Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

Czlowieksniegu

Służba Polsce- wspomnienia junaków.

Recommended Posts

Treść usunięta na żądanie Agora SA. z dnia 23 sierpnia 2010 roku.


Post został zmieniony ostatnio przez moderatora Bocian 14:14 24-08-2010

Share this post


Link to post
Share on other sites
Treść usunięta na żądanie Agora SA. z dnia 23 sierpnia 2010 roku.


Post został zmieniony ostatnio przez moderatora Bocian 14:15 24-08-2010

Share this post


Link to post
Share on other sites
Treść usunięta na żądanie Agora SA. z dnia 23 sierpnia 2010 roku.


Post został zmieniony ostatnio przez moderatora Bocian 14:15 24-08-2010

Share this post


Link to post
Share on other sites
Treść usunięta na żądanie Agora SA. z dnia 23 sierpnia 2010 roku.


Post został zmieniony ostatnio przez moderatora Bocian 14:15 24-08-2010

Share this post


Link to post
Share on other sites
Treść usunięta na żądanie Agora SA. z dnia 23 sierpnia 2010 roku.


Post został zmieniony ostatnio przez moderatora Bocian 14:15 24-08-2010

Share this post


Link to post
Share on other sites
Yeti , i czy nie takimi sprawami powinien sie w obecnym ksztalcie IPN zajac? Moze tu panowie prokuratorzy znajda winnych , a niewolnicy dostana zaplate za swoj trud?
To taka moja mysl, ale urzednicy tej instytucji wola wojowac z trupami i dla innych nieboszczykow robic dobrze, z zywymi za duzo klopotu , pytania zadaja, i odpowiadaja nie po mysli pytajacych.
Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
Moj ojciec zalapal sie na dwa urnusy" SP - pierwszy bez gadania, potem dostal wezwanie do wojska - wojsko stwierdzilo ze jest jedynym zywicielem rodziny i dostal odroczenie. Ale w trakcie odroczenia SP zaprosilo" go w swoje szeregi i z piesnia na ustach budowal kominy w Nowej Hucie. Do armii poszedl jak wrocil z SP... Na szczescie uwzglednili mu te niewole przy emeryturze.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Chyba troszkę zbyt jednostronna wizja" historii...
Pewnie w dużym stopniu zależy też od tego, kto i z jakich warunków [miasto/wieś] trafił do Junaków. Dla wielu tych pochodzących z bardzo biednych i wielodzietnych rodzin był to awans społeczny, bo mogli zdobyć jakiś fach. Wielu się później pożeniło i zostało już na stałe, w takiej na przykład Nowej Hucie, gdzie dostali mieszkania z WC i nie musieli już chodzić za przysłowiową stodołę...
Tak odnośnie Nowej Huty, to na polach Pleszowa [wieś słynna z tego, że przemaszerował przez nią w czasie Insurekcji Kościuszko zmierzający pod Racławice] powstało całe miasteczko baraków, w których kwaterowali Junacy. Niestety nie cieszyli się dobrą opinią u miejscowych, bo chodzili po okolicy całymi watahami" i ządzili". A jak przychodziła sobota, to po pracy zaczynał się istny meksyk". Tak, że żaden milicjant nie miał prawa się pokazać w okolicy...
Miejscowi szybko nazwali to miejsce Meksykiem", no i tak już zostało, a pamiątką po tamtych czasach jest Bar Meksyk" znajdujący się w Pleszowie przy ulicy Igołomskiej [obok stacji benzynowej].
Ot prawda czasu, prawda ekranu...

P.S.
A z jedzeniem to faktycznie było kiepsko w całym kraju po 1947 roku, czyli po tzw. wojnie o handel", walce ze spekulantami" i częściowej [na szczęście] kolektywizacji. Dopiero za Gomułki zaczęło się stopniowo poprawiać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Faktycznie . Mój wujek wspominał że w czasach kiedy był saperem ( 1948-54) trafiający do WP junacy" to była jedna rozwydrzona banda". Pamiętam jego filipikę na ten temat kiedy jeden z kuzynów załapał się do OHP... Nie byłem już wtedy smarkaczem , ale uszy mi zwiędły.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zgadzam się z Balansem. Nie można przedstawiać wszystkiego jednostronnie.

Dla wielu ludzi powołanie o SP niewątpliwie mogło być nieszczęściem. To samo można zresztą powiedzieć o wielu powołanych do wojska. Ale nie można sprowadzać SP do zarządcy iewolniczej siły roboczej". Bo jak w takim razie traktować kursy żeglarskie organizowane przez SP? Czyżby szkolili galerników?

Taka była rzeczywistość lat pięćdziesiątych. A co powiedzieć o nakazach pracy? Dostawali je np. nauczyciele albo lekarze (akurat takich mam w rodzinie). Jeden dostał do Warszawy, a drugi do pipidówki". Jeden miał kontakt z kliniką akademicką albo zostawał profesorem w liceum i mógł się rozwijać, a drugi nie.
W wojsku albo w SP jeden trafił na dowódcę-sadystę, a drugi w cywilu - na głupiego kierownika. A inny miał szczęście i przez wszystko przeszedł bez większych uszczerbków.

Nawiasem mówiąc, mój Tata był w SP i jakoś nie wspominał tego z nienawiścią - raczej jako anegdotę albo przygodę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Niestety takie już czasy nastały, że teraz wszyscy to poszkodowani przez komunę". A najbardziej ci, którzy niosąc szturmówki, najgłośniej skandowali na pochodach: Stalin, Bierut, Rokossowski".
A już te ydlęce wagony" powalają całkowicie na kolana...
Pewnie niedługo jakiś adacz" zapoda, że krepowano im ręce drutem kolczastym!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Organizacja ta pomyślana była jako sposób na zniszczenie przez komunistów tradycyjnego modelu rodziny i wsi oraz pozyskanie kadr dla nowego ustroju i rolę swoją spełniła. Z drugiej strony dała szanse chłopakom z małych wiosek na poszerzenie horyzontów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
To się nazywało transfer środków ludzkich z rolnictwa do przemysłu czy jakoś tak. Dobra metoda na potomków małorolnych- pokazać im że poza wioską i obrabianiem pola bogatszym gospodarzom jest jeszcze inny świat. No i przy okazji szlag trafiał tradycyjny model gospodarki wiejskiej , oparty o bardzo nisko płatną pracę robotników sezonowych.

Share this post


Link to post
Share on other sites
To że szlag trafiał radycyjny model polskiej wsi" to bardzo dobrze. Ten model był po prostu do niczego. Maksymalnie oporny na modernizację , zachowawczy.
Problemem było to że nie został na wsi zastąpiony przez model bardziej wydajny.... przez długi czas. W zasadzie dopiero od kilku lat na wsi zaczęło kształtować się coś nowego - z rozbudowanymi usługami , zoptymalizowane pod odbiorców..
No chyba że masz na myśli wiejski folklor , ale ten ewoluuje sobie spokojnie bez większych zawirowań. Przecież jego nośnikami była zamożniejsza część społeczności wiejskiej , która przed zmianami się generalnie obroniła. Tyle że nie jest to już ten sam folklor co w XIX wieku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tak krótko : Model nie był zły - nauczyciel był kimś ( teraz ten zawód jest tylko albo dla hobbystów albo dla przygłupów. Człowiek wiedział, że jak źle zrobi to go ksiądz z ambony wywoła.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Czy7li ty o obyczajowości , ja o gospodarce.
Fazy nam się rozmijają.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kol. Gruby Rycho napisał, cyt. Organizacja ta pomyślana była jako sposób na zniszczenie przez komunistów tradycyjnego modelu rodziny i wsi oraz pozyskanie kadr dla nowego ustroju i rolę swoją spełniła."

Bez obrazy, ale nie znasz realiów radycyjnego modelu rodziny i wsi" z takiej na przykład południowej Galicji. A model" był taki:
1. Tradycyjnie wielodzietna rodzina na kilku morgach kamienistej, nieurodzajnej gleby.
2. Dzieci radycyjnie" szły na tzw. służbę". Szczęście miały dziewczyny, które trafiały do miasta za tzw. służące".
3. Większość niestety nie miała takiego szczęścia" i trafiała do bogatych gospodarzy za parobków. Zasuwali przeważnie boso od świtu do nocy za miskę strawy, a zimą często spali z gadziną w oborze, bo przecież nie z gospodarskimi synami".
4. Tamta wieś to nie była wieś rodem z tow. Gomułki, czyli taka Cepeliowsko-ludowo-odpustowa.
5. To dlatego mogą razić dzisiaj wspomnienia niektórych robotników przymusowych wywiezionych do Niemiec. Bo jak taki parobek [a tych w pierwszej kolejności wysyłano, gdy Niemcy domagali się ludzi do pracy u nich] trafił gdzieś do szkopa, który był nawet wyjątkowo wredny i za byle co lał w pysk, to i tak przeważnie mieli lepiej niż u siebie".

Ot prawda czasu, prawda ekranu...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Małe sprostowanie. Rozwarstwienie na wsi było zdecydowanie większe niż w miastach.
Z drugiej strony nawet u zamożnych gospodarzy na przednówku się głodowało- nie było wystarczająco wydajnych systemów przechowywania żywności. Okresowo były potężne nadwyżki , potem braki. Oczywiście najmocniej uderzało to w najbiedniejszych . To się nazywa tradycyjny model gospodarki wiejskiej. Zmieniło to dopiero pewne uprzemysłowienie" wsi. Nieważne czy spowodowane przez mechanizmy kapitalizmu czy socjalizmu. I tu i tam wieś po prostu została zmuszona do zmian , choć wierzgała wszystkimi czterema kończynami i darła się w niebogłosy.
Co do sfery obyczajowej - myślę że nigdy nie miałeś do czynienia z taką radycyjną wiejską moralnością".
Albo miałeś z nią do czynienia na Śląsku. Fakt że pozycja nauczyciela była stosunkowo wysoka ( choć obiektywnie klepał biedę , ale miał STAŁĄ PENSJĘ) zaś proboszcz mógł uprawiać szantaż moralny. Generalni obraz moralności polskiej wsi jest diametralnie odmienny od przywołanej przez kolegę balansa gomułkowskiej cepeliady.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Przy całej dyspucie, warto jeszcze wspomnieć o ni to poincie, ni kontynuacji- chłoporobotnikach.

Dodatkowo, gdzie jak gdzie, ale akurat wszelkiej maści socjalistyczne spółdzielnie ( vide PGR ) były w większości doskonałą pożywką dla homosovieticusa.



Post został zmieniony ostatnio przez moderatora Czlowieksniegu 18:50 19-05-2010

Share this post


Link to post
Share on other sites
A jednocześnie na ich bazie powstawały zaczątki nowoczesnych gospodarstw wielkopowierzchniowych...
PS Chłoporobotnicy to już późny Gomułka i Gierek , więc troszkę poza zakresem tego tematu ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Prosi się o temat : losy rolnictwa w PRL i na jej gruzach;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
I to jest podstawowy problem w tematach historii współczesnej.

Share this post


Link to post
Share on other sites



×
×
  • Create New...

Important Information