Nie wiem jak w przypadku szybowców, bo pewnie jacyś nawiedzeni społecznicy się znajdują, ale w przypadku samochodów zabytkowych wystawiają i to na ciężkie setki tysięcy złotych.
Pewnie była. Tylko jednak ważniejsze było załatwianie ludziom garnków czy mebli niż czegoś tak abstrakcyjnego jak kaprys na odrywanie się od ziemi. I tu jest pies pogrzebany- trzeba mieć wolne moce przerobowe w kraju, w którym społeczeństwo robi ściepę na okręt podwodny, bo budżet kraju się średnio spina.