Jump to content
  • 0

Drewniana skrzynka ,,Flight Air Force" Marzec 1944


Question

Ciekawa skrzynka z oryginalnymi napisami. Znaleziona w piwnicy po moim dziadku w Warszawie. Nad datą czytelny napis Company ale co jest wcześniej nie mogę doczytać. Pytanie o jej dokładne przeznaczenie. Zrobiona chyba z większej skrzynki. Możliwe że ze zrzutów w czasie PW? Wymiary 49 x 28 x 20,5 cm. Będę wdzięczny za naprowadzenie. 

Pozdrawiam

IMG_8110.JPG

IMG_8112.JPG

IMG_8119.JPG

IMG_8115.JPG

Link to post
Share on other sites

12 answers to this question

Recommended Posts

  • 0

Fajny dowód na to, że amerykańskie wojsko podczas II wojny nie wiedziało, jak się nazywają jego siły powietrzne. Zjawisko było nagminne. Nazywały się US Army Air Forces, ale niejeden koziołek matołek - gdy miał coś ocechowac - to pisał Air Force. I na tej skrzyneczce też jest u góry „Air Force”, a na dole prawidłowo „Air Forces”.

Nie mogę teraz znaleźć tego zdjęcia, ale mam takie, gdzie na przewoźnej kantynie USAAF też misie napisały sobie wielkimi wołami „Air Force”. Tak samo było z „Air Corps”. Też setki misiów nie wiedziały, że US Army Air Corps zmarł 20 czerwca 1941 r., a urodziły się wtedy US Army Air Forces. Tysiące rzeczy dla USAAF do końca II wojny były metkowane i cechowane, że one są dla „Air Corps”.

Link to post
Share on other sites
  • 0
W dniu 6.08.2019 o 14:08, tominml napisał:

Możliwe że ze zrzutów w czasie PW?

Jeszcze dwie uwagi.

1. Ze zrzutów dla PW ta skrzynka nie jest. Tak, jak napisał Bjar jest to rzecz po UNRRA. Dlaczego ona nie jest ze zrzutów? Z powodu fizyki. Dla oszczędzania paliwa Amerykanie latali bardzo wysoko, jak najwyżej, żeby spalanie paliwa było na jak najniższym poziomie. Pułap operacyjny bombowców B-17 wynosił ok. 35,5 tys. stóp, czyli ok. 10 800 m. W zależności od wilgotności powietrza gradient temperatury w troposferze wynosi od 0,65 do 1° C na każde 100 m. Czyli bombowce USAAF jeśli w sierpniu 1944 r. startowały np. w 30° C przy gruncie to na pułapie operacyjnym latały w najlepszym razie w temperaturze -40° C. A to nie jest temperatura przewozu racji żywnościowych (bo zrobiłyby się z tego mrożonki), a już na pewno nie takich w puszkach, bo lód by je rozsadził w trakcie kilku godzin lotu.

Zachowało się sporo zdjęć tego, jak Amerykanie dokonywali zrzutów żywności dla spadochroniarzy w Holandii, albo w Reichu za Renem (operacja Varsity), albo dla oblężonego Bastogne. Były to zrzuty z wysokości kilkuset metrów, rzędu 200-300 m. Tylko tak zrzucano żywność.

2. Skrzynka jest po żywności i po tzw. Menu numer 1. Ktoś mógłby pomyśleć - po połączeniu tego z napisami „Air Forces” - że to jakieś specjalne wysokokaloryczne jedzenie dla personelu latającego USAAF. Ale tak nie było. Takie same skrzynki z Menu #1 są np. z napisem „Navy” i też nie jest to jakieś specjalne jedzenie dla marynarzy. To jedzenie zwyczajne, jak dla piechoty. W USAAF rzeczywiście bardzo dbano o to, żeby lotnicy nie dostali awitaminozy, ale dbano o to środkami naturalnymi, czyli warzywami i owocami. Kiedyś tłumaczyłem taki dokument amerykański z 1942 r. o tym, jak lotnicy musieli w czasie wolnym pracować na roli właśnie po to, żeby mieli warzywa i owoce. Porządnej żywności brakowało wtedy dramatycznie i wojsko nie miało sumienia ogałacać rynku cywilnego z warzyw i owoców, więc goniło lotników do roboty rolniczej.

Link to post
Share on other sites
  • 0

Zawsze warto wiedzieć takie rzeczy, ponieważ Amerykanie to identyczni nacjonaliści, jak sto procent wszystkich innych narodów świata. Oni dziś bardzo się wstydzą swojej słabości po ataku na Pearl Harbor i są oburzeni, że ktoś im przypomina o ich gigantycznym kryzysie roku 1942, gdy w związku z uruchomieniem olbrzymiej produkcji dla wojska brakowało w Stanach Zjednoczonych wszystkiego - od metali po żywność, a nawet po guziki do koszul i kurtek mundurowych. Dziś oni nie chcą o tym słyszeć. Kto o tym wspomni ten wróg Stanów Zjednoczonych i sam się z czymś takim spotkałem. Książki o takich sprawach prawie wcale nie wspominają.

Ale ponieważ USA to nie kraj płonących archiwów, więc wszystko jest w dokumentach. Fakty są takie, że po Pearl Harbor całe amerykańskie lotnictwo - czyli USAAF, USN i USMC w ich częściach lotniczych - dostało od rządu pieniądze na zakup ziemi przy szkołach lotniczych i przy bazach lotniczych. Lotnictwo musiało kupować grunty rolne i kto tylko był po służbie to był goniony do normalnej pracy na roli i do uprawy warzyw i owoców, żeby lotnicy mieli prawidłową dietę, ale żeby - jak tylko się da - nie zabierać płodów rolnych cywilnej części społeczeństwa.

A dziś dla Amerykanów to jest jakiś przedziwny wstyd i hańba. Nikt tam nie chce czytać w ich własnych archiwach o takich sprawach.  To mityczne rewelacyjne amerykańskie jedzenie dla wojska z II wojny (bo w końcu takie nadeszło), te puszki ananasów, soków i innych przetworów to są rzeczy dopiero z drugiej połowy wojny, gdy Ameryka podźwignęła się z olbrzymiego kryzysu.

Link to post
Share on other sites
  • 0

Je....

Ale przyznasz, że późniejsze możliwości logistyczne i zawartość skrzynek robiło wrażenie. Zarówno pod koniec II WŚ, jak i gdy się do Azji wybrali.

Choć Communications Zone w czasie lądowania w Normandii i później nie dawała rady, to organizacja Red Ball Express robi wrażenie.

Link to post
Share on other sites
  • 0

Masz rację i kara za nie dość precyzyjne sformułowanie nadeszła :-) W „skrócie myślowym” było, że USA to nie kraj archiwów bombardowanych, okradanych przez okupanta, albo podpalanych intencjonalnie.

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Answer this question...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.



×
×
  • Create New...

Important Information