Jump to content

Spirit of Warsaw

Forum members
  • Content Count

    2070
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    8

Everything posted by Spirit of Warsaw

  1. Czas na erratę - „Łoś II" z numerem 701 N na dolnej powierzchni płata i literą R na kadłubie, zniszczony 4 września w hangarze nr 2 Pierwszego Pułku Lotniczego Samolot bombowy PZL P-37 ŁOŚ J.B.Cynk str. 154
  2. To pewnik, Kazik. Tu na zdjęciach płoza ogonowa z amortyzatorem.
  3. - Skąd jest wiedza, że to Bf.109 Kurfürst a nie Bf.109 Gustav?
  4. „...Ppor. pil. Jan Borowski meldował trafienie Bf 109. Tak zrelacjonował to Jerzy Radomski: Ppor. Borowski Jan podawał zestrzelenie Me 109 w Lesie Kabackim - Me 109 rozbił się nie mogąc wyciągnąć się z nurkowania Przypuszczalnie ppor. pil. Borowski na czele jednego z kluczy ze 113. EM dostał zadanie spędzania niemieckich samolotów na południowych obrzeżach Warszawy i zaatakował Messerschmitty z eskadry 1./JG 21, które miały prowadzić w tamtym rejonie wymiatanie na rzecz Ju 87 ze Stab./ StG 1 i 3./StG I. Stukasy po ominięciu Warszawy od wschodu (wzdłuż linii Wisły) nadleciały z rejonu Otwocka i zbombardowały maszty radiostacji na Mokotowie. Jeden z „rojów" (tzw. Schwarm) czterech Messerschmittów 109D z eskadry 1./JG 21 znalazł się w pobliżu Junkersów i wtedy został zaskoczony atakiem kilku polskich myśliwców. Opisał to nieustalony pilot z tej eskadry w swojej relacji: Podczas eskortowania formacji bombowych nad Warszawę dowódca roju wraz z pozostałymi podlegającymi mu samolotami zbliżył się do zauważonych z daleka maszyn. Z bliskiej odległości rozpoznał w nich nasze Ju 87 W tym czasie stracił jednak z oczu resztę eskadry. Podczas poszukiwania eskadry rój zaskoczony przez nieprzyjacielskie myśliwce. Jeden z Me 109 uratował się wywrotem. Od tej chwili dwóch pozostałych więcej nie zobaczył) Dwóch zaginionych lotników tego „roju": Lt. Friedrich Behrens i Uffz. Otto Wolz lądowało przymusowo ponad 150 km dalej, koło miejscowości Stawiski na nieodległych od siebie polach. Sylwester Balewski (wówczas 17-latek) z Czapli, pasł krowy i widział powracające znad Warszawy niemieckie maszyny. Nieco z boku bombowców leciały dwa małe samoloty, z których jeden dymił. Gdy samoloty znalazły się na polach na wschód od Czapli, wykonały skręt na zachód. Jeden dymiący samolot lądował awaryjnie w lesie położonym na południe od Czapli. Według relacji świadka, lądujący, jak „pijany” Messerschmitt ścinał w locie ślizgowym wierzchołki drzew i ostatecznie skapotował kilkanaście metrów od krawędzi lasu. Potłuczony, lecz przytomny pilot zbił owiewkę kabiny i wydostał się na zewnątrz. Miał zakrwawioną głowę i kontuzjowaną nogę. Kulał. Był to Uffz. Woltz. Na miejsce lądowania zaczęli się schodzić mieszkańcy pobliskiego Zakrzewa oraz Czapli, głównie nastoletnia młodzież. Jeden z mieszkańców - pan Wicik - rozbroił Niemca i terroryzował go jego bronią, sprawiając wrażenie, że chce go zastrzelić. Reszta ludzi stanęła jednak w obronie pilota. Drugi samolot lądował na zaoranym polu pomiędzy Czaplami a Zakrzewem. Podwozie w czasie dobiciu zahaczyło jednak o bruzdę orną lub miedzę i Messerschmitt skapotował. Był to Lt. Behrens. Niemcowi kończyło się paliwo, prawdopodobnie wiedział, że będzie musiał za chwilę lądować, więc wolał w niewoli znaleźć się z kolegą. Pilot spalił mapy i dokumenty, a następnie pieszo udał się na miejsce kraksy kolegi. Z pobliskiego majątku Słucz przyjechał dziedzic i zabrał bryczką lotników. Według świadków 2 września przy samolotach pojawili się polscy żołnierze. Samolot z uszkodzonym podwoziem (Lt. Behrensa?) podczepili do furmanki i wywieźli w nieustalonym kierunku. Maszyna trafiła do 13. Eskadry Obserwacyjnej, a później została porzucona. Porzuconego Bf 109D nr „5" z uszkodzonym po kapotażu statecznikiem sfotografowali potem Niemcy. Lt. Behrens w niewoli był przesłuchiwany przez D-cę Lotnictwa SGO „Narew" płk. pil. Stanisława Nazarkiewicza. Zeznał, że polskie myśliwce walczyły skutecznie, ale Messerschmitty oderwały się od nich dzięki większej szybkości. On i Uffz. Wolz lądowali z braku paliwa. Być może faktycznie Uffz. Wolz postanowił lądować, ponieważ kończyło się paliwo i szukał dogodnego do tego miejsca. Dziwny, nie do końca kontrolowany lot mógł wynikać z uszkodzenia samolotu przez jednego z atakujących PZL P.11, być może ppor. pil. Borowskiego. Pociski mogły trafić elementy układu sterowania (np. cięgna, powierzchnie sterowe), inny pocisk mógł przestrzelić przewód olejowy, którego część znalazła się na rozgrzanych elementach silnika, wytwarzając smugę czarnego dymu za samolotem. W maszynie na pewno nie został uszkodzony układ chłodzenia dzięki czemu samolot mógł przelecieć 150 km od Warszawy, aż w końcu brak paliwa zmusił Niemca do lądowania. Rozbicie Messerschmitta było wynikiem błędu niemieckiego pilota lub uszkodzenia przez polskiego myśliwca, tym bardziej, że Bf 109D Ufzz. Wolta był w grupie, która znalazła się pod ostrzałem kilku polskich myśliwców. Ppor. pil. Jan Borowski mógł ocenić, że uciekający nurkowaniem Messerschmitt wstał zestrzelony i dlatego po locie zameldował, że zapewne rozbił się w Lesie Kabackim...” IV/1 DYWIZJON MYŚLIWSKI - Ł. Łydżba – str. 101-103 Patrz też >>> http://www.rozan.hg.pl/samoloty/czaple.php
  5. - Także się "załapał" Lublin nr 13... ten z lewej
  6. - Ależ proszę bardzo p. Remigiuszu. Wprawdzie, ta "9" z Krakowa, to nie „jedenastka” ale to też "Puławszczak" Pozdrawiam z W-wy
  7. Piękny oryginalny Szomański, powinien być w MLP i nie wiadomo co...
  8. Na zdjęciach kol. Ferenc Szisz widać atrapy chłodnicy właściwe dla PZinż i logo. Nie będę zaskoczony, że to robota Stanisława Panczakiewicza - vide Star 20/25. Wszystko na to wskazuje, ...oczywiście moim zdaniem.
  9. W tle odlewnia żeliwa PZinż z charakterystycznym frontonem i napisem VRSVS.
  10. https://nczas.com/2020/02/16/bestia-w-ludzkiej-skorze-z-zemsty-zaglodzila-zwierze-pies-nie-mogl-liczyc-chociazby-na-krople-wody-video/
×
×
  • Create New...

Important Information