Je....
"I źli, i dobrzy, mówią po rosyjsku."
Jest taki cykl filmów, gdzie podmiotem lirycznym jest jeden z Ukraińców broniących Bachmutu.
Pierwszy, który wywołał najwięcej jęków, to scena, gdy Ukrainiec seriami pacyfikuje kilku orków, którzy podobno się poddali.
Drugi, zdecydowanie ważniejszy, gdy tłumaczy co-jak-dlaczego. I padają trzy, wydaje się, że ważne, stwierdzenia:
- za jeńców by ich uznał, gdyby się poddali, a nie w walce zostali wzięci do niewoli, dla niego* to duża różnica,
- jego rolą jest obrona Bachmutu i niedopuszczenie do okrążenia,
- że była to najlepsza z najgorszych rzeczy, jakie w życiu zrobił...
* i dla mnie także...