Jedburgh_Ops Napisano %s o %s Napisano %s o %s (edytowane) Od czasu 34:25 Światowa ikona pilotów doświadczalnych, kpt. Eric Brown (487 testowanych typów) relacjonuje jakość ruskich samolotów, które widział, którymi latał, które oceniał. Czytelnicy przez dekady roczników Air Internationala dobrze będą wiedzieć, co to za bóg i guru pilotów doświadczalnych. W tym, co Brown mówi najlepiej widać, czym było dla ruskiej mierzwy Lend Lease. W zachodnich samolotach oni po raz pierwszy w życiu zobaczyli sztuczny horyzont na tablicy przyrządów. Brown relacjonuje też „jakość” ruskich płatowców i zespołów napędowych. Edytowane %s o %s przez Jedburgh_Ops
beaviso Napisano %s o %s Napisano %s o %s Przepięknie powiedziane, z właściwą elegancją i flegmą. "Jak kulturalnie powiedzieć, że coś jest gówniane." M.
Jedburgh_Ops Napisano %s o %s Napisano %s o %s 27 minut temu, Jedburgh_Ops napisał: Od czasu 34:25 Światowa ikona pilotów doświadczalnych, kpt. Eric Brown (487 testowanych typów) relacjonuje jakość ruskich samolotów, które widział, którymi latał, które oceniał. Czytelnicy przez dekady roczników Air Internationala dobrze będą wiedzieć, co to za bóg i guru pilotów doświadczalnych. W tym, co Brown mówi najlepiej widać, czym było dla ruskiej mierzwy Lend Lease. W zachodnich samolotach oni po raz pierwszy w życiu zobaczyli sztuczny horyzont na tablicy przyrządów. Brown relacjonuje też „jakość” ruskich płatowców i zespołów napędowych. PS Ciemnota, głupota, zacofanie i prymitywizm tego, o czym mówi powyżej Brown - a wcześniej Bączyk o ruskiej 70-oktanowej benzynie „lotniczej” - to są rzeczy po prostu porażające. Sam pisałem gdzieś kiedyś na tym forum, że tłumaczyłem - niemiłe dla amerykańskich historyków kwity - jak podczas II wojny brakowało przyrządów pokładowych dla lotnictwa USN i USMC i samoloty z niekompletnymi tablicami przyrządów ładowano na lotniskowce. Tylko że ładowano - nikt tym nie latał, tylko ładowały to dźwigi i takie samoloty czekały na dostawę przyrządów stanowiących dopełnienie przepisowej tablicy przyrządów. W amerykańskich szybowcach lat 30./40. liczba przyrządów pokładowych dochodziła do 6-8. A w ruskich samolotach z II wojny? Jak mówi Brown, ruscy latali tylko z podstawowymi przyrządami. A podstawowe to są prędkościomierz, wysokościomierz, jakaś busola licho wie z czym w karterze, a to nie wszystko jedno. I może do tego jakiś przyrząd silnikowy.
bjar_1 Napisano %s o %s Napisano %s o %s Gdzieś mam blachę z poszycia z Jak-3, pokażę Wam jak to było nitowane. Aż dech zapiera.
Jedburgh_Ops Napisano %s o %s Napisano %s o %s (edytowane) 1 godzinę temu, bjar_1 napisał: Gdzieś mam blachę z poszycia z Jak-3, pokażę Wam jak to było nitowane. Aż dech zapiera. Dawaj! Mój ojciec miał przez dekady blachę z Ił-a-2 z ruskiego „duraluminium”. Jaką? CZARNĄ od korozji i o strukturze rafy koralowej. Powinienem to pokazywać wykładowcom we wszystkich moich szkołach lotniczych i mówić im, że guzik wiedzą o lotniczym duraluminium i żeby nie wygadywali słuchaczom głupot, że aluminium/duraluminium utlenia się tylko powierzchniowo i na biało. Gdybym wiedział, że kiedyś wyląduję na tym forum i w wątku o L-L to bym tego cudu ruskiej metalurgii nie wyrzucał Edytowane %s o %s przez Jedburgh_Ops
Jedburgh_Ops Napisano %s o %s Napisano %s o %s Ja się nie podejmuję komentować. Jak to mówią wszyscy znani mi single płci obojga - ręce, majtki, cycki [niepotrzebne skreślić] opadają na widok powyższego. I dziwić się, że Eric Brown mówi, co mówi?
bjar_1 Napisano %s o %s Napisano %s o %s Aj, nie połozyłem miarki dla skali. Te "nity" mają z cirka 3 cm średnicy i są naprawdę konkret. Poprawię się jutro.
Jedburgh_Ops Napisano %s o %s Napisano %s o %s 1 minutę temu, bjar_1 napisał: Aj, nie połozyłem miarki dla skali. Te "nity" mają z cirka 3 cm średnicy i są naprawdę konkret. Poprawię się jutro. No nie żartuj. A z kowalstwem i techniką mostową to nie jest pomylone?
bjar_1 Napisano %s o %s Napisano %s o %s 2 minuty temu, Cronos napisał: tu i gniotsa i łamiotsa Łamiotsa, bo (cytuję) был сбит огнём зенитной артиллерии.
Jedburgh_Ops Napisano wczoraj o 11:01 Napisano wczoraj o 11:01 Szkoda, że w necie nie ma kwitów L-L o tym, jak USA wspomagały ruskich przyrządami lotniczymi, a było to olbrzymie poświęcenie ze strony Amerykanów, bo im samym nie przelewało się pod tym względem i nieraz już o tym wspominałem. Amerykańskie samoloty i szybowce transportowe często miesiącami czekały na kompletację tablicy przyrządów, bo olbrzymie partie przyrządów pokładowych musiały iść do ruskich. Nie wiem, dlaczego amerykańscy historycy unikają jak ognia tego tematu - wstydzą się czegoś, żeby nie runął wizerunek idealnych lotnictw USAAF, USN, USMC? Jak się nie poczyta kwitów to się człowiek nie dowie o takich sprawach. A potem była (i jest) ruska czarna niewdzięczność, ruskie ironizowanie, że L-L to było takie wielkie nic dla ZSRR i że było w tym więcej alianckiej propagandy o pomocy ZSRR niż pomocy realnej. Kompletne komunistyczne bzdury. Poniżej widać, jak bardzo dobra amerykańska firma Kollsman robiła lotnicze przyrządy pokładowe dla ruskich. Jakie, jakiej „kultury technicznej” i ile było w ruskich samolotach przyrządów pokładowych to sobie można wyobrazić nie tylko po słowach Erica Browna. Znałem inżyniera lotniczego, który pracował z ruskimi drugowojennymi trofiejszczykami lotniczymi. Ich zadaniem było odzyskiwanie niemieckich przyrządów pokładowych z samolotów zmuszonych do lądowania w terenie przygodnym. Nawet jeśli dany przyrząd był już zniszczony to odzyskiwano wszystko to, co było produktem mechaniki precyzyjnej, dosłownie każdą najmniejszą śrubkę z gwintem drobnozwojnym i gniazdo takiej śrubki. Dzięki L-L te ruskie dziady po raz pierwszy w życiu dostały samoloty myśliwskie wykonujące nie tylko akrobację podstawową i średnią, ale także pewne elementy akrobacji tzw. nieograniczonej. Jaka była „jakość” ruskich myśliwców to sobie można wyobrazić, gdy się patrzy na cechy pilotażowe już powojennego Jaka-18, który miał szkolić pilotów na MiG-i. Mój wuj był instruktorem na MiG-ach i Lim-ach, a wcześniej na Jakach-18. Tylko zaczęło się robić akrobację tym samolotem to od razu silnik się krztusił, a o locie plecowym to już w ogóle nie było mowy. Ruskim ludziom lotnictwa też oczywiście zrobiono pralnię pod deklem na temat L-L. W PRL rozmawiałem z ruskim inżynierem lotniczym i zadałem mu pytanie, dlaczego oni nie mają w muzeach samolotów z L-L to tylko fuknął, że to było takie byle co i w ogóle w ilości nic nie znaczącej to kto by to pokazywał w muzeach.
Jedburgh_Ops Napisano wczoraj o 11:38 Napisano wczoraj o 11:38 19 godzin temu, beaviso napisał: Przepięknie powiedziane, z właściwą elegancją i flegmą. "Jak kulturalnie powiedzieć, że coś jest gówniane." M. Można sobie wyobrazić ruskie „loty w chmurach” w tamtych latach bez sztucznych horyzontów „Cloud vertigo” - i wszystko jasne. Tylko sztuczny horyzont chroni pilota przed szaleństwami mózgu po wleceniu w chmury i w trakcie lotu w nich. A i tak niejednego pilota długo trzeba uczyć zaufania do sztucznego horyzontu, bo są jednostki oporne, które żyją i latają w przekonaniu, że to jego mózg jest lepszy od sztucznego horyzontu i on mu nie będzie dyktował, czy leci ze zwisem na któreś skrzydło, czy może już robi zwałkę w korek po przeciągnięciu. Ja nie wiem, jak ta ruska mierzwa latała. U Amerykanów to była olbrzymia część szkolenia (i rygorystyczne egzaminy z tego), żeby właśnie zmusić pilotów do zaufania w chmurach sztucznemu horyzontowi i żeby nie występowała u nich dezorientacja położenia w przestrzeni. Już nie mówiąc o obowiązkowym na myśliwcach USAAF, USN i USMC egzaminie z wychodzenia z odwróconego korkociągu. Kto go nie zdał ten nie mógł zostać pilotem myśliwskim i lądował na bombowcach, transportowcach lub szybowcach. A ruski drugowojenny myśliwiec nawet by nie wykonał odwróconego korkociągu z pracującym silnikiem.
bjar_1 Napisano wczoraj o 13:40 Napisano wczoraj o 13:40 Wiele się nie pomyliłem. Największe kleksy mają po 2,5 cm średnicy.
Jedburgh_Ops Napisano 11 godzin temu Napisano 11 godzin temu 21 godzin temu, bjar_1 napisał: Wiele się nie pomyliłem. Największe kleksy mają po 2,5 cm średnicy. @bjar_1 Jest taki 5-literowy skrót, jakim aż by się chciało skomentować to… ale już lepiej zmilczę. Jestem Ci niezmiernie wdzięczny za te zdjęcia. Kowalstwo artystyczne Jaka-3, jakie pokazałeś, przeformatowało mój świat. Myślałem, że wszystkie popisy ruskiej techniki lotniczej już widziałem, ale jednak nie. Gdyby te nity z łbami budownictwa mostów były jeszcze na stalowej konstrukcji łoża silnikowego to też byłby kabaret, ale to, co Ty masz to przebija wszystko, bo te nity z mostu są na cienkiej blasze typu pokryciowego, a dla tak małego samolotu, jak Jak-3 to są blachy z typoszeregów ≠0,5÷1,2 mm. A żeby było śmieszniej to najprawdopodobniej masz w tych eksponatach zderzenie dwóch światów, bo blacha jest ładna, najprawdopodobniej amerykańska z L-L. Nie mogę się nadziwić szaleńcom, którzy latają odrestaurowanymi Ił-ami-2 i że nie boją się tym latać. Chyba, że one były zrobione od nowa z całkowitą wymianą wszystkiego, co z korozją, tylko że korozji wewnątrzkrystalicznej nikt z zewnątrz nie odkryje. Chyba, że te Ił-y tak były „odrestaurowane”, jak dziś „restauruje” się Spitfire'y, które są de facto produkowane od zera. W ramach ruskiej techniki lotniczej myślałem, że widziałem już wszystko, ale błąd – zawsze mówię, że nic tak nie uczy pokory, jak lotnictwo i właśnie sam się zderzyłem z tym moim twierdzeniem – dzięki Twoim zdjęciom. W ramach ruskiej techniki lotniczej widziałem już między innymi: • Ruską naziemną radiostację lotniczą dla kierownika lotów. Siła, jaką trzeba było włożyć w przekręcenie jakiegoś pokrętła była taka, że wszyscy się śmiali, że ruscy powinni dawać specjalny klucz do przekręcania gałek w tym wynalazku. • Zawory ruskich lotniczych silników tłokowych ciosane siekierą, czyli toczone chyba nigdy nie ostrzonym nożem tokarskim Kolesowa, które to zawory trzeba było w Polsce przeszlifować na specjalnej szlifierce kątowej do zaworów, żeby w ogóle te zawory zaczęły spełniać swoje funkcje. • Zero pasowania korpusu gaźnika z jego głowicą w ruskim silniku lotniczym. Od nowa to pasowanie robili starej daty polscy mechanicy lotniczy (jeszcze przedwojenni) i robili to tradycyjnie metodą na kredę i liniał krawędziowy, na tusz i na liniał krawędziowy, a potem finałowe lekkie docieranie płaszczyzn na płycie traserskiej obu części gaźnika. • Ruskie kopie dzusów otwierane najpierw z pięści, a potem śrubstakiem do dzusów i zamykane tak samo. Tłumaczyć wiele nie trzeba – o zamykaniu z kopa panelu w MiG-u-15 był na forum filmik. Su-57 – po jednej z wystaw światowe pośmiewisko pod względem płatowca, więc i ruskich samolotów z czasów L-L też komentować jakoś specjalnie nie trzeba pod względem płatowca. Ale to bracie co pokazałeś to naprawdę brak słów.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się