Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano

Miejsce spoczynku jednego z ostatnich nieodnalezionych po wojnie niemieckich U-Bootów nie jest już historyczną tajemnicą. Wrak U-583, czyli okrętu podwodnego typu VIIC, znajdujący się na głębokości 70 m, ok. 50 mil morskich na północ od Ustki, odnaleźli członkowie Stowarzyszenia Wyprawy Wrakowe przy współpracy gdyńskiej firmy Geoings.

https://www.onet.pl/informacje/trojmiastopl/odnaleziony-po-85-latach-na-wodach-baltyku-odkryto-wrak-u-boota/lmkbqj8,0666d3f1

Napisano

Lata już go szukają, analizy rozkazów, raportów. Masa hipotez. Osobiście uważam, że chyba tylko przypadek sprawi iz odnajdzie się Orzeł (były też plotki, że lata temu go znaleźli przy okazj ukladania ropociągów)

Napisano
1 godzinę temu, maku44 napisał:

Lata już go szukają, analizy rozkazów, raportów. Masa hipotez. Osobiście uważam, że chyba tylko przypadek sprawi iz odnajdzie się Orzeł (były też plotki, że lata temu go znaleźli przy okazj ukladania ropociągów)

I wysadzili bo przeszkadzał to było gdzieś kolo 99-2000 r

Napisano

Kiedyś rozmawiałem z marynarzem który służył w jednostce która wydobywała różne wraki. U bootów w rejonie Helu Ustki jest więcej i ich się nigdy nie wydobywało. Około 3 lub 4 szt  . Pytałem dlaczego ??? odpowiedź padła że jak jest w całości to w okręcie są akumulatory w takiej ilości jak na żadnym innym okręcie  gdzie po latach rozkładają się na wodór i tlen . Mimo że taki okręt jest zalany wewnątrz to mówił że jest mnóstwo miejsc gdzie zalega taki gaz - mieszanka piorunującą . Mówił że to wydobywanie bomby lotniczej gigantycznego wagomiaru z odbezpieczonym i sprawnym zapalnikiem . Może okazać się że w trakcie podejmowania wydobycia czy nawet pracy przy takim wraku coś gdzieś zaiskrzy i będzie tylko wielkie buuum . Mówił że praktycznie nikt nie chce takich wraków ruszać a sporo ich zatopiono po wojnie przez odkręcenie zaworów dennych . Zazwyczaj czasami podejmuje się wydobycia u botów które były zniszczone w trakcie walki z pootwieranymi włazami , postrzelane dziurawe czy połamane wtedy ryzyko jest zdecydowanie niższe ale tam są jeszcze torpedy. Niestety na naszym wybrzeżu mówił że są u -booty utopione razem z załogami w wyniku sabotaży lub awarii które do dziś są hermetycznie zamknięte. Więc nikt ich nie rusza wraków u bootów i są sieciami tak otoczone jakby stado pająków muchę złapało w sidła. Tak że nie martwcie się nikt ich na pewno nie ruszy. 

Napisano
14 minut temu, pawel_breslau napisał:
20 godzin temu, sebek1974 napisał:

Ten szkopski złom mnie jakoś nie kręci.:(

Oj tam, nie każdy musi lubić to co lubią inni😉

Też mnie nie kręciło, a teraz jestem w połowie drugiego tomu Blaira🙂 Jednak to wciąga, bo to co się tam wtedy odwalało to bije na łeb wszystkie inne "przygody" na frontach.

Napisano
57 minut temu, pawel_breslau napisał:

Oj tam, nie każdy musi lubić to co lubią inni😉

W takim przypadku cytuję tu Franza Ehrlicha:

kz-buchenwald.jpg

Napisano (edytowane)
7 godzin temu, pawel_breslau napisał:

A nawet nie wiedziałem, że takowy napis o takim znaczeniu istnieje 😔

Polscy robotnicy przymusowi stanowili kluczową część śiły roboczej wykorzystywanej przez III Rzeszą do budowy okrętów podwodnych (U-Boote) oraż pryznaczonej dla nich infrastruktury. Praca odbywała się w nieludzkich warunkach, przy rygorystycznych środkach bezpieczęstwa, mających zapobiec aktów zabotażu.

Stocznia Schichau w Gdańsku

W 1944 roku obcokrajowcy stanowili tam około 40% załogi. Wśród nich pracowało ponad 500 Polaków, a także setki jęców i więżniów przysyłanych z KL Stutthof. Efekty pracy robotników przymusowych były drobiazgowo sprawdzane przez niemieckich inżynerów i majstrów. Za najmniejsze opóżnienie lub podejrzenie celowego błędu groziły surowe kary, w tym osadzenie w obozach karnych lub egzekucja. Praca na stoczniach trwała zazwyczaj po 12 godzin dziennie, przez 7 dni w tygodniu bez zadnego nagrodzenia. Wolna była tylko co trcecia niedziela.

Może mnie teraz trocha lepiej rozumiesz...😉

Edytowane przez sebek1974
  • Tak trzymać 1
Napisano
3 godziny temu, sebek1974 napisał:

Polscy robotnicy przymusowi stanowili kluczową część śiły roboczej wykorzystywanej przez III Rzeszą do budowy okrętów podwodnych (U-Boote) oraż pryznaczonej dla nich infrastruktury. Praca odbywała się w nieludzkich warunkach, przy rygorystycznych środkach bezpieczęstwa, mających zapobiec aktów zabotażu.

Stocznia Schichau w Gdańsku

W 1944 roku obcokrajowcy stanowili tam około 40% załogi. Wśród nich pracowało ponad 500 Polaków, a także setki jęców i więżniów przysyłanych z KL Stutthof. Efekty pracy robotników przymusowych były drobiazgowo sprawdzane przez niemieckich inżynerów i majstrów. Za najmniejsze opóżnienie lub podejrzenie celowego błędu groziły surowe kary, w tym osadzenie w obozach karnych lub egzekucja. Praca na stoczniach trwała zazwyczaj po 12 godzin dziennie, przez 7 dni w tygodniu bez zadnego nagrodzenia. Wolna była tylko co trcecia niedziela.

Może mnie teraz trocha lepiej rozumiesz...😉

Zrozumiałem Cię po przeczytaniu Twojego postu z wczoraj z 18.22.

To zatem ujmę moją wypowiedź inaczej-nikt nie każe lubić szkopski złom ale mi się podoba a tym bardziej jak odkryją coś co było niedostępne i skrywane przed nami od ostatniej wojny. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie