Skocz do zawartości

Jedburgh_Ops

Użytkownik forum.
  • Zawartość

    13 343
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    33

Zawartość dodana przez Jedburgh_Ops

  1. Następne sprawy ruskiego L-L pod hasłem „Gdzie sens, gdzie logika?”. Liczby jeszcze raz, bo to one są najważniejszym punktem odniesienia. Podaje się zazwyczaj, że podczas II wojny ZSRR zmobilizował około 20 mln ludzi. 1% od 20 mln = 200 000 ludzi 1‰ od 20 mln = 20 000 ludzi Poniżej z mojej kolekcji amerykańskich manierek zrobiłem prostą infografikę, żeby wszystko było jasne i przejrzyste, o co chodzi. Najpierw podstawowa informacja: W roku 1909 amerykańscy designerzy wojskowi ruszyli głową i wytworzyli design manierki, jaki bez zmian obowiązuje do dziś, a jedynie zmieniły się materiały i sposób troczenia do pasa głównego. W owym 1909 roku zaprojektowali bardzo sensowną „matrioszkę” typu „to w to” i tylko wtedy, gdy wszystkie trzy elementy takiego zestawu faktycznie wchodzą „to w to” to ma to użytkowy sens. Ktoś ruszył głową, żeby bardzo mocnemu pokrowcowi dać od wewnątrz jeszcze warstwę grubego filcu izolującego manierkę czy to od upału, czy od lekkiego mrozu, a sama manierka ma swoją kubko-menażkę, w którą wchodzi manierka i całość nie zabiera żołnierzowi dodatkowego miejsca gdzieś właśnie na kubko-menażkę. Rzecz jest na tyle sensowna, że nie zmieniła się do dziś. I nadeszło Lend-Lease. Jakiś Lońka z Wańką wzięli w ręce ten wspomniany wcześniej przeze mnie US Army Quartermaster Corps Supply Catalog i według kwitu „bardzo mądrze” kupili: • Pokrowców – 0 szt. • Manierek – 1302 szt. • Kubko-menażek do manierek – 2902 szt. Cały zakup od ruskiej czapy. I komu to miało służyć w takiej zdekompletowanej formie rujnującej całą ideę świetnej funkcjonalności tych zestawów manierkowo-kubkowych?
  2. Kolejne sprawy ruskiego L-L pod hasłem „Gdzie sens, gdzie logika?”. Najpierw spójrzmy na liczby. Podaje się zazwyczaj, że podczas II wojny ZSRR zmobilizował około 20 mln ludzi. 1% od 20 mln = 200 000 ludzi 1‰ od 20 mln = 20 000 ludzi Kwit mówi, że ruscy kupili w L-L od Amerykanów 14 (czternaście) kołków-odciągów do namiotów. Komu miało służyć 14 tych kołków, zważywszy, że 1‰ ruskiego wojska wynosił ~20 tys. ludzi? Poniżej takie kołki.
  3. Gad się wystrzelił i uratował. Jeśli nie miał skoliozy kręgosłupa i „g” łachudry nie zmasakrowało to dziki wróci do obiegu.
  4. Znaczy ten, który zarobił salwą npr S-8 od kumpla?
  5. Super to jest. Cała prawda o administracji amerykańskiej, KAŻDEJ.
  6. Nawet białoruski Kartoffel Führer nie pomógł.
  7. Za życia naszego, oraz naszych prawnuków (jeśli w ogóle kiedykolwiek), chodzenie Iranek w minispódniczkach, jak za czasów szacha M. R. Pahlawiego, się nie wróci.
  8. MAEA ujawniła skutki ataku na obiekt nuklearny w Iranie. Grossi: Dochodzi do skażenia Na razie bez paniki w naszej części świata.
  9. No nie, jak raz w drucie kolczastym nie robiłem, jeszcze tylko tam mnie nie widzieli Robiłem w bombach, elektronice wojskowej, silnikach lotniczych, płatowcach lotniczych i w samym lataniu oraz w czymś dla skończonych debili, czyli w opuszczaniu w powietrzu pełnosprawnego samolotu. A przy okazji w marketingu tego wszystkiego No dobra, wierzę. Ale ponieważ przy okazji poznałem chyba wszystko, co ślusarskie, tokarskie, wiertarskie, frezerskie i w ogóle mechaniczne to jednak bardziej podziwiam produkcję współczesnego drutu żyletkowego. Wierzę Ci, chociaż jakoś tak nie za łatwo mi wyobrazić sobie, że drut kolczasty lat 30./40. XX wieku to było jakieś cuś niełatwe technologicznie. Ale okay, wierzę. Widocznie kowboje byli w tym nieźli, skoro ruscy w ramach L-L kupowali od nich kilkanaście ton drutu kolczastego.
  10. Jak się okazuje do pewnego stopnia Izraelczycy skopiowali model ukraiński z Operacji Pajęczyna. Poukrywani w Iranie agenci izraelscy na sygnał wypuścili drony WRE, które oślepiły irańską opl, a wtedy izraelskie lotnictwo wleciało do Iranu jak w masło.
  11. Jedburgh_Ops

    Tank Hunter

    Chyba najbardziej trafny komentarz widza pod filmem Popkiewicza: „Odnoszę wrażenie, że Tank Hunter jest niczym drzazga w fiucie dla Olafa! Coś jak Panzer Farm dla Tank Huntera!” W tej potyczce Deling kontra Popkiewicz wierzę temu ostatniemu. Nie tylko dlatego, że od lat widzę i słyszę, co M. Deling kompletnie bez zahamowań, wiedzy, ostrożności tylko w jakimś szale „popularyzacji historii” wygaduje w zakresie moich specjalizacji. W przypadku tego sporu dwóch pasjonatów historii o Grabowo wierzę Popkiewiczowi, ponieważ tak, jak on mówi, nie ma żadnych podstaw aby sądzić, że tzw. mnożnik pseudozwycięstw powietrznych „asów” Luftwaffe nie miałby mieć w celach propagandowych swojego odpowiednika w szkopskiej panzerce. A Deling jest kompletnie ale to kompletnie wyzuty z trzeźwości postrzegania spraw niemieckich. Ten jego szał miłości wobec hitlerowskiej myśli technicznej i wyrobów przemysłowych, to jego napawanie się zapachem spalin z niemieckiego silnika, ten jego kompletny odlot i żeńskie orgazmy wielokrotne na widok niemieckich wozów bojowych z II wojny są jednym wielkim ostrzeżeniem, żeby uważać na to, co on mówi i sprawdzać, jeśli tylko ma się takie możliwości. I Popkiewicz po prostu to zrobił.
  12. Iran przesaturował Izraelczyków, mają oni siurpryzę. Jest coraz więcej zdjęć demolki w izraelskich miastach. Nie taka idealna ta kopuła, jak głosił jej marketing, bo miała być stuprocentowo szczelna, a jednak dała się przesaturować.
  13. Jedburgh_Ops

    Tank Hunter

    Ano jest, jak piszesz. Ja to też obserwuję. Że się publicyści historyczni żrą między sobą to też z bardzo bliska, wręcz z inside'u, obserwuję x-dzieści lat. Popkiewicz - wiadomo, ciężko pracuje na wizerunek wariatuńcia. Jedni może to lubią; inni pewnie niekoniecznie. Ma człowiek wiedzę i doświadczenie, ale sposób prezentacji tych zasobów umysłowych jest u Popkiewicza... hmmm, wszyscy widzimy jaki ;-) Front wschodni nie moja bajka, bo moja bajka to drugowojenne sprawy kanadyjskie, brytyjskie, amerykańskie i Chindici, ale to Grabowo jak raz mnie zainteresowało. Właśnie dlatego, że front wschodni to nie moja bajka to oglądam te wszystkie podcasty m.in. Popkiewicza i Delinga w celach edukacyjnych. Może się mylę, ale nos mi podpowiada, że przewaga Popkiewicza nad Delingiem może wynikać choćby z wieku, czyli że nieco starszy Popkiewicz jest z tej generacji, która musiała uczyć się ruskiego i Popkiewicz swobodnie czyta zarówno kwity ruskie (pokazuje ruskie kwity w tym podkaście), jak i kwity Übermenschów. Deling z kolei jest już nie do granic obłędu, ale daleko poza te granice zafascynowany niemczyzną w sposób psychiatryczny, niestrawny i nieznośny i stąd jego wiara tylko w kwity szkopskie z II wojny. Tak mi się przynajmniej wydaje.
  14. Jeśli to prawda to warto śledzić kierunek wiatrów nad Izraelem i Morzem Śródziemnym, żeby niepotrzebnie nie wpadać w panikę i nie lecieć zaraz po zakup płynu Lugola. https://www.snow-forecast.com/maps/static/iran/6/wind
  15. Ano, Pan Romek, którego lubię oglądać i słuchać to w plamiaku WP nieustannie...
  16. Jedburgh_Ops

