Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano
8 minut temu, Speedy napisał:

Amerykanie zakupili licencję od Brytyjczyków i zaczęli wdrażać produkcję w 1941. Popełnili jednak przy tym błędy technologiczne wynikające z zastosowania w dokumentacji większej tolerancji wymiarów, typowej dla broni artyleryjskiej (lotnictwo było wówczas częścią wojsk lądowych) . W efekcie broń wyszła bardzo zawodna, przede wszystkim z powodu niewypałów i problemów z ekstrakcją. Brytyjczycy w międzyczasie rozwiązali problem w dużej mierze, skracając komorę nabojową o bodajże 0,1". Artylerzyści USArmy nadzorujący program, unieśli się jednak honorem i postanowili zrobić to po swojemu. Wymyślali różne modyfikacje, wprowadzili smarowanie naboju (kalectwo level max!) skrócili w końcu tę nieszczęsną komorę (ale o inną wartość niż Brytyjczycy, żeby nie było ?), ale nadal była kaszana.  Tyle że zaczęły od niektórych producentów wychodzić poszczególne partie działek, które były dostatecznej jakości i lotnicy je brali. Niemniej do końca wojny trafiały się partie nie do użytku, które od razu z fabryki trafiały na magazyn w oczekiwaniu na wprowadzenie w przyszłości jakiejś modyfikacji a w końcu po wojnie trafiły na złom. A standardowym uzbrojeniem amerykańskich myśliwców były wkm-y 12,7 mm. 

Dobre! ?

Tylko dlaczego mnie to nie dziwi? Natłumaczyłem się swego czasu aż nadto drugowojennych dokumentów lotnictwa US Navy. Amerykanie i lotnicza broń pokładowa do roku 1943 to było... hmmm... misunderstanding, mówiąc wyjątkowo grzecznie. Im nawet broń pokładowa zamarzała na nieco większych wysokościach i w ogóle nie chciała działać. I to w kraju o przemyśle chemicznym najbogatszym na świecie, z procesami R&D nieosiągalnymi gdzie indziej na kuli ziemskiej, tak bogatym, że mógłby chyba spłacić wszystkie dziury budżetowe państw europejskich. Po prostu smary do broni lotniczej były beznadziejne. To co się musiało dziać w USAAF, które latały wyżej niż USN i USMC? Aż w końcu wojsko się wkurzyło, wzięło za buzię swój przemysł chemiczny i wreszcie mniej więcej od połowy 1943 r. powstały całkowicie nowe smary do broni lotniczej wytrzymujące wszystkie temperatury na każdej wysokości.

Napisano

Ciekawostka lotnicza polega na tym, że jest to eksperymentalna wersja Aircobry z usterzeniem motylkowym czyli "nie normalna" a tym samym "ciekawa".

Wiadomo już od dawna, że takie usterzenie było beznadziejne.

Napisano
8 minut temu, Sedco Express napisał:

Ciekawostka lotnicza polega na tym, że jest to eksperymentalna wersja Aircobry z usterzeniem motylkowym czyli "nie normalna" a tym samym "ciekawa".

Wiadomo już od dawna, że takie usterzenie było beznadziejne.

Ale jak na ojczyznę NACA wypadałoby coś napisać, coś skomentować, coś forumowiczom wyjaśnić choć trochę, a nie tylko wrzucać zdjęcie na pałę, aby tylko coś było.

Napisano

Zgadzam się z tym, że wskazane byłoby (o ile to możliwe) opisanie zdjęcia przez wstawiającego - jeśli sam nie wie, to z opisu (jeśli taki jest) nawet błędny, natomiast (ale to moje prywatne zdanie) zagłębianie się w szczegóły techniczne ":co i jak" to druga strona medalu i wykracza poza temat wątku.

O ile mnie pamięć nie myli, to już gdzieś na tym forum opis dlaczego to, jak niektórzy wciąż piszą "rewelacyjne" usterzenie, było może nie "beznadziejne" ale nie warte zastosowania chyba TY opisałeś.

Napisano

Tak, zgadza się, gdzieś kiedyś w jakimś wątku o polskim lotnictwie coś wspomniałem, że to był wynalazek beznadziejny. Matko, jakie szczęście, że nie musiałem pilotować niczego z takim usterzeniem.

Rzecz w tym, że NACA - tak jak CAGI - to był „VIP” światowej aeronautyki tamtych czasów. Właśnie dlatego byłoby fajnie coś dodać o tym, jak to możliwe, że NACA dał się nabrać na ten wynalazek.

:classic_smile:

Napisano

Mała „lotnicza ciekawostka” z zakresu kontrwywiadu.

 

W internetach nic o tym się nie przeczyta. Literatura fachowa jest tylko z czasu II wojny; potem już nic o tym nie pisano. A tymczasem ten temat aż by zasługiwał na film sensacyjny.

 

Podczas II wojny Amerykanie zaprojektowali awangardowy samolot myśliwski Manta. Miał m.in. profil Davisa, który tak świetnie sprawdził się w bombowcach B-24, a wcześniej był pomyślnie testowany w samolocie XP4Y Corregidor. Manta miał być m.in. myśliwcem eskortowym dalekiego zasięgu wspierającym P-38 i P-51 w osłonie dalekich wypraw bombowych.

 

Wszystko zaprojektowano, powołano do życia specjalną firmę producencką Manty oraz wykonano model Manty do badań tunelowych. Do badań nie doszło. Model został wykradziony. Po prostu ruski cyrk. Było – nie ma. Jest wojna, wszystkie zakłady i inne instytucje lotnicze mają uzbrojoną ochronę, jest kontrwywiad, a model Manty do badań tunelowych wyparował. Oficjalnie do dziś nie wiadomo jakim cudem. Amerykanie tego tematu nie kontynuują, być może ze wstydu.

 

Unikatowa kompromitacja amerykańskiej ochrony kontrwywiadowczej w przemyśle lotniczym. Po wyparowaniu modelu Manty do badań tunelowych program skasowano wychodząc zapewne z założenia, że jeśli wróg przejął tak awangardowy projekt to nie ma już sensu go kontynuować, ponieważ nie będzie zaskoczeniem dla przeciwnika.

Napisano

Gdy przeczytałem „the Davis Manta and the McDonnell Model 1 Manta were one and the same” to mogę powiedzieć, że to są kompletne bzdury.

Nawet nazwa się nie zgadza, bo Manta drugowojenna nie nazywała się „Davis Manta”. David R. Davis nie był projektantem Manty. Tak jest, jak się nie korzysta ze świetnej literatury z II wojny, a to była najlepsza literatura fachowa, ponieważ w redakcjach w 90 proc. pracowali (albo pisali dla nich) inżynierowie lotniczy, a niejeden z doktoratem. Taka literatura już nigdy później się nie powtórzyła. Po wojnie Roy Braybrook był rodzynkiem nieco porządniejszej literatury, ale tylko rodzynkiem, podczas gdy amerykańska lotnicza literatura fachowa z II wojny była pisana w 90 proc. przez takich rodzynków - inżynierów konstruktorów, inżynierów technologów, pilotów doświadczalnych, kadrę menedżerską przemysłu z prezesami na czele. Już nigdy nie będzie takiej literatury. Jedyna literatura do Manty jest z II wojny.

I jeszcze na koniec tego postu żałosne „But do we have evidence of this?”. Ludzie z tamtego forum nie mają pojęcia, o czym piszą.

Napisano

PS

Tu jest literatura fachowa (fragment rzecz jasna) z 1942 r. do Manty, a nie androny z tamtego forum. Tylko że to literatura nie z internetu, niestety, bo w nim jej nie było, nie ma i raczej nie będzie.

_1018502.thumb.jpg.49b3ed29d25a0cbf8425f9ba18f7a9cd.jpg

_1018503.thumb.jpg.121ed83ac9cd5e14e24327f96027c7c6.jpg

Napisano

Coś z mojej drugowojennej biblioteczki, z zasobów roku 1943.

Jest rok 1943. Do USAAF przychodzą setki wynalazców, żeby coś lotnictwu zaoferować. Całe amerykańskie lotnictwo wojskowe z wszystkich rodzajów wojsk nie mogło podczas II wojny opędzić się od takich postaci.

Był nią także Brytyjczyk Cyril G. Pullin. Zaprojektował on śmigłowiec. Opatentował go w Stanach Zjednoczonych pod numerem patentu 2,317,342. Siły zbrojne nie wykazały zainteresowania wynalazkiem.

1.thumb.jpg.b4d3579bf26258693f272cbd9e570846.jpg

Napisano

Rok 1943 i moja biblioteczka.

Przychodzi do USAAF dość znany konstruktor lotniczy Richard W. Palmer. Właśnie opatentował awangardowy samolot rozpoznawczy. Artykuliku nie tłumaczę w nadziei, że szekspirowski język już dziś zna przytłaczająca większość populacji.

1687727682_RichardW.Palmer.thumb.jpg.dab273893cf5d07c5aa684c6485536d5.jpg

Napisano

W internecie tego nie ma :classic_smile:

Jest marzec i kwiecień 1943 roku. Amerykańskie media lotnicze zapraszają środowisko konstruktorów lotniczych do intelektualnej zabawy w zaprojektowanie umownego „idealnego samolotu myśliwskiego”. Inżynierowie się zbierają, debatują, poglądy się ścierają, a rysownik czeka, aż koncept „myśliwca idealnego” się wykrystalizuje. I wreszcie w maju 1943 r. można było ideę amerykańskich konstruktorów lotniczych opublikować - patrz poniżej.

Gdyby poniższa rzecz doszła do skutku to zapewne modelarze mieliby kolejną ładną rzecz do postawienia na półce :classic_wink:

_1018510.thumb.jpg.790cedbfe0421a6f31329c0df1198454.jpg

Napisano

W internecie tego nie ma.

Parę postów powyżej wspominałem o skandalu z amerykańskimi smarami do lotniczej broni pokładowej z początkowego okresu po przystąpieniu Stanów Zjednoczonych do II wojny światowej. Po prostu w czasach izolacjonizmu USA i zakładania, że kowboje nigdy nie przystąpią do żadnej wojny to latali sobie nisko i spokojnie. Państwo jedynie zapomnieli, że kiedyś jakaś wojna może nadejść oraz że w zależności od wilgotności powietrza gradient temperatury w troposferze wynosi od 0,65 do 1° C na 100 m.

Jak wspomniałem, od połowy 1943 r. wszystkie beznadziejne smary do lotniczej broni pokładowej Amerykanie wycofali i wprowadzili całkowicie nowe. Ale biedne dziewczyny z fabryk zbrojeniowych musiały odtąd dostarczać broń pokładową tak, jak widać poniżej. Fotografia z połowy 1943 r.

_1018512.thumb.jpg.4bda4cc5e2ed3cc492ddc0cfc4e385f3.jpg

Napisano

W internecie tego nie ma.

 

Od razu przepraszam, że nie rozgiąłem poniższego rysunku mocniej, ale po prostu musiałbym sobie uszkodzić cenną dla mnie publikację z 1943 roku.

 

Jest początek roku 1943 – niezmiernie twórczego w światowym lotnictwie z powodów wiadomych. Prestiżowe amerykańskie media lotnicze zapraszają inżynierów konstruktorów do kolejnej zabawy intelektualnej na temat tego, jaki powinien być kolejny samolot myśliwski na czas II wojny, a przynajmniej jeden z takich myśliwców z jakąś specjalizacją. Padło, że powinien to być myśliwiec zdolny do walki w stratosferze. Którzy inżynierowie i z jakich wytwórni lotniczych zasiedli do tego wyzwania intelektualnego to oczywiście utajniono, bo amerykańska prasa lotnicza była podczas wojny ogólnodostępna. Ale ktoś, kto uwielbia lotnictwo II wojny w sekundę rozpozna poniżej to, inżynierowie z której między innymi wytwórni wzięli udział w tej zabawie, a przynajmniej, że stanowili oni część zespołu (z różnych biur projektowych) kombinującego nad nowym myśliwcem.

 

Co to jest stratosfera to można oczywiście (z grubsza) przeczytać w necie, aczkolwiek pilotów uczą tego precyzyjniej i z dokładniejszymi wykresami. Granica stratosfery zależy od różnych czynników, ale mniej więcej powiedzmy, że jeśli nie mamy przed sobą żadnego frontu atmosferycznego to rozpoczyna się ona od ok. 10 tys. m, ale jeśli mamy przed sobą np. front z najpodlejszą chmurą cumulonimbus capillatus (do której nie wolno wlatywać, bo można nie wyjść w jednym kawałku) to granica stratosfery może się rozpoczynać nawet od wysokości ok. 14 tys. m. Czyli widać, że inżynierowie przemyśliwali nad ambitnym projektem.

 

I widać także, że w Stanach Zjednoczonych brano pod uwagę zbudowanie myśliwca wysokościowego z kabiną ciśnieniową, wręcz stratosferycznego, dwa lata przed Niemcami, tymczasem fani lotnictwa zachwycają się wysokościowym Focke Wulfem Ta-152H. Samolot był to rzecz jasna bardzo interesujący, niemniej to nie jest tak, że alianci nie byli zdolni umysłowo i technologicznie do skonstruowania myśliwca do walki w dolnych warstwach stratosfery. Jak najbardziej byli, tylko uznali to za sztukę dla sztuki niepotrzebnie odciągającą wysiłek wojenny od projektów bardziej praktycznych i potrzebnych.

 

1677957914_1018514.thumb.jpg.2aa9342446c0659b19cc1f6079e0c75e.jpg

Napisano

W internecie tego nie ma.

Jeśli komuś się wydaje, że każdy Wellington opuszczający wytwórnię to była nówka sztuka nie śmigana to niekoniecznie tak musiało być. Schrott też był w cenie i powstawały składaki.

1209489114__1018515kopia.thumb.jpg.23e7cc2462e144dfe839fee44947f76f.jpg

Napisano
22 godziny temu, Jedburgh_Ops napisał:

Coś z mojej drugowojennej biblioteczki, z zasobów roku 1943.

Jest rok 1943. Do USAAF przychodzą setki wynalazców, żeby coś lotnictwu zaoferować. Całe amerykańskie lotnictwo wojskowe z wszystkich rodzajów wojsk nie mogło podczas II wojny opędzić się od takich postaci.

Był nią także Brytyjczyk Cyril G. Pullin. Zaprojektował on śmigłowiec. Opatentował go w Stanach Zjednoczonych pod numerem patentu 2,317,342. Siły zbrojne nie wykazały zainteresowania wynalazkiem.

1.thumb.jpg.b4d3579bf26258693f272cbd9e570846.jpg

Zwróć uwagę, że w 1943 w USA to mieli już nie projekt, ale latające od pewnego czasu demonstratory technologii albo i prototypy śmigłowców - Sikorski X-4 i Bell 30, ten ostatni w nawet dosyć podobnym układzie do tego Pulina. Btw na tym rysunku nie bardzo widać, jak się tym steruje (brak popychaczy zmieniających kąt natarcia łopat wirnika nośnego) ale to może być świadome uproszczenie, żeby za wiele nie zdradzać. 

Napisano
3 godziny temu, Jedburgh_Ops napisał:

 

 

1677957914_1018514.thumb.jpg.2aa9342446c0659b19cc1f6079e0c75e.jpg

Myśliwiec wysokościowy strasznie fajny i zabawny, taka kompilacja dostępnych awangardowych rozwiązań. Urocza jest zwłaszcza odrzucana kabina, z własnym karabinem masz. jakby ją ktoś zaatakował podczas opadania na spadochronie ? Respekt budzi uzbrojenie, 5 działek 37 mm + ten nieszczęsny karabin w kabinie. Chyba jednak w praktyce troszkę by to inaczej zrobili, coś w rodzaju 10 wkm 12,7 mm. Działka 37 mm jakie mieli na składzie były powiedzmy takie sobie, nie najgorsze, ale w żadnym razie nie tak awangardowe jak reszta projektu. 

Napisano
20 godzin temu, Jedburgh_Ops napisał:

W internecie tego nie ma :classic_smile:

Jest marzec i kwiecień 1943 roku. Amerykańskie media lotnicze zapraszają środowisko konstruktorów lotniczych do intelektualnej zabawy w zaprojektowanie umownego „idealnego samolotu myśliwskiego”. Inżynierowie się zbierają, debatują, poglądy się ścierają, a rysownik czeka, aż koncept „myśliwca idealnego” się wykrystalizuje. I wreszcie w maju 1943 r. można było ideę amerykańskich konstruktorów lotniczych opublikować - patrz poniżej.

Gdyby poniższa rzecz doszła do skutku to zapewne modelarze mieliby kolejną ładną rzecz do postawienia na półce :classic_wink:

_1018510.thumb.jpg.790cedbfe0421a6f31329c0df1198454.jpg

W sumie to nawet zbudowali coś w tym rodzaju, XP-54. Ale wyszedł taki sobie. W ogóle pomysł takiego pchacza jest nie za dobry. Btw na tym rysunku za bardzo nie widać chłodnic ? czy silnik chłodzony był wyłącznie siłą woli? 

Napisano
22 godziny temu, Jedburgh_Ops napisał:

Rok 1943 i moja biblioteczka.

Przychodzi do USAAF dość znany konstruktor lotniczy Richard W. Palmer. Właśnie opatentował awangardowy samolot rozpoznawczy. Artykuliku nie tłumaczę w nadziei, że szekspirowski język już dziś zna przytłaczająca większość populacji.

1687727682_RichardW.Palmer.thumb.jpg.dab273893cf5d07c5aa684c6485536d5.jpg

He he... A z Barnesem Wallisem się dogadali? Bo to on zdaje się był wynalazcą takiej kratownicy (patrz Wellingtony w którymś z dalszych twoich wpisów). A może jego patent w USA nie obowiązywał... 

Niemniej w 1943 raczej już było jasne że samolot tej klasy (obserwacyjny, jakbyśmy to określili) nie za bardzo jest im potrzebny. A do rozpoznania foto najlepiej nadają się odpowiednio przystosowane myśliwce. 

Napisano
Godzinę temu, Speedy napisał:

He he... A z Barnesem Wallisem się dogadali? Bo to on zdaje się był wynalazcą takiej kratownicy (patrz Wellingtony w którymś z dalszych twoich wpisów). A może jego patent w USA nie obowiązywał... 

Niemniej w 1943 raczej już było jasne że samolot tej klasy (obserwacyjny, jakbyśmy to określili) nie za bardzo jest im potrzebny. A do rozpoznania foto najlepiej nadają się odpowiednio przystosowane myśliwce. 

Tak się właśnie staram, jako urodzony wesołek, żeby wrzucać tu rzeczy i trochę ciekawe i trochę do uśmiechnięcia się nad nimi. :classic_smile:

Dziś już się nie dowiemy, czy amerykański konstruktor Richard W. Palmer naoglądał się Wellingtonów, czy też nie, ale kto wie, być może podczas II w.ś. istniał u aliantów mały fan club gęstych kratownic i konstrukcji geodetycznych? Cyknąłem Ci poniższą fotkę (nie mam w domu skanera) z mojej biblioteczki (miesięcznik Air Progress, wrzesień 1943). Widać produkcję samolotu Martin PBM Mariner. Całkowicie zgadzam się z podpisem do fotografii - „the construction looks almost geodetic”.

_1018516.thumb.jpg.743b38285da543d39e42ffb18c7ef028.jpg

Napisano
4 godziny temu, Speedy napisał:

Btw na tym rysunku nie bardzo widać, jak się tym steruje (brak popychaczy zmieniających kąt natarcia łopat wirnika nośnego) ale to może być świadome uproszczenie, żeby za wiele nie zdradzać. 

 

Faktycznie! Możesz mieć rację!

 

Popatrz, jakoś nigdy wcześniej mnie to nie uderzyło, a dopiero teraz pod wpływem tego, co napisałeś. Mam dziesiątki, jeśli nie lepiej, amerykańskich artykułów z WWII o śmigłowcach, ale dopiero w tej chwili oświeciło mnie, że one nie są tak znakomite, pełne, fachowe, ciekawe, dogłębne jak o stałopłatach. Zero informacji o aerodynamice śmigłowca, zero informacji o mechanice lotu śmigłowca, zero informacji o popychaczach i gdzie, który, jaki do czego. Nawet zero takiej elementarnej informacji, że w wirniku głównym śmigłowca nie ma czegoś takiego, jak ujemny kąt natarcia łopat.

 

Badam dość dogłębnie historię amerykańskiej cenzury z WWII, bo mnie to interesuje i prywatnie, i zawodowo, ale jeśli chodzi o śmigłowce to trzeba by zbadać zarówno kwity OoC, jak i cenzury wojskowej. Byłaby to gigantyczna robota. Ale to, co piszesz, ma ręce i nogi.

Napisano
6 godzin temu, Speedy napisał:

Myśliwiec wysokościowy strasznie fajny i zabawny, taka kompilacja dostępnych awangardowych rozwiązań. Urocza jest zwłaszcza odrzucana kabina, z własnym karabinem masz. jakby ją ktoś zaatakował podczas opadania na spadochronie ? Respekt budzi uzbrojenie, 5 działek 37 mm + ten nieszczęsny karabin w kabinie. Chyba jednak w praktyce troszkę by to inaczej zrobili, coś w rodzaju 10 wkm 12,7 mm. Działka 37 mm jakie mieli na składzie były powiedzmy takie sobie, nie najgorsze, ale w żadnym razie nie tak awangardowe jak reszta projektu. 

A nie kojarzy Ci się z czymś ten rysunek?

Bo mnie w sekundę z czymś się skojarzył, gdy tylko kupiłem to czasopismo i obejrzałem sobie ten przekrój. Uśmiech wjechał mi na twarz bardzo szybko. Toż to praojciec F-111 z jego kapsułą ratunkową, a nie z odpalaniem foteli wyrzucanych.

Uzbrojenie faktycznie panowie inżynierowie zaprojektowali mu masakryczne. Jedno- albo dwusekundowa salwa (dobrze wymierzona rzecz jasna) z pięciu działek 37 mm i Übermensch byłby rozproszkowany na atomy.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie