Jump to content

Nasze ptaszki


Recommended Posts

  • Replies 464
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

23 godziny temu, M164U2 napisał:

A tu moje -  ten złoty to oficerski US Army nowoczesny (lata 90-te), ten poczerniały też US Army oficerski, tylko z II wś.  

orly oficerskie.jpg

Ten Twój orzeł „poczerniały”, jak go określiłeś, jest niezmiernie ciekawy i świetny, już choćby ze względu na dobry stan, bo ciężko dziś zdobyć takiego niepoobijanego ze sztucznej patyny.

Jest to czapkowy orzeł oficerski wyprodukowany nie później niż w pierwszej połowie 1922 roku i jest to wzór przejściowy. W 1922 roku zdecydowano o zmianie barwy galanterii metalowej w umundurowaniu amerykańskich sił zbrojnych. – z bardzo ciemnej sztucznie patynowanej na naturalnie złotą. Twój orzeł bardzo dobrze pokazuje, jak szybko po I wojnie światowej heraldycy amerykańskich sił zbrojnych postanowili zmienić pewne elementy orłów oficerskich. Heraldyczna „Cloud”, czyli tzw. chmura nie jest już eliptyczna w Twoim orle, jak w orłach z I wojny, ale jest zbudowana na planie okręgu. Musi to być orzeł z czasów, gdy już zaczynano przemyśliwać o korekcie „chmury”, którą to korektę ostatecznie zatwierdzono w roku 1936 i od tej pory „chmura” w orłach z bieżącej produkcji zawsze była już okrągła.

Ten Twój orzeł nazywał się spiżowy. Był tłoczony z blachy ze stopu miedzi, a potem szedł do obróbki galwanicznej. Nadawano mu powłokę „spiżową”, czyli barwą przypominającą stare pomniki bardzo długo wystawione na działanie warunków atmosferycznych i silnie spatynowane. Tak przynajmniej miało być w teorii, ale w wojsku, jak to w wojsku, wychodzi, co wychodzi. Ta obróbka galwaniczna do barwy spiżu dawała różne efekty – de facto orły były czarne, grafitowe, antracytowe, bardzo ciemnobrązowe itp.

Jeśli dobrze widzę Twój orzeł jest perfekcyjnie heraldyczny – ma 13 gwiazdek, 13 listków w gałązce oliwnej, 13 oliwek i 13 strzał. W orłach z II wojny, gdy wiecznie tych orłów brakowało, taka heraldyczna perfekcja – jak wspomniałem wcześniej – rzadko się zdarzała.

Piękny orzeł – gratulacje.

Poniżej – czapka oficerska US Army z okresu między rokiem 1919 a 1922 z ostatnim już orłem spiżowym (przed wprowadzeniem orłów złotych) i też już z korektą „chmury” z eliptycznej na okrągłą.

c.thumb.jpg.32e9faef652a4aa57511b039df61e062.jpg

 

Link to comment
Share on other sites

52 minutes ago, Jedburgh_Ops said:

Ten Twój orzeł „poczerniały”, jak go określiłeś, jest niezmiernie ciekawy i świetny, już choćby ze względu na dobry stan, bo ciężko dziś zdobyć takiego niepoobijanego ze sztucznej patyny.

 

Zaintrygowałeś mnie, więc przesyłam lepsze zdjęcie:)  Patyna prawdziwa, w pudełku przeżył 20 lat, a kupiłem go dobre 35 lat temu na pchlim targu za absolutne grosze od faceta co nie wiedział co to jest, więc nie podejżewam podróby:)

orly oficerskie - detal.jpg

Link to comment
Share on other sites

51 minutes ago, M164U2 said:

A tu pokazuje nowoczesną (lata 80-siąte) interpretacje orła kolonialnego, ale z daleka wygląda fajne:)

 

Napisałem lata 80-siąte, ale sam się poprawie bo patrze na internetach i to są chyba bardziej lata 60-siąte (oczywiście 20 wieku:).

Link to comment
Share on other sites

3 godziny temu, M164U2 napisał:

Zaintrygowałeś mnie, więc przesyłam lepsze zdjęcie:)  Patyna prawdziwa, w pudełku przeżył 20 lat, a kupiłem go dobre 35 lat temu na pchlim targu za absolutne grosze od faceta co nie wiedział co to jest, więc nie podejżewam podróby:)

orly oficerskie - detal.jpg

No to się zrobiło fascynująco…

Bardzo słusznie uważasz, że to nie podróba, bo to nie jest podróba. Masz bracie na 99,99 proc. orła wartego – w sensie historycznym – majątek! Bo popracujmy sobie na datach i na faktach (patrz poniżej), a zobaczysz, że masz orła rewelacyjnego. Najprawdopodobniej masz orła z duszą i z historią, a nie jakiegoś „US WW1 Cap Device”, co to dziś każdy może sobie kupić za 50, 150 czy 300 baksów, bo ceny na te orły szaleją. Podtrzymuję, że to jest oficerski czapkowy orzeł spiżowy US Army z końca I wojny lub z końca 1918 roku, a najpóźniej z pierwszej połowy 1922 roku. Kwestią otwartą pozostaje, czy on jest produkcji amerykańskiej, czy brytyjskiej, bo identycznie, jak podczas II w.ś., pierwszowojennemu US Army AEF w Europie brakowało tych orłów i brytyjskie manufaktury sztancowały i patynowały Amerykanom te orły.

Popracujmy na datach i na faktach. 2021-35 = rok 1986 i to jest punkt startu do rozważań.

Skąd w PRL, 35 lat temu – czy około 35 lat temu – mógł się wziąć taki amerykański oficerski orzeł na pchlim targu i to za grosze, bo sprzedawca nie miał pojęcia, co to jest?

Dwa najważniejsze internetowe amerykańskie domy aukcyjne militariów to Manion's i eBay. Pierwszy z nich istniał od roku 1970, ale w internecie był od roku 1998. Drugi istnieje od roku 1995. Internet w Polsce – praktycznie rzecz biorąc – zaczął się w roku 1991, ale to tylko teoria, bo to było cudeńko wyłącznie dla wybranych. Ja, pracując w dobrej zachodniej i medialnej firmie miałem go tak naprawdę dopiero w roku 1995, gdy jeszcze nawet polskie media go nie miały, nie mówiąc o użytkownikach indywidualnych. Od razu więc widać, że Twój orzeł nie jest z jakiejś aukcji internetowej, bo to byłoby fizycznie niemożliwe w mrokach PRL w roku 1986. Twój orzeł jest z jakiegoś historycznego realu, tylko oczywiście jest pytanie z jakiego?

Skąd mógł się wziąć taki orzeł w PRL w 1986 r.?

1. Znajdek (byli już wówczas piszczałkowcy?) po misji tyfusowej US Army w Polsce po I w.ś. Mało prawdopodobne, ale nie do całkowitego wykluczenia.

2. Pamiątka po jakimś polonusie, który służył podczas I w.ś. w US Army AEF i z niego albo zdezerterował do Polski, albo zwolnił się oficjalnie. „Who knows?” Może tak, może nie, licho wie.

3. Pamiątka po hallerczyku, który był z zaciągu w USA, a wcześniej był oficerem US Army. I wrócił do Polski ze swoim amerykańskim oficerskim orłem. Chyba wariant najbardziej prawdopodobny.

4. Peerelowski dyplomata (bo mało komu wolno było wtedy wyjeżdżać na Zachód) kupił sobie tego orła w jakimś amerykańskim czy innym zachodnioeuropejskim antykwariacie i z jakichś przyczyn ten orzeł wylądował u bazarowego handlowca, który nie miał pojęcia, co to jest.

