Skocz do zawartości

Jedburgh_Ops

Użytkownik forum.
  • Zawartość

    12 018
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    33

Zawartość dodana przez Jedburgh_Ops

  1. No właśnie. Wcześniej odrobinę pożartowaliśmy, ale w przypadku pralek i dziczy ze Wschodu żartów nie ma. I - co najważniejsze - nie ja tak twierdzę, chociaż jako były technolog od półprzewodników ja też (opisałem to wcześniej i to nieraz). Nie pamiętam, który naukowiec to powiedział, ale stwierdził, że nie ma wielkich różnic między programatorem pralki a programatorem cruise'a. Jeśli mamy nowoczesną pralkę w tym samym miejscu, w którym jest nasz „tron”, i gdy jak raz siedzimy „na tronie”, a przed nami, czy obok nas, pracuje nowoczesna pralka to widzimy przecież, ile ona wykonuje różnych czynności, i jakich, z sekundową dokładnością. Tak samo lata cruise. Od początku tej wojny, wręcz od jej pierwszych tygodni, są doniesienia, że wróciły na front ruskie trofiejszczyki. Dokładnie jak podczas II wojny światowej. I dokładnie wiadomo z wielu doniesień ukraińskich i ruskich, czym te trofiejszczyki się zajmują. Ich zajęcie numer jeden to jest wymontowywanie elektroniki z pralek. To jest dla tej dziczy jedyna szansa na pozyskanie kości, jakich nigdy by nie zdobyli na skutek embarga dla tej dziczy. Zapewniam, że te wszystkie skośnookie zwyrole z Buriacji czy Kałmucji, którzy byli w Buczy i w setkach innych ukraińskich miejsc, a których widzieliśmy na czołgach i bewupach, jak wieźli ukradzione Ukraińcom pralki nie dowieźli ich za linię frontu. Wszystkie te pralki przechwyciły trofiejszczyki, żeby elektronikę z nich dalej przekazać do ruskiego przemysłu zbrojeniowego. Dlatego naprawdę - gdyby dzicz turańska miała kiedykolwiek wkroczyć do Polski to przed ucieczką z własnego domu lepiej, żeby pan domu odkręcił odpowiedni dekiel pralki, wziął łom, młotek czy siekierkę i porąbał w drobny mak elektronikę.
  2. Jeden z nielicznych ludzi Zachodu, który dobrze czuje dzicz turańską i jej nienawiść wobec cywilizacji łacińskiej oraz dobrze widzi to, jak wygląda wojna putlera z Ukrainą.
  3. Dokładnie w tym duchu. Podcast sprzed godziny świetnej Arlety Bojke. CICHY PODBÓJ ROSJI. CHINY JUŻ TAM SĄ. ROSJANKI WOLĄ CHIŃCZYKÓW
  4. Dobry gościu jest! Idealnie jak jeden z naszych dwóch kotów (druga to kotka). Nasz kocur nie odpuszcza - wszystko, co lata jest pilnowane i tylko czeka, aż latadło obniży pułap. U nas w domu żadna mucha, ćma czy inne takie nie ma szans na przeżycie paru godzin.
  5. Nie zapominajmy o innej metodzie zmniejszenia pogłowia ruskiego bydła - o podłączeniu miny do każdej muszli klozetowej. Zanim dzicy podeszliby mniej więcej do linii Białystok-Lublin to spokojnie można liczyć, że próby kradzieży zaminowanych muszli ukatrupiłyby równowartość ludności Kałmucji (267 tys.)
  6. Marek Meissner mówi, że to jest już czwarty ukraiński atak na tę fabrykę, a teraz walnęło w nią 11 dronów. A dzicy bezradni. Druga Armia (Trzeciego) Świata.
  7. Ku czci pisowskich mętów i błaszczaka. Amunicja do działka A-50 case study.
  8. Jestem przekonany, że gdy/jeśli będzie „W” to właśnie ów pleciony pudel okrywający flaszkę głównie będzie ćwiczony przez decydentów politycznych i wojskowych wraz z głupimi minami pt. „Co to teraz będzie?” Po doświadczeniu z Ukrainą dzicy musieliby zwariować, żeby na okoliczność „W” z nami na dzień dobry nie wysłać balistyków, cruise'ów i dronów uderzeniowych w Instytut Lotnictwa, ITWL, WAT i wydziały lotnicze Politechnik Warszawskiej i Rzeszowskiej. Właśnie po to, żeby nie było komu zaprojektować naszych trabantów do odgryzania się dzikim. A u nas trwa bal na Titanicu i wszystko jest fajnie. Jak będzie „W” to ci wszyscy beznadziejni polscy politycy i wojskowi padną na kolana przed klubem absolwentów MEiL-u działającym w Boeingu, żeby im zaprojektować takie trabanty, jakimi Ukraińcy kasują ruskie rafinerie i fabryki. I jeśli jeszcze będzie tutaj działał internet to może ci absolwenci prześlą z USA plany takich trabantów. Tylko kto to wyprodukuje w tysiącach egzemplarzy? Te ździebko większe od garażowych polskie manufaktury szybowcowe w rodzaju Peszke s.c., Margański & Mysłowski SA, Axel Sailplanes sp. z o.o., Allstar PZL Glider sp. z o.o. albo Solaris Aviation sp. z o.o.?
  9. U nas nie ma ani jednej fabryki, która w razie „W” robiłaby takie trabanty, żeby się nimi odgryzać ruskim, a jak widać jest to bardzo skuteczne. Na pierwszy zapach nadciągającej „W” właściciele „polskich” zakładów Airbusa, Leonardo i Lockheeda spakują manatki i tyle się ich zobaczy. A wtedy trzeba będzie paść na kolana przed Ukraińcami, aby albo sprzedawali nam ich trabanty, albo żeby założyć z nimi na Ukrainie polsko-ukraińskie joint-venture ds. produkcji takich trabantów.
  10. Nikt nie wygenerował takiego zamieszania, jak Norwegia, jeśli chodzi o liczbę podarowanych Ukrainie F-16. Niemal co kwartał to inna informacja. Miało być 22 F-16, z których 10 na części, a 12 pełnosprawnych. Potem te liczby się rozszalały i tak jest do dziś.
  11. Długo tego szukałem, bo mi to wcięło w komputerze, ale znalazłem. Zrobiłem sobie kadr z tego filmu. W USA Ukrainiec siedzi (z instruktorem) w F-16D i kręci głową szukając F-15C, który symuluje Su-35. Kto chce ten odnajdzie sobie tego F-15C na tym zdjęciu :-)
  12. Zauważ, że to, co opisałem, to jest epoka wdrażania do produkcji Su-27 i prototypów Su-35. To jakiej jakości i niezawodności jest tam awionika? Te obecne Su-35S to jest przecież Su-27 po liftingu.
  13. Wspaniała dzicz, naprawdę rewelacyjna. Nie wiem, czy na Zachodzie ktoś dowierza w takie materiały filmowe. Od początku tej wojny czekam na inny film - bitych, kopanych, poniżanych, lżonych przez oficerów starszych ruskich podporuczników i poruczników, którym coś nie wyszło na froncie, albo odmówili bycia mięsem. Ruskich doniesień na ten temat jest dużo, szczególnie o normalnym biciu kijami oficerów młodszych.
  14. Хорошая техника :-) Ja jestem jak ksiądz-spowiednik, jeśli chodzi o ruską technikę, a spowiednika nic nie dziwi. Mam nadzieję, że forumowicze pamiętają te ruskie płytki drukowane wyciągnięte... nie pamiętam, albo z cruise'a, albo z drona. Pamiętacie? Lutowania dokonała tam „lutownica” z naostrzonego pręta zbrojeniowego ∅ 40.
  15. Dzięki Paweł. Dobre to jest. Indie są od kilku lat w luksusowej pozycji, bo mają taką ofertę zakupu sprzętu zachodniego, w tym amerykańskiego, jakiego nie mieli nigdy w historii. A dziś walczy w powietrzu przede wszystkim elektronika/awionika. Jaka w związku z tym jest najlepsza elektronika/awionika? Odpowiedź: Taka, która jest nie tylko autentycznie dobra, ale jest w stu procentach produkowana przez jej oferenta, który od nikogo i niczego nie jest uzależniony. Ewentualnie można dodać, że taka, której producenci są w silnym, trwałym i przewidywalnym sojuszu gospodarczym i wojskowym. Czyli jest to elektronika/awionika na kościach amerykańskich, tajwańskich, japońskich i francuskich. Zauważ, że nie wymieniłem RFN. Nie wymieniłem z dwóch powodów – z powodu „Taurus case study” oraz z powodu własnego doświadczenia jako technologa od pewnych spraw półprzewodnikowych, a to półprzewodniki dziś decydują o wszystkim. Zobacz jaki katastrofalny błąd (liczony już dekadami) popełnili i popełniają Niemcy. We Francji byłoby to niemożliwe i pisałem tu już kiedyś o tym. Niemcy zrobili te Taurusy na kościach różnych, w tym amerykańskich. We Francji byłby to kryminał, bo tam wszystkie kości w broniach są francuskie. I jak Niemcy chcieli/chcą dać Taurusy Ukraińcom to USA powiedziały – nie, bo są tam między innymi amerykańskie kości. I teraz mój wątek osobisty – proces produkcji półprzewodników wojskowych jest bardzo długi i skomplikowany z olbrzymim odpadem technologicznym nie trzymającym parametrów. Do jednego z etapów tej produkcji Niemcy robią najdoskonalszą na świecie maszynę. Ale sami z niej nie korzystają. Znam świetnie tę maszynę, bo byłem jednym z technologów odpowiedzialnych za jej funkcjonowanie, ale nie w RFN, w innym państwie. I tak się popełnia strategiczne błędy. Niby Niemcy robią dobre systemy broni, po czym siurpryza – chcą komuś coś dać z tych systemów, a ktoś inny wysyła do Niemców pogróżkę, że nie wolno im tego zrobić, bo tam są części emitenta pogróżki. W USA i Francji byłoby to niemożliwe. I teraz jeśli ruscy chcą w stu procentach przekazać Indiom „mózg”, jak to oni nazywają, samolotu Su-57 to Indie musiałyby zwariować, żeby na to przystać. Bo na jakich kościach będzie ten „mózg”? Na ruskich i chińskich, ewentualnie na jakichś od zagranicznych cwaniaków, którym choć trochę uda się obejść embargo wobec FR i nielegalnie zdobyć kości przynajmniej podwójnego zastosowania. I jeszcze jedno: Co jest najważniejszym i elementarnym parametrem technologicznym? Powtarzalność procesu wytwórczego. U ruskich tego nie ma. U nich awionika czy to w A-50, czy w Su-35, czy w Su-57 jest na takich kościach, jakie w danej chwili da się skombinować. Moja wiara w ruską awionikę jest żadna, ale oczywiście nie przekażę tej wieści Indiom :-) Jeden jedyny raz byłem świadkiem, jak ekipa ruskich (czyli na sto procent szpionów przemysłowych i wojskowych) wizytowała fabrykę półprzewodników cywilnych i wojskowych. Był to przełom dwóch epok – późny Gorbaczow/wczesny Jelcyn. Naiwny świat myślał, że od tej pory z ruskimi teraz już wszystko będzie normalnie, jak z przyzwoitym państwem demokratycznym, stąd te wszystkie pięknoduchowskie inicjatywy w rodzaju „Otwartego Nieba” i inne takie zwariowane pięknoduchostwa. Wciąż byłem technologiem od półprzewodników. Przyjeżdża do nas ekipa ruskich. Na liniach produkcyjnych są urządzenia i maszyny szwajcarskie, francuskie, niemieckie i amerykańskie oraz materiały eksploatacyjne z tych państw, a dodatkowo ze Szwecji i Belgii. Już od wejścia dzicy rozdziawiają gęby, nie za bardzo dowierzają w to, co widzą. Owo „wejście” to pierwszy dział, gdzie tnie się kwarc po ustaleniu płaszczyzny atomowej. Potem dzicy mieli opad szczęk w każdym dziale. Nie pokazaliśmy im tylko jednego, bo chyba by padli. Najcięższy problem przy obróbce kwarcu to pomiar jego częstotliwości w środowisku mokrym i brudnym w trakcie szlifowania, czyli w wodzie ze ścierniwem albo z chłodziwem lub w samym chłodziwie. Jest to morderczo trudne. Tylko jedna firma świata potrafi to dokładnie mierzyć. Tego dzikim nie pokazaliśmy. Większości z tych maszyn i urządzeń ruscy by nie zdobyli, bo mimo, że COCOM istniał tylko do roku 1995 to państwom produkującym sprzęt do wytwarzania półprzewodników rozumu nie odebrało wraz z tą datą. Dlatego niech ruscy ciosają sobie swoją awionikę, niech wciskają kit Indiom i innym, że te ich samoloty i ta awionika z ich „mózgami”, jak oni to nazywają to „аналогов в мире нет”.
  16. Dobre. I dziwić się, że te wszystkie przereklamowane Pancyry i inne takie nie są w stanie obronić ruskich lotnisk. Może wśród Übermenschów żyją jeszcze ostatni weterani flaku to mogliby nauczyć dzicz jak się strzela do obiektów powietrznych. Jak dzicy trabanta nie są w stanie zestrzelić to co dopiero będzie z ukraińskimi balistykami, bo już drugi model jest dopracowany.
  17. Tak, wiem. To jest ta zacna część, której renomowana rosyjska kinematografia internetowa poświęciła dwa wybitne kilkusekundowe dzieła filmowe. Oba były na tym forum. Główni aktorzy tych dzieł wynieśli z frontu granaty ręczne, zabrali je do ich domów i odpalili je na ulicach - jeden przy placu zabaw dla dzieci, drugi w innym miejscu przestrzeni publicznej. Fatalne niedopatrzenie Rosjan, że oba te dzieła filmowe wraz z wybitnymi aktorami nie zostały zgłoszone do Academy of Motion Picture Arts and Sciences, czyli do emitentów Oscarów.
  18. Fakt, ale w ostatnim kwartale-dwóch spadła ilość informacji o zekach na froncie (czyżby zasoby garowników się wyczerpały?), a to oni są wprost genialną bronią biologiczną - gruźlica, syfilis, covid, aids i wszystko inne, co ciężko zakaźne. Spadła też ilość informacji o ludożerstwie zeków. Chyba jest na froncie czasowy upadek obyczaju i dobrych manier.
  19. U dzikich panuje plaga wścieklizny, a dramatycznie brakuje szczepionek (i dla ludzi, i dla zwierząt), nawet w Petersburgu, gdzie Moskwa i Petersburg to oczko w głowie putlera. Tylko marzyć, żeby dobrowolcy i poborowi zanieśli wściekliznę na front.
  20. Właśnie dlatego trzeba bardzo ostrożnie z całą tą informacją o zestrzeleniu Su, bo chodzi jakaś informacja, albo całkowity fejk, że niby Ukraińcy dostali najstarszą wersję Linka 16.
  21. Renault ma robić drony dla Ukrainy. Dziwne, bo to Citroën ma olbrzymie doświadczenie - Citroën DS, samochód Fantomasa.
  22. PS Pamiętajmy, że Ukraińcy na F-16 są wyszkoleni po USAF-owsku. A w USAF nie ma czegoś takiego, jak samotny myśliwy. Minimalna ekipa przystępująca do jakiegokolwiek zadania to leader i wingman. Para to jest podstawowa jednostka wykonawcza F-16. Dlatego nie ma co przywiązywać się do nieprecyzyjnych słów w opisach walk powietrznych w takim przypadku, jak to zestrzelenie Su. Tutaj mamy teraz epokowe zwycięstwo F-16 nad Su-35. Gdy nad Irakiem było inne epokowe zwycięstwo F-16 nad MiG-iem-25 autorstwa ppłk. Gary'ego Northa to też nikt nie bawił się w rozbudowaną semantykę, tylko mówi się, że „F-16 zestrzelił MiG-a-25”, bo media nie bawią się w takie szczegóły. A przecież na to zwycięstwo zapracowała ekipa F-16, nie North jako samotny USAF-owiec polujący na Irakijczyków w powietrzu.
  23. W takim razie nie dopowiedziałem. Walczy dwóch, robi Su w konia dwóch, ale strzela jeden F-16, bo podatnik nie płaci za nawalankę drogimi kpr-ami, tylko za efektywność połączoną z oszczędnością. Drugi pilot F-16, który był na zająca nie ma zaliczonej nawet asysty, bo to nie piłka nożna. Robi się tak dlatego, że Su ma mocniejszy i większy radar. Ale pisałem też o niewykluczonym fuksie pojedynczego F-16. Dobrze wiadomo, jaka jest ruska elektronika i awionika - przez lata tej wojny było tu wystarczająco dużo zdjęć tych cudów techniki, co to нет аналогов в мире. Gdyby tego Su miał zestrzelić pojedynczy F-16 (chociaż bardziej wierzę w duet wg powyższego schematu) to nie jest to niemożliwe. Bo po 1) kowboje (i to nie tajemnica) zrobili Ukraińcom dla ich F-16 specjalne systemy ECM/WRE sprofilowane wyłącznie do walki z ruskimi; po 2) zwyczajnie radar tego Su mógł stracić na sprawności, co u ruskich jest normalne. Ale nawet jeśli walczyła z tym Su para F-16 wg schematu, jaki normalnie obowiązuje to i tak powie się, że ef-szesnaście zestrzelił Su, a nie że ef-szesnaście zestrzeliły Su, bo strzela tylko jeden pilot. Niby detale słowne, ale jak widać istotne.
  24. @abcd + @Tomasz70 mają rację. To, co znalazłeś to fragment niemieckiej kopii zatrzasku typu Lift-The-Dot będącego amerykańskim wynalazkiem i patentem. W pierwszej dekadzie XX wieku opatentował to Amerykanin Fred Carr i to on jako pierwszy uruchomił produkcję tych zatrzasków. Produkował je najpierw w firmie Carr Fastener Company, a potem w United-Carr Fastener Corporation. Odkąd Carr to opatentował to zalało to Amerykę i jej siły zbrojne - już na I wojnę światową żołnierze amerykańscy wyruszyli z niezliczonymi rzeczami zapinanymi na LTD. A potem skopiowali to Brytyjczycy, Niemcy i inni i w zasadzie zalało to świat. Poniżej historyczne elementy składowe zatrzasku LTD produkowane przez obie firmy Freda Carra.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie