Jump to content

Bzura 2007 nadchodzi


Recommended Posts

Heh, zabawne jest to że jak się czyta te posty to można odnieść wrażenie, że wszyscy po stronie polskiej byli w dobrej grupie, którejś jakaś banda spitoliła scenariusz". Jak to możliwe ? Ciekawe kto więc namieszał ? Pewnie mieszkańcy Brochowa dla draki się przebrali i wpadli w środek idealnie opracowanego, koordynowanego i przećwiczonego scenariusza. Które to grupy były więc takie super, a które zawiodły ? Jak dla mnie to chaos panował wszędzie i nic nie trzymało się kupy. Każda grupa improwizowała - nie było wyjątków.

Propo plakatu - jak już sie czepiać detali - czyżby celowniczy rkm miał zwykła polową kurtkę mundurową, a już jego d-ca (karabinowy) był w płaszczu garnizonowym z naszytymi na kołnierzu barwami piechoty ? Jak na kurtkę to kołnierz za duży, a widoczny na nim pasek idealnie przypomina paseczek piechotny. A amunicyjni do 28 to gdzie ?
Link to comment
Share on other sites

  • Replies 154
  • Created
  • Last Reply
Teutonic- masz rację, ale łącznośc w tym roku była ( dzieki WP - pluton łączności ze sprzetem i firmie Motorola, która wyporzyczyła radiotelefony)
To nie w łączności był problem....

Jeszcze raz przepraszam za konserwy - po prostu tydzień przed imprezą musieliśmy zrezygnować z jednego ze sposnorów, gdyż nie byliśmy w stanie spełnic jego wymagań.

Boruta, daj na priv namiar na to Koło - sony@onet.pl

Pozostałe uwagi czytam i przyswajam - prosze sie nie krygować niesmiało, tylko pisać. Przyda się.
Link to comment
Share on other sites

Oczywiście Bolas, masz rację. Tyle, że były grupy w których dowódcy mieli pojęcie po co przyjechali na rekonstrukcję i tacy, którzy nie mieli, a były też jak mi się wydaje grupy w których dowódców nie było wcale.

Ponieważ jakoś czytam ironię w Twoim poście - to nie tajemnica, że dołączyliśmy do Cytadeli na czas Bzury i jesteśmy z tego bardzo zadowoleni... ale może jestem przewrażliwiony i zmęczony.

Pozdrawiam
Krzysiek
Link to comment
Share on other sites

Wydaje mi się, że są dwa podstawowe pytania, od odpowiedzi na które zależy cała reszta.

Pierwsza sprawa, to charakter imprezy. Czy będzie to „rekonstrukcja historyczna” czy „plenerowe widowisko historyczne”? Jednoznaczne zdefiniowanie jest już chyba istotne, choćby dlatego, że zakończy zabawne często spory o to, czy „dla siebie”, czy dla „pani Marysi z mięsnego” :-) Moim zdaniem powinno być to „widowisko historyczne z elementami rekonstrukcji”. Niby tak było też dotychczas, ale chyba nikt nigdy do końca jednoznacznie nie powiedział, że chodzi tu o PRZEDSTAWIENIE dla publiczności.

Co z tego wynika? Parę spraw, o których wprawdzie wielu już pisało, ale chyba nie zaszkodzi powtórzyć. Po pierwsze – scenariusz i REŻYSERIA. Jeśli będziemy pamiętali, że to rodzaj teatru, łatwiej będzie o podział na role pierwszoplanowe, drugoplanowe i statystów. I choć bohater powinien być, jak dotąd, zbiorowy, to przy takim podziale lepiej będzie można niektóre grupy („w rolach głównych…”) przygotować do właściwej gry bezpośrednio przed publicznością.
Nie zaszkodzi też zawczasu wydrukować i rozprowadzić PROGRAM widowiska (można go nawet sprzedawać) – widzowi należy, prawie jak w operze, POMÓC zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi, i co właściwie na polu się dzieje :-)

A gdzie REKONSTRUKCJA? Podczas widowiska w ubiorze i zachowaniu się „aktorów i statystów”, lecz ta prawdziwa, „hardcorowa”, przed nim, głownie poprzedniego dnia. Nikt nie będzie chyba, jak i dotychczas, zabraniał chętnym spać w stodołach, biwakować pod płachtami czy maszerować dziesiątkami kilometrów, a organizatorzy powinni to ułatwić. Nocne i dzienne działania patroli też będą chyba mile widziane (byle były zaplanowane i zaakceptowane przez organizatorów i te służby, które za porządek i bezpieczeństwo będą odpowiadać).
Sporym problemem jest, że „Bzura”, jako największa w Polsce impreza i swego rodzaju „święto rekonstrukcji” jest okazją do spotkania wielu ludzi połączonych tą samą pasją, okazją często jedyną w roku. Co to oznacza, wiadomo – „użycie”, a niekiedy „nadużycie”. Osobiście nie widzę w tym nic złego pod warunkiem stosowania przedwojennej zasady; „Pij ile chcesz, jeśli sprawia ci to przyjemność, jednak następnego dnia od rana służbę pełnić musisz jak co dzień, czyli wzorowo, i nikt nie może się zorientować, że wczoraj piłeś”. Oczywiście w przypadku kierowców, ułanów przewidzianych do szarży i wszystkich występujących z bronią działającą dodatkowy obowiązek poddania się kontroli alkomatowej jest oczywisty.
Przy okazji - może by należało funkcjonowanie garnizonu" rozpocząć nieco wcześniej - np. w czwartek od rana?


Druga zasadnicza sprawa, to miejsce widowiska.
Akagi wspomina o możliwości jego zmiany. Dotychczasowe miało niewątpliwe zalety – przede wszystkim było miejscem rzeczywistego ataku 7 psk na Brochów. I gdyby impreza była, bądź kiedykolwiek miała być, rekonstrukcją tego konkretnie zdarzenia, protestowałbym i „rejtanił” przeciw jakiejkolwiek zmianie. Jednak impreza rozwinęła się w innym kierunku (czy właściwym – nie mam jednoznacznego zdania), i kurczowe trzymanie się tego miejsca nie jest konieczne. Zwłaszcza, że dla wymogów widowiska nie jest ono odpowiednie. Brak naturalnych miejsc dla publiczności i konieczność ustawiania kosztownych trybun. Problemy z zabezpieczeniem – przenikania widzów na „zaplecze” nie da się chyba uniknąć. Rozległość pola, które należałoby wynająć, żeby to wszystko wyglądało właściwie i wynikająca z tego konieczność nasycenia drugiego i trzeciego planu wojskiem (strona „polska” i „niemiecka” powinny chyba po batalionie wystawić).
Tak – zmiana miejsca jest chyba uzasadniona. Żeby jednak proponować jakiś konkretny zarys scenariusza, z czego cała reszta przecież wynika, trzeba najpierw wiedzieć, które konkretnie miejsce jest planowane. Akagi jest na razie w tej sprawie tajemniczy. Osobiście podejrzewam, że to nowe miejsce ma być jutro, czyli w sobotę 27 października, „rozpoznane bojem” :-)
Jeśli się nie mylę, to jutro je sobie obejrzę (a ma być słonecznie, kierunek wiatru NNW do W, siła 3 do 4 m/s), i potem coś zaproponuję:-)

Pozdrawiam, Darda
Link to comment
Share on other sites

akagi mozna zamknac ruch i nikt ci tego nie zabroni nawet jesli wladze sa przeciwko stosyjesz pismo do wydziału gospodarki o zamkniecie ruchu na czas inscenizacji i placisz 70 zł i masz zamkniety zadna filozofia i wladze nawet w tym nie uczestniczą .Ale znajac życie to i tak ruch zostanie bo to za duza impreza żeby nie było ruchu kołowego (bo nie bedzie samochodów to brak klijentów ,lub ich spadek )
co do dowodców to krzyś ma rację i wybacz łosiu że znowu będę przeciw ale jeden dowodca na 3-4 grupy dobrze wyszkolony to chyba może przeprowadzić musztrę i zdyscyplinować ludzi a ty jak jesteś dobry i jak grupa jest dobra to przeciez możecie mu w tym pomóc proste nie ...
tyle
Link to comment
Share on other sites

Spadek klientów" - na pewno będzie olbrzymi w przypadku zamknięcia ruchu (czytaj - odsunięcia parkingów o setki metrów od placu inscenizacji) Można się śmiać z cioć na szpilkach, starszych pań i małych dzieci, ale pamiętając o niedzielnym, ypowo rodzinnym charakterze imprezy" ;) takie utrudnienie dla wielu będzie wystarczającym zniechęceniem. Dodajmy niezręczne sytuacje, kiedy zmotoryzowani widzowie na miejscu dowiedzą się o obostrzeniach w ruchu... Widzę tych kierowców obrotne głowy rodziny", które nie gasząc silnika, przez uchylone okno samochodu będą pertraktowały ze stójkowymi, domagając się sprowadzenia organizatorów, przeklinających organizację... to nie posłuży publicity imprezy. My wszyscy (że pozwolę sobie uogólnić) jesteśmy wciąż młode byki i dla nas takie zamknięcie ruchu to pestka. ale zdajmy sobie sprawę, że w pewnym wieku, przy chorobie serca na przykład, przejście 500 metrów w upale jako przygrywka przed wielogodzinną imprezą stanowi problem. Nie mówcie mi tylko, że takie osoby powinny siedzieć w domu. Pamiętacie jedną z rocznic Bitwy o Monte Cassino, w latach 90-tych, gdzie pogrywano sobie z weteranami i przez specyfikę organizacji imprezy odbywali oni forsowne spacerki pod górę w pełnym słońcu? Nie naśladujmy takich rozwiązań. A problemy z ruchem na ostatniej Bzurze są moim (podkreślam, moim) zdaniem wyolbrzymione.
Link to comment
Share on other sites

kamilo napisal: co do dowodców to krzyś ma rację i wybacz łosiu że znowu będę przeciw ale jeden dowodca na 3-4 grupy dobrze wyszkolony to chyba może przeprowadzić musztrę i zdyscyplinować ludzi a ty jak jesteś dobry i jak grupa jest dobra to przeciez możecie mu w tym pomóc proste nie ..."

Kamilu, w kilka godzin nie nauczysz ludzi tego co w wojsku cwicza przez miesiac, dzien w dzien, a co nazywa sie unitarka.

Z doswiadczenia wiem, ze takie rozwiazwiaznie, jak dowodca + nieznajomi ludzie daje slaby efekt. Zwlaszcza, ze to nie jest wojsko, a cywile, ktorzy tylko dobra wola podporzadkowuja sie rozkazom. A co jesli tej dobrej woli" zabraknie?

Dlatego do Bzury powinny byc dopuszczone tylko takie grupy ktore juz wszysto umieja i nie trzeba ich na kilka godzin przed widowiskiem szkolic z podstaw musztry z bronia, taktyki, nie mowiac o prawidlowym zalozeniu oporzedzenia.

Sadze, ze lepiej wystawic 200 ludzi znajacych sie na rzeczy niz 500 tlum, z ktorego wiekszosc nie ma bladego pojecia.

Dowodca musi miec autorytet wsrod podwladnych. Tego nie da sie zalatwic na kilkadziesiat godzin przed akcja"
Link to comment
Share on other sites

Kamil - co do dowodców to krzyś ma rację i wybacz łosiu że znowu będę przeciw ale jeden dowodca na 3-4 grupy dobrze wyszkolony to chyba może przeprowadzić musztrę i zdyscyplinować ludzi a ty jak jesteś dobry i jak grupa jest dobra to przeciez możecie mu w tym pomóc proste nie ...
tyle"


Coś takiego było w 2004. Efekt?? DALEJ nikt nie potrafił się nawet ubrać, nie mówiąc o zachowaniu, a jeden gość nawet próbował przy skróconym pasie założyć broń pasem na szyje ;-)) całe szczęście mu się nie udało, bo by miał kłopot z oddychaniem ;-))). Jedynym efektem była zmarnowana godzina prowadzącego. Dodam tylko że to były podstawy jak założenie oporządzenia i pare ruchów. A co z taktyką?? na to trzeba wieeelu godzin. Tego się nie nauczysz na inscenizacji, tutaj to już musisz znać. Musisz zrozumieć jedną rzecz - we wrześniu ci ludzie mieli za sobą MIESIĄCE ćwiczeń. Dziennie pokonywali wiele kilometrów na manewrach, codziennie spędzali dużo czasu na stukaniu butami na dziedzińcu koszar. Nie było tak jak teraz - gość wystrzelił magazynek z kałacha i szpanuje przed kolegami że się nastrzelał. Oni naprawde dogłębnie znali regulami (mieli o całego nie w małym palcu, ale w odciskach), a w polu każdy wiedział co ma robić bez rozkazu. Tego nie zastąpi pare gdzin ćwiczeń przed inscenizacją, ale regularne spotkania w grupie między inscenizacjami. Dlatego 1) uczestnicy muszą wiedzieć co robić, a nie liczyć że ktoś im powie na 15 minut przed akcją, 2) muszą być zgrani, czemu nie służy mieszanie grup.
Link to comment
Share on other sites

meleskul--> niestety ja mam inne odczucia po ostatniej Bzurze. Stanie w godzinnym korku żeby wydostać się z Brochowa nie stanowi problemu? A gdzie bezpieczeństwo, tłumy ludzi wymieszane z samochodami, naprawdę było sporo szczęścia w tym zamieszaniu, że nikt nie został potrącony. Moim zdaniem, zakaz wjazdu pojazdów na miejsce inscenizacji ma sens - większy porządek i bezpieczeństwo. Druga sprawa to taka, że nie wszyscy widzowie przyjeżdżają własnymi samochodami - i tutaj rozwiązaniem byłyby autobusy, które mogły by sprawnie przywieźć i rozwieźć ludzi po imprezie. Ale jak wspomniał wcześniej akagi - są z tym problemy. Oczywiście nie da się osiągnąć złotego środka - zawsze znajdzie się grupa ludzi którzy będą niezadowoleni, bez względu na to, jakie działania się podejmie.
Link to comment
Share on other sites

ja mam jedna sugestje
uwazam ze jest tez dosc wazna zeby na polu bitwy znowu ktos nie wyja aparatu bo musi miec zdjecie jak bylo w tym roku w punkcie medycznym polaków publicznosc to widzi i tracimy historyczna wiarygodnosc i drugi wspolne poby obu stron zeby byl pelne zrozumienie miedzy nami wtedy nie bedzie zadnych problemów scenariuszowych
Link to comment
Share on other sites

  • 3 months later...
zgadzam się ze Steineremi i Krzyśkiem. Szczególnie w kwestii ograniczenia ilości rekosntruktorów - poziom to raz (niezawsze dużo znaczy dobrze, jakjuz pisałem w innym poście), dwa - podczas głównej inscenizacji panował taki tłok, że wszystko było ahistoryczne - 2 druzyna Cytadeli po przeprawie z konieczności zaległa tuż za pierwszą, celując im w .... no i leżąc gęsto jak sardynki w puszce... Kolejna kwestia - rozdział jedzenia - w obozowisku Cytadeli, GRH GO Śląsk" i 5pp leg" brakowało jedzenia (dostaliśmy po 1 chlebie na kilka osób) - a jak po bitwie pojechaliśmy do szkoły się umyć, to na sali gimnastycznej były stosy chleba... No i kwestia większej efektywności szłużb ochroniarskich
Link to comment
Share on other sites

Marcin dobrze prawi, zresztą dzisiaj przy okazji rozmawialiśmy trochę o tym i mam bardzo podobne uwagi.

Sądzę, że należało by zrezygnować z ciężarówek z Hero i wyposarzania byle kogo na prędce, zweryfikować liste uczestników, postawić REALNE (a nie na papierku) wymagania mundurowe itp - bo moim zdaniem tych 200 w miare profesjonalnych lub profesjonalnych rekonstruktorów zrobi znacznie lepsze, bardziej zgrane i efektowne widowisko niż wtedy, gdy pomiędzy nimi znów będzie się pałętać tyle samo szwejujących gości którzy urwali sie nagle Bóg-wie-skąd lub grup szwajcarsko-nijakich którzy poza marnym umundurowaniem nie potrafią sie zachować.

Może 2-3 lata temu była potrzeba wypożyczać całe sorty i rekrutowac ludzi z łapanki bo ilość ghr i stopien ich wyszkolenia i umundurowania nie był najwspanialszy ale dzisiaj - można tą impreze zorganizować siłami tylko rekonstruktorów trzmających pewien poziom ; )

Zaręczam że wtedy Bzura stanie się naprawde elitarną imprezą i zarówno my, jak i widzowie będą ją lepiej wspominać ;)
Link to comment
Share on other sites

Ale już w zeszłym roku miało nie być wypożyczalni - przeważyly prośby uczestników w ostatniej chwili.
W tym roku jesteśmy zdeterminowani do:
- brak wypożyczalni mundurów
- tym samym ograniczenie liczyby uczestników do rekonstruktorów posiadających umundurowanie i wyposażenie.
Oczywiście każdy może sobie wynająć potrzebne rzeczy we własnym zakresie. Nawet zamówić z Hero czy od kogokolwiek, i nawet dowiązą to nad Bzure.
Ale Organizatora to nie interesuje.
Link to comment
Share on other sites

a czemu chcecie ograniczać udział ludziom którzy pałają taką samą pasją co wy choć może ich nie stać na zakup całego umundurowania i ekwipunku i nie są zorganizowani w jakiejś elitarnej" grupie co może powodować to że nie sa tak doskonale wyćwiczeni jak wy?:) pozdro:)
Link to comment
Share on other sites

Bo Bzura to najwieksza rekonstrukcja w Polsce, robiona z największym rozmachem i powinna być, jak to ktoś wspominał już - nagrodą dla GRH za wysiłek jaki wkładają w wyszkolenie i umundurowanie się, i wcale nie trzeba do tego po stronie polskiej np 95% uczestników w mundurach bedacych najlepszymi sukiennymi replikami - tutaj chodzi i wkład własny w samodoskonalenie i prace nad sobą - żeby wyglądajć jak najlepiej. A żeby wyćwiczyć się do poziomu dostatecznego (umiejętność równego marszu w kolumnie, wykonywania rozkazów i podstaw taktyki) nie trzeba lat ćwiczeń. A dla tych którzy dopiero zaczynają lub mają zbyt rażące braki w umundurowaniu są po pierwsze manewry i ćwiczenia a po drugie lokalne mniejsze inscenizacje. Bo Bzura to nie ma być tylko zabawa dla pasjonatów ale i lekcja historii, a żeby nią była - trzeba ograniczyć szwejostwo, miśkowanie i inne zjawiska wyjątkowo ahistoryczne.

Mówiąc prościej - czy każdy piłkarz zaczyna od Champions League? Nie, najpierw jest młodzieżówka, później wiele wiele pracy i grania w mniejszych klubach by w końcu, przy odpowiedniej ilosci pasji, determinacji i talentu kiedyś wyjść na murawę w barwach wspaniałej drużyny i grać w Lidze Mistrzów ; o Niech wiec Bzura stanie się tą liga mistrzów, a nie z roku na rok zoraz bardziej zagęszczonym polem na którym rekonstruktorzy mieszają się z ludźmi z wypożyczalni lub wpuszczanymi na ostatni gwizdek grupami które ani munduru ani wyszkolenia porządnego nie mają ; o
Link to comment
Share on other sites

Ja, zanim wziąłem udział w jakiejkolwiek rekonstrukcji spędziłem 2 lata na kompletowaniu sprzętu i dokształcaniu się, później ćwiczyłem z grupą w praktyce to, o czym do niedawna czytałem a dopiero później wziąłem udział w mojej pierwszej rekonstrukcji, i nie była to Bzura, za chudy w uszach byłem wtedy na to ; ) Pozatym nikomu nie ma być miłu bądź niemiło - jakby przyszedł taki młodzik ledwo kopiący piłke i chciał grać na kontrakcie w np Barcelonie to też nie wolno mu odmówić bo mu bedzie niemiło? To ma być u diabła poważna rekonstrukcja a nie zabawa. Trzeba mieć troche samokrytycyzmu i wiedzieć kiedy i co można i na co nas stać - móc a nie tylko chcieć.

Nikt nie musi zaczynać od Bzury - pisałem w poprzednim poście - a wystarczy że organizator (do czego się powyżej zobowiązał) poastawi realne wymagania dla grup i zrezygnuje z wypożyczalni szwejkow ; ) Wtedy każdy zanim się zgłosi na Bzure - zweryfikuje swoje umiejętności, sprzęt i wtedy będzie miał jasny obraz. Wdrażać to się można na mniejszych imprezach o mniejszej randze,a przede wszystkim manewry, ćwiczenia, spotkania z grupą i jak najwięcej pracy nad sobą - to jest cnota i jedna z najważniejszych cech potrzebnych przy rekonstrukcji.
Link to comment
Share on other sites

sorry life is brutal. a wtym wypADKU NIE TYLKO CHODZI O mundurki ale i o bezpieczenstwo.. masa pojazdów konie szybka zmaina akcji i ludzie którzy nie są otrzaskani moga sobioe albo komus zrobic kuku. a broń?? ostatnia bzura to za czołgiem sklepali mordke jakiemus łepkowi w wieku 16 lat za strzał ze slepaka z 1 metra w głowe. Jestem za rygorem!!!!
Link to comment
Share on other sites

Popieram! Wększy rygoryzm. Brak wypożyczalni", zdecydowanie mniejsza ilość uczestników, ŁĄCZNOŚĆ, REŻYSER. itp.itd. A ten małoletni koleś, któremu sklepali mordkę" za czołgiem to chyba długo popamięta Bzurę A.D. 2006. Gdybyście widzieli jego minę, ja do tej pory mam ją przed oczami. Uspokajam, nic takiego mu się nie stało, ale na pewno nieźle się wystraszył wrednego" Wehrmachtu.
Takich ludzi trzeba tępić, może nie w ten sposób ale jak najskuteczniej.
A miał to być jubileusz. Może 10 rocznica wypadnie lepiej. Aż się chce przypomieć co niektóre posty z szumnymi zapowiedziami na temat organizacji Bzury 2006.
Ogólnie do tej imprezy moim zdaniem pasuje jak ulał stwierdzenie Chcieliśmy dobrze a wyszło jak zwykle."
Panowie Szlachectwo zobowiązuje".
Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.


×
×
  • Create New...

Important Information