    Tank Hunter

    Mateusz Deling o Grabowie... kontra... ...Olaf Popkiewicz twierdzący, że Mateusz Deling o Grabowie wygaduje (cytat) „wyssane z palca brednie”.
  17. A potwierdził, że to rusek ruska zestrzelił?
  18. Że bajzel w WP był, jest i będzie to wiadomo, ale mimo wszystko kto i gdzie te skradzione kilkanaście tysięcy sortów nosi? Rolnicy? Budowlańcy? Działkowcy? To raczej nie czasy PGR-ów, gdzie co drugi chodził w moro. Teraz sortów WP nie tak zaraz wolno nosić do roboty czy ogólnie w przestrzeni publicznej. A dla dzikich do prowokacji takie tysiące polskich „plamiaków” to jak znalazł...
  19. To też jest Wojna na Wschodzie, tylko pytanie kogo z kim? Afera w wojsku. Tysiące skradzionych elementów mundurowania. Ujawniamy schemat procederu I gdzie wyparowało 17 tys. sortów mundurowych? I do czego komuś służą? Ktoś się naoglądał serialu „Przesmyk”?
  20. Tu niby piszą, że dziki zestrzelił dzikiego, ale... licho wie. Z każdą taką informacją podczas tej wojny trzeba uważać.
  21. Spójrz na kadr, jaki zrobiłem. Su-25 lecący z przodu zarobił salwą npr S-8 z zasobnika-wyrzutni B-8M1. Na tym kadrze widać 4 takie rakiety. Nie wiadomo, gdzie, nad czyim terenem miało miejsce to zestrzelenie i czyj jest zestrzelony Su-25. Trzeba czekać na jakieś potwierdzenie. Możliwości są dwie: 1. Ukraiński albo ruski Su-25 zarobił salwą S-8 od goniącego go wrogiego Su-25. Będzie to w historii lotnictwa wojskowego przypadek tak unikatowy, jak dwa ukraińskie zestrzelenia Ka-52 ppk-ami. albo... 2. Przypadek typu jeden na miliard. Oba te Su-25 są z jednego państwa, a w tym drugim nastąpiło samoodpalenie salwy S-8 na skutek zwarcia instalacji elektrycznej. Takie przypadki w lotnictwie są znane, choć są niezmiernie rzadkie. I to, co jest ewentualnie przypadkiem jednym na miliard, że prowadzący parę zarobił tą salwą. Jeśli oczywiście to wszystko znów nie jest grafiką AI lub innego diabelskiego wynalazku...
  22. Kulisy zakupu Black Hawków i Apache'ów. „Ktoś powinien siedzieć”
  23. Kompletnie nie masz racji. Wątpliwe? W czasie tej wojny ruscy całkowicie sparaliżowali działalność na Ukrainie dwóch amerykańskich korporacji i grup kapitałowych – TNA Corporate oraz NCH Capital. I co, bali się Amerykanów? Nie chcieli im „zrobić przykrości”? Nie gniewaj się, ale nie za bardzo orientujesz się, co twierdzisz. Po pierwsze: Twoim zdaniem PZL Mielec, czyli amerykański Lockheed Martin w razie „W” bardzo chętnie narazi się na wysokie polskie kary umowne za brak serwisowania M28 używanych przez SP, MW i SG oraz S-70i również polskiej mundurówki, za to weźmie (cytat z Ciebie) „tłusty kontrakt” na drony. Nie podejmuję się z takim twierdzeniem dyskutować. W porównaniu do tego, co teraz robi w Mielcu Lockheed ten Twój „tłusty kontrakt” na drony to byłoby tyle, ile „Board of Directors” Lockheeda wydaje na wakacje. Po drugie: Twoim zdaniem polska filia Lockheeda wda się w wojnę handlową z dwoma polskimi filiami amerykańskiej korporacji P&W (Pratt & Whitney Kalisz i Pratt & Whitney Rzeszów), zerwie z nimi umowy długoterminowe na obsługę silników w polskich M28, znowu narazi się na kary umowne, tym razem amerykańskie, tylko po to, żeby w porywie miłości do Polski robić Polsce drony w zakładzie pod ruskimi bombami. Wiesz, gdzie jest Mielec? Zaledwie 225 km od granicy z Białorusią i 452 km od granicy z Rosją (na północy rzecz jasna). Dla ruskich to luksusowe warunki do zasypywania polskiej zbrojeniówki na „ścianie wschodniej” przez śnp, a polskie lotnictwo PZL Mielec/Lockheeda nie obroni. Do tego, co proponujesz, nawet nie potrzeba zniszczenia fabryki przez ruskich, bo proponujesz polskiemu Lockheedowi samozniszczenie jego biznesu. Czy widziałeś kiedyś wnętrze zakładu produkcyjnego samolotów i śmigłowców, jak w przypadku Lockheeda w PZL Mielec? Czy Tobie się wydaje, że autoklawy do produkcji śmigłowcowych łopat wirnika głównego i śmigieł ogonowych to jest to, co na skinięcie palcem będzie produkowało drony? Czy Tobie się wydaje, że specjalistyczne, tylko dla normalnego lotnictwa, maszyny do obróbki plastycznej wielkogabarytowych blach cienkich o określonych kształtach kadłubów lotniczych i skrzydeł, na pstryk palcami zaczną robić drony? Wydaje Ci się, że olbrzymia lotnicza maszyna do kształtowania pokryć integralnych to jest blacharnia picerii samochodowej do klepania dronów? Czy wydaje Ci się, że przyrządy montażowe wielkości TIR-a, albo ciut mniejsze, do montażu kadłubów lotniczych to jest coś, co będzie klepać drony? Czy Tobie się wydaje, że te wszystkie wielkie linie technologiczne można poprzesuwać pod ściany hali fabrycznej, a w uzyskanym na środku miejscu uruchomić manufakturę do klepania dronów? Bo chyba nie myślisz, że w Polsce pod ruskimi bombami i jak na złość w zagłębiu polskiej zbrojeniówki do polskiej fabryki Lockheeda w Mielcu spokojnie przyjadą nie atakowane z powietrza setki TIR-ów i wywiozą wszystko, co tam jest do produkcji i serwisowania M28 oraz S-70i, a inne setki TIR-ów również nie atakowanych z powietrza przywiozą do tej fabryki jakieś maszyny do produkcji dronów w ramach groszowego kontraktu na drony dla WP i po zapłaceniu przez Lockheeda ww. kar umownych polskiemu rządowi oraz dwóm filiom Pratt & Whitney. Podsumowując: Zgłaszasz pomysły, jakie nie mogą podlegać jakiejś racjonalnej dyskusji.
  24. Ekscytacja Węgrów tym faktem zrozumiała. Powinni jednak uszanować i podziwiać osiągnięcia ich polskiego sojusznika, bo jest szansa rywalizacji na podobne fakty. Do kancelarii polskiego nowego, uzależnionego od środków psychoaktywnych prezydęta podobno szykuje się obywatel cenckiewicz - były działacz prorosyjskich organizacji pn. Niezależna Grupa Polityczna, a potem Ruch Narodowy. Nad oboma organizacjami, w których był cenckiewicz, oficjalnie sprawował patronat pułkownik GRU (pracownik ambasady FR w Polsce) Anatolij Szarkow, zastępca attaché wojskowego ambasady. Aż tak bardzo różnią się te dwa fakty...?
  25. Ale jaki piękny będzie sojusz sutenersko-agenturalny. Nikt tego nie przebije.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie