Czlowieksniegu Napisano 21 Wrzesień 2025 Napisano 21 Wrzesień 2025 Czołg M4A2 „Sherman” z 219. Brygady Pancernej 1. Korpusu Zmechanizowanego 2. Armii Gwardii 1. Frontu Białoruskiego i czerwony sztandar w berlińskiej dzielnicy Weißensee
Czlowieksniegu Napisano 21 Wrzesień 2025 Napisano 21 Wrzesień 2025 Zniszczony radziecki czołg M4A2(76)W "Sherman" w Berlinie.
formoza58 Napisano 4 Listopad 2025 Autor Napisano 4 Listopad 2025 Cariers polskiego 1 Korpusu Pancernego zdobyty przez niemców pod Budziszynem.
bjar_1 Napisano 6 Maj Napisano 6 Maj Soviet M4A2 76(W) Sherman and its crew on the East side of the River Elbe at Tangermünde Germany - May 1945.
Jedburgh_Ops Napisano 6 Maj Napisano 6 Maj Świetne zdjęcia Sądząc po ich jakości to chyba ktoś z aliantów zachodnich je cyknął...
Cronos Napisano 16 Maj Napisano 16 Maj Ciekawe, czy gdzieś w promieniu wzajemnego spojrzenia, spotkały się Shermany dwóch, sprzymierzonych do dziś, stron.
Jedburgh_Ops Napisano 16 Maj Napisano 16 Maj 11 minut temu, Cronos napisał: Ciekawe, czy gdzieś w promieniu wzajemnego spojrzenia, spotkały się Shermany dwóch, sprzymierzonych do dziś, stron. Masz na myśli te dwa państwa z dwóch kontynentów rządzone dziś przez dwóch obłąkańców, którzy zbudowali sobie dwa autorytarne, oligarchiczne i nepotystyczne państwa?
Cronos Napisano 16 Maj Napisano 16 Maj 22 minuty temu, Jedburgh_Ops napisał: Masz na myśli te dwa państwa z dwóch kontynentów rządzone dziś przez dwóch obłąkańców, którzy zbudowali sobie dwa autorytarne, oligarchiczne i nepotystyczne państwa? Tak te, które przez okres Zimnej wojny bawiły się w "kto się lubi ten się czubi"
Jedburgh_Ops Napisano 16 Maj Napisano 16 Maj 54 minuty temu, Cronos napisał: Ciekawe, czy gdzieś w promieniu wzajemnego spojrzenia, spotkały się Shermany dwóch, sprzymierzonych do dziś, stron. Za sowietów się nie wypowiadam, bo się nie znam, ale do miejsca spotkania US Army z ruskimi pod miastem Strehla nad Łabą podjechał amerykański 777. batalion czołgów. Jeśli ktoś wie, czy pod Strehlę podjechali też jacyś ruscy na Shermanach to informacja mile widziana.
Jedburgh_Ops Napisano 16 Maj Napisano 16 Maj Jaki to plugawy, zarazem idealny, symbol współczesności - amerykański jeep, wstęga św. Jerzego i Ukraina porzucona przez USA.
Jedburgh_Ops Napisano %s o %s Napisano %s o %s W dniu 6.07.2025 o 20:27, bjar_1 napisał: Super, dzięki wielkie za ten artykuł Hello, A cyknąć Ci jeszcze jeden amerykański artykuł o Kingcobrach z października 1944? Przetrząsam teraz moją biblioteczkę staroci, żeby cyknąć coś do książki Wojciecha Mazura i nadziałem się właśnie na te Kingcobry. To nic wielkiego, ale zawsze z klimatem z WWII.
BF.Cieszyniok Napisano %s o %s Napisano %s o %s W dniu 28.05.2025 o 20:17, Jedburgh_Ops napisał: Prawdopodobnie dowiedziałbyś się, gdybyś miał zdjęcia tego garnka. Tu wracamy do tego, co napisaliśmy Cypis i ja. Czyli wspomnieliśmy o wielkiej objętości amerykańskich kwitów L-L oraz ich niesamowitej szczegółowości mówiącej o każdej jednej sztuce czegokolwiek wysłanego w ramach L-L do ZSRR, Commonwealthu, Chin, Brazylii i innych państw. Wspaniałość tych kwitów jest bardzo ważna dla dzisiejszych kolekcjonerów militariów oraz piszczałkowców-wykopkowiczów, czy też innych znalazców „strychulców”, którzy znajdują coś w Polsce, ma to coś owo sakramentalne amerykańskie cechowanie „U.S.”, ale znalazcy nie wiedzą, czy to przedmiot po przemarszu ruskich, czy może z UNRRA? Skoro wspomniałeś amerykański sprzęt kuchenny to pokażę, na czym polega wspaniałość amerykańskich kwitów L-L. Poniżej jest coś z mojej kolekcji: Teraz przykład działania tych kapitalnych kwitów L-L. Powyższa rzecz to po amerykańsku „ladle”, czyli wojskowa chochla lub czerpak. Ten mój jest jak raz z roku 1941, ale one były produkowane przez całą wojnę i zawsze miały wybite daty lat budżetowych (nie kalendarzowych), w jakich te chochle powstawały. I teraz wyobraźmy sobie, że ktoś na polskim strychu znajduje taki przedmiot albo kupuje go na polskim Allegro, przy czym oferent nie ma pojęcia, czy to po ruskich, czy to po UNRRA? No to otwieramy amerykańskie kwity L-L i patrzymy w rubrykę „Ladles”. I co się okazuje? Wielka Brytania dostała 22 525 takich chochli, a ZSRR zero (inne państwa też zero). Czyli mamy pewność, że jeśli ktoś znalazł taką chochlę w Polsce to wyłącznie z zasobów UNRRA. A tak teoretycznie myslac, czy nie mogla w tym przypadku przywedrowac z dipisami do Polski po 1945 z Brytyjskiej Strefy Okupacyjnej Niemiec lub z jakimis powracajacymi zolnierzami WP na Zachodzie?
Jedburgh_Ops Napisano wczoraj o 11:34 Napisano wczoraj o 11:34 21 godzin temu, BF.Cieszyniok napisał: A tak teoretycznie myslac, czy nie mogla w tym przypadku przywedrowac z dipisami do Polski po 1945 z Brytyjskiej Strefy Okupacyjnej Niemiec lub z jakimis powracajacymi zolnierzami WP na Zachodzie? Podstawowe pytanie byłoby takie, czy dla eks-PSZowca albo dipisa garnek to akurat byłoby to, co chciałby targać na niekrótkiej i niewygodnej drodze do Polski, a nie np. w miejsce tego funty, dolary lub gabarytowo mniejsze rzeczy codziennego użytku przydatne w biednej ograbionej Polsce? Pytasz o brytyjską strefę okupacyjną, a garnek babci Cronosa był amerykański. Brytyjczycy z Lend Lease dostali 14 636 różnych rzeczy dla kuchni wojskowych, w tym garnki w liczbie nieznanej. Droga amerykańskiego garnka do plecaka Polaka musiałaby być bardzo pokrętna i niełatwa z punktu widzenia ówczesnych realiów. Na zachodnioeuropejskim TDW istniała oczywiście linia styku między brytyjską 12. Grupą Armii a amerykańską 21. Grupą Armii – bo inaczej np. maczkowcy nie walczyliby ramię w ramię ze 104. DP US Army – ale jeśli chodzi o przepływ garów i innych naczyń do jedzenia, picia, gotowania itp. to kierunek tego przepływu był od strefy działań brytyjskich do strefy działań amerykańskich, nie na odwrót. A to z konkretnych przyczyn. Dlatego amerykański garnek babci kolegi @Cronos raczej nie pochodziłby z brytyjskiej strefy okupacyjnej. Jeśli już to z amerykańskiej, ale jeszcze zależałoby to od wielu czynników; m.in. w którym roku zostałby wręczony Polakowi (i czy to był już ten rok, kiedy niczego z takich rzeczy nie brakowało Amerykanom) i z jakiej jednostki US Army garnek pochodził i czy też z takiej, w której sprzętów kuchennych wreszcie już nie brakowało. Teraz szersze wytłumaczenie. USA to dziwny kraj. Gdy tylko wybuchały wojny światowe to US Army z mety miała problemy z masą rzeczy do picia, jedzenia i gotowania. Niczego nie nauczyli się z I wojny (gdy był ten sam problem) i na II wojnie popełniali te same błędy. Niby kraj bogaty i wysoko uprzemysłowiony, ale jak przychodziło co do czego na wojnie światowej to wiecznie brakowało manierek, menażek, garów i innego sprzętu kuchennego. No to uruchamiano olbrzymią produkcję takich rzeczy, a one po wyprodukowaniu zderzały się z czynnikiem, który Amerykanie nazwali sobie „Quartermaster pipeline”, czyli czas dostawy od producenta danych rzeczy do okopu na froncie. I ten czas był koszmarny, bo to było minimum 6-7 miesięcy, a często dużo dłużej. Wszystkiego z takich rzeczy przestawało brakować, gdy było już dawno po wojnie. Dlatego kierunek przepływu tych dóbr kuchennych i im podobnych był raczej od Brytyjczyków do Amerykanów. Na przykład brakowało Amerykanom pokrowców-nosideł na manierki i kubki do nich – to szyli je Brytyjczycy. Jest z kolei zdjęcie amerykańskich spadochroniarzy z operacji Market Garden, jak mają brytyjskie menażki. Gdy tylko wyzwolona została Belgia to Amerykanie natychmiast poprosili belgijski przemysł o skopiowanie amerykańskiego aluminiowego kubka M1910 do manierki i Belgowie im to produkowali, bo znowu i tego asortymentu brakowało w US Army. Gdy tylko Amerykanie wylądowali na okupacji w Japonii to natychmiast rozkazali Japończykom skopiować aluminiową manierkę M1910 i Japończycy im je produkowali, bo znowu i tego Amerykanom brakowało. I tak wiecznie coś z tymi rzeczami kuchennymi oraz do jedzenia i picia w warunkach polowych. Teraz o powracających do Polski żołnierzach PSZ, o których pytasz. Uważam, że to trochę mało prawdopodobne, aby ktoś z PSZowców jak raz targał do Polski amerykański garnek. W amerykańskim wojskowym sklepie Post Exchange nie kupiłby go sobie, bo musiałby być Amerykaninem. PSZ podlegały Brytyjczykom i kontakt PSZ z Amerykanami był praktycznie żaden (z małymi wyjątkami), więc nie za bardzo byłoby jak skombinować sobie amerykański garnek. Brytyjczykom też się z garnkami nie przelewało, skoro musieli o nie poprosić Amerykanów w ramach L-L.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się