Skocz do zawartości

Jedburgh_Ops

Użytkownik forum.
  • Zawartość

    13 914
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    33

Zawartość dodana przez Jedburgh_Ops

  1. PS 2 Warto jeszcze pamiętać, co mówił gen. Drewniak, jak to świetnie Amerykanie wdrożyli u nas technologię produkcji amunicji do działka F-16. Polska amunicja rozkalibrowuje lufy po kilku seriach i działko do niczego się nie nadaje.
  2. PS Ponieważ znam każdy szczegół ówczesnej oferty offsetowej Brytyjczyków i Szwedów (Gripen) to wspomnę tylko, że w pakiecie offsetowym spółki Gripen International były: ● współprodukcja Gripenów (SAAB Military Aircraft AB) ● know-how w dziedzinie lądowej artylerii lufowej (BAE Systems) ● know-how w dziedzinie morskiej artylerii lufowej (BAE Systems) ● know-how dla przemysłu stoczniowego (wspólnie UK + Szwecja) ● know-how dla polskiego rolnictwa ● know-how dla polskiego sektora B+R (ogólnie, nie tylko w zbrojeniówce) ● programy rozwojowe dla polskich uczelni (ogólnie, nie tylko wojskowych) Co wyszło z „offsetu” za F-16 to wiadomo wszem i wobec. Technologia gięcia rurek (zawodówka PLL Lot potrafiła giąć rurki w najgłębszych mrokach PRL) + malarnia F-16. https://natemat.pl/118281,skrzydlata-murzynskosc-amerykanie-nie-dotrzymali-obietnic-za-f-16-a-my-znowu-chcemy-ich-samoloty Identycznie będzie po zakupie F-35A, jeśli nie gorzej.
  3. Nic nowego. Ostatni przetarg na WSB nie był przetargiem na WSB ale był przetargiem na F-16. Był przetargiem pozamerytorycznym. W tym przetargu nie było samolotów złych, a jedynie były samoloty trochę różne, a jeśli chodzi o offset to nie były trochę różne, ponieważ Mirage i Gripen były wybitne pod tym względem, podczas gdy F-16 był zerem.
  4. Mrozi mnie ta scenka. Humanizmem to mi ona nie pachnie. Pies raczej mieszaniec.
  5. Słaby ułan. W ruchu drogowym jeden polski misió miał 22 ‰ i dopiero wtedy poległ.
  6. Zauważ jeszcze jedną rzecz. Napisałem wcześniej, że nie ma już DOL-i w Polsce, bo nie ma ich w sensie operacyjnym, chociaż jako placki na mapie to są. Ale są albo zamrożone i nie konserwowane (duuużo czasu trzeba na doprowadzenie ich do użytku i to nie ręcznie, tylko maszynowo), albo są to „nówki nie śmigane” budowane przez GDDKiA w ramach dynamicznego rozwoju drogownictwa polskiego. Stopień militaryzacji GDDKiA nawet w czasie P jest tajny/poufny, ale jakiś jest, bo GDDKiA ma psi obowiązek świadczeń na rzecz obronności, w tym obowiązek wytyczania DOL-i na nowo budowanych autostradach i ekspresówkach i niekoniecznie ujawniania wszystkich lokalizacji (choć jakieś tam niby są ujawniane). To, że się nie ćwiczy na tych nowo zbudowanych DOL-ach to już odrębna głupota, której nie chce mi się komentować, bo to nie jest tak, że DOL DOL-owi równy. Nie jest tak, że każdy zawsze wyląduje na każdym DOL-u bez uprzedniego treningu na nim i bez sprawdzenia lokalnych warunków meteorologicznych, a co najmniej lokalnej cyrkulacji wiatrów. Ale spójrzmy na to w kontekście F-35B i Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych. Gdyby bezdennie głupi Piss kupił F-35B zamiast A to mogłoby z tego powstać osiem 4-samolotowych sekcji do działań z lasów, dokładnie na wzór RAFG. A wtedy (nawet już) można by DGLP obłożyć takimi samymi obowiązkami na rzecz obronności, jak GDDKiA. Patrzmy dalej. Zakładamy, że dziś zamówiliśmy 32 F-35B do odbioru pierwszych za 5-6 lat. Kupa czasu. Ponieważ nie jest tak, że ruski zwiad satelitarny nie poradziłby sobie z rozpoznaniem jakiegoś odsetka leśnych baz samolotów VTOL/STOVL to DGLP mogłaby dostać nakaz utworzenia przez te 5-6 lat paru setek takich przecinek, które dla zwiadu satelitarnego wyglądałyby jak bazy operacyjne F-35B, a tak naprawdę wykorzystywałoby się ich osiem. Z powodzeniem 70-80 proc. tych przecinek mogłoby być lipnych, aby tylko zwieść wywiad satelitarny. Zważywszy drakońską prostotę tego, z czego operowały w RFN Harriery GR Mk 3 to dla leśników utworzenie takiej bazy zajmowałoby