beaviso Napisano 3 godziny temu Napisano 3 godziny temu 1 godzinę temu, Jedburgh_Ops napisał: Rosyjska rakieta nad Polską. Ujawniamy: jeden dyżurny spał, drugi utknął w drodze Ważne, że głosy tamtejszych wyborców pozwoliły przechować "ceratę" Kamińskiego na pensji PE, a ogólny klimat sprzyja jebaniu Tuska i Ukraińców. Czarnkowizna. Powiat tomaszowski :D No, nic nie było słychać, żadnej syreny - zaświadczam! ;) M.
Jedburgh_Ops Napisano 44 minuty temu Napisano 44 minuty temu (edytowane) 22 godziny temu, beaviso napisał: @Jedburgh_Ops Tutaj artykuł M. Cielmy, dość nieźle wg mnie napisany, aczkolwiek popełnił głupi błąd w odczycie czasu z portalu radarowego (nie przeliczył UTC z poprawką +2). https://dziennikzbrojny.pl/aktualnosci/news,1,12318,aktualnosci-z-polski,kolejna-rakieta-nad-polska-zgodnie-ze-sztuka-chaos-a-moze-typowo-nasze-piekielko-i-ograniczenia Mariusz Cielma napisał: Cytat Trudną do akceptacji ciekawostką z tej nocy jest także, jak można było pozwolić, aby algierski wojskowy samolot transportowy C-130 Hercules wykonywał lot tranzytowy wkrótce po powyższych wydarzeniach (nad podkarpacie wleciał w godzinach porannych, w świetle wstającego dnia - ok. godz. 4.30, a opuścił polską przestrzeń powietrzną w województwie podlaskim godzinę później) nad południowo-wschodnią i wschodnią Polską, w tym nad Rzeszowem, Stalową Wolą i okolicach Lublina, w drodze do... Moskwy. Ano w głowie się nie mieści. I dziwić się, że już ani media, ani pierwsi wojskowi nerwowo nie wytrzymują tego, co się dzieje w tym kraju z rozmoczonej ligniny? Mariusz Cielma na napisał jednej rzeczy, to ja dopiszę. Podczas II wojny światowej w USA zamknięto przestrzeń powietrzną dla GA (lotnictwa ogólnego). Wkurz był z tego powodu potworny oczywiście. W czasopismach lotniczych wściekano się na wojsko, że nawet szybowcom zakazano latania i że przez to zamordowano cały proces cywilnego szkolenia lotniczego. Po co to zrobiono? Żeby pilotom myśliwskim z systemu obrony powietrznej Stanów Zjednoczonych dać całkowicie klarowną sytuację, czyste pole obserwacji i całkowicie pewny stan prawny. Ponieważ spodziewano się, że Japończycy mogą odpalić jakiś numer na bazie np. samolotu wykatapultowanego ze statku albo z okrętu podwodnego to pilotom myśliwców USAAF dano luksusowe środowisko pracy, żeby nie tracić cennego czasu na rozbudowaną korespondencję radiową, na procedury podlatywania do intruza i identyfikowania go itp. Sprawa miała być prosta - jest USA jako „no-fly-zone” dla GA i do widzenia. Kto w strefie się znalazł, a nie powinno go tam być ten miałby bliskie spotkanie IV stopnia z kalibrem .50 w ilości zabójczej. Mimo, że to była II wojna i nie epoka radarów OPL to czy to się czymś różni od obecnej sytuacji Polski? Niczym się nie różni. Tylko że polska polityczno-wojskowa bałwaneria nic z tym nie zrobi, bo trzeba by się narobić, zmodyfikować polskie prawo, a dodatkowo branża sutenerska może nowego prawa nie podpisać. Dlaczego? Bo nie. A powinno być mniej więcej tak: 1. Wszystko od 22 południka na wschód powinno być w Polsce „no-fly-zone” w godzinach od 21 jednego dnia do 7 dnia następnego dla wszystkich - od airlinerów po GA plus inne wynalazki typu samoloty rządowe innych państw, transportowe innych państw itp. Tylko śmigłowce LPR powinny mieć specjalne transpondery czytelne dla Centrum Operacji Powietrznych. Państwu z Aeroklubów Suwalskiego, Białostockiego, Lubelskiego i Rzeszowskiego jak się nie podoba to trudno; jest prawie wojna i tak musi być. Są jeszcze - oprócz tych czterech - 33 inne aerokluby w Polsce i tam można ćwiczyć nocne IFR, a w strefie na wschód od 22 południka już nie, a w każdym razie nie przed końcem wojny na Ukrainie. A warunki do srebrnych i złotych odznak szybowcowych możecie sobie robić w godzinach dozwolonych (ale też do czasu, gdyby prawo trzeba było ponownie nowelizować, bo ŚNP zaczęłyby u nas latać także w świetle dziennym). 2. Zważywszy, że Ch-55 doleciał nam już pod Bydgoszcz to wszystko w Polsce między południkami 19 a 22 powinno mieć come back do prawa lotniczego z PRL, gdy cywilna przestrzeń powietrzna była tylko z nazwy, a de facto była pod całkowitą kontrolą i zarządem wojska. Niby normalnie można było latać cywilnymi statkami powietrznymi przez całą dobę, ale „jak coś” to w sekundę to się zmieniało. I mój przykład z PRL jest idealny: robiłem warunek do srebrnej odznaki szybowcowej, termika była taka boska, że ten warunek sam by się zrobił bez mojej roboty nawet gdybym usnął i nagle wrzask przez radio „Natychmiast do lądowania, od razu, naprawdę natychmiast!”. Wylądowałem. Ale nie to, że tylko ja. Tak samo z olbrzymiej strefy ściągnięto w jakimś trybie alarmowym kupę latających ludzi. Co się okazało? W miejscu mojego lądowania 1,5 godziny później wylądowała Mi-dwójka z jakimś elwupowskim majorzyną z teczką. I to był powód tego żałosnego alarmu. Bo w tej teczce to na pewno była korekta planów UW polskiego ataku na Holandię (prędzej flaszkę by się tam dało znaleźć). Dziś można się z tego śmiać, niemniej w przełożeniu na stan dzisiejszy taki PRLowski mechanizm byłby idealny: Zakładamy, że jest biały dzień, latamy w strefie między 19 a 22 południkiem, pilotujemy coś cywilnego z gatunku GA. Nagle naszą wschodnią granicę przekracza ruski dron lub cruise. I w tym momencie powinno być tak, że nie ma zmiłuj - przez radio zamordyzm (dziś pozytywny) jak z PRL i nakaz natychmiastowego lądowania dla wszystkich z GA, żeby nasi z F-16/F-35 mieli czysty obraz sytuacji. Tak powinno być. A będzie? Nigdy w tym państwie z rozmoczonej ligniny. Edytowane 37 minut temu przez Jedburgh_Ops
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się