a tu nagle oaza wolności czyli sklep pt. Pewex czy Baltona i wśrodku pełen zachód, czekolady, zachodnie trunki, dżinsy typu Lee albo Levis, czyli jednym słowem wywrotowcy i dekadencja.

Oczywiscie obywatelami lepszej klasy była też władza ludowa i dla nich były osobne sklepy (nie dewizowe) gdzie się w kolejkach nie stało bo zawsze tam coś było jeżeli się odpowiednią legitymacje miało.

Co do dolarów, zawsze je można było kupić po wygórowaniej cenie u tak zwanych koników lub cinkciarzy, ewnetualnie zwanych królikami (potem się okazało, że duża cześć z nich w jakimś tam stopniu wspópracowała z władzami).
Jeżeli się więc przeciętnemu szaraczkowi coś z Pewexsu zachciało i takiego biznesmieta co dewizami obracał nie znało, to się szło do najblizszego postoju taksówek i zadawało się nastepujące pytanie: Czy nie zna pan jakiegoś królika który dziś sałatą chandluje?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cała gama win owocowych , pod moim spożywczakiem nazywane szampan z papierówek" . Żuliki sprawdzali rocznik na etykiecie , najbardziej smakowało im to z lipca .

Share this post


Link to post
Share on other sites
W LWP tzw.oficer polityczny-jedyny do którego nie obowiązywaładroga służbowa".Paranoja.
No i oczywiście pamiętam jak się pokazała pierwsza polska guma do żucia tzw.mordolepa firmy Odra.
Pzdr.

Share this post


Link to post
Share on other sites
...w podstawówce kolorowaliśmy"granatowe tenisówki-jedyne dostępne-na biało(pastą do zębów oczywiście).Pani od W-Fu miała taki kaprys i tyle.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Na początku lat 80-tych kiedy śmigalem do podstawówki w papierniczym były takie fajowe linijki w kształcie trójkąta z tabliczką mnożenia,kupowałem je z kumplami hurtowo,nie do nauki bynajmniej,łamaliśmy je na drobne ,wkładaliśmy do pudełka od zapałek i zapalaliśmy,niezła zadyma była w szkolnym kibelku.Mieliśmy wielką frajdę patrząc jak wozny biegał z wiaderkami:)

Share this post


Link to post
Share on other sites
A pamiętają koledzy bezkartkowe faje ?
Albańskie , ochydne DS-y i Alberie , ruskie Kosmosy itd.
Czasami udawało się kupić Ekstra Mocne z żółtym paskiem - bez filtra ( tak zwane CKM-y ) To był rarytasik :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Yeti jesli to te z profilowanym gwizdkiem to znam te delicje,ciezko bylo po nich doszorowac zeby:)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zubiked, tu wiekszosc piszacych z najciezszego kalibru w czasach komuny byla dopiero odleglym projektem.
Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
Były bez zwykłe z jakimś tam filterkiem, ale dawały jak byś się cygarem pod koniec palenia mocno zaciągnął;) Kubańskie były to może i z cygarowych odpadków...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Był nawet taki fajny kawał:
Wytwórnia papierosów. Wchodzi kierownik i pyta :
Carmeny zrobione ?
- tak !
Caro i Klubowe też ?
- też !
To zamiatamy podłoge i robimy Popularne... :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.



×
×
  • Create New...

Important Information