Skocz do zawartości

Jedburgh_Ops

Użytkownik forum.
  • Zawartość

    12 888
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    33

Zawartość dodana przez Jedburgh_Ops

  1. To są na pewno idealne samochody do jednego celu - do dowożenia pilotom i obsłudze technicznej jedzenia na DOL-e przez pierwsze i ostatnie 36 godziny wojny, bo dłużej ta impreza w Polsce nie potrwa, chyba żeby Luksemburg nas najechał. Zawsze było mi żal ludzi na DOL-ach, że nie za bardzo dba się o ich wyżywienie to teraz jak będą do DOL-i podjeżdżały takie błyszczące lakiery i chromy to ruscy być może ich nie zaatakują myśląc, że to samochody cywilne.
  2. A masz pojęcie, ile ordynariat polowy zgarnie kasy za poświęcenie każdego z tych Fordów z osobna? A wiesz jaka biba będzie za tę kasę? Za poświęcenie każdego Forda będzie koperta, więc będzie biba-krótki wieczorek z piątku na wtorek.
  3. Bardzo dobrze, że to pokazałeś na wymiernych parametrach, ponieważ do pisowskiej umysłowości z tego forum nic nie dociera. Wątpię, żeby do nich docierała choćby tabliczka mnożenia, ale z jednym wyjątkiem - wypłacania sobie premii i innych apanaży na zasadzie „wystarczy kraść”.
  4. Siły zbrojne Francji i Argentyny też te Fordy kupiły, tylko tam jest inne myślenie o takim samochodzie i to od razu widać. Nawet jeśli w tych państwach było „wziątku” (jak to mawiał Rywin) to przynajmniej żołnierz ma jakiś pojazd zaadaptowany dla wojska, a nie limuzynę offroadową.
  5. One powinny się nazywać Ford Polish Generals' WarExit (na Zaleszczyki, jak wspomniano wcześniej). Do niczego innego nie posłużą. Cytat z podlinkowania: Jak bardzo nowe samochody są dostosowane do wymagań wojska, widać na zdjęciach. Błyszczący lakier, liczne chromowane elementy nadwozia, welurowe dywaniki we wnętrzu. Tak naprawdę to zwykłe cywilne samochody, przy których zakupie liczyła się niska cena i szybki czas dostawy. Wymagania w przetargu prowadzonym przez 2. Regionalną Bazę Logistyczną były celowo minimalistyczne, ponieważ nadrzędnym celem było w ogóle coś wreszcie kupić.
  6. Nowe auta dla wojska. Internauci pękają ze śmiechu!
  7. Ze strony Ad Army warto sobie ściągnąć opracowanie pt. „Tabele kryzysowe” i tam cały kabaret widać obiektywnie, bo na liczbach, a liczby nie kłamią i są apolityczne. Jaka PRL była, taka była, i jaka tam była technika wojskowa, taka była, ale jak mnie (cywila) wcielili na 3 lata do Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych, to gdyby była „W” to zawsze gdzieś coś bym zdziałał mając jakąś tam wiedzę i doświadczenie z ITWL, a trzeba przyznać, że szkoła to była niezła i ciekawa. Dziś już nie ma takiego myślenia o zabezpieczaniu sobie dla wojska różnych speców, gdyby nastąpiła wyżynka tych podstawowych. Ale propaganda każdego MON z dowolnego rządu przebija przedwojennych „silnych, zwartych, gotowych”.
  8. Może wreszcie będzie komu i czym dowozić mundury dla wojaków? Ad Arma podała przykład jednostki, w której - żeby dostać mundur - to trzeba pojechać grubo ponad 200 km dalej i tam go wyfasować. Jak będzie „W” to rezerwiści tej jednostki będą walczyli całkowicie w cywilkach, bo już tak jest, to co dopiero, jak będzie „W” i nikt nie będzie miał głowy do takich spraw. No ale może Fordy teraz dowiozą na pakach choć trochę gaci i mundurów.
  9. Ależ oczywiście. Obecne WP doprowadzono do stanu kabaretu. Pułk w III Rzeszy od czasu alarmu „W” opuszczał koszary w 40 minut mając wszystko - od gaci, poprzez całą broń, wszystkie zapasy po logistykę systemową. Kompletnie wszystko. Od gwizdka za 40 minut całego pułku nie było w koszarach i jechał na wojnę. W PRL był parametr zwany „wyprowadzenie pułku spod uderzenia”. Sam miałem okazję to obserwować. Pułk LWP opuszczał swoją bazę stacjonarną w 1 godzinę mając ze sobą całe ukompletowanie na wojnę. Teraz „wyprowadzenie spod uderzenia” jednostki WP trwa 5 dni, a i tak stanu 100-procentowej kompletacji nie osiągnie, bo brakuje wszystkiego z amunicją na czele. A ponieważ ruscy będą w Warszawie w 2-3 dni, jak to obliczono naukowo, to nawet szkoda zachodu, żeby WP choćby tylko starało się wyjść z koszar na wojnę, bo szkoda zachodu. Lepiej cieszyć się ostatnie 2-3 dni żonami, narzeczonymi, rodzicami itp. Wystarczy obserwować analizy fundacji Ad Arma. Oni pracują wyłącznie na liczbach. Są całkowicie apolityczni, nie obchodzi ich kto rządzi, ale jak rządzi wojskiem i MONem. To są kompletne jaja. Przez ostatnie 30 lat doprowadzono WP do całkowitego upadku. Więc te Fordy to piękne wyposażenie ucieczkowe dla generalicji i pułkowników, aby nie musieć witać w Warszawie ruskiej defilady po 2-3 dniach od „W”. Ad Arma dobrze to ujęła, że Polskę należy zaatakować po godz. 16.00, a sukces gwarantowany, bo po 16.00 WP już nie pracuje. Jeśli Polskę zaatakuje się po 16.00 to defilada najeźdźcy w Warszawie będzie nawet szybciej niż po 2-3 dniach.
  10. Ten, który dochodzi i nie może dojść będzie wstrząśnięty tą wiadomością. W ostatnią niedzielę jego nory broniło ponad 600 milicjantów i 83 radiowozy. W związku z powyższą wiadomością 13 XII 2021 przy jego norze stanie bateria Patriotów.
  11. To wszystko rzuca inne światło na historię Orlika ze Strzyżewic. A na początku wydawało się, że tego tematu prawie nie da się ruszyć. Dziś już wiem, ja przynajmniej, że da się ruszyć całkiem solidnie i sporo skorygować z dotychczasowych informacji i przypuszczeń na temat tego bardzo oryginalnego szybowca. Niezmiernie mi to pomaga również w pisaniu opracowania dla naszych dwóch kolegów, którzy prowadzą badanie historyczne nad tym strzyżewickim Orlikiem. On już teraz jest w innym świetle, tak samo, jak jego ówcześni budowniczowie. Bardzo dziękuję Sedco i Bodziu. ?
  12. ? A czy wiadomo, czy ten samolot „Strzelec” formalno-prawnie należał do Związku Strzeleckiego, czy to tylko był taki patriotyczny akt, że ZS go ufundował, ale prawnym operatorem samolotu był inny podmiot? Pośrednio więc pytanie - czy wiesz coś o tym, że ZS miał swoich własnych pilotów licencjonowanych czy to cywilnie, czy wojskowo?
  13. Bodziu niezawodny, jak zawsze. Tak, temat potwornie trudny, ale coś gdzieś musi być, chociaż trochę. ?
  14. I dlatego milicja przegrywa obecnie 99,9% spraw sądowych z manifestantami. I dlatego milicji obecnie nie odpowiada się na żadne pytania. Kompletnie na żadne. Przy zatrzymaniu podaje się dowód osobisty i na tym koniec. Nie przyznawać się do niczego. Na każde pytanie odpowiadać - jak w niewoli na wojnie - numer peselu i nic więcej. Milicjant pyta, czy przyjmujemy mandat - odmawiamy i idziemy do sądu, gdzie z milicją wygramy i nic nie będziemy płacić. Milicjant pyta, dlaczego „łamiemy prawo” - a my mu pesel, jak jeniec swój numer identyfikacyjny. Milicjant pyta, po co w ogóle manifestujemy - a my pesel. Milicjant pyta dlaczego jesteśmy złym człowiekiem - a my pesel. Milicjant pyta o cokolwiek innego - a my mu pesel i ani ćwierci słowa więcej. Do niczego się nie przyznajemy. Pierwsze zdania wypowiadamy dopiero w sądzie oraz wypowiada je za nas nasz prawnik. Przećwiczone i działa idealnie. W Polsce dla manifestantów pracują pro bono setki prawników, z którymi policja przegrywa 99,9% spraw sądowych związanych z manifestacjami. W samej tylko stolicy takich prawników jest ponad 90. Nic nas to nie kosztuje, a milicja wychodzi z sądów spałowana i nic nas to nie kosztuje, bo to wszystko jest bezprawie, co robi obecnie milicja.
  15. Rozczarowujące. Co taki cienki ten szpaler obrońców z główkami, jak pieczarki, jak to dziś nazwano?
  16. Ten, który nie może dojść, nawet nie ma pojęcia, do jakiej farsy doprowadził to wszystko i że załatwił sobie i bratu wieczne pośmiewisko. Wczoraj obejrzałem dwugodzinne przedstawienie teatralne, w którym są odwołania do „miesięcznic” smoleńskich, tylko w krzywym zwierciadle. W spektaklu świetnej reżyserki są one nazwane „wskrzesiętnicami”.
  17. „Laluś”, bohater propagandy PiS, wydał Żyda i zabijał partyzantów żydowskich
  18. Będzie rzeczą interesującą poznanie, kto lub co zawiodło, ponieważ francuski system kształcenia i szkolenia pilotów śmigłowcowych jest wyjątkowo dobry i przez dłuższy czas miałem okazję poznawać go. Tam pilotów (a już szczególnie tych latających w górach) zazwyczaj szkolą śmigłowcowi piloci doświadczalni. W Polsce też jest mała grupa pilotów śmigłowcowych wyszkolonych przez pilotów doświadczalnych Eurocoptera (obecnie Airbus Helicopters). To jest inne (lepsze) szkolenie niż przez zwyczajnych instruktorów.
  19. Bo to indyjskie śmigłowce i to Hindusi tak mają poukładane w głowach.
  20. To może zacznijmy od spraw prostszych. Skoro w gestii Związku Strzeleckiego i jego Oddziału Lotniczego (ile było takich oddziałów?) znajdowały się statki powietrzne to czy istniało coś takiego, jak odznaka pilota Związku Strzeleckiego lub jakaś inna odznaka odzwierciedlająca fakt, że dany strzelec jest związany ze sprawami lotnictwa i/lub latania? Wiadomo coś na taki falerystyczny temat?
  21. Z tych też powodów ten olbrzymi tekst, który przygotowuję będzie w niektórych aspektach wariantowy ze względu na różne doniesienia związane z lotem lub lotami Orlika. Omówię wszelkie możliwe scenariusze wydarzeń, żeby wszystko było jasne bez względu na to, które relacje o Orliku są bliższe prawdy.
  22. W tym wątku forum obaj z Grzegorzem wnieśliście już i tak bardzo ciekawe informacje o związkach Związku Strzeleckiego z lotnictwem. Takie informacje nie chadzają po mediach, bo chyba wszyscy traktują ZS jako coś z zakresu sił lądowych. A jak się okazuje niekoniecznie tak bywało. Historia Orlika ze Strzyżewic jest - przynajmniej jak dla mnie - niesamowita. Liczne uzasadnienia w podlinkowanym wątku. Byłoby świetnie, gdyby do tutejszego wątku zgłosił się ktoś zajmujący się historią ZS i gdyby spróbował zrelacjonować związki ZS z lotnictwem i czy te związki miały jakieś cechy wybijania się na nurt poboczny, nieco autonomiczny w ówczesnym polskim lotnictwie? Bo takie odnosi się wrażenie, gdy patrzy się na niezwykłą historię szybowca Orlik ze Strzyżewic (nie mylić ze słynnym Orlikiem konstrukcji Antoniego Kocjana).
  23. No to wszystko już wiadomo, co się stało w dniu oblotu Orlika, a dzięki Waszym bardzo cennym - a wręcz fundamentalnie ważnym - informacjom uzupełniającym o związkach ZS z lotnictwem to już wszystko jest ułożone w spójną całość. Z tekstem z „Kompresu” nie ma to nic wspólnego. To wszystko jest wytłumaczalne na poziomie superprecyzyjnym, tylko inaczej niż w gazecie. Teraz tylko cierpliwości, bo to będzie z mojej strony bardzo długi tekst. Ale niebawem będzie
  24. Niezmiernie ważne pytania byłyby takie, jak należy to rozumieć: 1. Czy ta pani powoziła końmi, których zadaniem było tylko doholowanie szybowca na miejsce startu? 2. I pytanie o znaczeniu fundamentalnym - czy powoziła końmi w sensie dosłownym do startu, czyli końmi już mającymi za zadanie poderwanie szybowca w powietrze? Jeśli chodzi o to drugie to już wszystko na sto procent wiadomo, co się stało w trakcie oblotu tego szybowca, chociaż prawdę powiedziawszy to i tak wiadomo, jakakolwiek nie byłaby odpowiedź, niemniej i tak warto to wiedzieć. Wszystko opiszę i wytłumaczę, popracujemy sobie na różnych parametrach, ale proszę o cierpliwość, bo to będzie długi tekst i potrzebuję na niego być może kilka dni, a jeszcze do tego po drodze muszę zrobić trochę pracy researcherskiej.
  25. Świetne informacje ? Tylko gdzie w takim razie szukać przedwojennych, czy jakichkolwiek innych powojennych informacji o doświadczeniu Związku Strzeleckiego na polu szybownictwa, a przede wszystkim o tym, jak wyglądało szkolnictwo lotnicze (szybowcowe) w ZS? W Skrzydlatej Polsce ZS nie był promowany, jako ciało związane z szybownictwem. Tymczasem informacja o jakichś kursach teoretycznych z zakresu pilotażu prowadzonych w ZS byłaby fundamentalnie ważna dla oceny tego, co stało się ze strzyżewickim Orlikiem. Ja to i tak superprecyzyjnie i wręcz wymiernie niebawem opiszę, bez „politykowania”, jak padła o to prośba, a jedynie po lotniczemu, niemniej dla sprawy byłoby ciekawe wiedzieć, czy ZS uczył swoich członków czegokolwiek w zakresie kilkunastu dziedzin, z jakich pilot szybowcowy musiał zdawać egzaminy państwowe, albo czy wręcz członkowie ZS odbywali już praktyczne szkolenia szybowcowe za sterami i w powietrzu?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie