-
Zawartość
11 968 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
33
Zawartość dodana przez Jedburgh_Ops
-
Wielka szkoda, że „Dziennik Zbrojny” nie ma rasowych dziennikarzy od tematyki wojskowej w sensie praktycznym. Artykułów o uroczystościach z udziałem wiceministra i ministra ON można pisać bez liku, tylko czy to jest dziennikarstwo wojskowe? Oczywiście dobrze, że cokolwiek napisali, natomiast to są żadne informacje [to rzecz jasna uwaga nie do Ciebie], bo to są informacje jak dla „Pulsu Biznesu”, albo dla kolumny ekonomicznej w „Rzeczpospolitej”. O czym te informacje mówią? O niczym. Ponieważ przy polskiej przestrzeni powietrznej latają (na razie) tylko Iły-20 i Iły-22 oraz Tu-95 to autor tego tekstu powinien: a) udać się do polskich specjalistów i zapytać, jakie są temperatury gazów wylotowych w silnikach tych samolotów, bo ta wiedza w Polsce jest; b) z wiedzą na temat tych temperatur udać się do firmy Diehl, powiedzieć jej, że polski Air Policing to odganianie od polskiej granicy ruskich samolotów wspomnianych typów, które to typy generują taką to a taką temperaturę gazów wylotowych z ich silników, a wtedy zapytać Niemców, czy AIM-9L/I-1 Made in Diehl naprowadza się na takie temperatury? Odmowa odpowiedzi też byłaby odpowiedzią; c) z efektem rozmów wyszczególnionych w punktach a) i b) udać się do MON i zapytać, co praktycznie ma oznaczać Air Policing samolotami FA-50GF? Po co one mają latać z takim a nie innym uzbrojeniem? PiSowska urzędniczka MON Glapiak (ta od kradzieży z MON zegarka) jasno stwierdziła, że do Air Policingu wystarczy aparat fotograficzny u lotnika w drugiej kabinie FA-50GF i nic więcej. A więc do obecnego MON jest pytanie, czy FA-50GF uzbrojony w niemieckie AIM-9L/I-1 wznosi ten samolot na inny poziom niż fotografowanie powietrznych intruzów, czy nie wznosi? Wtedy ten artykuł byłby rzeczywiście o czymś. A tak jest prawie o niczym. I w roku 2028 (6 lat po podpisaniu przez błaszczaka umowy na FA-50GF!) znowu trzeba będzie czekać na zniekształcony głos i zasłoniętą twarz oficera SP (jak obecnie), który powie prawdę, czy FA-50GF do czegokolwiek się nadaje.
-
Brawo. Tylko cóż za zawód, że nie było jeszcze kryształowej nocy. Najwyższy na nią czas. Dziwić się, że coraz więcej historyków i politologów stwierdza, że trumpowskie USA to państwo faszystowskie?
-
Jeśli internety czegoś nie przekłamują, to: Urodził się 30 grudnia 1912 roku w Baltimore w rodzinie Stanisława i Salomei (z domu Weber) Andrzejewskich. Uczęszczał do szkoły parafialnej przy kościele św. Stanisława Kostki w Baltimore oraz do szkoły średniej St. Francis High School w Athol Springs (Nowy Jork). Wstąpił do zakonu franciszkanów konwentualnych, składając proste śluby zakonne 18 sierpnia 1932 roku w Ellicott City. Studiował filozofię i teologię w St. Hyacinth Seminary w Granby. Profesję uroczystą złożył 20 grudnia 1935 roku. Święcenia kapłańskie przyjął 3 lipca 1938 roku. Podczas II wojny światowej służył jako jeden z 16 franciszkanów jako kapelan wojskowy. 6 czerwca 1944 roku brał udział w desancie w Normandii skacząc ze spadochronem zaledwie cztery godziny po pierwszych oddziałach alianckich. Służył w parafiach: św. Jadwigi w Detroit, św. Stanisława Kostki w Shamokin oraz św. Stanisława Kostki w Sharon. Zginął w wypadku samochodowym w Baltimore 5 listopada 1956 roku, w wieku 44 lat.
-
Nie wiem, kto to jest Ksawery z Iksa, ale jest pytanie, czym sprawy Hegsetha różnią się od obecnego filmu za ponad 70 mln USD o jugosłowiańskiej prostytutce, do którego to filmu oglądania są zmuszani amerykańscy żołnierze, jak już wiadomo? I tylko uprzejma prośba, aby „call girl” z jej czasów nie dorabiać ideologii do prostych faktów. Owszem, dziś byłaby to call girl, sms girl, WhatsApp girl, Messenger girl itp., tylko że profesji tej pani i jej obowiązkowej karty zdrowia to nie zmienia.
-
Wojna w Ukrainie c.d.
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na Czlowieksniegu → Aktualności, newsy, wydarzenia
„Nieprzebrane tłumy” TV Republiki - po odjęciu turystów (zawsze na zamkniętym dla samochodów na weekend Krakowskim Przedmieściu); po odjęciu gości Hotelu Bristol; po odjęciu gości cukierni Hotelu Bristol - „nieprzebrane tłumy” wynoszą 90-110 osób. Gratulacje. Podlasie będzie wniebowzięte po tym newsie. -
Wojna w Ukrainie c.d.
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na Czlowieksniegu → Aktualności, newsy, wydarzenia
Bardzo dziękuję za cenną uwagę z ramienia twojej partii. Promuj brednie o SAFE w twoim kręgu partyjnym, rodzinnym i towarzyskim. Tutaj - nie uda się. -
Wojna w Ukrainie c.d.
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na Czlowieksniegu → Aktualności, newsy, wydarzenia
Takie numery to nie ze mną - warśawiakiem urodzonym w szpitalu przy Karowej - parę metrów od „miejsca akcji”. To zdjęcie to fotomontaż. Jaka szkoda, że nie ma tam jeszcze monumentu z paryskiego Placu Zgody oraz bagdadzkiego Łuku Triumfalnego Saddama Husajna. Co na tym fotomontażu PiSowskich świrów robią wieże Bazyliki Św. Krzyża, w której przystąpiłem do pierwszej komunii świętej? Takie debilne zdjęcia to dla PiSowskiego motłochu na Podkarpaciu. -
W noc inwazji na Francję - 6 czerwca 1944 r. - jednym z kapelanów 101. DPD był spadochroniarz ksiądz kapitan Joseph Andrejewski. Ściślej rzecz biorąc był kapelanem 502. pułku piechoty spadochronowej tej dywizji. Ksiądz Andrejewski był kapelanem 502. pułku oczywiście także nieco wcześniej. Z tego okresu jest jego powyższe zdjęcie. Poniżej oryginalny, typowy hełm spadochroniarski używany w tej dywizji przez katolickich kapelanów. C.d.n.
-
Katastrofy i wypadki lotnicze
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na macvsog → Marynarka, Lotnictwo i okolice
To są samoloty poddźwiękowe. Chyba nikt nie uwierzy, że łopatki turbin po 50-56 latach byłyby w stanie zbliżyć te samoloty do prędkości około 900 km/h. -
Ambasadorowi raczej należałoby doradzić zajmowanie się poniższym pośmiewiskiem z USA po najnowszej aktualizacji, bo porządne badanie opinii robi się na 1000-1200 osób, a jeśli jest na ponad 5000 to jednak coś to dużo więcej oznacza.
-
Ciekawe, skąd ci polscy górnicy z Pensylwanii wzięli się w USMC? Bo bezrobotni chyba nie byli; tam zawsze było co kopać i wiercić. Na pensylwańskich górnikach USN i USMC przeprowadziły co najmniej jedną propagandówkę rekrutacyjną. Poniżej fragment takiej akcji z października 1942 roku. Widzimy marynarza i dwóch marines, a wszyscy w górniczych kaskach. Obaj marines to też lepsze pistolety, jak nasz powyższy Franek. Obaj mają odznaki Sharpshooterów i Expertów. Byle kogo do akcji rekrutacyjnej by nie przysłano, tylko ludzi z czymś fajnym na mundurach.
-
Beaviso kiedyś napisał, jaki mały przedmiot powinien zająć się tym szaleńcem.
-
Nie każda polska rodzina miała szansę pochowania swojego syna i odwiedzania jego grobu. Poniżej jest fragment kolejnego Muster Rollu - tym razem 1. batalionu 2. pułku 2. Dywizji USMC za okres 1-30 listopada 1943 roku. Wyszczególnieni są żołnierze, których początkowo kategoryzowano „zaginiony w akcji”, a finalnie jako „poległy w akcji”. Ciał nie odnaleziono. Zakładam, że szeregowcy Marvin G. Chudej i Raymond C. Mostek to Polonia.
-
No to lepszy pistolet był z niego. Odznaka pierwsza z lewej to odznaka „Sharpshooter”, czyli Franek Piotr był mistrzem strzelectwa. Odznaka druga była omówiona w wątku o J. J. Nadlonku, czyli jest to odznaka „Expert” z dwoma przywieszkami, co oznacza, że Franek Piotr był dobry jeszcze w jakichś dwóch innych dziedzinach. Do tej odznaki przywieszki przyznawano za specjalizowanie się w: • walce na bagnety • karabinie powtarzalnym • karabinie samopowtarzalnym • broni małokalibrowej • pistolecie • pistolecie maszynowym • haubicy • karabinie maszynowym
-
John Joseph Nadlonek (USMC)
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na MonikaNJ → Polonia w amerykańskich siłach zbrojnych i przemyśle zbrojeniowym
Dzięki Tomasz, brawo! Jest co pokazać! Tak - można sobie wyobrazić skrzywione twarze szefostwa USMC zmuszonego dać żołnierzom do naszywania kaczory dla całych sił zbrojnych, a nie coś zaprojektowanego specjalnie i wyłącznie dla USMC. -
Na czas „W” jak znalazł. Dostawca „prawie pod domem”. Żeby uniknąć ruskich okrętów z opl na Morzu Czarnym Turek będzie musiał przelecieć pół Europy, żeby dostarczyć parę pestek do żałosnych samolocików „bojowych”. Czyli jednak będzie Niemiec pluł PiSowi w twarz. A miał nie pluć. Według PiSowskich obłąkańców również w SAFE miało być całkowite embargo na dostawy niemieckiej broni. Szkoda, że elektorat PiS nic nie wie o niemieckich Sidewinderach.
-
Lotnicze ciekawostki
temat odpowiedział Jedburgh_Ops → na bodziu000000 → Marynarka, Lotnictwo i okolice
Kapitalne zdjęcia. Szkoda tylko, że te samoloty zapewne poszły do pieców. -
Ah mój boże! Co za dramat! Jaki biedny Stanisław z Podhala! Przecież jako podhalańskiego elektoratu PiS jego nigdy nie dotyczyło to, co jest legalne, a co nie. A tu nagle przyszli siepacze praworządności i pokazali to, co jest legalne. Co za okrutnicy!
-
Gdy 8 grudnia 1941 roku USA wypowiedziały wojnę Japonii, a 11 grudnia Niemcom i Włochom to natychmiast pomiędzy rodzajami wojsk amerykańskich sił zbrojnych rozegrała się bitwa o pozyskanie instruktorów walki wręcz z rynku cywilnego i z rynku niewojskowych służb mundurowych. A było o co i o kogo się bić, ponieważ uprawianie sztuk walki w okresie międzywojennym nie było czymś rzadkim w USA. Uczono i trenowano m.in. judo, ju-jitsu i savate, o boksie już nawet nie wspominając, bo on był najpopularniejszy. Co ciekawe, mimo segregacji rasowej kolorowi nie byli izolowani od tych nauk, choć być może ich liczebność w tych dyscyplinach była mniejsza niż w przypadku białych. Zachowały się np. setki, jeśli nie tysiące, zdjęć z meczów bokserskich pomiędzy Grupami i Skrzydłami USAAF na wszystkich teatrach działań wojennych. USAAF miały też swoje kursy „commando”, jak je zwano, gdzie instruktorzy różnych sztuk walki uczyli ich lotników. Była na to przeznaczona baza lotnicza Bowman Field. Jak się czyta drugowojenne kwity US Navy/USMC to jednak odnosi się wrażenie, że najwięcej instruktorów różnych sztuk walki pozyskały siły lotnicze obu tych rodzajów wojsk. Albo jeśli było to sterowane odgórnie to tak tych instruktorów tam przydzielono. Będąc już na wojnie Ameryka chyba dość szybko zorientowała się, że w kulturze europejskiej nikt się nie pcha do walki na bagnety, czy do innej walki wręcz i że w cywilizacji łacińskiej jest to ostateczność wypływająca z desperacji albo beznadziejności jakiejś sytuacji frontowej. W związku z tym w US Army/USAAF oczywiście uczono walki na bagnety, ale bez szczególnej intensywności tej nauki. A w przypadku USMC było na odwrót. I dlatego polscy drugowojenni marines też musieli być w tym dobrzy, a polonijnym górnikom krzepy na pewno nie brakowało. W konfrontacji z Japonią USA szybko się zorientowały, że tutaj to nie front afrykański, włoski i zachodnioeuropejski tylko wręcz przeciwnie – tutaj skrajnie fanatyczny żołnierz japoński zindoktrynowany po praniu mózgu wręcz prze do bezpośredniej konfrontacji na bagnety i na cokolwiek innego w bezpośrednim kontakcie z żołnierzem alianckim. To, że tutaj to nie Europa, tylko kompletna dzicz z wieków wczesnych/średnich raczej szybko dotarło do decydentów marines. Dlatego w USMC na walkę wręcz kładziono inny nacisk niż w US Army/USAAF działających w basenie Morza Śródziemnego i w Europie. I nie miała tu już znaczenia segregacja rasowa. Jeśli ktoś był dobry w walce wręcz i mógł być jej instruktorem to już nie patrzono kolorowy-nie kolorowy tylko Korpus brał takich gości i uczyli wojsko czego trzeba. Poniżej wprawdzie nie przykład Polonii amerykańskiej, bo są to czarni marines, niemniej przykład obrazowy i charakterystyczny dla tego, przez co musieli w trakcie szkolenia przejść również polonijni marines. Marzec 1943, Camp Lejeune. Kapral-instruktor walki wręcz – pozyskany z policji, gdzie był trenerem judo – gołymi rękami po kolei kładzie żołnierzy atakujących go karabinami z bagnetami. Polonusi w USMC, jak wszyscy, musieli przechodzić przez to samo.
-
Wielka szkoda, że przy polskich pensjach na wyższych uczelniach nikogo nie stać na to, aby pojechać do USA na kilka lat, badać takie sprawy i zrelacjonować te badania w formie bardzo dużej książki. A jest co badać. Gdy w wyszukiwarkę Muster Rolli USMC za okres 1 stycznia 1942-31 grudnia 1946 wpisze się nazwisko Kowalski to wyskakuje prawie cztery tysiące rekordów. Nie istnieje taka operacja desantowa na Pacyfiku, taka bitwa, taka walka tamże, w której nie byłoby Kowalskich, Wiśniewskich, Malinowskich, Kamińskich, Nowaków, Lewandowskich itp. Wśród kawalerów najwyższego amerykańskiego odznaczenia wojskowego dla USMC za okres II wojny - Congressional Medal of Honor - też jest nasz starszy szeregowiec Frank Peter Witek z 1. batalionu 9. pułku 3. Dywizji USMC. Uhonorowano go pośmiertnie za odwagę na Guam.
-
Bardzo dziękuję!
-
Nie mogę narobić rodzinie problemów, bo oboje pracują dla agendy federalnej. Są nie do usunięcia z USA, bo to nie Polonia i nie jacyś inni imigranci, ale z roboty zawsze można ich wywalić. A po tym, co obserwuję w USA, to na US ambasadę w PL patrzę identycznie, jak na ambasadę FR i jej zadania w tutejszej krainie. To są obecnie wrogie nam ambasady.
-
Mam to samo, a nawet lepiej, tylko nie mogę się o tym rozpisać, bo ORMO czuwa.
-
I tak jest z każdą kompanią USMC, batalionem, już nie mówiąc o pułkach i dywizjach Marines. Jakiego Muster Roll by się nie wzięło to wszędzie są polskie nazwiska - zamerykanizowane lub nie. Poniżej fragment Muster Rollu 22. pułku USMC za okres 1-31 października 1945 roku. Major Harry A. Mullarky to prawdopodobnie polonus.
