Jump to content

Sa jednak w naszym pieknym kraju prawi obywatele...


tomislaw1

Recommended Posts

Witam serdecznie wszystkich forumowiczow. Opowiem Wam moi drodzy co przytrafilo mi sie 23 marca, gdy bylem w terenie". Ostatnio z racji tego ze zmienilem prace nie mialem zabardzo czasu na oddawaniu sie tak przyziemnym sprawom jak bieganie po lesie z wykrywaczem. Wiec gdy nieoczekiwanie dostalem jednodniowe wolne w pracy ucieszylem sie ogromnie, a w mej glowie juz zagniezdzil sie plan gdzie by tu skoczyc pogrzebac w ziemi. Jakiegos marcowego weekendu bedac na spacerze ze swoja zdecydowanie ladniejsza polowka, jak to zwykle ja badajac czujnym wzrokiem budowe terenu i szukajac potencjalnej miejscowki , ujrzalem w zaroslach cos co przykulo moja uwage. Mianowicie bylo to miejsce gdzie widac bylo ze juz od dluzszego czasu jakis poszukiwacz" prowadzi prace wydobywcze.
Link to comment
Share on other sites

Dokładne oględziny tego miejsca doprowadziły mnie do odkrycia świeżo zakopanego dołu. Powodowany ciekawością odkopałem go na nowo i znalazłem w nim rozmontowany wykrywacz z tak zwanej wyższej półki zakopany wraz z zalaminowanym listem o dramatycznej treści. Otóż okazało się, że jego autorem był anonimowy poszukiwacz, który postanowił zejść ze ścieżki przestępstwa i pozbył się w ten sposób narzędzia służącego do łamania prawa. Poruszony jego obywatelską postawą postanowiłem złożyć mój wykrywacz w tym samym dołku i zasypałem go".
Link to comment
Share on other sites

Bylo to kilkanascie kraterow" w okolo ktorych lezalo mnostwo porcelanowuch skorup najrozniejszych naczyn. Po sygnowaniach doszedlem iz sa to skorupy naczyn z okresu IIwojennego i starszych. Jednym slowem sajgon jak cholera, nazywajac sprawe po imieniu. Wracajac do tematu mojego planu gdzie by tu pogrzebac, wybralem wlasnie to miejsce zeby zbadac czy cos jeszcze w ziemi sie znajduje. Gdy nadszedl en" dzien, mianowicie 23marca ubralem sie w odpowiedni stroj, wzialem niezbedny sprzet i ruszylem z przyslowiowego bucika na miejscowke. Dotarlem tam po okolo 15 minutach, konkretniej 11:20. Z zapalem wzialem sie do pracy, rozgarniajac ziemie zmieszana razem ze skorupami porcelanowych naczyn. Wydobywalem wlasnie bialy, porcelanowy mlecznik, gdy za plecami uslyszalem warkot silnika. Odwrocilem sie czym predzej i ujrzalem srebrne terenowe auto podazajace wzdluz drogi ktora sie tu dostalem a nastepnie skrecajace w waska sciezke prowadzaca wlasnie do tego miejsca gdzie prowadzilem poszukiwania. Kierowca tegoz pojazdu w momencie gdy ujrzal mnie siedzacego w dziurze ze szpadelkiem w dloni, nieoczekiwanie wbil bieg wsteczny i czym predzej oddalil sie w przeciwnym kierunku. A szkoda, bo juz myslalem ze porozmawiam sobie z poszukiwaczem ktory w tak drastyczny sposob zmienil krajobraz tego zakatka. Niestety uciekl on w pospiechu. W momencie gdy srebrna terenowka oddalila sie na tyle ze nie bylo jej widac zabralem sie z jeszcze wiekszym zapalem do pracy. Ale cos nie dawalo mi spokoju, i zwiekszylem czujnosc zeby nie dac sie zaskoczyc. I cale moje szczescie ze wyczulilem sie na warkot silnika. Poniewaz po okolo 25-30 minutach uslyszalem po raz kolejny zblizajace sie auto. Katem oka spojrzalem w strone wczesniej wspomnianej sciezki i ujrzalem auto z kogutem na dachu, byl to pojazd Strazy Miejskiej. Zaparlo mi dech w piersi, a serducho zaczelo bic szybciej. Od razu spostrzeglem ze straznicy nie przejezdzaja tak poprostu na rutynowy patrol lecz bacznie wypatruja czegos lub kogos w zaroslach. Z racji tego ze bylem ubrany w maskujacy stroj zlewajacy sie z otoczeniem. Straznicy mieli spory problem z dostrzezeniem mnie w krzaczorach. Po blyskawicznym przeanalizowaniu sytuacji w ktorej sie znalazlem(bylem jedynym osobnikiem w promieniu kilku kilometrow ze szpadlem w reku i stojacym w samym centrum tego pobojowiska), wiec najzwyczajniej w swiecie chwycilem wykrywacz, zarzucilem plecak na ramie i co sil w nogach zwialem w jeszcze wieksze zarosla. Katem oka widzialem jak straznicy usiluja sie przebic w pogoni za mna, ta waska sciezka na ktorej widzialem wczesniej srebrna terenowke. Na szczescie, z racji tego ze mam dlugie nogi i oczy (za przeproszeniem) w pupie, zwialem im az milo. Fakt, faktem wbieglem w trzcinowisko w ktorym bylo po kolana wody ale uniknalem konsekwencji rozkopania gruntu i nie ponioslem odpowiedzialnosci za dziury pozostawione przez pseudo poszukiwacza. Przypuszczam ze gdyby mnie schwytali, nie bylo by tlumaczenia ze ja tu pierwszy raz przyszedlem i ze to ktos inny. A wiec wracajac do meritum sprawy. Jestem na 100% pewien iz tym prawym obywatelem ktory zlozyl donos na bezczelnego poszukiwacza (mnie:>) ktory tak na bezczela wbil mu sie na miejscowke byl kierowca tego srebrnego auta ktore widzialem 30 minut wczesniej. WIEC Z CALEGO SERCA DZIEKUJE KOLEDZE ZE SREBRNEJ TERENOWKI KTOREGO WIDZIALEM 23 MARCA OKOLO GODZINY 11:40 W REJONIE SYRENICH STAWOW W SZCZECINIE. OSOBNIK TEN OKAZAL SIE BYC PRAWYM OBYWATELEM. POZDRAWIAM!
Link to comment
Share on other sites

Witam.
Mnie ostatnio tj w Niedzielę 15.03.2009 podjechał w okolicach rzeki Bzura właściciel łąki.
Podjechał od tyłu tak cichutko że wstyd gadać...nic nie słyszałem...złapany na gorącym uczynku podczas kopania dołka położyłem uszy po sobie, grzecznie przeprosiłem, pościemniałem jeszcze parę minut w okolicy i wyniosłem się gdzie indziej.
Ale po takiej akcji psycha już zryta i dalsze poszukiwania nie takie same.

Dodam że w moim samochodzie 100 metrów dalej siedziała moja głupia BABA i miała ubaw po pachy.
Na moje pytanie czy widziała gościa odparła że tak...
Szok podwójny...
Pytam wiec:

-Dlaczego nie zatrąbiłaś żeby mnie ostrzec!!!???
Ona na to:
-Bo chciałam zobaczyć co będzie dalej i już dawno nie widziałam u ciebie takiej głupkowatej miny...

Panowie!!! Ręce mi opadły!!!

Zdarzenie miało miejsce w okolicach miejscowości Witkowice na wschodnim brzegu Bzury.Właściciel włości porusza sie złotą BMW X5.( kurde rolnik co...)
Można się z facetem dogadać.

Pozdrawiam i bądźcie CZUJNI.
Link to comment
Share on other sites

yl to pojazd Strazy Miejskiej"

Straży miejskiej??? W lesie??? wychodzi na to że TYLKO donos wchodzi w grę. SL rozumiem, to ich miejsce działania, ale SM...? Tylko facet z terenówki nie pomyślał że sam spalił sobie miejscówkę...
Link to comment
Share on other sites

Kolego tomislaw1 tylko nie napisałeś jaka to była marka tej terenówki.
Sam jestem w posiadaniu takiego auta i też prawie srebrne ,na wykrywkę nim latam i nie chcę aby mnie ktoś przez przypadek z Tym gościem pomylił.
Inaczej wszyscy właściciele srebrnych terenówek będą mieli przerąbane...A tak to tylko jednej marki, he,he
Pozdrawiam.
Link to comment
Share on other sites

@ Swiety: Jestem ze Szczecina tak jak tomislaw i uwierz mi, że w tamtym miejscu straż miejska może wjechać bez problemu. Nie jest to taki las z dala od cywilizacji ale część parku (dość dużego).
A samą miejscówkę kojarzę i sam tam kopałem nie raz, kiedy wykrywacza nie miałem jeszcze. Wyszło sporo porcelany, kawałki butelek, kufli, trochę sztućców. Niestety 90% wszystkiego stamtąd jest pobite. Poza tym miejscówka przeryta we wszystkie strony i raczej niewiele się tam już kryje ciekawych rzeczy.
Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...
Kolego akagi_FWP, oczywiście masz racje, ale....

Osobiste gratulacje(bez podtekstów) dla Ciebie Kolego za samodyscyplinę na polu kontaktów z właścicielami gruntów.

Ja wiem i Koledzy na Forum też jak wyglądają nasze poszukiwania.
nie będę tu lał wody jak ja to robię i że zawsze szuka się właściciela i że masz jego pozwolenie....

Właścicielami terenu są różni ludzie i firmy...Lasy Państwowe, prywatni ludzie, spółki, itd,itd....
działamy na granicy prawa....

szukamy oczywiście właściciela, jak teren jest jakoś tam ogrodzony, ale niekiedy jesteśmy traktowani jak obcy z innej planety.
ja osobiście zapuszczam się w straszne wiochy i nie raz jak chciałem z kimś porozmawiać a maiłem przy sobie sprzęt+ kumpel ze sprzętem to ze cztery razy ludzie starszej daty po prostu brali nogi za pas.zanim coś wytłumaczysz już ich nie było.

Sami się wtedy zwijaliśmy , bo oczyma wyobraźni widzieliśmy jak zaraz cała wieś nas goni z widłami.

po co ryzykować...

kiedyś na pytanie do starej babinki z krowami...gdzie tu się Niemcy bili...dostaliśmy odpowiedz że tydzień temu we wsi sąsiedniej na dyskotece....
Po paru minutach wywiadu i tłumaczenia że chodzi nam o II WŚ
daliśmy sobie spokój.

Ale powiem wam , że były też miłe akcenty.
2005 rok starszy pan na ławeczce przed domkiem.
Po przedstawieniu się i paru pytaniach człowiek zrobił nam w terenie taka lekcję historii że byliśmy w szoku.!!
Cztery godziny jeżdzenia po terenie, stawania w dołkach gdzie Polacy się bronili, gdzie gineli,gdzie leżały konie i trupy...Kawał historii w terenie...

Przyznam się ,nawet nie wyciągaliśmy wykrywacza...głupio tak jakoś było...

Trzeba rozmawiać z ludźmi, tymi starymi datą.
Niektórzy nie chcą przywoływać do siebie tych strasznych wspomnień, ale jak będziecie mieli szczęście to zapamiętacie ich opowieści na zawsze....

Tego Wam Koledzy Życzę.
Cezo.
Link to comment
Share on other sites

  • 10 months later...
Dzisiaj spotkała mnie niezbyt miła sytuacja. Otóż wyczaiłem jakąś starą drogę, teraz tam leci łąka, teren nieogrodzony a w około zachwaszczone pola. Zabrałem się za wykopki, ale wyczaił mnie brat właściciela, po przepraszałem itd. Gość nie był niemiły, ale głupi mi było. Powiedział, że i tak tu nic nie znajdę bo tu tylko grunty orne były, przytaknąłem oczywiście. Za to wspomniał, że 10m obok jego chałupy spalony czołg stał. Wiem, że zachowałem się nieodpowiedzialnie, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. ;>
Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

×
×
  • Create New...

Important Information