Oczywiście wiem, że materiał fotograficzny przekłamuje barwy (szczególnie w odcieniach złota), ale z przetarć na Twoim orle wyłania się – być może – obraz taki, że Twój orzeł nie jest z blachy miedzianej, mosiężnej, tombakowej i brązowej, ale z blachy z nowego srebra. US Army w tamtym okresie uwielbiała nowe srebro. I nic dziwnego. Nowe srebro jest materiałem rewelacyjnym. Wszystkie rzeczy US Army z I wojny, jakie mam z nowego srebra, są w stanie idealnym, jakby wczoraj zrobione, zero utlenienia. Podczas I w.ś. nie było w USA żadnego embarga na stopy miedzi i grawerzy-medalierzy spokojnie mogli z nich robić, co tylko chcieli – w przeciwieństwie do II w.ś., gdy nowe srebro było objęte najściślejszym embargiem.

I dlatego wydaje mi się, że masz orła historycznie rzecz biorąc bezcennego. Bo to raczej orzeł, który wylądował w Polsce nieprzypadkowo.

Tylko pozazdrościć ? :classic_smile:

Link to comment
Share on other sites

21 minutes ago, Jedburgh_Ops said:

1986 r...

1986 r - zgadza się:)  

Ja stawiam na Unre.  Mój ojciec opowiadał, że rożne fanty można było znaleźć w tych paczkach po wojnie,  także gdzie niegdzie odznaki, medale, etc.

Czy to jest produkcji amerykańskiej?  Chyba tak.  W internetach podobne brytyjskie (a nawet widziałem jeden australijski) mają jakiś napis na rewersie, a mój nic nie ma.   

Ja też stawiam na  blache z nowego srebra, albo był po prostu posrebrzany.  Nigdy nie próbowałem tego polerować, ale to co widzisz to bardziej blask srebrny niż złoty.  Pozdrawiam!

Link to comment
Share on other sites

Aaaa, no tak, ciocia UNRRA, fakt…

Moi dziadkowie też wspominali, że UNRRA wtryniała do tej pomocy dla demoludów wszystko, co podleci… Na przykład mój ś.p. tata kupował dla Polski od tych US szaleńców samoloty L-4 i spadochrony desantowe T-4 i T-5. Do dziś mam w domu piękne bawełniane linki od tych spadochronów. Po dziadkach do dziś mam też od cioci UNRRY-y dwa śpiwory US Army z WWII i aluminiową (sorry, ale tandetną) maszynkę do strzyżenia zrobioną z miękkiego aluminium zamiast z twardego duraluminium.

Więc kto tę ciotkę UNRRĘ wie, może i wtryniała w te swoje paczki także i wszystko z I i II wojny? Od Amerykanów wiem, że w 1945 roku przypłynął z USA do Europy statek z różnymi tekstyliami US Army z I i II wojny, więc licho wie, co tam mogło być…

:classic_smile:

Link to comment
Share on other sites

Tak się zachwyciłem tym ptaszkiem, że poleciałem kupić lupe:).  No i prosze a tam na pióropuszu na rewersie jest napisane tak: >- SF-> * 17 - S.  

SF - to może San Francisco?  Choć jeżeli to było posrebrzane to może też być Saglier Freres(Francja).

17 - to może 1917?

S - to może September/Septembre (wrzesień)? 

Jeżeli tak to miałeś racje, że to jest oficerski czapkowy orzeł  US Army z końca I wojny lub z końca 1917 roku. 

Zawsze myslałem ze to 2wś, a okazuje się, że to żeczywiscie starszy egzemplarz.  Dzięki!!!

orly oficerskie - detal zoom2.jpg

Link to comment
Share on other sites

W dniu 14.05.2021 o 21:35, M164U2 napisał:

Tak się zachwyciłem tym ptaszkiem, że poleciałem kupić lupe:).  No i prosze a tam na pióropuszu na rewersie jest napisane tak: >- SF-> * 17 - S.  

SF - to może San Francisco?  Choć jeżeli to było posrebrzane to może też być Saglier Freres(Francja).

17 - to może 1917?

S - to może September/Septembre (wrzesień)? 

Jeżeli tak to miałeś racje, że to jest oficerski czapkowy orzeł  US Army z końca I wojny lub z końca 1917 roku. 

Zawsze myslałem ze to 2wś, a okazuje się, że to żeczywiscie starszy egzemplarz.  Dzięki!!!

orly oficerskie - detal zoom2.jpg

Masz rewelacyjnego bardzo rzadkiego orła firmy z Nowego Jorku. SF to skrótowiec od Samuel A. French, który był założycielem i właścicielem tej nowojorskiej firmy medalierskiej.

Link to comment
Share on other sites

7 hours ago, Jedburgh_Ops said:

Masz rewelacyjnego bardzo rzadkiego orła firmy z Nowego Jorku. SF to skrótowiec od Samuel A. French, który był założycielem i właścicielem tej nowojorskiej firmy medalierskiej.

A masz coś o tym Samuelu do poczytania?  Jakoś mi google dziś nie pomaga:)

 

Link to comment
Share on other sites

W dniu 21.05.2021 o 20:53, M164U2 napisał:

A masz coś o tym Samuelu do poczytania?  Jakoś mi google dziś nie pomaga:)

W internecie tego nie ma – czysta wiedza kolekcjonerska. Wiadomo, że taka firma istniała i robiła orły, ale nic więcej. Gdy dociekasz, że być może Twój orzeł był zrobiony we Francji na zamówienie pierwszowojennego US Army AEF, to bardzo słusznie podejrzewasz, że takie orły były tam robione, bo faktycznie były, natomiast Francuzi robili tym orłom zupełnie inne mocowania do czapek, bardziej „inwazyjne”, czyli dziurawiące czapki tam, gdzie Amerykanie tego nie zaprojektowali w czapkach. Twój orzeł ma najbardziej klasyczne mocowanie amerykańskie. Generalnie to o 99 proc. firm produkujących amerykańskie orły z I i II wojny nic nie można przeczytać, szczególnie przy zalewie firm „no name” nie cechujących swoich orłów. Jeśli już to Smithsonian Institution ma najwięcej materiałów na takie tematy, bo oni kolekcjonują m.in. katalogi firm grawerskich/złotniczych/medalierskich produkujących wszelkiego rodzaju odznaki i oznaki stopni dla amerykańskich sił zbrojnych od jak najwcześniejszych, jak tylko się da, lat istnienia Stanów Zjednoczonych. Najsłynniejsza z nich to N.S. Meyer, Inc. założona około roku 1868. O tej firmie najwięcej się pisze, aczkolwiek owo „najwięcej” to też nie jakieś długie teksty, najwyżej objętość zbliżona do jednej strony standardowego maszynopisu.

Ja zresztą pisząc te posty o orłach (poniższy o chorążych też) nie korzystam z internetu, bo to bez sensu. Jeśli już coś pisać, poświęcać na to czas „w czynie społecznym” i pokazywać to tak, żeby to było coś innego niż można przeczytać/zobaczyć gdzieś indziej. Nic w tych moich postach o drugowojennych orłach oficerskich i orłach Korpusu Chorążych US Army/USAAF (poniżej) nie jest skądś kopiowane. Mam zresztą bardzo chłodny stosunek do tego, co kolekcjonerzy amerykańskich orłów o nich piszą, bo to jest prawie w stu procentach chwalenie się kolekcjami, ale nie żeby na tej podstawie nauczyć innych ludzi kolekcjonowania orłów. Żeby tworzyć środowisko kolekcjonerów orłów to nie wystarczy je pokazywać w dużych ilościach. Trzeba o nich pisać zupełnie innym językiem, a tego niestety nie ma.

Link to comment
Share on other sites

W dniu 1.08.2019 o 18:30, bjar_1 napisał:

Pokazuj, ciężki temat u nas, bo US orłów brak...

No to jeszcze coś na finał o innych amerykańskich drugowojennych orłach, jakie mogły znaleźć się w okupowanej Polsce. I coś z mojej kolekcji poniżej.

Czapek garnizonowych dla szeregowców i podoficerów US Army i USAAF dramatycznie brakowało, praktycznie prawie wcale ich nie było. Ta część wojska chodziła w furażerkach. Dopiero od lat 1946-47 zaczęto ten niedostatek uzupełniać. Dlatego jest nieprawdopodobne, aby na terenie okupowanej Polski znalazł się orzeł czapkowy szeregowców i podoficerów. System dostaw dla wojska skoncentrował się na produkcji czapek dla oficerów i Korpusu Chorążych, bo to takie same czapki, tylko z innymi orłami.

W takim razie teraz orły do czapek garnizonowych Korpusu Chorążych US Army/USAAF. Bo jeśli mamy poważnie mówić o tym, co hipotetycznie można by znaleźć po USAAFmenach w Polsce to nie da się pominąć także i tych orłów. Dzieje się tak na skutek zmiany systemu szkolnictwa USAAF od lipca 1942 r. i związanej z tym ustawy o korekcie stopni wojskowych w USAAF. Do tej pory piloci i część innych członków personelu latającego USAAF byli kształceni i szkoleni albo do stopnia sierżanta, albo podporucznika. Ustawa likwidowała stopnie sierżantów dla tych lotników i wprowadzała dla nich stopień o nazwie Flight Officer (FO). Był to stopień młodszego chorążego. Był on odpowiednikiem stopnia Warrant Officer Junior Grade (WOJG), czyli też młodszego chorążego, w amerykańskich wojskach lądowych. Sierżantami na pokładach samolotów USAAF pozostali już tylko głównie strzelcy pokładowi, łącznościowcy, loadmasterzy, mechanicy pokładowi itp.

Odtąd lotnicy w rangach FO na masową skalę znaleźli się w całych USAAF, w tym oczywiście również na pokładach bombowców B-17 i B-24, jakie docierały nad Polskę. I były też zestrzeliwane, albo lądowały tutaj przymusowo. I tak samo lotnicy USAAF w rangach FO musieli być zwożeni z Europy do obozu jenieckiego w Żaganiu. Owszem, były B-17 i B-24, w których nie było ani jednego Flight Officera, ale były i takie, w których liczba FO na pokładzie dochodziła do 2-3. Stosowne zdjęcie na dole postu. Jest więc statystycznie niemożliwe, aby na terenach obecnej Polski nie znalazł się ani jeden USAAFowiec w randze FO. Podczas skoku ratowniczego albo lądowania przymusowego oczywiście nie musiał zaraz zabierać swojej czapki garnizonowej, ale jeśli Amerykański Czerwony Krzyż dostarczał do obozów jenieckich elementy umundurowania kompletujące to, w czym lotników USAAF schwytano to zapewne były tam i czapki z orłami oficerskimi, i z orłami Korpusu Chorążych, bo American Red Cross był bardzo dobrze zorientowany w sprawach mundurowych.

Korpus Chorążych US Army/USAAF miał odrębnego orła do czapek garnizonowych. Nie było wśród tych orłów takiego szaleństwa wymiarowego i designerskiego, jak z orłami oficerskimi, ale i tak zamieszanie z orłami chorążych jest wystarczająco duże i wiele rzeczy pozostaje niezbadanych. W orłach chorążych zasady heraldyczne nie obowiązywały – nic tam nie było z systemu trzynastkowego, jak w orłach oficerskich. Były też trzy czynniki, które zawsze w tych orłach były stałe: na zewnątrz wieńca zawsze – bez względu na producenta – było siedem piór po każdej ze stron, zawsze orzeł trzyma w szponach dwie strzały, a sposób mocowania orła do czapki był zawsze na śrubę i dwie szpilki. Cała reszta szczegółów to już dziesiątki różnic w wyglądzie tych orłów.

O ile drugowojenne orły oficerskie US Army/USAAF oficjalnie produkowało 20 firm oraz duża i nieznana liczba firm „no name”, które nie cechowały rewersów swoją nazwą, o tyle orły dla chorążych produkowały tylko trzy firmy spośród oficjalnych dostawców (GEMSCO, N.S. Meyer i Vanguard Military Equipment), ale oprócz tego produkowała je również nieznana liczba firm „no name”. Produkowała je nawet firma niemiecka. Ponieważ orłów zawsze brakowało (nieraz trzeba było je haftować na czapkach, bo metalowych nie było), więc gdzie tylko US Army wkraczała, czy to do państw Beneluksu, czy to do III Rzeszy, to natychmiast ruszała w tych państwach produkcja wszystkiego, czego brakowało, bo Quartermaster Corps nie dawał rady tego dostarczać. I takim produktem upadającej III Rzeszy dla US Army stała się jedna z wersji orłów dla Korpusu Chorążych. Rzecz o tyle ciekawa, że do skopiowania przez jakiegoś niemieckiego grawera-medaliera posłużył orzeł Korpusu Chorążych US Army z okresu międzywojennego (orzeł ażurowy – patrz poniżej). Najprawdopodobniej ktoś go miał jak raz w czasie zajmowania III Rzeszy i kazano jakiejś pracowni medalierskiej skopiować właśnie tego orła.

Orły Korpusu Chorążych US Army z końca lat 30. i z II w.ś. dzielimy, jak poniżej.

Pod względem konstrukcji i technologii orły dzielimy na:

• odlewane

• tłoczone z grubej blachy

• tłoczone z cienkiej blachy

Orły tłoczone z cienkiej blachy dzielimy na:

• orły z pełnego materiału

• orły półażurowe (z wyciętymi przestrzeniami pomiędzy liśćmi powyżej strzał)

• orły ażurowe (z wyciętymi przestrzeniami pomiędzy liśćmi powyżej i poniżej strzał)

Pod względem wielkości orły dzielimy na:

• małe (rozpiętość skrzydeł 2 1/16")

• średnie (rozpiętość skrzydeł 2 2/16")

• duże (rozpiętość skrzydeł 2 3/16")

Pod względem wykończenia orły dzielimy na:

• błyszczące w całości

• lekko trawione dla zmatowienia i z wybranymi elementami polerowanymi

Pod względem designu strzał orły dzielimy na:

• ze strzałami w szponach orła ułożonymi równolegle

• ze strzałami lekko skrzyżowanymi w szponach orła

Pod względem designu gałązek oliwnych orły dzielimy na:

• orły z gałązkami bez oliwek

• orły z gałązkami z 10 oliwkami (po 5 na każdej gałązce)

Wcześniej nie pracowaliśmy na orłach i czapkach, a tylko na orłach, to teraz mała odmiana i trochę czapek z omawianymi orłami. Kilka rzeczy z mojej kolekcji i jedno zdjęcie archiwalne.

Opis zdjęć

1. Orzeł mały (rozpiętość skrzydeł 2 1/16"), lekki, tłoczony z cienkiej blachy ≠0,7 mm. Orzeł w technologii „gilt”, czyli galwanicznie pozłacany 10-karatowym złotem. Orzeł ażurowy najbardziej typowy dla okresu międzywojennego i początku II w.ś. („początku” dla USA, czyli po Pearl Harbor). Ten wzór orła skopiowano w okupowanych Niemczech i produkowano go dla US Army/USAAF. Układ strzał – skrzyżowane. Producent orła – nieznany. Czapka USAAF w wersji kawaleryjskiej (preferowanej przez lotnictwo) i bez wszytego sztywnika (żeby można było nałożyć słuchawki lotnicze na czapkę).

2. Orzeł mały (rozpiętość skrzydeł 2 1/16"), lekki, tłoczony z cienkiej blachy ≠0,7 mm. Orzeł w technologii „gilt”, czyli galwanicznie pozłacany 10-karatowym złotem. Orzeł półażurowy najbardziej typowy dla okresu międzywojennego i początku II w.ś. („początku” dla USA, czyli po Pearl Harbor). Układ strzał – równoległe. Producent orła – nieznany. Czapka wojsk lądowych (ale nie kawalerii) ze sztywnikiem.

3. Orzeł mały (rozpiętość skrzydeł 2 1/16"), o średniej masie, tłoczony blachy ≠1,2 mm. Orzeł w technologii „glit” (nie mylić z powyższą „gilt”), co oznacza orła z częściowym połyskiem osiąganym różnymi sposobami. W tym przypadku orzeł jest częściowo półmatowy, a częściowo błyszczący. Osiągnięto to odpowiednim sztancowaniem oraz fakturą powierzchni matrycy. Wysokiej jakości była także powierzchnia patrycy tego orła. Układ strzał – równoległe. Producent orła – nieznany. Czapka USAAF w wersji kawaleryjskiej i bez wszytego sztywnika (żeby można było nałożyć słuchawki lotnicze na czapkę).

4. Orzeł duży (rozpiętość skrzydeł 2 3/16"), ciężki, tłoczony z grubej blachy ≠1/16". Orzeł w technologii „glit”, ale o małej pracochłonności (w przeciwieństwie do poniższego orła nr 6b). W tym przypadku orzeł jest głęboko matowy (lekko trawiony), a wypolerowane ma wybrane elementy wypukłe (oliwki, fragmenty piór, strzał itp.). Bardzo rzadki orzeł z 10 oliwkami na gałązkach oliwnych (po wojnie już takich orłów z oliwkami nie produkowano). Układ strzał – skrzyżowane. Producent orła – N.S. Meyer, Inc.

5. Dziewięciu z 10 członków załogi bombowca B-17G-40, (s/n 44-6009) „Flak Eater” z 364. dywizjonu bombowego 305. grupy bombowej USAAF. Fotografia wykonana 13 marca 1945 r. w Wielkiej Brytanii. W dolnym rządzie z prawej strony widać dwóch młodszych chorążych, czyli Flight Officerów USAAF. Zgodnie z przepisami noszą czapki oficerskie, ale z orłami Korpusu Chorążych.

6a/6b. Orzeł średni (rozpiętość skrzydeł 2 2/16"), ciężki, tłoczony z grubej blachy ≠1/16". Orzeł w technologii „gilt” w wersji bardzo estetycznej, zarazem bardzo pracochłonnej (w przeciwieństwie do powyższego orła „gilt” nr 4). Częściowo orzeł jest głęboko matowy (lekko trawiony), a częściowo na wysoki połysk, przy czym to ostatnie, czyli polerowanie, jest na bardzo dużej powierzchni orła i jest bardzo precyzyjne. Czapka USAAF w wersji kawaleryjskiej (preferowanej przez lotnictwo) i bez wszytego sztywnika (żeby można było nałożyć słuchawki lotnicze na czapkę). Ciekawostka – bardzo rzadka czapka z otokiem ażurowym. Oryginał takiej czapki z II wojny dostał George Clooney do remake'u „Paragrafu 22”.

1.thumb.jpg.b7d852cd2dedd084e75d20d2446a6349.jpg

2.thumb.jpg.449d14f4c5fcdee649ef11b8787fabc7.jpg

3.thumb.jpg.01d67159ce718fc3a397bffc023de072.jpg

4.thumb.jpg.f5b59530104dd4f0359bdf2f70805df1.jpg

5.thumb.jpg.98593702e4ac2f4757437ab770805d6c.jpg

6.thumb.jpg.17e067555db606341412329d33b63cb5.jpg

Edited by Jedburgh_Ops
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share


×
×
  • Create New...

Important Information