Skocz do zawartości

Moda leśna komando ala leśniczy czy turysta w ciemnych dresach


brunogd

Rekomendowane odpowiedzi

Witam serdecznie wszystkich kolegów i koleżanki , mam pytanko czy wiekszość z was preferuje strój do poszukiwań typu żołnierz RP lub special force bo jak tak przeglądam to troche zachwyt mnie bierze czy są miłośnicy stroju typu adidasy trekingowe i ciuchy np campusa .czarna wiatróweczka i czapeczka ???? sam osobiście śmigam w czarnym dresie trekingowym polarek itp ale zawsze jak spotykam kolegów po fachu to czasem mam ochote zrobić fotke ( obecnie jestem w uk i jescze nigogo nie spotkałem w stroju komando ) nie staram sie byc złośliwy poprostu chciałbym dowiedzieć się o waszych upodobaniach pozdrawiam serdecznie
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja chodzę w moro bundeswehry + wojskowe buty, wcześniej chodziłem w bojówkach, ale jak zaczęły pękać w kroku :D i się ścierać zmieniłem na moro (bo taniej wychodzi od polskiego munduru" i od bojówek). W dres chyba bym nie wszedł bo tak jakoś dziwnie... ale to kwestia gustu.. W sumie dla mnie najważniejsze aby w spodniach były kieszenie po bokach aby można było coś tam włożyć ;)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Tak samo, na codzień śmigam w wojskowych ciuchach, to i na wypady (w tych w których już na codzień nie chodze). Mocne, wygodne, nie szkoda usyfić a wyczyścić łatwo. A na nogi wysokie ale lekkie buty trekingowe.
Ale jak kto woli, na razie służbowego uniformu poszukiwacza nikt jeszcze odgórnie nie wprowadził
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja również w teren jeżdżę w ciuszkach bundeswehry, flecktarn dobrze się sprawdza w lesie - nie widać tak brudu :P
do tego latem i wiosną buty typu jungle, a jesienią i zimą buciki bundeswehry :)
a jak zapuszczam się w duże lasy to dokładam system nośny z torbami na jedzenie, gps i inne pierdoły potrzebne w terenie... ale to dość rzadko, w sumie tylko jak daleko od samochodu się trzeba oddalic :)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Również skłaniam się w kierunku dresu i trekingów,w zagrożeniu ze strony SL-piszczała w krzaczory leci szerokim łukiem,a ja robię przysiady i wymachy pajaca,bądz wspinam się na skałkę.A w bundeswerce walił bym ścieme że jestem linoskoczkiem?
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Koledzy, w tym magazynie znajdziecie najnowsze trendy mody wykopkowej, może nawet mają sklep wysyłkowy. A tak swoją drogą, sądząc po poziomie postów wielu nowych kolegów", to nasze hobby zdecydowanie zatacza coraz szersze kręgi społeczno - kulturowe:-)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

hehe
asze hobby zdecydowanie zatacza coraz szersze kręgi społeczno - kulturowe:-)"

To znaczy dzieje się coś złego?
Czy poszukiwacz to tylko ten co interesuje się militariami i wygląda jak rambo?

Rozumiem, gdybym rył Xmetrowe rowy to trzeba sie ubrać tak, żeby syfu na ciuchach nie było widać, bo przeważnie autobusem na wykopki śmigam.
A tak... nie widze potrzeby.

Ps. znam niejedną osobę, która ubiera się na wykopki(nawet na pole) jak ciężkozbrojny rycerz- wolna wola.

Wielkie kosy targają przy pasie, bo marzą, coby sie auczyć rzucać" lub tną pobliskie drzewa na postoju.

Jak sie spytasz, dlaczego płaci setki złotych za sztuczną szkołe- ie chce iść do wojska"(już nieaktualne).

Pozdrawiam. Dresiarz:)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Spoko, karpik, każdy zakłada co lubi i w czym mu wygodnie:-) Mi akurat dresy w pasy kojarzą się ze śmiesznymi gościami w czarnych beemkach, ale to w sumie też jest kamuflaż i pełni swoją funkcję - odstręcza od siebie przypadkowo spotkanych gapiów. Zawsze też można powiedzieć, że się szuka kluczyków do beemki, każdy uwierzy:-) I nie traktujcie mojego niewinnego żartu na temat dresów tak poważnie - można nosić garnitur i nadal mentalnie być drechem", to raczej kwestia kultury niż stroju.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie noszę wielkiej kosy ,ale bagnet który mam przy pasie jest bardzo często używany m.in. do wydłubania przedmiotu z trudnej " gleby i zgrubnego oczyszczenia z ziemi , czasem twardej jak skała . Nie raz musiałem wyciągać coś z gęstych korzeni gdzie nawet ręki nie można było włożyć i gdyby nie bagnet to mógłbym tylko zapłakać , pocałować korzeń i iść dalej .
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja mam tool'a, takie obcęgi z innymi bajerami w komplecie, w razie czego jest czym podłubać, odgiąć, podczyścić, przepchać, przeciąć itp. a i złote zęby jest czym wyrywać (żartuję oczywiscie:-)
Co do stroju, to ja też preferuję militarkę, przemierzam raczej tylko lasy, ze spodni najtrwalsze jest polskie moro z lat 80-ych lub początku 90-ych (wojskowe lub milicyjne), prawie nie do zdarcia, na zimniejsze dni francuski polar i niemiecka kurtka trilaminat. Na lato i ciepłe dni mam oliwkowy izraelski mundur i kapelusz, super trwałość i właściwości termiczne. Jeżeli już kogoś spotkam w lesie, to przeważnie omija mnie szerokim łukiem i niech tak zostanie.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Może nie Campus, a Norrona i inne skandynawskie ciuchy trekkingowe, merino wool jako warstwa zaraz na skórę, czasem sandały czasem trekkingowe buty, czasem wojskowe.Czasem jakiekolwiek ciuchy nawet robocze.Zależnie od warunków atmosferycznych, miejsca gdzie kopię, środku transportu.Ubieram się tak jak mi wygodniej, ale raczej nie w wojskowe ciuchy, według mnie wszelkie trekkingowe i sportowe są o wiele wygodniejsze.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

No Panowie...powoli się robi subkultura...skoro strój i moda odkrywkowa juz jest.
Ja do lasu to tak jak na codzień. Jakoś tak nie lubie kiedy szata czyni człowieka a jakby nie patrzeć cos w tym powiedzeniu jest. Od dresów ze względów ideologicznych stronię szerokim łukiem, w motocyklowych skórach to sobie można w nosie w lesie podłubać co najwyżej, w marynarce to do biura albo cioci w niedziele, w sukni wieczorowej i na szpilkach to by trzeba zmienić orientacje sexualna albo płec...
Każdy zakłada to co daje mu poczucie szeroko rozumianego komfortu. Ja potrzebuję wygody, ciszy, stylu i wytrzymałości... Buty to CaT'y, spodnie to nieśmiertelne M65, dobry bawełniany T-shirt), popularny hoodie z 100% bawełny (np: GAP), a na wierzch jak zimno czy pada jakies kamo. Daje mi to wszystko wygode (krój), komfort ( bo lubie taki image), ciszę (bo nie widać mnie za bardzo a i z tłumu sie nie wyróżniam), styl ( bo od biedy bez obciachu na piwko moge tak wparować) a wytrzymałośc...jeszcze CaT'ów i eMek nie zajechałem przez 4 lata. A jak SL mnie zlapie to i dres mi nie pomoże...raczej długie nogi lub telefon do adwokata :D.

P.S.: Ta dyskusja przypomina mi znajomego który rozpoczynał przygode z motocyklizmem. Kupił kółka, i na jednym z forów pytał jakiej firmy ciuchy mogą byc żeby się nikt z niego nie śmiał...i była niezła polewa bo kolo wparował wystrojony od stóp do głów w kosmiczny komplet pachnący nowością... Na szacunek zarabia się charakterem a nie wyglądem.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie