Skocz do zawartości

RDW60

Użytkownik forum
  • Zawartość

    500
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez RDW60

  1. Wypuszczenie gołębi podczas Święta Morza w Poznaniu, 1934 r. Fot. NAC
  2. Wojska łączności - gołębniki polowe. Moment wypuszczania gołębi pocztowych z klatek, lata 30. XX w. Fot. NAC
  3. Część obszernego artykułu o historii gołębi pocztowych z 1920 roku napisanego przez kpt. Sionkowskiego. Artykuł pochodzi z archiwum Światowego Związku Żołnierzy Łączności. Cały artykuł jest zamieszczony na blogu mojgolab.pl Na podstawie doświadczeń wojennych oraz idąc śladem wojsk państw sprzymierzonych, Ministerstwo Spraw Wojskowych (M. S. Wojsk.) wprowadziło i naszemu wojsku gołębie pocztowe jako środek łączności. Gołębiarstwo wojskowe rozwija się należycie. Urządzone stacje pracuję systematycznie i dobrze. Tym jednakże M. S. Wojsk. zadowolić się nie może, gdyż jak wyżej powiedziano, największa ilość gołębi, którą wojsko utrzymywać może, nie wystarczy do zaspokojenia jego potrzeb wojennych. Braki więc i u nas będzie musiało pokrywać gołębiarstwo prywatne. O tym przed rokiem jeszcze nie było mowy. Istniało bowiem z wiosną zeszłego roku zaledwie jedno towarzystwo hodowli gołębi we Lwowie i sekcja gołębi pocztowych przy towarzystwie ornitologicznym w Poznaniu. Oba stowarzyszenia posiadały razem zaledwie kilkaset gołębi. Wobec tego M. S. Wojsk. czyniło starania celem rozpowszechnienia hodowli i tresury oraz tworzenia towarzystw. Akcja ta odniosła pożądane skutki na Pomorzu i w Poznańskiem, gdzie powstało dotychczas kilkanaście towarzystw, posiadających już dość pokaźną ilość gołębi. Już w roku ubiegłym towarzystwa poznańskie i pomorskie ćwiczyły swe gołębie, organizowały loty konkursowe, wydawały nagrody za najlepsze wytresowanie gołębi. Jesienią roku ubiegłego odbyła się w Poznaniu wystawa gołębi pocztowych, a co najważniejsze, dzięki inicjatywie p. Pawlaka, prezesa poznańskiego towarzystwa hodowli gołębi pocztowych „Poczta Wojenna”, towarzystwa poznańskie i pomorskie zrzeszały się w związek pod przewodnictwem wspomnianego towarzystwa „Poczta Wojenna”. Mamy więc w Poznaniu związek towarzystw gołębi pocztowych, który kieruje technicznymi i naukowymi sprawami gołębiarstwa cywilnego na terenie Pomorza i Wielkopolski i służyły jako łącznik z władzami cywilnymi i wojskowymi. Gorzej przedstawia się sprawa w Małopolsce. Towarzystwo we Lwowie od początku swego istnienia pracuje wspólnie z Szefem Łączności D. O. K., i w zakresie swej organizacji notuje sukcesy zadawalające. Towarzystwo to zorganizowało również wystawę gołębi pocztowych na Targach Wschodnich. Rozpowszechnianie gołębiarstwa w Galicji i tworzenie towarzystw, mimo starań zamiłowanego hodowcy p. Wiśniewskiego, prezesa towarzystwa i sekretarza p. Victoriniego, redaktora „Hodowli drobiu”, pisma towarzystwa gospodarskiego, postępuje bardzo powoli. Zastraszona terrorem rosyjskim i odwykła od gołębia pocztowego ludność byłego zaboru rosyjskiego najtrudniej daje się skłonić do zajęcia się tym sportem. Kilkakrotnie przedsięwzięte kroki do zorganizowania towarzystwa w Warszawie nie doprowadziły dotychczas do skutku, głównym zaś tego powodem jest, jak wspomniałem, zanik w ludności zamiłowania do gołębi pocztowych wskutek tego, że pod zaborem rosyjskim utrzymywanie gołębi pocztowych było surowo wzbronione osobom prywatnym. Głównym zaś hamulcem rozwoju gołębiarstwa pocztowego we wszystkich dzielnicach państwa jest w ogóle panująca drożyzna. Wysokie ceny materiałów budowlanych i robocizny nie pozwalają miłośnikowi na urządzenie gołębnika. Ceny, które płaci się za gołębie, mogą zapłacić tylko zamożniejsi. Wysokie ceny zboża, potrzebnego do wyżywienia gołębi, zmuszają do redukcji stanu gołębi. Co gorsza, złe ich odżywanie wpływa ujemnie na ich zdrowie, na zdolności gołębia i jego potomstwo. Wysoka taryfa kolejowa powstrzymuje rozwój tresury. Każdy miłośnik gołębi pocztowych widzi wartość w swym gołębiu dopiero wówczas, jeżeli gołąb dobrze lata. Do osiągnięcia tego celu potrzebny jest systematyczny trening i ćwiczenie. Z powodu wysokiej taryfy hodowcy zmuszeni są do ograniczenia do minimum podróży ze swymi gołębiami. Mimo tych i wielu innych trudności, z którymi walczy zapoczątkowana u nas organizacja gołębiarstwa pocztowego, z postępów w ostatnich 10-ciu miesiącach systematycznej pracy możemy być najzupełniej zadowoleni. W tym czasie tworzyliśmy niemal co trzy tygodnie jedno nowe towarzystwo. Obecnie jest ich trzynaście, posiadają one znaczną ilość gołębi i mogą również wykazać bardzo dobre wyniki tresury z ostatniego roku. Ponieważ ruch ten rozwijał się przeważnie na terenie byłego zaboru pruskiego koniecznym było przedsięwzięcie kroków celem zainteresowania tą sprawą społeczeństwa dzielnic pozostałych. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, zdając sobie sprawę z ważności gołębia pocztowego jako środka łączności, chętnie wzięło udział w tej pracy. Wydało odpowiednie zarządzenia i wezwało przez odnośne władze ludność do tworzenia towarzystw. Na skutek zarządzeń ze wszystkich stron kraju nie tylko miłośnicy i osoby prywatne, ale i zarządy gmin, magistratów, rady szkolne, dyrekcje szkół i starostwa wyraziły chęć współpracy nad organizacją i tworzeniem towarzystw hodowli gołębi pocztowych oraz prosiły o bliższe informacje. Przy należytym poparciu, szczególnie ze strony władz, powstaną liczne towarzystwa we wszystkich okolicach państwa. Przeprowadzić to mogliby najłatwiej starostowie, jak to uczynił starosta w Starym Samborze, który po otrzymaniu informacji zawezwał miłośników gołębi, wydał odpowiednie wskazówki i w przeciągu 14 dni zorganizował towarzystwo. Ministerstwo Spraw Wojskowych, znając ciężkie warunki, w których buduje się nasze młode gołębiarstwo pocztowe, postanowiło popierać je moralnie i materialnie w takiej mierze, na jaką pozwala gospodarcze i finansowe położenie państwa. Poświęcono już na to znaczne fundusze i środki. Towarzystwa otrzymały subwencje na rok 1921 i 1922, dostarczono wszystkim hodowcom gołębi pocztowych obrączki rodowe dla młodych gołębi na rok 1922. Ministerstwo Spraw Wojskowych wyjednało w Ministerstwie Kolei Żelaznych dla towarzystw gołębi pocztowych daleko idące ulgi przy przewozie gołębi kolejami na ćwiczenia, oraz 50% zniżkowej opłaty za przewóz gołębi pocztowych na wystawy. Na skutek interwencji Ministerstwa Spraw Wojskowych bardziej rozwinięte towarzystwa oddają nowotworzącym się pewną ilość gołębi rozpłodowych po cenie kosztów. Celem ochrony gołębi pocztowych przed złodziejami i ptactwem drapieżnym wydane zostały przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych odpowiednie zarządzenia. Są to znaczne pomoce, które niemało przyczyniły się do rozwoju, jaki wykazuje gołębiarstwo pocztowe w Polsce. W celu moralnego poparcia miłośników gołębi pocztowych, projektuje się na przyszłość nagrody w formie dyplomów i medali za wybitne loty konkursowe i inne zasługi na polu hodowli i tresury gołębi pocztowych. Gołębiarstwo pocztowe w Polsce robi znaczne postępy i dąży do przeprowadzenia organizacji na wzór francuski, tj. utworzenia przy każdym D. O. K. związku towarzystw hodowli gołębi pocztowych, które obejmować ma wszystkie towarzystwa, znajdujące się na obszarze odnośnego D. O. K. Związki okręgowe zaś mają połączyć się w jeden centralny związek na cała Polskę. (-) Sionkowski kpt. Fotografia przedstawiająca oswajacz pochodzi z mojgolab.pl
  4. Chlubny obowiazek wzgledem Ojczyzny - hodowla golebi pocztowych. Zachecam zainteresowanych.
  5. Warszawskie gołębie pocztowe w służbie Ojczyzny. Piątego sierpnia 1914 roku wojska niemieckie wkroczyły do Warszawy. Jakiś czas później w Kurierze Warszawskim ukazało się 13 punktowe rozporządzenie władz niemieckich. Punkt 6 rozporządzenia nakazywał wybicie wszystkich gołębi pocztowych w mieście. Miały być zlikwidowane w przeciągu 48 godzin, by nie przekazywały meldunków szpiegowskich. Po uzyskaniu niepodległości rozbudowano sieć stacji gołębi pocztowych, zwłaszcza w pasie pogranicznym ochranianym przez KOP. W Warszawie w 1924 r. utworzono specjalny, zarodowy gołębnik na 200 ptaków pod nazwą Stała Stacja Gołębi Pocztowych KOP. Na lokalizację wybrano budynek po dawnej kaplicy Pijarów pw. Świętego Ducha mieszczący się na terenie Cytadeli. Obsługą gołębi zajmował się jeden plutonowy i dwóch szeregowych żołnierzy łączności. W latach 30-stych nad gołębiami czuwał pielęgniarz na etacie cywilnego pracownika kontraktowego p. Bronisław Zamorski. Ciekawostką jest, że na wyposażeniu każdego gołębnika była strzelba myśliwska kal. 16 z amunicją śrutową przeznaczona do zwalczania drapieżników (jastrzębi, kotów, szczurów, kun, tchórzy itp.) W tej stacji hodowano specjalne rasy zdolne do pokonywania dużych odległości. Młode gołębie trenowano nawet dwa lata, aż osiągnęły umiejętności przelotu na odległość kilkuset kilometrów pomiędzy oddziałami na Kresach Wschodnich a Warszawą. Na ul. Chałubińskiego 3b mieściło się dowództwo KOP, gdzie przekazywano meldunki przenoszone przez gołębie. Gołębnik był zarządzany przez 21 pp, a obsługą zajmował się garnizon warszawski. W kwietniu 1925 r. ustawą uregulowano warunki hodowli gołębi pocztowych. Na niektórych terenach II RP zabroniono hodowli i używania gołębi pocztowych. Ustawa regulowała ściśle handel a kupno i sprzedaż musiały być zgłaszane u odpowiednich organach administracyjnych. Tak samo kontrolowano wwozy i przewozy gołębi z zagranicy. Ćwiczono przesyłanie przez gołębie odpowiednio małych planów, szkiców, rysunków i fotografii. Do nóg ptaków mocowano aluminiowe tulejki o śr. od 3 do 9 mm w których umieszczano notatki, natomiast fotografie, filmy i szkice mocowane były na grzbiecie lub brzuchu ptaka w specjalnych gumowych kieszeniach. Gołębiom na służbie KOP należały się racje żywnościowe. Na 1 gołąb otrzymywał w ciągu doby posiłki składające się z 40 gram karmy w której skład wchodziło kilka rodzajów zbóż: pszenica, siemię lniane, drobny groszek, ryż, kasza jaglana i jęczmienna i pół grama soli dziennie. Czy dostawały żołd, tego nie wiem, jak dotąd nie udało mi się tego ustalić. Jak widać na powyższych zdjęciach zamieszczonych przez Formozę, do transportu ptaków na małe odległości, łączności taktycznej i treningów, stosowano kosze dla dwóch gołębi a na dalsze odległości były używane kosze na cztery gołębie. Klatki były noszone też przez żołnierzy podczas patrolu w trakcie służby granicznej, oraz przez psy meldunkowo-śledcze. Na grzbietach tych ostatnich były mocowane specjalne sakwy na dwa ptaki. Stacja w Warszawie istniała prawdopodobnie do września 1939 r. Ostatnim jej komendantem był podoficer zawodowy chor. Marian Dolecki. O jego losach napisze później. Inne źródła podaję, że stację rozwiązano 1 września 1939r. a 324 gołębie przekazano stacjom KOP wedle zapotrzebowania. Wiadomo, że jeszcze w lipcu 1938 r. w warszawskim gołębniku było 334 ptaki. Miesiąc wcześniej było ich więcej i tak 16 sztuk nie powróciło z lotów ćwiczebnych a 20 sztuk "odeszło do fili 1 Szpitala Okręgowego" i to chyba na rosół. Podobno nie wolno dokarmiać gołębi na ulicy. Ja to robię, bo być może któryś z nich jest dalekim potomkiem gołębi-żołnierzy.
  6. Psy meldunkowo-śledcze podczas szkolenia. Pierwszy ciągnie skrzynkę z amunicją do ckm-u, drugi zwój kabla, pozostałe niosą po dwa gołębie pocztowe.
  7. Gen. Anders z... No właśnie, co to za gen. obok i za Andersem? Czy może to być gen. Stanisław Kopański? Zdjęcia ze zbiorów własnych, nigdy nie publikowane.
  8. To nie tabliczka a Tablica. Nie wyobrażam sobie aby o tak dużych rozmiarach tablicę można przyszyć do odzieży nieboszczyka. Czy oby na pewno była ona przyszyta do szat hetmana?
  9. Jak dotąd to nikt nie pokusił się o przetłumaczenie napisu na tabliczce. Może Pan podać wymiary tego zabytku?
  10. Ciekawe zdania padły na temat wyposażenia kasyna kawaleryjskiego, podczas wizyty Pana Dudzińskiego w RIH w Zambrowie. http://zambrowiacy.pl/kult/zabytki-zwiazane-z-9-pulkiem-strzelcow-konnych-z-grajewa-w-zambrowie-wywiad/
  11. Jak dobrze pamiętam to gdzieś obok w innej kwaterze spoczywa płk. Jan Litewski.
  12. Hmm... a groby Bohaterów VM miały nigdy nie zaniknąć....
  13. Zabytki związane z 9. Pułkiem Strzelców Konnych trafiły do Regionalnej Izby Historycznej w Zambrowie. http://zambrowiacy.pl/info/zabytki-zwiazane-z-9-pulkiem-strzelcow-konnych-trafily-do-regionalnej-izby-historycznej-w-zambrowie/
  14. Do Miroslav: Z takimi informacjami jakie posiadasz to dyskutować nie będę. Są przekonujące. Do Bartee: Przestań mącić. Bo jak się pojawiasz na forum czy to pod nickiem Barnapapa czy innym to zawsze robisz zamęt. Ale fotkę o którą dopytujesz udając frajera, to muszę przyznać znalazłeś mocną, wartą dyskusji.
  15. Śledzę ten wątek od początku jego założenia i myślałem, że to Ty Miroslav jesteś Regionalistą. Bandaż do bandaża podobny a tylko śmierć jest jedna, moim zdaniem przez rozstrzelanie na brzegu rzeki przy niezniszczonym moście. Co mówią te inne źródła?
  16. Jak najbardziej w panoramie bitwy takie zdjęcia muszą być. Patrząc na poległych przy moście trudno się oprzeć wrażeniu, że nagromadzenie zwłok żołnierzy polskich w jednym miejscu, bez widocznego uzbrojenia, hełmów i innego wyposażenia wskazuje miejsce ich pochówku lub co gorsze nasuwa mi się podejrzenie, że mogli być rozstrzelani. Ciekawi mnie gdzie obrońcy mostu spoczywają i czy są rozpoznani.
  17. Ten wątek został założony ściśle tematycznie o walce WBK z 4 DP w dniu 1.09.1939. Fotki z września 39 proszę zamieszczać w dziale do tego założonym i jest Tobie Bartee doskonale znany.
  18. Moderator jest tutaj niepotrzebny. Odpowiedziałeś w tonie dyplomatycznym, lecz dla mnie zrozumiałym. Jak powstał ten wątek to się ucieszyłem i zacząłem się trochę udzielać. Tak się złożyło, że byłem w tamtym roku na obchodach 80 rocznicy tej bitwy a nie miałem blisko. Zgromadzenie w jednym miejscu informacji, fotografii, wspomnień jest koniecznie potrzebne. Ale... no własnie, po wpisach Miroslava odniosłem wrażenie, że to My mamy dać info a nie je otrzymać, prościej się wyrażając mam wrażenie, ze info jest zbierane na potrzeby kogoś "pancernego" z Niemiec. Chciałbym się mylić, lecz Miroslav Twój sposób i styl wypowiedzi jest w większości jakiś zagmatwany, trudny a jednocześnie dyplomatycznie zrozumiały.
  19. Autora powyższego tekstu proszę o wyjaśnienie celu, logiki i do kogo jest skierowany ten tekst akurat w tym wątku.
  20. Fotka TKS-a wklejona przez Bodzia 31 marca. Czy widoczna we włazie bocznym jest to wypalona twarz plutonowego Marcina Wieliczko???
  21. Ten tekst też powinien się tutaj znaleźć
  22. Porucznika Franciszka Wątrobę awansowano pośmiertnie na kapitana
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie