Skocz do zawartości

Jedburgh_Ops

Użytkownik forum.
  • Zawartość

    13 901
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    33

Zawartość dodana przez Jedburgh_Ops

  1. Klasy pilota wojskowego - jak ja pamiętam Mjr Fiszer nie pisze tylko jednego: na klasę M trzeba było być członkiem PZPR. Mój wuj skończył karierę na Jedynce, chociaż robił w powietrzu wszystko to, co robili ludzie z M. No ale wuj miał jedną fundamentalną wadę - za chińskiego boga, mimo próśb/gróźb nigdy nie zapisał się do PZPR. Na dodatek ochrzcił oboje dzieci w podziemiu KK dla LWP-owców (potem to samo z pierwszą komunią dzieci), oczywiście w podziemiu na wskroś przeżartym i inwigilowanym przez SB, więc tym bardziej miał przechlapane. A naiwni LWP-owcy wierzyli KK, że to pełna konspira i nikt nigdy się nie dowie.
  2. Jedburgh_Ops

    Radiostacja Babice

    Autorzy tej książki to są ludzie typu guru tego tematu. Jednego z autorów poznałem. Były fajne plany utworzenia makiety TRCN w którejś z modelarskich (większych skal) na działce 180 w Babicach; były pomysły na imprezy reko związane z TRCN (też na tej działce), ale afera związana z tą działką (po 4. batalionie radiotechnicznym, JW2471) wszystko skasowała.
  3. Kolejne zdjęcie obozu ze szkopstwem zrobione z powietrza przez USAAF. Tym razem lotnicy nie opisali, gdzie to jest. Dziś byłby to kolejny - z niezliczonych - dowód alianckich zbrodni wojennych na jeńcach, ale nie wtedy. Wtedy nikt się tym nie przejmował w kontekście tego, co Niemcy wyrządzili Europie.
  4. Jesteś żołnierzem to pewne oczywistości i ceremonialne świętości rozumiesz w sekundę. Specjalnie cyknąłem teraz dwa poniższe zdjęcia z mojego archiwum. I nie byle co cyknąłem, tylko amerykański dokument rządowy - nie jakieś pisemko z kreskówkami. Takie ostatnie łajzy, jak te trzy MAGAowskie łachy z tego zdjęcia, które nikogo i niczego nie szanują, włącznie z ceremoniałem własnego państwa, to oczywiście Pentagonowi są znane od II wojny, a regulamin salutowania od tamtego czasu do dziś nie zmienił się ani na jotę. Amerykański Kodeks Oficerski od niepamiętnych czasów zawsze pokazywał, jak się salutuje w mundurze, a jak po cywilnemu. W roku 1942 wojsko jeszcze było zawodowe, a mobilizacja dopiero się rozkręcała, więc każdy wtedy salutował zgodnie z wymogami. Napływ różnej maści łajz i luzkaów oczywiście postępował wraz z rozwojem wojny. Dlatego w roku 1944 Pentagon już tak się wkurzył na tych wszystkich patałachów, że w kolejnym wydaniu The Officer's Guide jeszcze dodatkowo coś dorysowano. A dorysowano dokładnie to, co pokazują na powyższym zdjęciu Trump, ta łajza z tyłu za nim i ten cham alkoholik Hegseth - bydlę które przyjechało do Normandii tylko po to, żeby wszystkich obrażać. Poniżej: The Officer's Guide, 10th Edition June 1944, The Military Service Publishing Company, strona 288. Schemat prawidłowego salutowania. Poniżej: The Officer's Guide, 10th Edition June 1944, The Military Service Publishing Company, strona 289. Opis łajz ostatniego rzędu i ich sposobów „salutowania”. Grafika dolna to jest dokładnie opis tego, co na tym zdjęciu z pogrzebu amerykańskich żołnierzy robią te trzy MAGAowskie łajzy.
  5. MAGOwski popapraniec w tle, w środku, to samo. Jedyna prawidłowa dłoń do salutu to trochę widoczny żołnierz po prawej. Zanim „ponownie uczynicie Amerykę wielką” to nauczcie się dziady salutowania.
  6. Łapserdak nawet salutować nie potrafi jego własnym zabitym żołnierzom. Ten drugi, alkoholik, też nie lepszy., jak gdyby na badaniu okulistycznym był.
  7. Zawsze jak widzę tego typu filmiki to się zastanawiam, dlaczego nikt w ruskim wojsku (ale nie tylko ruskim, bo równie dobrze po naszej stronie) nie wpadł jeszcze na to, żeby do obrony przed dronami dawać przynajmniej jedno na drużynę takie ręczne działo laserowe, które zabija i niszczy nie takie rzeczy, jak małe plastikowe FPV.
  8. Dzieje się wszystko w stu procentach dokładnie według scenariusza, jaki od miesięcy kreśli ppłk Maciej Korowaj.
  9. Rosyjska rakieta nad Polską. "Rzeczpospolita": Doszło do awarii w polskich F-16
  10. Ponoć zniszczony Tu-95. Jeśli to prawda to super, bo to emitent cruise'ów.
  11. Ponieważ Niemcy wydają się nienaprawialni to ten obraz koniecznie należałoby zadedykować AfD, która chce/zamierza skorygować zachodnią granicę Polski.
  12. A zwyrol z tej samej ekipy Vojislav Šešelj jest na wolności - papugi go wybroniły. Dla przypomnienia - to ten, co nakazywał Serbom wyłupywać oczy Bośniakom łyżeczkami do herbaty, cytat „żeby bardziej bolało”. I potem w miejscach kaźni Bośniaków znajdowano całe wiadra oczu.
  13. I ironiczna szkopska morda szczęśliwa, że jej się upiekło i nie wylądowała u ruskich, albo... jeszcze nie wiedząca, że skończy za drutami na gołej ziemi.
  14. Uwielbiam te tak zwane Then & Now. Tutaj (tylko symboliczna) odrobina z zakresu polsko-amerykańskiego braterstwa broni. Amerykańska 104. DP to ta dywizja, która ubezpieczała wjazd polskiej 1. DPanc do Bredy.
  15. Zobaczymy, jak będą śpiewać po aferze z Kralem - począwszy od zaRubliki po branżę sutenerską, a wszyscy ziejący nienawiścią wobec Ukrainy. Będzie: „Co? Kto? Kral? Pierwsze słyszę. Nie znam. Ale że co? Nic nie wiem, nic nie słyszałem, zarobiony jestem”. Już tak jest u tych mętów.
  16. Jedburgh_Ops

    Tank Hunter

    Niestety liczba „mędrców” jest wprost proporcjonalna do lat od zakończenia II wojny. Zajmuję się żołnierskimi militariami kanadyjskimi, brytyjskimi i amerykańskimi. Mam papierek sędziego modelarstwa (jak zwał, tak zwał) redukcyjnego, czy waloryzowanego, jak kto woli. Zważywszy, jakimi militariami się zajmuję i jakie mam rzeczy w moim „muzeum” mógłbym sędziować tzw. modelarstwo figurkowe. Sędziuję? Nie. Bo? Bo moje sędziowanie prawdopodobnie byłoby jedną wielką obroną uczestników konkursów przed sędziami-„mędrcami”, czyli byłoby to użeranie się z kolegami sędziami. A na co mi to? Czy mam jakieś poczucie „misji”? No nie mam. Za to kocham święty spokój. Prosty przykład: mam 79 drugowojennych amerykańskich manierek (każda inna) oczywiście w pokrowcach-nosidłach. Ile barw mają te pokrowce, tzn. ile się powtarza? Dwa są identyczne i są w barwie „amerykańskiego feldgrau” (Olive Drab Shade No. 5) i dwa-trzy bardzo podobne produkcji brytyjskiej dla US Army. Cała reszta to wariacje na temat (niby przepisowych) barw Olive Drab Shade No. 9 (z początku wojny) i Olive Drab Shade No. 7 (z końca wojny). Czyli wariacje od barwy jasnopiaskowej po ciemnozieloną. Taki sam cyrk kolorystyczny jest z barwami oporządzenia (pasy, szelki, ładownice, torby, plecaki itp.) a jeszcze potrafią być składaki kolorów (bo była zwyczajna bieda z pigmentami) i co na to powiedziałby jakiś Pan Sędzia konkursu modelarskiego, gdyby uczestnik rywalizacji zrobił figurce torbę M1936 z ciemnozielonego materiału a klapę tej torby z jasnego piaskowego? Były takie rzeczy? Były. A już sobie wyobrażam, ile modelarz takiej figurki musiałby się nasłuchać od sędziego. To samo z hełmami i ze wszystkim innym. Żeby bronić modelarzy przed sędziami miałbym brać na konkurs wszystkie sześć amerykańskich drugowojennych hełmów, jakie mam? Albo wszystkie siatki na hełmy, bo ktoś by wziął suwmiarkę i zaczął mierzyć oczka na figurce i „doszedłby do wniosku”, że siatka na figurce nie trzyma skali? Itd., itp. To samo jest z militariami innych aliantów zachodnich. Żeby bronić ludzi przed sędziami-„mędrcami” musiałbym jeździć na konkursy z furgonetką moich rzeczy. Dlatego Mateusz Deling ma absolutną rację co do tych wszystkich „mędrców” od barw II wojny światowej. Żeby zostać takim „mędrcem” to najpierw trzeba zagłębić się w informacje o wojennej gospodarce i jaka była bieda nawet w tym najbogatszym państwie tej wojny, czyli w USA. Sam mam ich furażerkę zszywaną z odpadów. Brakowało materiałów na otoki czapek oficerskich i też były szyte z kawałków, albo sztukowane z tyłu czymś innym. I tak było ze wszystkim. Jak ktoś chce wierzyć, że w Reichu było inaczej i wszystko zawsze trzymało standardy kolorystyczne to życzę wszystkiego najlepszego. Trzymam z Delingiem.
  17. Niestety takie rzeczy też miały miejsce. Wredne, bezczelne, zadowolone szkopskie mordy w kabrioletach i innych otwartych pojazdach też radośnie jechały sobie do niewoli, bo... niestety francuska lub amerykańska kula (jak to opisał historyk Ambrose) nie zdążyła zrobić z tym należytego porządku.
  18. Uuuuaaaa, najwyraźniej testy na odróżnianie misia od króliczka poszły źle. Ewidentnie źle to poszło.
  19. Nie znaczy, fakt. Trzeba jeszcze zrobić tak, jak dwie różne DPanc z dwóch różnych alianckich państw zrobiły ze swoimi wrogami w kotle Falaise, albo w kotle Argentan, jak sobie życzą różni alianci.
  20. A myślicie, że ta niemiecka „miła pani” z tego mojego poniższego postu to kiedykolwiek (na 99 proc. mająca radio w domu) słyszała kiedykolwiek o Hitlerze, NSDAP i „innych takich”...? A w życiu „nie słyszała”. Prędzej by o UFOszczakach słyszała. I to jest to samo „case study”.
  21. A przy okazji... jakiż to był cudowny czas „kolekcjonerów”.
  22. Niemieccy jeńcy w strefie amerykańskiej. U Brytyjczyków i Kanadyjczyków ktoś by im te opatrunki zmienił i zbadał, co się pod nimi dzieje. U Amerykanów nie. Gdzieś już kiedyś wspominałem na tym forum, że miałem w bliskiej rodzinie tłumaczkę z niemieckiego, która miała specjalne uprawnienia do obsługi niemieckich delegacji rządowych w Polsce i polskich w Niemczech. Zawsze ją prosiłem, żeby przy okazji pytała Niemców (już tak na boku, prywatnie, nieoficjalnie) dlaczego oni nie alarmują świata ilu jeńców wybili im alianci zachodni po upadku Reichu; dlaczego nie mówią o tym publicznie; dlaczego nic o tym nie piszą itd. I Niemcy zawsze odpowiadali, że nie ma jakiejś umowy społecznej, aby o tym nie mówić. Samo tak po prostu wyszło. Oni najczęściej mówili krótko i w stylu „Należało nam się”.
  23. Niemniej odstępstwa od reguły były. Na poniższym zdjęciu widać, że US Army Quartermaster Corps przy jakiejś dywizji podzielił się z niemieckimi jeńcami towarem deficytowym, którego w wielu jednostkach za wiele nie było. Podzielił się mianowicie nowiutkimi aluminiowymi kubko-menażkami M1910 od manierek.
  24. Tu nieźli pacjenci - same typy nordyckie, jak by powiedział towarzysz Max Otto von Stierlitz.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie