Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano
8 godzin temu, formoza58 napisał:

Poświęcenie samolotów od skarbowców RP w 1937 roku

Pewnie ci skarbowcy ufundowali te samoloty z domiarów i kar nałożonych na nieuczciwych podatnikow.

  • 2 weeks later...
Napisano
W dniu 27.08.2021 o 12:50, Spirit of Warsaw napisał:

Trzeba pytać do patrona kolekcji (MLP) a najlepiej autora.

Autor nie projektuje okładki, często nawet nie wie w jaką okładkę wstawią jego opracowanie. Szczególnie jest to widoczne w seriach, gdzie wydawca angażuje grafika dla wykonania okładek poszczególnych zeszytów serii.

Lublin R-X i R-Xa.

lublinr10.jpg

lublinr10a.jpg

Napisano
20 godzin temu, Koloman napisał:

Autor [...] nie wie w jaką okładkę wstawią jego opracowanie. Szczególnie jest to widoczne w seriach

Absolutnie zgadzam się z tym. Tym bardziej, że znam to "z etiopii" i to z obu stron.

Napisano
18 godzin temu, KayFranz napisał:

Absolutnie zgadzam się z tym. Tym bardziej, że znam to "z etiopii" i to z obu stron.

"Autor [...] nie wie w jaką okładkę wstawią jego opracowanie."

A powinien, bo są przykłady gdy autor sam proponuje taką a nie inną okładkę a czytelnika nie powinno to interesować - ma otrzymać całość zgodną w 100 % !

Napisano
2 godziny temu, Sedco Express napisał:

"Autor [...] nie wie w jaką okładkę wstawią jego opracowanie."

A powinien, bo są przykłady gdy autor sam proponuje taką a nie inną okładkę a czytelnika nie powinno to interesować - ma otrzymać całość zgodną w 100 % !

To tak nie funkcjonuje.
W wydawnictwach nastawionych na zysk, wydających całe serie, nikogo tak naprawdę nie obchodzi merytoryczna część. Przede wszystkim ma być dostarczone w terminie do sieci handlowych i ma być wypełniony plan, ustalony w budżecie. Ma być "na piątek w drukarni, bo obiecałem szefowi" i tylko to się liczy.
Na dodatek w takich firmach są osoby pełniące rolę dyrektora artystycznego (czy jak tam to zwać) i one muszą udowodnić, że ich funkcja jest potrzebna oraz uzasadnia ich zatrudnienie. Więc wymyślają wzorzec okładki i się go trzymają, projektując coś, na detalach czego zupełnie się nie znają.
Oczekiwania czytelnika stają się istotne tylko wtedy, kiedy tenże czytelnik - ale wszyscy, solidarnie i w 100% - odmówi kupowania dalszych wydań z powodu chybionych okładek. Wtedy wydawnictwo reaguje. Zatrudniając nowego dyrektora artystycznego, który - aby uzasadnić sens swojego zatrudnienia itd.

Z mojego podwórka - przygotowałem (i DOSTARCZYŁEM do redakcji) grafikę na okładkę tomiku o wiatrakowcach. Technicznie i merytorycznie - żyleta, w końcu i tu i tu jestem w temacie od parudziesięciu lat. Poszła inna, zupełnie z czapy i z wydumanymi kolorami. Bez żadnych konsultacji z autorem (wiem, bo pytałem autora). Autor tomiku ma dostarczyć na ustalony termin zawartość - a za resztę odpowiada wydawca. Nawet nie odsyła przygotowanego tomiku do korekty i sprawdzenia, bo nie ma na to najczęściej czasu.

I tak się zresztą ta grafika przydała, bo powiększoną wersję, wydrukowana w profesjonalnej drukarni i oprawioną w ramki, dostała w prezencie jedyna (chyba) żyjąca jeszcze osoba, która siedziała w naszym wiatrakowcu. I na tyle pamiętała to zdarzenie, że bez pytania opowiedziała, że kolorki maszyny były niebieskie albo szare. Co dobrze mi się kojarzy z zaproponowanym schematem malowania (na podstawie zupełnie innych przesłanek) naszej Ciervy.

Więc - wracając do tematu głównego - w kwestii chybionych graficznie okładek z tej (i innych, wydawanych tamże) serii dopiii.... się proszę tylko do Edipresse Polska.

Napisano
5 godzin temu, KayFranz napisał:
7 godzin temu, Sedco Express napisał:

"Autor [...] nie wie w jaką okładkę wstawią jego opracowanie."

A powinien, bo są przykłady gdy autor sam proponuje taką a nie inną okładkę a czytelnika nie powinno to interesować - ma otrzymać całość zgodną w 100 % !

To tak nie funkcjonuje.

KayFranz, masz ABSOLUTNĄ rację:, autor ma mało co do gadania jeśli chodzi o kwestie edytorskie. Dawniej to jeszcze tekst potraktowano programem wychwytującym błędy ortograficzne (po wylaniu z redakcji korektorów) ale teraz to nawet i tego zaniechano. Kiedyś, specjalnie zrobiłem w artykule błąd ortograficzny i oczywiście w druku się ukazał. 

Napisano

Foto z cyklu "Piniondz nie wonieje..."

RWD-4-SP-ADM-nr13-3KKA-1930.thumb.jpg.f04be450bf656e2295da896f222627d0.jpg

Na kadłubie reklamka firmy paliwowej STANAVO, na ogonku reklamka firmy paliwowej SHELL.
W czasie 3. KKA w 1930 paliwo dostarczała firma MobilOil, w każdym razie jej cysterny są na zdjęciach.

Bohater pierwszego planu nie wymaga opisu. Tu sami fachowcy.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie