annalatwinska Napisano wczoraj o 18:30 Napisano wczoraj o 18:30 Witam. Szukam pomocy w ustaleniu co to za bagnet. Nie znam się w ogóle i nigdzie nie mogę znaleźć na ten temat informacji, nawet o zdjęciu. Proszę o pomoc i czy w ogóle jest coś wart
0 Erih Napisano wczoraj o 21:56 Napisano wczoraj o 21:56 6H4 zapewne, bez gumy. Przydało by się zdjęcie samej głowni z biciami.
0 Jedburgh_Ops Napisano wczoraj o 22:03 Napisano wczoraj o 22:03 To zależy. Mój 6H4 od Beryla nie ma żadnych bić na głowni, więc chyba polskich 6H4 nie cechowano, a tylko było to, co widać na powyższym zdjęciu - numer wybity na pochwie i na jelcu. Mój egzemplarz to 5596.
0 Jedburgh_Ops Napisano wczoraj o 22:33 Napisano wczoraj o 22:33 3 godziny temu, annalatwinska napisał: ...i czy w ogóle jest coś wart. Jako przedmiot kolekcjonerski nic nie jest wart, ponieważ jest mocno zdekompletowany. Ale jako nóż bushcraftowy (tylko nie wędkarski), czy jakiś „ogólnogospodarczy” do zadań nie pieszczących się z nim to jak najbardziej jest wart... zachowania go sobie.
0 Erih Napisano 23 godziny temu Napisano 23 godziny temu (edytowane) Godzinę temu, Jedburgh_Ops napisał: To zależy. Mój 6H4 od Beryla nie ma żadnych bić na głowni, więc chyba polskich 6H4 nie cechowano, a tylko było to, co widać na powyższym zdjęciu - numer wybity na pochwie i na jelcu. Mój egzemplarz to 5596. Sygnowano jak najbardziej. To mogą być cechy wytwórni, mogą być numery seryjne, często jedno i drugie.Te z okresu PRL były przypisywane numerycznie do broni. I tak, jest "coś" wart nie tylko jako nóż użytkowy ale jako pamiątka z czasów PRL. Kiedyś sprzedawane na wagę złomu, po 35 latach mniej więcej okazują się wartościową pamiątką. PS Kiedyś noże wz.55 kupowałem za równowartość 10 zł. Proponuję sprawdzić po ile teraz chodzą, nawet te z niezgodnymi numerami. Edytowane 23 godziny temu przez Erih
0 Jedburgh_Ops Napisano 22 godziny temu Napisano 22 godziny temu 41 minut temu, Erih napisał: Sygnowano jak najbardziej. Pisałeś o głowni. Trafiłeś na mnie - właściciela polskiego 6H4, który na głowni nic nie ma. Udowodnić? ;-) Być może te bagnety - jak chyba wszystkie bagnety świata - cechowano/nie cechowano w zależności od wielu czynników typu okres, producent, przepisy/zmiany przepisów o cechowaniu itp. 42 minuty temu, Erih napisał: I tak, jest "coś" wart nie tylko jako nóż użytkowy ale jako pamiątka z czasów PRL. Pamiątka bez pięciu elementów, z tego co widać na fotografii. Dla mnie to by nie była pamiątka, ale oczywiście szanuję pogląd, że dla kogoś innego byłaby.
0 Jedburgh_Ops Napisano 22 godziny temu Napisano 22 godziny temu Godzinę temu, Erih napisał: Kiedyś noże wz.55 kupowałem za równowartość 10 zł. Proponuję sprawdzić po ile teraz chodzą, nawet te z niezgodnymi numerami. Z jakimi numerami? Gdzie? Mój wz. 55 - który załatwiłem sobie w roku 1979 - nie ma kompletnie nic wybitego. Nic i nigdzie. Pokazać? Znowu trafiliśmy na przykład tego, jak trzeba postrzegać/relacjonować te kwestie ostrożnie, bo najwidoczniej były różne serie tych noży i według różnych przepisów o ich cechowaniu.
0 bjar_1 Napisano 17 godzin temu Napisano 17 godzin temu Sztuki wynoszone z radomskiej fabryki miały zeszlifowane numery.
0 Slajmi130 Napisano 14 godzin temu Napisano 14 godzin temu 2 godziny temu, bjar_1 napisał: Sztuki wynoszone z radomskiej fabryki miały zeszlifowane numery. Albo ich w ogóle nie miały, bo po co bić jak nie trzeba. Materiału z normy było na 8 szt, a wychodziło 10 1
0 bjar_1 Napisano 14 godzin temu Napisano 14 godzin temu Połowa mieszkańców Radomia chyba tym handlowała :) 1
0 Jedburgh_Ops Napisano 12 godzin temu Napisano 12 godzin temu 5 godzin temu, bjar_1 napisał: Sztuki wynoszone z radomskiej fabryki miały zeszlifowane numery. Mój wz. 55 szlifowany nie był, za to jakiś „esteta”, któremu nie spodobał się oryginalny profil jelca wyprostował go sobie i to na nożu gotowym, nie przed montażem. Czyli pewnie na cztery razy wsadzał gotowy nóż w imadło, żeby wypłaszczyć jelec, ale trzeba przyznać, że robił to z głową, bo przez papier albo szmatę i nie pokancerował jelca.
0 Jedburgh_Ops Napisano 11 godzin temu Napisano 11 godzin temu 3 godziny temu, Slajmi130 napisał: Albo ich w ogóle nie miały, bo po co bić jak nie trzeba. Materiału z normy było na 8 szt, a wychodziło 10 O materiale z normy - pełna zgoda, bo sam znam to zjawisko, jako były technolog od różnych rzeczy wojskowych. Niemniej moje 6H4 i wz. 55 nie są z bazarów, albo z lewizny od producenta, tylko z jednostek wojskowych, czyli z tymi różnymi biciami różnie bywało na przestrzeni lat. Najwyraźniej wojo raz sobie życzyło jakichś konkretnych bić, a innym razem nie było takiego zapotrzebowania.
0 Slajmi130 Napisano 8 godzin temu Napisano 8 godzin temu 5 godzin temu, bjar_1 napisał: Połowa mieszkańców Radomia chyba tym handlowała :) prawda!
0 Cronos Napisano 8 godzin temu Napisano 8 godzin temu A ja mam z "bazarku" z podwójnym biciem na pochwie i innym na samym bagnecie:D
0 Erih Napisano 7 godzin temu Napisano 7 godzin temu Nie "bywało różnie" tylko broń będąca na stanie jednostki musiała być numerowana. Np bagnet miał naniesione te same numery co karabin do którego był na amen przypisany. Do tego stopnia że (w teorii) jeżeli karabin został zużyty/uszkodzony, to bagnet (całkiem czasem nowy!) powinien razem z nim trafić do huty. Oczywiście tak "bawiono się" do pewnego momentu gdzieś około 1990 roku. Tak więc bagnety "do AK/Tantala/SWD" będą numerowane, te "do Beryla" już niekoniecznie. Noże wz55 również były numerowane - te z oficjalnej produkcji. To co wydostawało się z oficjalnej ewidencji miało usuwane numery (żeby "organa" nie były w stanie dojść skąd dana sztuka wyciekła) a że istniała duża liczba "dziewiczych" sztuk, to już koledzy powyżej wyjaśnili. Oczywiście każdy przytomny szef kompanii lub warsztat rusznikarski starał się mieć coś w zapasie na wypadek "wpadki" czyli zgubienia lub zniszczenia posiadanej na stanie sztuki. Albo właśnie na "prezenty pożegnalne" dla kadry. U mnie 6H4 to właśnie "czyścioch" z nabitym jedynie logo producenta (P w rombie) bez numeru broni, a oba wz.55 są numerowane. PS Teraz zauważyłem że punce w rombie są różne - więc może nie znaki producenta, a kontroli technicznej?
0 Jedburgh_Ops Napisano 6 godzin temu Napisano 6 godzin temu Nie wszystko w polskim wojsku z zakresu uzbrojenia musiało na siłę być cechowane, numerowane, oznaczane w jakikolwiek sposób. Za dużo sam takich rzeczy widziałem, albo wręcz wyprodukowałem (jako część zespołu rzecz jasna), żeby wierzyć, że jak coś nie ma orzełka, „W.P.” albo jakiegoś numeru itp. to zaraz musi to być lewizna z linii produkcyjnej, albo lewizna od magazyniera jednostki wojskowej.
0 Erih Napisano 6 godzin temu Napisano 6 godzin temu 22 minuty temu, Jedburgh_Ops napisał: Nie wszystko w polskim wojsku z zakresu uzbrojenia musiało na siłę być cechowane, numerowane, oznaczane w jakikolwiek sposób. Za dużo sam takich rzeczy widziałem, albo wręcz wyprodukowałem W wypadku broni strzeleckiej i białej, regulaminowej oczywiście, regulamin był jasny. I raczej przestrzegany.
0 Jedburgh_Ops Napisano 5 godzin temu Napisano 5 godzin temu BTW / OT Aż by się prosiło, żeby założyć kiedyś wątek pt. „Co skombinowałem od Ludowego Wojska Polskiego za flaszkę?”
-1 Erih Napisano 5 godzin temu Napisano 5 godzin temu 25 minut temu, Jedburgh_Ops napisał: BTW / OT Aż by się prosiło, żeby założyć kiedyś wątek pt. „Co skombinowałem od Ludowego Wojska Polskiego za flaszkę?” Może lepiej nie... Skoro w pewnej jednostce nasłana kontrola ujawniła kiedyś 2...czołgi nie ujęte w ewidencji! I to nie jakieś strucle do kanibalizacji, ale pełnosprawne! Co nie o wszystkich pozostałych maszynach można było powiedzieć.
Pytanie
annalatwinska
Witam. Szukam pomocy w ustaleniu co to za bagnet. Nie znam się w ogóle i nigdzie nie mogę znaleźć na ten temat informacji, nawet o zdjęciu. Proszę o pomoc i czy w ogóle jest coś wart
19 odpowiedzi na to pytanie
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się