Jump to content

Indian Chief

Forum members
  • Content Count

    624
  • Joined

  • Last visited

    Never

Community Reputation

0 Neutral
  1. :) pozwolicie że sie usmiechne na początek. Ja tam w duchy, demony nie wierze a mieszakm w najbarziej nawiedzonym miejscu.... Oj czasem i racjonalnemu człowiekowi coś do łba fantazja wciśnie ale o tylko wyobraźnia... Pracuję jako oficer ochrony w pewnym zamkniętym osiedlu. Od 18 wieku był to szpital Royal Navy. Wielu ludzi tam umierało, po wielkich bitwach zwożono rannych łodziami a oni tam dogorywali. Pub stojący na miejscu pobliskiego cmentarza nosi nazwe No place Inn" bo nie było gdzie chować marynarzy. Podczas wojny Luftwaffe ostro zbąbardowała miejsce. Zniszczyli 2 bloki szpitala z jedenastu i zginęła pielęgniarka. Moi koledzy na patrolach a to ją widują, a to potykają sie o nia, a to czują jej perfumy. Ja czasem w ciemne, dżdżyste poranki czuję w tym samy miejscu (długa kolumnada z niesamowitym echem, bardzo zimne miejsce)a to swąd spalenizny, a to te stare angielskie perfumy, a to automatyczne drzwi otwierają sie w oddali jakby ktos wchodził... I jak dotąd nie wierzę w takie głupoty. To poprostu wyobraźnia a wszystko da się racjonalnie wyjaśnić. Rodzina mojego ojca pochodziła z Polesia i co oni sobie opowiadali to włos się dziecku jezył na głowie. Bez urazy ale im bardziej prosta społecznośc ty straszniejze bajki opowiadają. Historie o czarnych łapach, baranach, utopcach... to wszystko bajki. A w to zdjęcię wlepiam gąły i widze tylko złe zdjęcie. Zwykła nadinterpretacja. Jeszcze nigdy nie widziałem zdjęcia ducha które nie wyglądąło by idiotycznie :).
  2. Parowozie- oj prze ież to są tacy jankescy Pancerni...i dlatego tacy przyjemni bez wyświecztanego patosu i z nabijaniem się z USmanów. Zresztą dla mnie to zawsze będzie western taki w stylu Wilczych Ech".
  3. Nie wiem czy ktos z was się nad tym zastanawiał ale to niezwykły film wojenny. To taki troche MASH... Zrealizowany w konwencji wesernu z cudowna muzyka, hipisami na długo przed ich epoka i obsadą złożoną z samych gwiazd. Ogląda się wspaniale... nawet z dziewczyną...a Burnig Bridges" uwielbiam słuchać w samochodzie i świat staje sie piekną płonącą wioską pełną szkopów których ochlapuje błotem spod kół mojego willysa" :)- poniosło mnie, :).
  4. A propos pancerfausta na pancerzu... a może ten czołgista wpadł na pomysł pancerza eaktywnego" :)
  5. Wiecie co...ta dyskusja przypomina kłótnie chłopców w piaskownicy czyj tata ma lepszy samochód. Tyle żartów. Jak juz ktoś zauwazył ocenianie po 60 latach ma nieiwele sensu. Każdą dyskusję jeżeli już to należałoby zacząć od ustaleia aparatu pojęciowego. Tutaj próbowano stwierdzić który czołg był ciężki a który średni.Ja 10 lat temu czytałem że Panther miał być średni ale rozdmuchując jego wnetrze uzyskano czołg o wiele cięzszy i o wiele większy. Owszem o komfortowych warunkach i zaawansowanej technice ale o wysokiej sylwetce i zbyt dużej masie. Powstał jako odpowiedz na T34 i to nie ulega wątpliwości. Wielu jednak uważa że stał się gwożdziem do trumny dla panzerwaffe. Jeżeli chodzi o resurs to układ napędowy wytrzymywał tylko 1500km a nie jest to duzo. Może w prostej lini może komus imponować ale na polu walki w terenie to wszystko się zmienia. Czołg był wielki i obciażenia ujemnie wpływały na jego trwałosć. Wymiana tego układu czyli wału i skrzyni biegów nie była możliwa w polu. Załoga musiała przejść dość długie i rzetelne przeszkolenie a w wypadku śmierci czołgisty na następce trzeba było poczekać...Czołg ten miał jednak świetną armatę, dobre chociaz skomplikowane zawieszenie, niezły pancerz z dobrej gatunkowo stali. T34 był typowym koniem roboczym Armi Czerwonej. Napewnoe nie dzięki niemu Rosjanie wygrali ale bez niego uczynić by tego nie zdołali. W ZSRR uznano że lepiej mieć więcej sprzętu ale takiego którego będzie mógł obsługiwac kołchoźnik obeznany jedynie z traktorem. Mimo słabego pancerza i armaty, był to czołg na miarę możliwości i odpowiedni na warunki terenowo-klimatyczna. Radził sobie w zimie kiedy panzerwaffe była unieruchomiona, smigał na byleczym i naprawiać go można było przysłowiowym kluczem radzieckim" czyli młotkiem gdzieś w polu. Do produkcji oleju nie trzeba tyle ile do wyprodukowania benzyny zwłaszcza syntetycznej. Pancerz był liczy w starciu z czołgami i artyleria ale na wielkich przestrzeniach walec" przetaczał sie najczęściej po piechocie a wtedy i pancerz i działo a zwłaszcza km-y były ok. Pojazdy zdobyczne wykorzystywały obie strony bo i rosjanie docenili Panther. Niestety nie robili tego na wielka skale bo tego sprzętu było mało. Uważam że za najlepszą rekomendację należy uznać wspomnienia weteranów. W Tygrysie czołgiści czuli się bezpiecznie ale jego nie porównujemy z T34. Wspomnień żołnierzy z Panther nie czytałem. Ale nie ma wzmianek aby siały taki strach jak Tigry a załogi tak strasznie je uwielbiały. T34 chyba tez nie był lubiany ale pamiętam jak nasza Brygada im. Boh. westerplatte dotarła w okolice Rumii i nie mieli juz zbyt wielu sprawnych wozów. Mierzycan udał sie do składu armijnego a tam były gotowe do odbioru Schermany. Postanowił jednak sobie odpuścic i połatac T34. Załogi nie raz w walkach o trójmiasto uzupełniały swoje stany i nie raz zamieniano sie funkcjami w wozie. Gwoli podsumowania starałem sie wszystko pozbierać o czym była mowa. Jedno jest chyba pewne w tej chwili. Ani T34 ani Pabntera cudowne nie były. Wygrała jedna strategia. Była skuteczniejsza i całe szczęście.
  6. Niezły kozak ten starszyna. Pewnie jest w tym trochę propagandy, ale z drugiej strony gdyby rosjanie nie mieli takich mołodców to by sobie nie poradzili. Samą ilością nie da się wygrać. Pod Kurskiem zdażały sie przypadki taranowania nieprzyjacielskich czołgów a w naszej Brygadzie Pancernej też ocaleli czołgiści uzupełniali stany załóg w pozostałych wozach.
  7. Jak na mój gust to Podkowa albo Moj.
  8. Siedzę już kwadrans i nie wiem co mam napisać... Przepraszam wiem co ale czy warto. Katyń jest symbolem... Chyba każdy polak, nawet czerwony" tak uważa. Jest symbolem zbrodni, męczęństwa naszego narodu, jest faktem historycznym. Niejednemu w oku potrafi zrobić sie wilgotno jak spróbuje wcielić sie w skórę zamordowanego tam człowieka. Powinniśmy o nich, tam pomordowanych pamiętać. To wszystko... Nie zachłystujmy się marnymi wierszami, nie stawiajmy nic nie wyrażających pomników ale postępujmy tak aby ich śmierć nie poszła na marne. Oni nie życzyli by sobie aby ich śmierć stała sie dla nas pretekstem do waśni. Nie dziwie się irytacji niektórych po lekturze tego postu. Nasze cechy narodowe uwidoczniają tu sie w pełni. Puste słowa, pogarda dla innych, brak tolerancji, awanturnictwo... a to przecież forum miłośników historii nie polityków czy innych ortodoksów. Owszem, każdy ma prawo do własnego zdania którym może się dzielić z innymi na forum. Ale Panowie, nie dawajmy go sobie, odbierajac innym. W Katyniu mordowali Rosjanie. I pamiętajmy o tym, proszę. Chciałem dowiedzieć się czegoś z lektury tego postu, czegoś innyego od nurtu oficjalno-martyrologiczn-propagandowo-religijnego. Nic z tego nie wyszło ale w zamian ktoś mnie obraził a wiekszość mu tego nie wytknęła. Mogę być sobie nawet óżowym Polakiem który chodzi w sukience" i przejmowac sie losem Polskich oficerów. Znam kilku porządnych czerwonych" którym ta tragedia jest bliska sercu i kilku patriotów" którzy mają ją głęboko w... poważaniu. Chce tylko przestrzec przed uogólnieniami którę antagonizuja ludzi na tym forum, obnizaja jego poziom, rodza niesnaski i jak mówił ms odpychaja wielu ludzii. Pamiętajmy ża kije maja po dwa końce i bądzmy w myśl tej zasady sprawiedliwi. amarantowy Polak" to be i pewnie NKWDzistom podawał naboje a jakiś eonazista" jest spoko cool i nawet to fajnie i broń Boże, co złego to nie temu podobni.Dość już mam tych odtwarzaczy SS, może by tak jeszcze jakąś ekipe skrzyknąc odtwarzającą NKWD? Odcinając sie oczywście od ideologii. Jak by brzmiało gdybym ja się tu szczycił, że jeszcze trochę i bedę starszyjlejtnant...ten co to strzelał w tył głowy? I nie dziwię sie komuś że sie boi. Ja nie boje sie i mówie otwarcie to co myslę. Dość juz tych ciągłych bajzli bez potrzeby. Komuniści to zbiry to fakt katolicyzm degeneruje się od Xw. to drugi. Wszyscy to wiemy i dajmy sobie siana. Zostawmy polityke, nasze przekonania i wierzenia przed wejście na to forum. Nie my jesteśmy tu gospodarzami i nie nam ustalać reguły wolności w tym miejscu sieci. Wchodząc do czyjegoś domu nie opluwamy jego wierzeń, ani nie kpimy z przekonań. a jak komus sumienie nie pozwala to niech wykrzyczy sie na Onecie czy innej Wirtualnej. Tam sie można brać za łby. Skin z komuchem, ksiądz z pankolem... A jeżeli chodzi o zbrodnie to trafiłem na zdarzenie obalające mit o bohaterze chyba z AK {nie traktujcie tego wiążąco, nie mam w tej chwili kontaktu} który wymordował rodzinę człowieka który był w KBW {czy w MO}. Tylko dlatego, ze ten był szeregowym wrogiej organizacji... Człowiek ten w rozmowie przyznał, że wierzył w to co robi, że chroni ludzi przed maruderami, terrorystami i walczy o lepszą Polskę. Tak samo mysleli ohaterowie" którzy wymordowali jego rodzine na podstawie faktu jego służby. Redaktorka z radia oswiadczyła, że nie jest przekonana o potrzebie zrobienia materiału. Pewnie co innego gdyby on był w AK a pszyszli ALowcy. Takie czasy. Kiedyś fałszowano historie Katynia i gloryfikowało się zbrodniarzy, a dzisiaj robi się tak samo. Dwa końce kija...poprostu. Szanujmy swoje zdanie, przekonania, nie szydzmy z wiary. Bo w przeciwnym razie tylko czekać niwej Berezy Kartuskiej czy Jaworzna, nie stworzonych przez Niemców czy Rosjana ale przez nas dla nas.
  9. Z rozwalaniem zołnierzy na miejscu to było czestsze niz sie zdaje i to bez znaczenia po której stronie stali żołnierze. amerykanie nie są świeci. Jeżeli śmierć kolegi jako usprawiedliwienie morderstwa sie dopuszcza i takie wydarzenie można waloryzowac to rosjanom się nie dziwie. My mielismy ciężko, ale oni mieli naprawde przeje.... A amerykanie mscili sie za zolnierza który zginał w walce.
  10. No tak... Moich dzidków nikt nie wcielał ani do Wehrmahtu ani do LWP kórego w czasie wojny jeszcze nie było :). Pierwszy dziadek z którym miałem najlepszy kotakt, walczył w bodajże 9 PACu. zmobilizowany we wrześniu we Włodawie skierowany do stolicy. Walczył w czasie obrony. Stanowiska w ogrodzie zoologicznym. wiele nie postrzelali, 7 pocisków na działo :) i do tego jeszcze jednego po drodze z jaszczy szlag trafił. Bateria zniszczona w bombardowaniu. Dziadek ocalał i wydostał się z obleżonego miasta. Właczony do oddziału zbiorczego Armi Lublin. Rozbicie oddziału w zasadzce, utrata broni, pozostanie samemu. Udał się w kierunku domu. Dostał się do niewoli pod Piaskami 25km od domu- Łukowa. Jeniecka, sześcioletnia epopeja poprzez Prusy Wsch., Pomorze, dotarł aż do Zagłębia Ruhry do Essen. Tu przeżył pierwsze i jak mówił zupełnie nieprawdziwe bombardowania alianckie aż do bestialskich nalotów dywanowych pod koniec wojny. Obrazów które opisywał nigdy nie zapomne. Wyzwolony przez amerykanów zamknięty jeszcze raz przez aliantów. Wrócił w '46. Pierwszy mąż mojej babci, podoficer zwiadu konnego w 5DP 2AWP. Zginą pod Budziszynem w Saksonii. Dokładnie nie wiadomo gdzie bo uderzenie niemieckie zmiażdżyło cały sztab łącznie z gen. Waszkiewiczem. Jako zwiadowca przy sztabie właśnie. W tej chwili nie pamiętam w jakiej miejscowości było ostatnie miejsce postoju sztabu, plutonu zwiadu, bat. szkolnego i komp. saperów. Siostra babci. Siatka wywiadowcza AK. Zadenuncjowana razem z łącznikiem. Zamordowana przez nimców prawdopodobnie na Zamku w Lublinie. Drugi dziadek. Przed wojną podoficer szwolezerów w Suwałkach. W '39 nie zmobilizowany. W '44 zmobilizowany walczył prawdopodobnie w 1DP w Berlinie i na jej szlaku bojowym. Jego brat. Również Stołpczanin poprzez ZSRR dotarł do Armi Andersa. Walczył pod Monte Cassino. Po wojnie został w Londynie. Brat pierwszego dziadka walczył w obronie Warszawy w '20r. Pochowany na Bródnie w Warszawie.
×
×
  • Create New...

Important Information