Jump to content

Bzura 2007 nadchodzi


Recommended Posts

ja myślę, że po ostatniej Bzurze większość zdrowomyślących jest za rygorem.

Nie wiem czy Bzura ma być Champions League". Ale na pewno powinna podnosić poziom .
Bo przecież czy chcemy czy nie to impreza którą organizujemy rekonstrukcji z tematyki poczatku II wojny światowej - bo jesli chodzi o koniec to jest kilka innych imprez choćby Warta-Ren, które były na wysokim poziomie.

Spytacie dlaczego?
A dlaczego większość wypowiadających się w temacie rekonstrukcji II wojennej porównuje inne imprezy właśnie z Bzurą?
I mamy odpowiedź.

A wracając do meritum.
Poczytuję sobie, że pierwszy napisałem publicznie trzy lata temu, że Bzura ma być nagrodą dla GRH za osiągnięcia.
Błędy organizacyjne, do których się przyznajemy powodują, że ciągle jescze to nie jest własnie taka impreza, w której udział jest dla danej GRH wyróżnieniem.
Ale dążymy do tego.
I tym samym , a i w związku z tym wynikają pene decyzje, które już zasygnalizowałem wyżej.
Na pewno będą tez inne zmiany - jeden obóz polski w nowym miejscu, prowadzony co roku przez inna GRH w tym roku już jest to uzgodnione z jedną z GRH - bedzie duża niespodzinka, ale to ogłosimy później.

Następna sprawa to ilość uczestników.
Nikt z organizatorów nie ma prawa zabraniać uczestniczenia w imprezie NIKOMU. Ale udział oznacza, wiele spraw.
po pierwsze - trzeba pasować do epoki - czyli przykre lecz prawdziwe jak ktoś nie ma wyposażenia - zapraszamy na widownie.
Po drugie - od tego roku bezwzględnie przestrzegany wiek 18 lat. To sa skutki zeszłego roku. Osobiście będę usuwał młodzież niepełnoletnia z grona walczących.
Po trzecie - ograniczenie liczby osób jednocześnie przebywających na polu walki - max. jednocześnie 250 osób. A nie 500 jak ostatnio. Bo się naprawde pozabijamy.

zapraszam do dyskusji - uwagi do strony tez mile widziane. To dopiero beta , cały czas poprawiana.

JaH
Link to comment
Share on other sites

  • Replies 154
  • Created
  • Last Reply
dzisaj obejrzałem sobie dwie tasmy. jedna z 2005 druga z 2006. obie kręcone przez moja zone z tego samego miejsca.. wniosek. bzura 2005 miała wieksze nasycenie jezeli chodzi o wybuchy i o ogień z proni recznej. w 2005 sa momenty ze slychac jeden łomot a w 2006 tu popykało tam popykłao. trzeba sie skupic na b efektownym wykorzystaniu tych skromnych zapasów amunicji jakie są dostepne
Link to comment
Share on other sites

Wychodziłoby, ze ma to związek z większą ilością uczestników w 2006... zbliżona ilość amunicji ozsmarowała się" w tłumie, a ponieważ wchodzono do akcji falami, to zawsze jedni mieli, inni nie mieli...

Być może to powodowało frustrację u tych , co już ie mieli" i kończyło się na pięściach ;)

Trochę serio, trochę z przymrużeniem oka:
Czy kwestia scenariusza to zamknięte poletko organizatorów? Czy dopuszczają jakiś plebiscyt na nową fabułę, może można się do nich zgłaszać z rękopisami jako ubogi zdolny"? ;)
Link to comment
Share on other sites

Pamietam ze byl plebiscyt" w sprawie scenariusza 2006.
Paru Kolegow z roznych grup spotkalo sie w tej sprawie, byly tez opracowane (przez pracusia" Okejosa) gustowne mapki :)

Jednak do sukcesu prowadza dobre pomysly i (koniecznie) pomysly jak zrealizowac te dobre pomysly. Po prostu zyczyc nalezy sobie, zeby w 2007 roku bylo mniej szumu, a wiecej pragmatyzmu ...
Link to comment
Share on other sites

eeeeeee, ja tam jestem otwarty na nowe propozycje - a ponieważ dowiedziałem się właśnie, że ... znowu (o żeby to jasna ch...) odpowiadam za scenariusz ( bo nikt inny nie chce) to chętnie się zapoznam.

sony@onet.pl

pozdrawiam

JaH
Link to comment
Share on other sites

A ja przypomnę o jeszcze jednym ważnym aspekcie, który był poruszony w innym wątku dot. Bzury. Otóż muszą być Ci co giną. Nie może być tak jak ostatnio, że atakowali lub leżeli naprzeciw siebie w małej odległosci i wszyscy zdrowi". Dlatego wywoływało to śmiech na widowni. Zwykle to jest tak, że pierwsi padaja Ci z atrapami, później Ci którym kończy się amunicja. Niektórzy maja szczęście przeżyć :-). To także powinno być uwzględnione w scenariuszu i bardzo przestrzegane. Inna sprawa kto ma tego dopilnować :-) Ale to zupełnie inny problem. Kończąc, także w tym aspekcie nie wystawiajmy się i Bzury na pośmiewisko.
Link to comment
Share on other sites

Jak wymóc??

Bardzo prosto.

Zaprosić powazne grupy które będą w stanie wyegzekwować od swoich członków odpowiednie zachowanie na polu walki. Chodzi zarówno o padanie jak i radosne bieganie z bagnetami, dyscyplina taktyczna i ogólne pojęcie o zachowaniu się na polu walki.
W Cytadeli było powiedziane kto i kiedy pada, jedyne zgrzyty to obsuwy czasowe scenariusza.
Link to comment
Share on other sites

Dokładnie tak, jak powiedział kolega Michał. Sprawność, dysyplinę i realizację scenariusza mogą zagwarantować sprawdzone, renomowane grupy. W nich nie ma problemu z taktyką, dyscypliną, czy umieraniem" na polu bitwy.
No i konieczna jest też łączność radiowa głównego koordynatora z koordynatorami poszczególnych grup na polu walki. To też wcześniej sugerowałem. A jak znakomicie sprawdziło się to na ubiegłorocznym Powstaniu Warszawskim, Ci co byli lub walczyli wiedzą. Dzięki temu nie było przestojów, a sama rekonstrukcja była bardzo dynamiczna.
Link to comment
Share on other sites

Mam świetny pomysł co do imprezy! Proponował bym aby kilka godzin przed rekonstrukcją(zanim zjadą sie ludzie)przy drodze dojazdowej na pole bitwy ustawić w rowie np:
-cieżarówke ze złomy najlepiej spaloną
-jakiś wóz (podpalić)"

No dobra, ale po co?
Jeżeli znajdujemy ciężarówke sprzed 1939 to jest to dla nas największa świetość - można taki pojazd odrestaurować. Tak samo wóz - kto by to śmiał spalić %@$#$!$!&&@*((@#@ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

natomiast ustawianie czegoś współczesnego jest bez sensu.

tak aby to wyglądało jak rozbity konwój z września 1939 roku. Napewno spodoba sie to publice (jak i rekonstruktorom)."

Tak jak powyżej - jeśli to historyczne - ręce precz od niszczenia zabytków.
Jesli współczesne to pomysł jest idiotyczny.

A co do rekonstrukcji:
-proponował bym leje po bombach (realistyka pola walki):)"

Sa dwa , historyczne z 1939 roku, wystarczą.
Więcej nie potrzeba bo sie kawaleria pozabija.
Poza tym ta są tereny zalewowe rzeki Bzury i wszelkie prace ziemne sa tam zabronione - jeszcze mi ekolodzy przyjadą i obóz rozbiją.

i może zrobić tak że niemcy zostaną wyparci z pola a walka przeniesie sie do Brochowa?? "

Nic nie rozumiem. Po pierwsze albo odtwarzamy historie, albo robimy cyrk - historycznie przez dolną Bzurę oddziały polskie przebijały sie do puszczy, a w końcu Niemcy tę bitwę jednak wygrali. Poza tym jak wyprzemy Niemców choćby na Chwilę do Brochowa - jeszcze się biedulki potopią w starorzeczu i trzeba będzie zbierać na odszkodowanie.
I niby jak miałoby wyglądać walka w Brochowie- płoty, domy, krowy, ciagniki, parkingi dla widzów ......

ehhhhhhhhhhh
Link to comment
Share on other sites

Pomysły Rycerza nie są wcale bezsensowne.
Porozwalane/popalone wozy pomysł dobry, ale skąd wziąść wozy na spalenie? Robić od nowa niebardzo jest jak :/ Chyba że jest wśród nas Piast Kołodziej.
Ciężarówka- hmmm, przed wojną były zupełnie inne modele, więc nic się nie dopasuje.
Ogólnie idea słuszna, tylko brak możliwości wykonania.
Link to comment
Share on other sites

Nic nie rozumiem. Po pierwsze albo odtwarzamy historie, albo robimy cyrk..."

Panie Akagi jak mi się wydaje, to i jedno i drugie, tylko z głową i w odpowiednich proporcjach. Jeżeli skupicie się tylko na historii to Polacy i Niemcy będą w odległości co najmniej 0,5 km i niech do siebie trochę postzrelają, jeżeli skupicie się tylko na drugim, to calość mija sie z celem, dla ktorego wogole powstały GRH.
Co do pomysłów rycerzyka nie są takie głupie, a wozy całkiem realne - można spalić współczesne, lub ich elementy kupione od chłopów (prtzy budżecie, którym dysponujecie środki chyba się znajdą). W końcu chalupa, która płonęła na polu bitwy też nie byłą oryginalna i jakoś to nikomu nie przeszkadzało.
Link to comment
Share on other sites

Ale chałupa płonęła na polu inscenizacji , a nie 0,5 km od niego :)
Poza tym chciałbym uprzejmie zauważyć, że bawimy się na historycznym polu bitwy. W 1939 Bzura płyneła tym samym korytem ( sa drobne odchylenia, ale nie przekraczaja paru metrów), a Brochów i kościół, o który toczył sie bój stały w tym samym miejscu. To pole ma szerokość 400m więc jakby nie patrzyć prawie się pański sąd Panie Dudzin zgadza.
A 7 PSK zdobywając Brochów atakował na bagnety więc z najbliższej odległości.

Okejos - ja ci dam własne pomysły :)))))))))))))))))))

Stadler - kołodzieje by się znaleźli, bo dwa wozy zostały już odtworzone tylko wiecznie brkuje do nich koni.
Z tym, że ja bym się zapłakał jakby mi ktos kazał je teraz spalić - sa bardzo dobrze odbudowane.
Link to comment
Share on other sites

Panie Akagi jak Pan może! ;-)


A ta na serio to bezpieczeństwo przede wszystkim ja juz jednego rannego wynosiłem z pola bitwy, sam byłem poparzony i tankietkę gasiłem, i amunicje z niej wyciągałem..... dalej nie dziękuję....


Schrek
Link to comment
Share on other sites

koledzy wszystko mozna zniesc na bzurze.. brak łacznosci, zmiany w scenriuszu..... ale jak mi sie niesmiertelni placza po polu ...to juz przesada .. tego trzeba unikac
http://www.youtube.com/watch?v=ST9cY5Cav6c
Link to comment
Share on other sites

Problem nieśmiertelności można rozwiązać w bardzo prosty sposób. Przed bitwą przegonic rekonstruktorów tak z kilometr w pełnym oporządzeniu ]:-)> Odnoszę wrażenie, że na Bzurze 2005 Polacy biegali po polu trochę więcej i z rannymi nie było takiego problemu - zgłaszali się sami i to w nadmiarze, ze zwykłego zmęczenia (ja już nie mogę, nie zrobię ani kroku więcej").
Co ciekawe to nie jest tylko nasz problem - potyczce polsko - radzieckiej koledzy z Czech też zachowywali się raczej jak wojsko napoleońskie i maszerowoli do przodu wystrzeliwując swój nadmiar amunicji i nie wyrażając zbytniej chęci do ginięcia ;).
Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.


×
×
  • Create New...

Important Information