nie więcej niż trzy tygodnie. Nie takie rzeczy robią w trzy tygodnie leśnicy w lesie, przy którym mieszkam. A wtedy nawet gdyby ruscy rozpoznali sto procent takich leśnych baz (i tak niemożliwe) to nie wysłaliby przeciwko nim setek swoich cruise’ów, bo to też niemożliwe. W razie W F-35B spokojnie wyniosłyby się do ośmiu leśnych baz w kilkanaście minut. W PRL i na początku III RP 7. PLMB ćwiczył w Powidzu „wyprowadzenie spod uderzenia”, jak to oni nazywali. Wszystkie zdolne do lotu suki pułku startowały z czego tylko się dało (także z tej drogi kołowania, którą wspomniałem wcześniej) i cały pułk był w powietrzu w 40-50 minut. Skoro taka ruska graciarnia tak potrafiła się ogarnąć w symulacji czasu W to chyba ździebko nowocześniejsze F-35B ogarnęłyby się dużo szybciej i w razie W nawiałyby z baz stacjonarnych do lasów. I przetrwałyby w stu procentach samo wypowiedzenie W, czy też finałowe napięcie tuż przed W. Po cichu wyniosłyby się w nocy czwórkami do ośmiu leśnych baz. Ale pissowska miernota oczywiście poszła do markietu i kupiła F-35A, które pożyją w razie W kilkadziesiąt minut.
  7. A to kotów służbowych tam nie znają?
  8. DOL 1942 w USA. Fajne to były czasy. Jak z paliwem w powietrzu było krucho to podkołowywało się pod przydrożną stację paliw, mówiło się „do pełna” i bye bye.
  9. Jeszcze dużo szersze możliwości offsetowe zapewniała Polsce i zapewnia spółka Gripen International. Ale z nią prymitywy w rodzaju Błaszczaka też przecież nie będą rozmawiać.
  10. Człowieku Śniegu, Wy jesteście ciut niedofinansowani, ale jak by co to pisz, dzwoń, zgłaszaj się, a zasponsoruję, co trzeba.
  11. Nie wiem, co jest większą „lotniczą ciekawostką”? Czy, że „utknął tam na 3 lata na przeglądzie cyklicznym” - olbrzymia ciekawostka, (znane przyjazne państwo mogłoby w tym czasie posadzić u nas fafnaście grzybów A) Czy te skrzynki? Nie wiem, do czego są. Gumę konserwuje się w glicerynie, więc jeśli ten misió zasiedział się tam three years to - że sobie zażartuję - moczą mu nogi w glicerynie?
  12. To jest właśnie RAFG z zimnej wojny. Z grubsza polskie F-35B miałyby operować tak, jak poniżej. Mam gdzieś jeszcze fajne fotoreportaże z tamtych lat, chyba jeszcze ciekawsze niż te filmiki. Jak znajdę to wrzucę.
  13. Sixteen F-35B aircraft have been delivered to the British and are currently based in the U.K. and the United States. https://www.defensenews.com/global/europe/2019/01/10/uk-defense-chief-f-35-jets-are-ready-for-operations/ Są w normalnej produkcji.
  14. I jeszcze coś. Ten podobno tępy, głupi, prymitywny PRL i jego WLiOP (jeszcze do lat 90. w III RP) nawet jak nie robił rokrocznie ćwiczeń DOL (chociaż zazwyczaj były rokrocznie) to robił quasi-DOL w Powidzu na ówcześnie największym polskim lotnisku wojskowym. Piloci musieli startować i lądować nie na pasie startowym, ale na bocznej wąskiej drodze kołowania. I robili to. Był to idealny trening do DOL-u, choć na niektórych DOL-ach w Polsce trudniejsze były warunki, jeśli chodzi o zmienność kierunku wiatru. A zapytaj Błaszczaka, czy SPRP kiedykolwiek lądowały treningowo choćby na izraelskim albo szwedzkim DOL-u, albo nawet amerykańskim, choć u kowbojów to rzadkość, ale nie niemożliwość.
  15. F-35B istnieją i latają, jak by się ktoś pytał. Są wprawdzie jeszcze droższe niż F-35A, ale co to dla pana Błaszczaka, przecież on płaci jak rublami transferowymi, jego to nie obchodzi. A co miałyby robić? Wszystko w stu procentach na wzór RAFG. Małe leśne bazy z drogami kołowania z siatki metalowej, bazy ochraniane przez coś na wzór RAF Regiment i oczywiście bazy nie utworzone w godzinie W, ale na lata przed nią. Utworzone powoli, cicho, spokojnie, nie do odróżnienia nawet dla satelitów zwiadowczych od dużych akcji wycinkowo-pielęgnacyjnych lasów. Od czasu RAFG technika poszła do przodu, więc teraz jeszcze tylko trzeba by dołożyć ogłupiacze dla termowizji i podczerwieni w takich małych leśnych bazach dla 4-6 samolotów. I to - jeśli w ogóle - byłby choć minimalny sens zakupu jakichkolwiek samolotów z rodziny F-35. RAFG był tak pewny swego, jeśli chodzi o te leśne minibazy dla Harrierów GR Mk 3, że mimo tak drakońskiej cenzury, jak w czasach zimnej wojny, paru reporterom pozwolił je sfotografować, bo tak wielka była pewność, że ruscy i tak nie dojdą, gdzie te minibazy są w RFN. A tych minibaz było wiele, cała sieć. Kołowało się między drzewami i pod siatkami maskującymi. RAF Regiment miał tylko twardościomierze gruntu i pilnował, żeby wszystko było okay pod tym względem i nawet grunt nie był specjalnie wyrównywany, żeby wszystko wyglądało z powietrza naturalnie. Zważywszy, jakie F-35B ma podwozie on też by to spokojnie wytrzymał.
  16. Tak to będzie wyglądało, jak poniżej. W pierwszych dwóch-trzech kwadransach W Kalibry - lub ich następcy - zrobią dokładnie to samo. DOL-e już nie istnieją; piloci SPRP wyszkoleni na DOL-ach też już nie istnieją. I F-35A SPRP umrą śmiercią naturalną w swoich bazach przy akompaniamencie prymitywnej dumy Błaszczaka. Żeby to chociaż były F-35B to przynajmniej mogłyby działać po partyzancku jak niegdysiejsze RAFG z Harrierami, gdy RFN była państwem frontowym w czasach UW. No ale to będą F-35A z ich zdolnością - w razie W - przetrwania kilkudziesięciu minut. Gratulacje za umysłowość panie Błaszczak.
  17. A mówiłem jak komu dobremu dokładnie to samo, tylko obrazkowo, to kazał zdjęcia w kuwecie wywoływać, czy cuś...
  18. Znając polską wynalazczość (vide: fotele K-36DM) to zapewne Skala zrobi na tym biznes. Ponieważ farba stealth zawiera m.in. sproszkowany grafit, to polskie misie kupią szare nitro, a od Skali wkłady do ołówków automatycznych, utrą je na papierze ściernym, wsypią do nitro i jak znalazł będzie na zaprawki do polskich F-35A.
  19. Polscy wojskowi już się na ten temat wypowiedzieli. Będzie nam wolno co najwyżej odśnieżyć płytę wokół F-35A.
  20. Czasy są takie, że dziś, jako „lotniczą ciekawostkę” należałoby wrzucić jakiś filmik, jak to się podróżowało samolotem komunikacyjnym 30, 40, 50 lat temu. To dopiero byłaby ciekawostka, a może i sensacja. Że dziś lata ostatni plebs to już nie sensacja. Kiedyś człowiek do samolotu komunikacyjnego ubierał się jak do kościoła, na pokładzie była absolutna cisza, żadnych buraczanych braw po lądowaniu itp. W czasie lotu też żaden napruty lumpenproletariat nie przechadzał się między fotelami, ale przechadzały się między nimi tylko śliczne, niezestresowane (od strofowania pijanego bydła, jak dziś) stewardeski.
  21. Ciekawe, czy będzie załogowy? Amerykańscy naukowcy branży aerospace mówią: „Ostatni pilot wojskowy już się urodził”.
  22. Na podlinkowanym wcześniej forum jest kolejna seria zdjęć z korkociągu tego Jaka-52. Jest superprecyzyjna. Widać, że zgodnie z zasadami sztuki (tej podstawowej do wychodzenia z korkociągu) pilot wychyla ster kierunku tak, aby zatrzymać rotację, ale to nie działa. Jednocześnie ma wychylony w górę ster wysokości, aby (jak pisałem wcześniej) dać sterowi kierunku większą szansę na zadziałanie (technika dla wrednych samolotów nie tak prosto wychodzących z korka), ale to też nie działa. Ale widać dlaczego - ster wysokości jest wychylony w górę za delikatnie, a powinien być wychylony prawie maksymalnie, aby: po pierwsze, zminimalizować tzw. obszar zacieniony steru kierunku; po drugie, wygenerować wir powietrza korzystny do skuteczniejszego zadziałania steru kierunku. Ale takie rzeczy się nie dzieją.
  23. I wszystko jasne. Równie dobrze mógłby mówić psychiatra Klich.
  24. PS W przeciwieństwie do... litościwie przemilczę forumowicza... nie kupuję żadnego medialnego kitu na temat F-35A. Byłem na polskiej prezentacji F-35A z udziałem Steve Overa – dyrektora ds. rozwoju międzynarodowego programu F-35 i pilota doświadczalnego F-35 Billiego Flynna. I podczas dyskusji na temat tego samolotu. Ciekawy event i dający duuużo do myślenia.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie