Skocz do zawartości

Jedburgh_Ops

Użytkownik forum.
  • Zawartość

    14 087
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    33

Zawartość dodana przez Jedburgh_Ops

  1. Jedburgh_Ops

    Tiger na fotach

    Schwere Panzer-Abteilung 502, Rosja 1943.
  2. Śmy zwróciliśmy. Gry pisowskiej szumowiny z Markiem Brzezińskim jak raz nie łączyłbym ze sprawą Abramsów dla Polski. Dziś był fajny sygnał, że USA nie będą się opieprzać z pisowską hołotą i nic z Abramsami nie jest przesądzone, jak zresztą też zasygnalizowałeś.
  3. Skoro już wiemy, że Abramsy pod dnach znaczących rzek nie jeżdżą i Polska - po ich ewentualnym zakupie - będzie musiała przeprawiać je po mostach, a wyjąca w WP bieda z nędzą nie pozwolą na profesjonalną organizację, zabezpieczenie i podtrzymanie przeprawy wg 4 punktów, jakie wymieniłem powyżej, to co pozostaje...? „Wynalazki” i spojrzenie na 1st Gulf War 1991. „Wynalazek” chyba musiał być dobry, bo RAF i brytyjskie ministerstwo obrony zrobiły wszystko, co się dało, aby informację o tym „wynalazku” ocenzurować i wyrżnąć go z jakichkolwiek mediów i literatury „fachowej” dla chłopaczków (typu nasz Raport WTO, Nowa Technika Wojskowa lub Armia) dostępnej na świecie publicznie. Obserwowałem to w 1991 r. w czasie rzeczywistym minuta po minucie. Kto nie miał takiej okazji ten stracił najważniejsze, bo dziś są tylko kłamstwa, manipulacje i niedomówienia na ten temat. A więc jak skutecznie bronić swojego mostu będąc finansowym dziadem? W toku wyżej wymienionej tzw. I Wojny Zatokowej Irakijczycy domyślali się, że most w Falludży będzie kolejnym celem alianckich samolotów. I się nie pomylili, trafili z tym przemyśleniem idealnie. W związku z tym z połowy „województwa” ściągnęli pod most w Falludży zużyte opony i odpowiednio ułożyli z nich pryzmy w odpowiednich miejscach. Wszystko polano czymś łatwopalnym. Zadanie zniszczenia mostu w Falludży dostał RAF (czyli patrzymy na to tak, jak gdyby ruskie WWS dostały rozkaz zniszczenia polskiej przeprawy z polskimi Abramsami). Gdy tylko Irakijczycy stwierdzili, że na Falludże lecą Tornada RAF - podpalili gigantyczną ilość opon skumulowaną wokół tego mostu. RAFowcy byli pewni sukcesu, bo oczywiście mieli na pokładach broń precyzyjną kierowaną laserowo, która trafia w takie duże obiekty bez pudła. Dym z opon okazał się genialną obroną mostu w Falludży. Tornada RAF nie trafiły w niego na skutek bardzo silnego zadymienia paloną gumą. Jedyne, w co Tornada w związku z tym „trafiły” to bazar w Falludży. RAFowcy zabili na nim 130 cywilów, a 78 ranili. Most ocalał nietknięty - za friko, bez samolotów osłony mostu, bez artylerii p-lot, bez środków walki elektronicznej, bez jednego żołnierza strzelającego do Tornad choćby z kałacha. A więc Mister Błaszczak, którego MON nie stać nawet na współczesne hełmy dla polskich żołnierzy, niech podpisuje umowy ze spalarniami śmieci, żeby MONowi odkładały stare opony, a wtedy w mosty pontonowe dla Abramsów nie trafią ani żadne Su-24, ani Su-25.
  4. Nie odpuszczą. Nie będzie położenia TVN na ołtarzu w zamian za kontrakt na Abramsy. Dziś jest - na razie nieoficjalny - sygnał z Waszyngtonu na ten temat.
  5. Dlatego nie da się powiedzieć, że forsowanie rzeki czołgami po dnie ma jakąkolwiek przewagę nad przeprawami mostowymi. Tyle tylko, że przeprawy mostowe są dla państw bardzo bogatych, tzn. mających wszystkie możliwe środki do a) zbrojnego zabezpieczenia właściwej przeprawy mostowej; b) zbrojnej neutralizacji drugiego brzegu; c) wywalczenia przewagi powietrznej nad przeprawą; d) dalekodystansowego zabezpieczenia przeprawy środkami walki elektronicznej. Polska obecnie nie ma nic do takiego zadania, aby samodzielnie robić takie forsowania rzek. I to jest realny problem, a nie czy czołg jeździ po dnie zbiornika wodnego, czy nie jeździ. Każdy może jeździć, jeśli się go do tego przystosuje, tylko że bogate i zdroworozsądkowe siły zbrojne świata dawno odpowiedziały sobie na pytanie, czy ma to sens.
  6. Jedburgh_Ops

    Tiger na fotach

    Francja 1944.
  7. Jedburgh_Ops

    Tiger na fotach

    Schwere Panzer-Abteilung 503, Rosja 1943.
  8. Jedburgh_Ops

    Tiger na fotach

    Normandia '44. Wittmann ze swoją załogą i kawałek ich Tygrysa.
  9. Jedburgh_Ops

    Tiger na fotach

    Schwere Panzer-Abteilung 503, Budapeszt 1944.
  10. Jedburgh_Ops

    Tiger na fotach

    SS-Pz.Abt. 101, Normandia.
  11. Jeszcze à propos tego, czyj system forsowania czołgami przeszkód wodnych był/jest lepszy – Układu Warszawskiego i jego współczesnych eks-członków, czy Amerykanów? Żadna merytoryczna dyskusja na taki temat nigdy się nie uda, ponieważ nie są, i nie będą, znane współczynniki wypadkowości podczas forsowania rzek przez UW i przez Amerykanów. Nigdy się nie dowiemy tego, ile czołgów UW nie wyjechało spod lustra rzeki i ilu ludzi przy tym zginęło. I tak samo nigdy nie dowiemy się tego, ile czołgów zsunęło się do rzek z mostów pontonowych Amerykanom, którzy forsowania rzek po dnie nigdy nie uznawali. Można się tylko domyślać, że ponieważ UW to kultura śmierci i nikt żadnymi stratami by się nie przejmował, bo wszystkiego mnogo, a życie żołnierza nic nie warte, to trochę jednak czołgów zostało w UW na dnie rzek. Można tylko dodać, że amerykańska doktryna forsowania rzek nie zmieniła się od czasu II w.ś. i mostu w Remagen. U Amerykanów nigdy nie było forsowania rzek brzuchem czołgu po dnie. U nich doktryna jest taka: Dla czołgów albo zdobywamy most konwencjonalny, albo budujemy most pontonowy. Dokładnie Remagen case study. Współcześnie nic się nie zmieniło, jeśli chodzi o pogląd na te kwestie. Rzecz jasna, zmieniły się tylko środki ochrony współczesnej przeprawy amerykańskich czołgów. Już od Remagen miała to być obrona przeciwlotnicza mostu z ziemi i parasol myśliwców z powietrza w warunkach wywalczonej przewagi powietrznej. Oprócz tego artyleria do ewentualnego okładania ogniem drugiego brzegu. Dziś jest identycznie, tylko katalog środków jest oczywiście przebogaty w porównaniu do II wojny. Gdyby dziś Amerykanie mieli Abramsami forsować rzekę to drony rozpoznałyby drugi brzeg, gdyby tam było coś do „posprzątania” to zajęłaby się tym artyleria lufowa i rakietowa, oraz śmigłowce szturmowe, a żeby w powietrzu był spokój to oczywiście czuwałyby nad tym odpowiednie samoloty i cała gama środków ECM, ECCM itp. Ale ideologicznie to nadal byłoby „Remagen case study”.
  12. Nie wiem, na ile to wiarygodne, bo to tylko z forum, ale piszą, jak następuje: M1A1 Abrams tank can ford 1.22 meters without preparation and 2 meters with a deep water fording kit. T-72 can ford 1.2 meters without and 5 meters with preparation. Poza tym jest tam ciekawa dyskusja o tym, o czym tu się dyskutuje.
  13. Dużo latadeł drugowojennych lubi korbę do dziś.
  14. Ano Ludzkość nakręciła się tymi korbami, a nakręciła, żeby trochę polatać. Nawet marynarze musieli kręcić. Poniżej odrestaurowany drugowojenny N3N-3 US Navy.
  15. ? Kiedyś już widziałem ten filmik, jest super! Stara dobra Ameryka - pironabój z II wojny a działajet. Ja to najbardziej lubię korbę, iskrownik i sprzęgło zrywkowe. Czy to będzie Bf 109, czy to będzie StuG albo inna panzerna gadzina - korba załatwia sprawę, żaden pironabój się nie zgubi, nie zamoknie itp.
  16. Kowboje nie mają tradycji w takich forsowaniach przeszkód wodnych, jak dawny Układ Warszawski, ani nie mają takich poglądów na forsowania. Czy to będzie Normandia 6 VI 1944 r., czy to będzie 24 III 1945 r. i operacja Plunder (forsowanie Renu), czy to będzie to, co widzisz w przypadku Abramsów to u kowbojów zawsze jest albo łajba, która się nazywała podczas II wojny LCM(6), która dostarczała na brzeg Shermana, albo łajba zwana LCT też do zwałki Shermana na brzeg, albo łajba zwana LST też do zwałki Shermana, albo most pontonowy. I nic się nie zmieniło w poglądach Amerykanów na forsowania wody. Filmik z Abramsem zjeżdżającym z pewnym trudem z łodzi desantowej pokazuje to dobitnie. Po prostu Amerykanie robią sprzęt wojskowy supernowoczesny technologicznie, ale wydelikacony. Dlaczego nie ma DOL-i z udziałem polskich F-16? Bo jest histeryczny strach, że F-16 zassie z drogi jakiegoś śmiecia, którego nieopatrznie przepuszczą wielkie maszyny do odkurzania DOL-i. I silnikowa sprężarka niskiego ciśnienia (oby tylko) do wyrzucenia. ____________________________________ LCM(6) = Landing Craft, Mechanized LCT = Landing Craft, Tank LST = Landing Ship, Tank
  17. Wpisz sobie w Google i w YT hasło „Abrams tank deep water fording kit”, a będzie jasne, co on może.
  18. Świetna inicjatywa. ? Święta racja płynąca z tych filmów - ludzie boją się silników, brzydzą się silników, nie interesują się silnikami. Ludzie patrzą na samoloty jak na psy - liczy się tylko eksterier. Nie policzyłbym, ile razy młodsi fani lotnictwa pytają mnie jak takie silniki lotnicze działają, a głównie jak wygląda rozruch silnika lotniczego. Albo mam czas wytłumaczyć, albo nie mam, ale zawsze mówię - ludzie czytajcie. Nawet współczesne podręczniki dla pilotów general aviation mówią o takich rozruchach silników, jakie jeszcze były podczas II wojny.
  19. PS On nawet nie ma silników, tylko ma wały śmigieł na podporach. Air depot to air depot - każdy amerykański air depot miał swoje mniejsze lub większe lotnisko. Gdyby ten RP-38 mógł latać to by do tego air depotu sam doleciał. Ale to tylko półmakieta, że tak powiem. Samolot jest z roku budżetowego (nie kalendarzowego) 1940 i program YP-38/XP-38 wciąż jeszcze był supertajny.
  20. Nawiasem... W Polsce nigdy nie było problemów z urządzeniami systemu calowego, jeśli tylko były otoczone odpowiednimi konstruktorami i technologami. Sam byłem na przełomie lat 80./90. technologiem od takich spraw współodpowiedzialnym za funkcjonowanie maszyn produkcji amerykańskiej, oczywiście kupowanych na lewo z obejściem COCOM. Żaden serwis nie był nam potrzebny, bo i tak by się go nie załatwiło. Gdy coś się sypnęło to np. koła zębate spokojnie robiło się nie na moduł, ale na diametral pitch. I wszystko działało.
  21. Samolot-nielot. Nie był do latania. Miał urzędowy status CL-26, co oznaczało samolot-pomoc dydaktyczną tylko do szkolenia personelu albo do jakichś badań, eksperymentów itp. Transportują go do Spokane Army Air Depot.
  22. Jedburgh_Ops

    Tank Hunter

    Komentarz do powyższego odcinka Tank Huntera. Dlaczego polskie muzea militarne muszą zajmować się kreacjonizmem związanym z 1. SBSpad? Za słaba jest jej historia? Trzeba do niej dodawać rzeczy niebyłe? Trzeba ją podrasowywać, bo…? Bo co? Za mało atrakcyjna jest, także w warstwie wizualnej? W stołecznym MWP maniakalnie pokazuje się mundur polowy gen. Stanisława Sosabowskiego z przytroczonym do pasa Mauserem C96 w drewnianej kolbo-kaburze. Niech ktoś pokaże choć jedną historyczną fotografię Sosabowskiego z tą bronią. IPiMS wydał album (ISBN 0-85065-224-3) poświęcony gen. Sosabowskiemu. Nie ma w nim ani jednej fotografii generała z tą cudaczą bronią. Dostał ją kiedyś na pamiątkę i tyle, więc niech ktoś pokaże zdjęcie Sosabowskiego ubranego w Denisona i jak ma tego Mausera na pasie. Są to bzdury MWP takie same, jak w innych miejscach gablot tego muzeum poświęconych operacji Market Garden. Na tym forum jest album fotograficzny nie gorszy od tego IPiMSowskiego, a w pewnych aspektach lepszy, ciekawszy. Niech ktoś pokaże tam gen. Sosabowskiego z przytroczonym do pasa Mauserem C96 w drewnianej kolbo-kaburze. Teraz Mateusz Deling i powyższy film. W powyższym filmie dziękuje przyjaciołom powstającego w Kłaninie Muzeum Techniki Militarnej i Historii Pomorza za różne rady i inne formy pomocy. Czy można się dowiedzieć, kto doradził kłanińskiemu muzeum pomalowanie Universal Carriera w barwy polskiej 1. SBSpad? Nic nie zmienia mojego czołobitnego podziwu i szacunku dla Mateusza Delinga za to, co robi i że robi to za własne pieniądze, a w aktualnym odcinku TH nr 67 widzimy naprawdę rewelacyjną rzecz na temat renowacji przez Pana Mateusza zabytkowej kamienicy. Wielkie chapeau bas. Ale niestety do spraw powietrznodesantowych zacny Pan Mateusz szczęścia nie ma (było już o tym powyżej) i byłoby dobrze wyprostować te wszystkie sprawy przed otwarciem w Kłaninie Muzeum Techniki Militarnej i Historii Pomorza, żeby to naprawdę było muzeum przez duże „M”, a nie cepeliada. Jedną cepeliadę poświęconą operacji Market Garden mamy już w stołecznym Muzeum Wojska Polskiego, bo cudaczny ubiór gen. Sosabowskiego to nie wszystko. ■ Powyższy film, czas 11:57 Mateusz Deling stoi przy Universal Carrierze i wskazuje na nim białe godło na czarnym tle. Prowadzący program mówi, że jest to „godło 1. batalionu spadochronowego 1. Brygady Spadochronowej”. Fakty: Nie jest to prawdą. Czym jest to godło można stwierdzić m.in. na stronie 244 książki pt. „Wojsko Polskie 1939-1945. Barwa i broń” (ISBN 83-223-2055-8). Jest to po prostu ogólne – malowane na pojazdach – godło 1. SBSpad, będące przetransponowaną na grafikę polską odznaką spadochronową. ■ Czas 12:10 Mateusz Deling mówi: „Universal Carriery były jedynymi cięższymi pojazdami zrzucanymi, a właściwie desantowanymi na szybowcach w ramach wojsk brytyjskich”. Fakty: ● Masa Universal Carriera – 3860,8 kg ● Masa czołgu Tetrarch – 7620,3 kg ● Masa czołgu M22 Locust – 7438,9 kg ● Universal Carrier nie był „jedynym cięższym pojazdem desantowanym w szybowcach brytyjskich” ● Najcięższym pojazdem brytyjskich sił zbrojnych desantowanym podczas II w.ś. przez szybowce (Hamilcar) był czołg Light Tank Mk VII Tetrarch. Wziął udział w inwazji na Francję. ● Drugim najcięższym pojazdem brytyjskich sił zbrojnych desantowanym podczas II w.ś. przez szybowce (Hamilcar) był czołg M22 Locust. Wziął udział w operacji Varsity. ■ Czas 12:37 Mateusz Deling mówi: „Ten nasz pojazd [tzn. Universal Carrier] ma symbolizować walkę polskiego żołnierza w tamtych trudnych dniach i w tej operacji [tzn. Market Garden], która ostatecznie się nie powiodła”. Fakty: ● W operacji Market Garden 1. SBSpad miała przydzielone 45 szybowców wyłącznie typu Horsa Mk I. ● Manifesty załadunkowe szybowców 1. SBSpad z operacji Market Garden są znane – Universal Carrierów nie było w tych szybowcach. ● Szerokość kadłuba szybowca Horsa Mk I – 2,29 m (źródło: A.P. 2097-A&B-P.N. 2nd Edition, Pilot's Notes for Horsa I Glider) ● Szerokość Universal Carriera – 2,06 m ● Universal Carrier nie mieści się do kabiny ładunkowej szybowca Horsa Mk I ● Universal Carriery nigdy nie latały Horsami. Ten typ szybowca nie był certyfikowany do lotów z Universal Carrierem na pokładzie z przyczyn choćby tylko wymiarowych. ● 1. SBSpad nie używała po desancie w Holandii Universal Carrierów. Szanowny Panie Mateuszu, Litości. Jeżeli Państwa Universal Carrierem będą Państwo promowali w muzeum tezę, że 1. SBSpad używała tych pojazdów podczas operacji Market Garden, na dodatek w pełnym malowaniu brygadowym wraz z godłem jednostk,i pojazd ten ma (cytat) „symbolizować walkę polskiego żołnierza w tamtych trudnych dniach i w tej operacji” wówczas przebije Pan marketowo-gardenową cepelię z Muzeum Wojska Polskiego, gdzie jest nie tylko absurdalny ubiór gen. Stanisława Sosabowskiego, nie tylko lipny hełm 101. DPD, ale także (gwóźdź programu cepeliady) krótkofalówka AN/PRC-6 z wojny w Korei i Wietnamie udająca środek alianckiej łączności w Holandii we wrześniu 1944 r.
  23. Byłoby pytanie, czy nawet sami Niemcy wiedzą dziś na sto procent, co kryją magazyny ich muzeów wojskowych (bo nie ma muzeów, które nie mają magazynów i pokazują 100 proc. tego, co mają) i czy dla Niemców byłoby „politycznie” położyć dziś na ekspozycji w jakimś muzeum Smoka z karteczką, że to broń zdobyczna, a zdobyta na Polakach? Rodzaj, jakość i skalę polskich reakcji na taki eksponat można sobie wyobrazić, szczególnie obecnie, a już wyjątkowo szczególnie zważywszy fakt, że liczba znanych w Polsce Smoków nie rzuca na kolana. Regularne wojsko wprawdzie takich małych kalibrów nie tolerowało, ale służby wywiadowcze jak najbardziej. Wspomniałem wcześniej małe Colty M1903 i M1908 na naboje niewiele większe od smokowych. US Army nieroztropnie zmówiła fatalnie za dużo tych pistolecików, których nikt nie chciał, ponieważ preferowano armatni kaliber .45, ale agenci amerykańskiej OSS jak najbardziej lubili te małe Colty mimo słabych nabojów, bo agent ma do załatwienia bronią krótką inne sprawy, na innych dystansach i z innymi decybelami, że tak powiem, niż żołnierz frontowy. Dlatego jeśli Niemcy zdobyli w Polsce jakąś ilość Smoków to trochę trudno byłoby sobie wyobrazić, że je zezłomowali, zamiast je dać właśnie swoim agentom i agentkom do w miarę cichego załatwiania spraw na małych dystansach.
  24. Ciekawe, czy jakiegoś Smoka nie ma w którymś z niemieckich muzeów wojskowych, bo logika „przepływów” takich dóbr na to by wskazywała...?
  25. PS Nie piszesz w artykule na jaki nabój był Smok? Mamy tylko kaliber 6,35 mm, ale czy to był nabój konstrukcji Nakulskiego, czy napędzane to maleństwo było nabojami Browninga lub .25 ACP? Ciekawi mnie, czy Smok chodziłby właśnie na oryginalnych .25 ACP? Pytam, bo firma - jak widać z artykułu - ambitna i miała też ambicję produkowania własnej amunicji.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie