Skocz do zawartości

Jedburgh_Ops

Użytkownik forum.
  • Zawartość

    12 857
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    33

Zawartość dodana przez Jedburgh_Ops

  1. Kowboje mogą sobie wybić z głów, że ten rząd kupi od nich drugą elektrownię atomową, bo druga jest obecnie negocjowana. Nie po powyższych posunięciach i nie po amerykańskich samolotach rządowych z wyłączonymi transponderami wywożących do USA polskich gangusów.
  2. Co najmniej pięcioro polskich multimilionerów/miliarderów ma fundacje zajmujące się między innymi ratowaniem dziedzictwa historycznego. Ostatnio temat nieudacznictwa przewija się przez forum. Czy ktoś od tego sztandaru zgłosił się do tych fundacji z prośbą o pomoc?
  3. Czytam i się zaśmiewam. Na morzu - niebezpiecznie; na wodach śródlądowych - niebezpiecznie. Tym małym okrętom zostały już tylko platformy kolejowe i drogowe oraz liczenie na to, że tym razem Ukraińcy się nie kapną, że okręt jedzie po ziemi, a nie po wodzie.
  4. Tomasz70 dobrze Ci doradza. Dodałbym tylko trop amerykański Twoich poszukiwań, ponieważ Markt Pongau i okolice wyzwolili Amerykanie. Internet podaje, że zrobił to oddział rozpoznawczy 90. Dywizji Piechoty (tzw. 90th Mechanized Cavalry Reconnaissance Troop) , niemniej wszystkie dwie monografie tej dywizji milczą na ten temat, więc trudno powiedzieć, jaka jest prawda. Jedna z tych monografii jest bardzo szczegółowa i trochę to dziwne, że nic nie ma o tym epizodzie, ale może dlatego, że to „wyzwolenie” to nie było nic wielkiego, a tylko wjazd do obozu wozów rozpoznania. Nie mam już kontaktu z żadnym żołnierzem 90. DP, z którymi kiedyś przeprowadzałem wywiady (wszyscy już nie żyją), ale zawsze możesz poprosić o pomoc ataszat kulturalny Ambasady USA albo Bibliotekę Kongresu USA. Tam być może mogliby naprowadzić Cię na odpowiednie archiwum, gdzie mogłyby być dokumenty związane z tym obozem.
  5. Masz rację. Sam tylko wykład ukraińskich pilotów dla polskich pilotów F-16, a szczególnie tego shitu FA-50 o tym, z jakiego dystansu, od jakiego pułapu i w jakim pasmie działa choćby sam tylko Żytiel to jest wykład warty miliona dolarów, jak nie lepiej. Żaden instruktor NATO nie nauczy polskich pilotów takich spraw, bo nikt nie ma o tym zielonego pojęcia. Wywiad techniczny NATO powiedział tylko (gdy specjalsi zdobyli drugi egzemplarz w dalszej części wojny), że zasięg Żytiela ruscy podrasowali co najmniej do 30 km. Tylko że jeszcze wszystko zależy jak go używać i przeciwko czemu, a tutaj to tylko ukraińscy piloci mają tę wiedzę. Całe lotnictwo NATO powinno leżeć plackiem przed ukraińskimi pilotami z setkami godzin nalotu bojowego i błagać ich o szkolenia, bo żadne NATO nas tego nie nauczy.
  6. Wiesz Paweł, przyjaźń przyjaźnią między polskimi a ukraińskimi pilotami F-16, ale tego, co ci drudzy mają do przekazania na podstawie ich doświadczeń wojennych nie da się przekazać w ciągu godzinnego wykładu. To po prostu siłą rzeczy musi być płatne. Ci ludzie muszą tu przylecieć swoimi F-16, trzeba im dać hotel i dać jeść, trzeba im zatankować ich F-16 naszą naftą, bo to my mamy do nich sprawę, a nie na odwrót, więc trochę trudno, żeby oni za to płacili z budżetu ichniego MON. A za kilkudniowe lub wielodniowe wykłady też się należy honorarium, jak w każdej szkole wyższej. Nie jesteśmy RAF-em z ich Szkocją, Belize i Falklandami, gdzie od dekad ćwiczy się loty NOE („koszące”) tylko u nas trzeba sobie łamać głowę, gdzie to robić i przez ile sekund, a to jest do kitu. Chyba, że nad Bałtykiem. A loty na małych wysokościach są ważne w tym, co ukraińscy piloci F-16 mają do powiedzenia na ewentualnych wykładach. Ukraińscy piloci F-16 robią z samymi tylko dronami rzeczy, o jakich w NATO w warunkach operacyjnych nigdy nikomu się nie śniło. Strzelają do dronów rakietami APKWS, a za chwilę jeszcze tańszymi, a nie mniej skutecznymi rakietami FZ275 na małych wysokościach w różnych warunkach atmosferycznych, czyli w różnych warunkach propagacji wiązki laserowej. Wykłady wykładami, ale ukraińscy piloci powinni to ćwiczyć z Polakami także w powietrzu, a to siłą rzeczy musi kosztować i te koszty muszą być po naszej stronie.
  7. Oczywiście. Ale to normalne. Naszych pilotów F-16 i F-35 kowboje też nie szkolą za darmo. Jak Eurocopter/Airbus szkolił mnie kiedyś w śmigłowcowym zakresie przepisów Part-145 to też nie za darmo, tylko jakiś podmiot mi to opłacił. Itd. „Za darmo umarło”, jak mawia od stu lat śląski odłam mojej rodziny.
  8. Do tego nie potrzeba prowokacji. Wystarczy rozum i zmysł obserwacji zachowań pdf-a. USA właśnie wykonały akt wyjątkowo wrogi wobec Polski i żadnego owijania kupy w sreberko dorobić się do tego nie da. Przyjaźń polsko-amerykańska była, ale się zmyła. Fakt sprzedawania Polsce amerykańskiej broni i elektrowni atomowej nie jest żadną przyjaźnią. Nikt przy zdrowych zmysłach chyba nie myśli, że US armiści będą umierać za Suwałki.
  9. Też kocham ten serial, bo to moje dzieciństwo i serial sam w sobie jest świetny, niemniej on jest apoteozą i biblią nieudacznictwa. To serial ikoniczny dla każdego aparatu indolentnego państwa pozbawionego wyobraźni każdej - sytuacyjnej, prawnej, operacyjnej. Gdyby to POwiec prysnął na Węgry po ukradzeniu 219 mln zł to zero znalazłby każdy dowolny paragraf - a choćby i z zakresu bezpieczeństwa państwa - żeby wysłać po takiego POwca na Węgry taką służbę, która by tego POwca przywiozła zawiniętego w dywan.
  10. W serialu „Zerro”, sezon 3 (bo tak już należy liczyć) czekam teraz na mem z tą dupą wołową Siemoniakiem, który jest odpowiednikiem kapitana Enrique Sáncheza Monastario, a który to miał większe możliwości złapania Zorra, bo był aparatczykiem systemu ze swoimi wpływami, ale tak, jak sierżant Garcia namachał się tylko szpadą i guzik z tego wyszło.
  11. W takim razie nie można wykluczyć, że te szesnastki poleciały na jakieś serwisowanie.
  12. Ukraiński laser sterowany AI — niszczy drony kamikaze i pomaga rozminowywać pola Gdzie my jesteśmy na tym tle, albo może w czym jesteśmy?
  13. Belgia zamierza przekazać Ukrainie docelowo wszystkie myśliwce F-16, jakimi obecnie dysponuje. To aż 53 egzemplarze, z których pierwsze mają zacząć pojawiać się na froncie w tym roku. Fajnie, że w sąsiednim zaprzyjaźnionym państwie będziemy mieli najbardziej doświadczonych pilotów świata z F-16 w zakresie działań CAS. Nikt w NATO nie ma takiego doświadczenia choćby z tym, żeby wiedzieć, co w F-16 pokazuje system RWR i w obliczu jakich ruskich radarów jakich pasm? Tylko Ukraińcy wiedzą, co im pokazuje RWR i jak latać, żeby w miarę możliwości nie narażać się na ruską opl. Walki powietrzne z udziałem F-16 nad Ukrainą się nie toczą (być może z wyjątkiem jednej), więc w tym zakresie Ukraińcy nikogo wiele nie nauczą, ale w trybie CAS mogą być wykładowcami w całym NATO, bo nikt w NATO nie ma zielonego pojęcia jak w praktyce walczy się z ruskimi w tym trybie i co wtedy pokazuje awionika wewnętrzna i zewnętrzna (ECM) tych samolotów.
  14. No nie, nie - sierżant Demetrio López García był skuteczniejszy, ponieważ niejeden raz krzyżował szpady z Zorro. Sierżant Żurek nawet na oczy nie widział pana Zerro (chyba że w telewizji lub necie).
  15. Wojna dwóch pdf-ów. Kiedyś będą książki o tym, jak nędzne, plugawe, trumpowskie USA stoczyły się do drugiej pięćdziesiątki demokracji świata, podczas gdy większość państw europejskich jest w pierwszej dwudziestce piątce rankingu demokracji. To, co u szkopskich nazistów (palenie „nieprawomyślnych” książek) rozpoczęło się 10 maja 1933 to teraz dzieje się w nędznych, plugawych, trumpowskich USA. Jeden pdf i jego ruch MAGA sprzyja paleniu książek w USA - drugi pdf (ten elektronicznie ratujący słowo pisane) może książki ratować przed kleptokratycznymi, oligarchicznymi, autokratycznymi, antydemokratycznymi Stanami Zjednoczonymi. Bibliotekarki kontra cenzura. Jak amerykańska prawica rozpętała wojnę o książki Czarne listy zakazanych tytułów. Rajdy policji na biblioteki. Płonące stosy książek. Dystopia rodem z powieści Orwella i Bradbury’ego? Nie, to rzeczywistość Stanów Zjednoczonych epoki Trumpa i MAGA. Szkolne biblioteki stały się polem wojny kulturowej.
  16. Ukraina wdraża wieżyczkę AI do zestrzeliwania dronów na włóknie optycznym Wieżyczka, opracowana przez firmę uczestniczącą w platformie innowacji obronnych Brave1, autonomicznie wykrywa, śledzi i oblicza trajektorię nadlatujących dronów. Rola operatora sprowadza się do jednego potwierdzenia — naciśnięcia przycisku autoryzującego uderzenie. Technologia ta może niszczyć nawet drony wykorzystujące światłowody, które są odporne na działania walki elektronicznej.
  17. A jeszcze zdrowszy rozsądek podpowiada, że po ruskim kanibalizmie na froncie tej wojny już chyba nikogo by nie zdziwił putlerowski Lebensborn.
  18. PS Nic nie zmienia mojej opinii o powyższej książce, ponieważ mimo, że jest mała to jest pionierska, dobrze i ciekawie ilustrowana oraz bardzo potrzebna do tematu, jaki praktycznie dotąd nie istniał w polskiej publicystyce historycznej. Natomiast za jakość informacji o tej jakiejś nieokreślonej broni strzeleckiej Johnsona wykopanej na Lubelszczyźnie raczej nie odpowiada autor, ponieważ z treści całej książki wynika, że do tematu broni strzeleckiej miał a) konsultanta Bogusława Trzaskałę; b) korzystał ze stwierdzenia Leszka Erenfeichta, że na Lubelszczyźnie wykopano szczątki jakichś (cytat) „rkm-ów” Johnsona. Owoż niemożliwe. Johnson w omawianych latach nie robił dla sił zbrojnych „rkm-ów” i obaj bronioznawcy powinni to wiedzieć. Czy to będzie US Army lub USMC, czy to będzie inna ówczesna armia świata, to coś zwane „rkm-em” było obsługiwane przez minimum dwóch ludzi. Ponieważ ten dział forum jest na sprawy polsko-amerykańskie, więc pracujemy z amerykańskimi przepisami i technikaliami. Amerykański rkm to coś, co obsługiwał: a) gunner b) assitant Gentleman b) na przykład do rkm-u BAR miał na sobie „BAR assistant belt” i/lub „BAR assistant bandoleer”. Do tego był też podstawowym/doraźnym mechanikiem-rusznikarzem z odpowiednimi narzędziami; dodatkowo mógł być z zestawem narzędziowym TE-33, który niby był tylko dla US Army Signal Corps, a tak naprawdę był dla wszystkich. Do broni Johnsona opracowanej w omawianych latach nie było żadnego pomocnika, mechanika-rusznikarza ani tragarza amunicji. Czy to był karabin Johnson Type R, czy „wynalazki” sprzedane Holandii, czy wreszcie lkm M1941 to zawsze była to broń dla jednego żołnierza. Dobrze, że z tej książki wiemy, że coś Johnsona wykopano na Lubelszczyźnie, natomiast dwóch bronioznawców wspomnianych w książce lekko zawiodło, jeśli chodzi o precyzyjną informację o tym, co to było, z jakich wydarzeń i z jakiego okresu? Też należałoby brać to pod uwagę. Johnsony (liczba mnoga występuje w tej książce) wykopane w Polsce to jest jednak kuriozum gigantyczne. OSS, Jedburghersów czy SKG nie mieliśmy w Polsce, a to były formacje, które były miejscem zwałki całej broni niechcianej w normalnych liniowych jednostkach.
  19. Dzięki Sedco Cena faktycznie zabójcza. Ale to jednak kawał pojazdu; nie taka zwyczajna osobówka z segmentu popularnego, gdzie ceny rozpoczynały się od ~440 $.
  20. Jak informuje na stronie 64 książka „USA: Zakupy i propozycje, cz. 1” w latach 90. XX wieku na Lubelszczyźnie wykopano szczątki rkm-ów Johnsona, ale informacja ta nie jest do końca precyzyjna. Na podstawie tego, jak to jest w książce sformułowane trudno powiedzieć, czy chodzi o jakieś pierwsze przeróbki na rkm-y karabinów Johnson Type R (jakie kupiła sobie Holandia przed jej kapitulacją), czy o normalne karabiny maszynowe Johnson M1941? Te ostatnie są kategoryzowane jako lkm-y - książka mówi o rkm-ach, i to nie pomaga w precyzji informacji. Trudno więc powiedzieć, o co dokładnie chodzi i czy chodzi o jakiś zakup dla WP jeszcze sprzed 1 września '39, czy o jakieś Johnsony ze zrzutów? Z kronikarskiego obowiązku jednak informuję, że „coś z Johnsonami” jest na rzeczy, jeśli chodzi o dostawy amerykańskiej broni dla II RP.
  21. O takich sprawach, jak stopień zmotoryzowania jednostek lotniczych II RP nie dyskutuje się na forum, niemniej byłoby o czym mówić w kontekście pozyskanych przez Polskę zasobów amerykańskich. W książce „USA: Zakupy i propozycje, cz. 1” możemy zobaczyć cztery ciekawe zdjęcia polskich lotników używających takich amerykańskich pojazdów, jak: Harley Davidson Model J Cadillac Type 57 Dodge z roku 1917 (wygląda na Model 30) Ford T
  22. Jeśli Niemcy nie sprzedadzą tego na rynku muzealniczo-kolekcjonerskim to w RFN na sto procent to się zmarnuje, a mogłoby jeździć, grać w filmach itp.
  23. Gdyby tak się stało to gdzieżby się podziała legendarna niemiecka kultura techniczna i historyczna? Ciekawsze jest to, czy doprowadzą toto do stanu jezdnego? Specjalnych powodów do tego mieć nie będą, bo a) reko drugowojennych Übermenschów jest w RFN zakazane; b) pokazy, prezentacje, eventy z udziałem czegokolwiek nawet nie reko, ale ukazującego tradycje i symbolikę hitleryzmu są w RFN obłożone takimi restrykcjami, że praktycznie są niewykonalne.
  24. Z okazji 9 maja dowcipasów nie zabrakło. Fico po przylocie do Moskwy: Jestem czarną owcą w Unii Europejskiej Ón bidulek jest czarną owcą UE. Za to faszystowska Republika Słowacka z lat 1939-1945 nie była czarną owcą Europy - to tak, żeby idealnie dopasować się do Dnia Zwycięstwa Nad Faszyzmem.
  25. Przeciwnicy Putina w Europie na celowniku. Rosja nasila próby zabójstw Obserwują, podkładają bomby, na obrany cel mogą czekać całą noc - tak działają rosyjscy agenci wywiadu i ich "tańsi zastępcy", często werbowani przez Moskwę do likwidowania przeciwników Władimira Putina w Europie. Próby zabójstw mają przestraszyć i przekonać do milczenia przeciwników Kremla, a także zmarnować zasoby europejskich organów ścigania. - Nawet jeśli raz udaremnisz operację, musisz być gotowy na wypadek, gdyby uderzyli ponownie - zaznaczył w rozmowie z AP europejski oficer wywiadu.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie