Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

Australian Infantryman

Jednostki kryminalistów w LWP ?

Recommended Posts

faja48; masz rację ja też często wrzucam" do jednego wora", ale pamięć już nie ta, pamiętam miejsca, sytuacje, ale szczegółów organizacyjnych" jednostek które mnie nie dotyczyły, to już nie zabardzo! Cóż minęło 30-40 latek!
Pozdrawiam
GW

Share this post


Link to post
Share on other sites
ad adwersarze:
słuzyłem w Ślaskim Okręgu Wojskowym więc co mógłbym robic w Kazuniu czy tez Kazaniu - w zyciu tam nie byłem ,nie wiem nawt gdzie to jest
Przychwyciłem cie na nieznajomosci pewnych procedur ktore jako oficer powinieneś znać i przychwytuje dalej bo:
bratanie sie z podoficerami to koniec lat osiemdziesiątych i pocz. dziewiędziesiatych
w poprzednich latach tego sie nie praktykowało w Ludowych Siłach Zbrojnych a i raczej w żadnej liczącej się armii
Pamiętasz kolor kartek zywnościowych :):):):):):- ja już niestety nie pamietam takich szczegółów

ad faja - na poligonie orzyskim (obozowisko Wierzbiny ) spędziłem kilka ładnych letnich miesięcy jako podchorąży Zmech i pózniej także kilka -ale to za długa historia na wypisywanie -więc teren i jednostki które wymieniłeś są mi znane
Raczej mnie nie przekonałeś co do oceny robotników w mundurach

41pp- udawaj dalej żołnierza i oficera ,baw sie dobrze
Konczę wypowiadanie się w temacie

Share this post


Link to post
Share on other sites
Co ty gadasz, kasyno w latach 70-tych, było dostępne dla oficerów jak i dla podoficerów zawodowych, i tam się piło wspólnie wódeczkę!!!!
GW

Share this post


Link to post
Share on other sites
A, to ty jesteś z oficerskiej z Poznania!!!! Czy to prawda, że na placu mieliście tramwaj, do szkolenia w oddawaniu honorów salutowania", w pojeździe szynowym", a na moją degradację" jesteś za krótki".
Pozdrawiam
GW

Share this post


Link to post
Share on other sites
Parowóz!
Co do wartości i wykształcenia żołnierzy z jednostek Inż-Bud.
to jednak nie masz racji. Wygłaszanie nieprawdziwych oraz obraźliwych opinii, tylko świadczy o twojej kulturze. Ja osobiście poczułem się bardzo urażony, więc może ostatni post był uszczypliwy w stosunku do ciebie. Pamiętaj nigdy nie pisz
głupot. Pamiętaj też o tych 3 rodzajach wojsk. Przemyśl to dokładnie (na pewno byli i są gorsi od BIB). Piszesz że byłeś
podchorążym, a więc byłeś lub jesteś oficerem? Tym bardziej
powinieneś zachować klasę. Choć ponoć ludzie się zmieniają i
to bardzo mnie martwi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
41pp- pisałeś coś o szkole im.Jasińskiego. Jeżeli ją kolego skończyłeś to powinieneś choć trochę znać organizację jednostek Inż- Budowlanych. No bo Jasiński" to wojska inżynieryjne. U nas byli oficerowie w większości po szkole Jasińskiego" we Wrocławiu. Rzeczywiście pamięć już nie ta.

Share this post


Link to post
Share on other sites
no jeszcze raz
Sorry faja że poczułeś się urażony -przepraszam ,nie było moim zamysłem obrazac Ciebie
Przekazałem tylko to co wiem na temat wojsk BIB - może rzeczywiscie wiem mało ale kilka lat, ale zauwazałem często nienawiśc zwykłych żołnierzy do biboli własnie z powodu żarcia ,pasa na jajach i przynaleznosci do starego wojska " juz w pół roku po rozpoczęciu słuzby kiedy zwykły żolnierz był rok kotem ,pół roku jakimś (chyba ) baniakiem i pół roku rezerwistą -wtedy zaliczał się do starych

ad 41pp - Kończyłem sławną uczelnię na ulicy Czajkowskiego we Wrocławiu czyli WOSWZmech i wcale sie tego faktu nie wstydze -nie wstydze sie także ukończenia Politechniki Wrocławskiej w dwóch specjalnościach

to ze podoficerowie mieli wstęp do kasyna nie oznacza że chlali tam z oficerami - przewaznie chlało sie w swoim gronie
Czy w dzisiejszych czasach widziałes prezesa firmy chlejącego wódę z magazynierem czy proboszcza pijącego z koscielnym - raczej się nie praktykuje i nie praktykowało takich zachowań
PREZESI PIJA Z PREZESAMI a magazynierzy z magazynierami proboszcze z wikarymi a koscielni z koscielnymi

Share this post


Link to post
Share on other sites
41pp
bo ratanie sie" z byle kim utrudnia pracę powoduje utratę autorytetu
a pijany sierżant maszerujacy przed frontem kompanii i krzyczący do oficera właśnie prowadzącego zajęcia cześc Bolek" to najłagodniejszy efekt tychże zbratań

Share this post


Link to post
Share on other sites
A propos, bo widze jest okazja podpytać zawodowców -

To określenie Trójkąt Bermudzki" (Żagań, Żary, Gubin) -czy to był faktycznie synonim najgorszych miejsc do jakich można było być przeniesionym za przeskrobanie ???

Słyszałem kilka opowieści o metodach prostowania" stosowanych przez Gubińskich kaprali" - ciekawi czy to prawda była

Share this post


Link to post
Share on other sites
Podobno było jeszcze Świnoujście, ale szczegółów nie pomnę może ktoś sprostuje!
GW

Share this post


Link to post
Share on other sites
Parowóz- No i kto ma rację?, przecież to zwykła zazdrość. Przecież pisałem o tym luzie" itd. (a ty dodałeś sam) o tej 50 centymetrowej kiełbasie.Zwykła zazdrość tak jak w cywilu
że ktoś ma lepszy samochód, dom, czy mu się lepiej wiedzie.
Z tego powstają różnego typu bajdy i mity. Służyłem tam i nigdy nie żałowałem tego,i na pewno powie ci to każdy kto był choć trochę w naszych szeregach.

Share this post


Link to post
Share on other sites
ad faja - ja tam nie miałem czego zazdrościc

niestety acer to prawda
W miastach i okolicach tych stacjonowały pełnoskładowe dwie dywizje pancerne i jedna zmechanizowana -Garnizon Gubina liczył momentami nawet 19 000 ludzi ,Żagania okolo 10 000 itd

pobory składały się głównie z górnoslazaków ,dolnoslazaków i zielonogórskiego -kurduple do czołgów ,wysocy do piechoty i pokrewnych. Wychodzono wtedy z założenia że górnicy to ludzie odważni
Zołnierzy służby zasadniczej raczej nie wysyłano tam za karę -chyba że coś wywineli na komisji poborowej
Większośc żołnierzy nie korzystała z przpustek stałych bo nie było gdzie wyjśc ani na dobra sprawę się upic bo ledwie wlazł do knajpy a juz go wyciągało WSW

Zapanowanie nad taka masą różnych ludzi wymagało trochę innej dyscypliny jak w garnizonie wrocławskim

Trepy były tam wysyłane za kare -np. ostatnie lokaty na listach absolwentów szkoł oficerskich ,czy podpadkowicze , alkoholicy z innych cywilizowanych jednostek

nie chce mi sie więcej pisac

Share this post


Link to post
Share on other sites
ad pik 78 - nie chciałbys poznac tych metod na własnej skórze

wojsko to jednoilita zwarta masa - czasami któryś z tej masy wystawia tyłek - serwuje mu sie wtedy soldnego klapsa dla przykładu i zastraszenia innych (to tak w przenosni) a ze trudno zastraszyć niektórych cwaniaczków to i metody są trochę ostrzejsze i drastyczniejsze - wszystko zgodnie z regulaminami

Najokrutniejsza karą regulaminową była PPK czyli praca poza kolejnoscią 14 dni PPK oznaczało faktycznie 14 nieprzespanych nocy i dni - nie było takiego który by to wytrzymał bez złamania charakteru

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tu Parowóz ma rację-sam to odczułem. Przez szeregowego Raczkowskiego, który....cała kompania ma zablokowane wyjazdy na okres 3 miesiące"....
Co do BIB to kierowali tam każdego, i nie koniecznie po wyroku, lub jakiegoś bezmózgowca. W nieodległej miejscowości od mojego miejsca zamieszakania stałą jednostka BIB, i była to jedna z nielicznych jednostek wojskowych w byłym woj. Tarnowskim w latach '80.
Była jeszcze w Dębicy ( batalion pontontonowy) i samym Tarnowie, ale też jakas mikra.
Więc do tej jednostki BIB'owskiej ( Bocheński Instytut Bombowy-jak ją nazywano) było zaszczytem się dostać z uwagi na rolniczy charakter terenu-żołnierz praktycznie na każdą przepustkę stałą mógł być w domu i pomagać w pracach polowych. Byle się stawił rano na alpelu.
Chłopaki tam szli naprawdę porządni, dostało się tam ( chodziły słuchy że za sporą lapówką) dwoje moich kolegów z technikum samochodowego. Nie narzekali na współtowarzyszy.
Gorszą opinią cieszyły się tzw oceloty", czyli ci, którzy z kategorią zdrowia A3 zostali skierowani do służby w obronie cywilnej. Tam rzeczywiście trafiał margines społeczny.
Faktem jest, że bibole byli traktowani nieco ironicznie przez żołnierzy służby liniowej (np powiedzenie idzie bibol za bibolem, jaki brudny, ja pier...ę!"), ale tez nie z taką nienawiścią jak bandaże ( WSW).
Ogólnie nie ma co generalizować, wszystko zależało od regiomu i jednostki.
Jeżeli mogę zrobić offtopa, to pamiętacie opowiastkę, o tym jak grupa cyganów wykastrowała wartowników za to, że jeden z nich zgwałcił cygankę?

Share this post


Link to post
Share on other sites
elektrit1
Mieszkając przez pewien czas w Mielcu, zostałem powołany na 3 miesięczne ćwiczenia wojskowe do Pułku Inż- Bud. w Bochni (jw.4046)w 1977 r. Pułk mieścił się przy dworcu PKS.
Kolejny raz potwierdza się fakt NORMALNOŚCI żołnierzy wojsk
Inż - Bud. Czy żołnierze kompani remontowych czołgów to BIB?
Uważam że nie raz byli gorzej uje..ni. od BiBoli. No ale to liniówka, hahahaha. Już pisałem w postach wyżej że żołnierze MONu bardzo zazdrościli żołnierzom BIB i z tego powstały głupie opowiastki i innego typu bajdy na ich temat.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Komp. remontowa to nie to samo co BIB.
Byłem w komp.rem. w WSO w Poznaniu. Ale o tramwaju nie słyszałem.
Do trójkąta trafiali też ludzie z poznańskiego kol. Parowóz, i to od groma ich szło.

U nas się mawiało ( z żartem ) że pijany bibol to półtora komandosa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
U nas się mawiało ( z żartem ) że pijany bibol to półtora komandosa.

U nas też.

Na początku mojej kariery" w CSS WOPK w Bemowie Piskim nasłuchaliśmy się o tym jakie korzyści mamy będąc MON-ie darowanie resztek kar, anulowanie wyroków w zawiasach" itp.Faktycznie miało się wrażenie że jest się wśród kiboli" każdy się dziwnie wokół siebie rozglądał i sprawdzał czy ma jeszcze portfel. Ha,ha,ha...
Później okazało się że wszyscy byli w porządku,najczęściej po szkole a nie po kiciu"...
W jednostce bojowej kolega który wstąpił do partii opowiadał że miał poufny dostęp do informacji którzy żołnierze otrzymywali w cywilu jakieś kary. Zachęcał mnie również tym iż jako członek PZPR będę również na bieżąco informowany.
Aż tak ciekawy nie byłem.... :)

Elektrit1 napisał;

Jeżeli mogę zrobić offtopa, to pamiętacie opowiastkę, o tym jak grupa cyganów wykastrowała wartowników za to, że jeden z nich zgwałcił cygankę?

U nas Cyganie nożami przed laty zaciachali nożami" całą wartę za to że jeden z żołnierzy miał coś" z jakąś Cyganką...Rodziny dostały metalowe trumny.

Wygląda na to że to tylko opowieści" aby być czujnym na warcie.

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
ad osman
do dostepu do kartotek żołnierzy nie trzeba było być członkiem partii ale pisarzem kompanijnym - zdecydowanie przeceniasz wszechwładzę członków nieboszczki

Share this post


Link to post
Share on other sites
W okresie 68-70 służyłem w w 27PIBie w Gnieznie jako pisarz w sztabie pułku. Na dwustu poborowych a mojego rocznika było ok. 20-tu chłopaków po maturze (na ogół technicy róznych specjalności), Reszta to na ogół chłopaki po zawodówkach o profilach budowlanych. Równiez podoficerowie to byli budowlańcy po 3 miesięcznej szkole podoficerskiej w Czerwińsku. Oprócz zwykłego poboru była kompania DOSW pięciolatków" z którymi nie utrzymywaliśmy kontaktów-tworzyli zamkniętą grupę wrogo nastawioną do całego świata, często przerzucani pomiędzy różnymi PIBami.

Zasadniczo żołnierze z PIBów pracowali na tzw zamknietych obiektach , podwójne linie posterunków , wartownicy pomiędzy deutami i tym podobne bzdety...
B. często mieszkali w zimie w namiotach z piecykami, głegokio w lasach. W takich warunkach po pół roku bez przepustki i pracy na budowie na okrągło każdy by głupiał. Jak urywali się plutonem na zabawę w okolicy to drzazgi leciały... Stąd ta sława" o komandosach z PIBu.
Prawdą jest, że dostawaliśmy dodatkowo dodatek w postaci II śnadania ( kiełbasa, boczek gotowany ) ale na pewno nie 50cm.
O kryminalistach w PIbie nie słyszałem, choć spałem na z takim po poprawczaku ale do kryminalistów to mu daleko było...
na pewno nie czuliśmy się prawdziwymi" wojskowymi, choć chodziliśmy w mundurach , strzelaliśmy może raz do roku, na poligon po przysiędze tak samo...

A jak mieli wyglądć bibole na mieście w mundurach przechowywanych pod dachem namiotu.

Odsłuzylismy swoje 2 lata słuzby jak większość poborowych w PRL-ou i nie zamierzamy się tego wstydzić, choć 2 lat w zyciorysie zal...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Byłem w takiej jednostce w ŁASKU w trakcie trwania stanu wojennego w roku 1982.Najpierw do przysięgi staliśmy w
J.W.w Wiewiórczynie ,nastepnie w ŁASKU.
Kompania liczyła 120 osób,wiekszość po wyrokach.
Kompania składała się z ludzi z całego kraju,po kilku z jednej miejscowości.Codziennie przypominano nam że nie jesteśmy normalnym wojskiem a zmobilizowano nas żebyśmy
nie przeszkadzali w normalnym funkcjonowaniu społeczeństwa.
Dowódca kompani został oddelegowany z Warszawy.
Był to czerwony"kapitan o nazwisku Czaja.Wykonywaliśmy
całkowicie niepotrzebne czynności.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ha,Ha ja byłem w ,,karnym SPR-ze rok 1988.Sam go sobie wybrałem miałem do wyboru Kędzierzyn-Kożle/artyleria/i Szczecin /saperzy/.Miałem wybór bo zgłosiłem się na ochotnika aby mieć to już za sobą.Wybrałem to pierwsze/bliżej podkarpacia/Moi koledzy pochodzili w większości ze Śląska i większość z nich miała rodziny w Reichu.Był też jeden gość ze stolicy kandydat na kapłana Hare-Kriszna.Zapprzysięgły pacyfista,przez całe 3 m-ce nie dotknął broni.Ale szkolenie ukończył.Jak by był wątek o pacyfistach/ale tych prawdziwych/to bym o nim napisał.Pacyfistach oczywiście w wojsku.O tym że to był taki SPR dowiedziałem się dopiero dłuuugo póżniej.Jak było? fajnie było, warunki spartańskie myślę że gorsze jak u zasadniczej i to nie w desantowej w Krakowie gdzie byłem m-c.Ale nawet u normalnej zasadniczej takiej jak w Rzeszowie.Ale za to atmosfera między nami i między nami i kadrą ha ha/

Share this post


Link to post
Share on other sites



×
×
  • Create New...

Important Information