Skocz do zawartości

les05

Użytkownik forum
  • Zawartość

    5 920
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    46

Zawartość dodana przez les05

  1. Wg Murawskiego i wg Luftwaffe w pierwszym dniu wojny Rosjanie stracili 1489 samolotów na ziemi i 322 w powietrzu przy niemieckich stratach ok. 50. Straty duńskie wyniosły 2 w powietrzu pozostałe zostały zniszczone lub zdobyte na lotniskach. Ale to odległa historia, przyszła wojna będzie wyglądała inaczej. Ataki lotnictwa jeszcze nigdy (poza jednym przypadkiem) nie zmusiły przeciwnika do kapitulacji ani w Korei, Wietnamie, Izraelu, Iraku, Syrii, Libii dlatego nie ma co się ekscytować atakami rakietowymi czy lotniczymi wprawdzie powodują szkody ale przy dużym nasyceniu środkami oplot nie są w stanie zniszczyć SZ przeciwnika. Dlatego tylko atak DPanc i DZ może rozbić obronę, zająć i utrzymać zdobyty teren zmuszając stronę przeciwną do kapitulacji lub wojny partyzanckiej.
  2. To co Arabom zajęło tydzień WOT zrobi w kilka godzin. Wg amerykańskiej symulacji wojny w Polsce Rosjanie do Wisły nie dojdą, ponieważ bohaterski amerykański żołnierz nie pozwoli.
  3. To się nazywa ironia, taki lekki sarkazm, myślałem że będzie czytelne ale następnym razem spróbuję pisać bardziej wyraźnie.
  4. Amerykanie też tak myśleli ale dla pewności użyli nie jednego ale kilku i prawie się udało przez tydzień lotnisko nie było czynne.
  5. Amerykanom w Syrii wystarczyło 59 Tomahawków.
  6. Tak jak we Wrześniu dało się zamaskować samoloty i straty były niewielkie, tak i teraz znajdzie się odpowiedni sposób na zapewnienie bezpiecznych miejsc dla efów. Chyba że założymy, iż obecni dowódcy są głupsi od tych z 1939 r.
  7. Mylisz się, takich celów dla rosyjskich rakiet będzie w Polsce multum. Oni aż tyle rakiet nie mają a nawet gdyby, to jeszcze jest multum celów do zniszczenia nie tylko u nas. Chyba nie myślisz, że w godzinie W F-16 czy F-35 będą stały w hangarach w Łasku? I co mu to pomoże skoro samoloty będą rozmieszczone na innych lotniskach, albo i gdzie indziej.
  8. Jeśli weźmie się pod uwagę ile Amerykanie wystrzelili Tomahawków aby zniszczyć wcale nie takie wielkie lotnisko w Syrii a i tak sukces osiągnęli dość wątpliwy, to jest duże prawdopodobieństwo, że Rosjanie nie będą tu lepsi. Zadaniem naszych specjalistów jest tak rozlokować samoloty, by straty w pierwszych godzinach wojny były akceptowalne. Wzorem dla nas nie powinny być duńskie czy rosyjskie sposoby na minimalizowanie strat w pierwszych godzinach wojny ale nasze własne doświadczenia z 1939 r. oczywiście przeniesione w realia XXI w.
  9. O Izerę pytają tylko trolle, mnie nie wypada.
  10. Dziś może i nie ma ale i F-35 też nie ma. Ale jutro kto wie.
  11. Naukowcy z PAN pracują nad polskim mikrosatelitą. Trwają prace nad polskim mikrosatelitą obserwacyjnym EagleEye. Jego wyniesienie na niską orbitę okołoziemską planowane jest na 2023 rok. Ma on zapewnić wysokiej rozdzielczości obrazy Ziemi, może być też prekursorem przyszłej grupy satelitów tego typu. Projekt powstaje ze wsparciem środków unijnych. Nad projektem pierwszego polskiego mikrosatelity obserwacyjnego EagleEye pracują polskie firmy Creotech Instruments S.A. (lider konsorcjum) i Scanway Sp. z o.o. oraz Centrum Badań Kosmicznych PAN. Prace są na etapie dialogu technicznego z potencjalnymi dostawcami rakiet oraz usługi wyniesienia, która ma zapewnić satelicie optymalną orbitę operacyjną - informują przedstawiciele Creotech Instruments S.A. http://www.polskieradio24.pl/42/273/Artykul/2768099,Naukowcy-z-PAN-pracuja-nad-polskim-mikrosatelita-Wiemy-kiedy-ma-byc-umieszczony-na-orbicie
  12. Wyłożyli aby poczuć się mocarstwowo, bo inny powód nie wchodzi w rachubę.
  13. Dania, Holandia czy ostatnio Szwajcaria kupują F-35 aby poczuć się mocarstwowo?
  14. Takie dane będą do policzenia za kilka, kilkanaście lat, ale nie sądzę by zostały podane.
  15. Czyli jednak budżety są porównywalne, przynajmniej obronne a to one finansują zakupy F-35. Jakie 60% skoro to dopiero dokumenty wysłane do parlamentu a nie do USA. Jak jest z offsetem, to dowiadujemy się na końcu, po zrealizowaniu kontraktu. A do tego jeszcze daleka droga.
  16. Nikt poważny kodów nie sprzedaje a już na pewno do najnowszego sprzętu.
  17. Rzymianie jak Rzymianie ale Szwajcarzy to są głupki do kwadratu, wiedzą wszystko o wadach i kosztach i nic, dalej chcą F-35. Oni na pewno nie czytają tutejszych mądrości.
  18. Brak precyzji czy świadoma manipulacja? Oto cały Balans. "Jak poinformował wiceminister Wojciech Skurkiewicz na posiedzeniu Senackiej Komisji Obrony Narodowej w lutym br., cały budżet przewidziany na F-35A w 2020 roku to około 1,952 mld PLN, co jest równoznaczne z około 11 proc. całej wartości kontraktu. "
  19. Niech kupią MiG-i koszty będą zdecydowanie niższe.
  20. Ciekawy przypadek, dawał światło.
  21. Czyli nawet w tej sprawie murzynów biją na Podkarpaciu.
  22. Awanse mają zapewnione za te cierpienia w pisowskim reżimie. TSUE zajął już stanowisko w sprawie tej jawnej niesprawiedliwości?
  23. "Znalezienie ciał (lub ich fragmentów) bez ubrań nie pozostawia wątpliwości, że w kabinie samolotu doszło do eksplozji. Podobnie przemieszczanie się ciała jednej z ofiar (i to z ogromną prędkością) w kierunku przeciwnym do kierunku ruchu samolotu czyni wersję „przeciążenia hamowania” absolutnie niemożliwą – przy ostrym hamowaniu autobusu WSZYSCY pasażerowie i WSZYSTKIE rzeczy we wnętrzu lecą do przodu, nikt nigdy nie leci zaś do tyłu, przeciwnie do kierunku ruchu."
  24. Ja nie czekam na pomysły tylko na logiczne wytłumaczenie Smoleńska.
  25. http://wpolityce.pl/smolensk/555860-rosyjski-historyk-i-inzynier-o-smolensku-to-byl-akt-terroru Pragnę Państwu gorąco polecić nowy numer tygodnika „Sieci”, w którym znajdą Państwo poświęconą katastrofie smoleńskiej moją rozmowę z Markiem Sołoninem, rosyjskim historykiem wojny, autorem wielu poczytnych (również w Polsce) książek. Z wykształcenia Sołonin jest inżynierem lotnictwa, przez sześć lat pracował jako konstruktor samolotów. Często mówi się o nim „drugi Suworow” - zresztą b. oficer GRU, a późniejszy wielki wróg ZSRR powiedział o Sołoninie: „Godny jest, by kłaniać mu się do ziemi”. To pierwszy taki jego wywiad dla polskich mediów. Sołonin mówi w „Sieci”: Nigdy nie myślałem o tym jako o „polskiej tragedii”. To znaczy tak, ma pan całkowitą rację, ale takie sformułowanie nigdy nie przyszło mi do głowy. Dla mnie to, co się stało w Smoleńsku, jest zbrodnią popełnioną na terytorium Rosji, przynajmniej przy współudziale rosyjskich struktur państwowych. A to, że taki horror ma miejsce 30 lat po tym, co wydawało się nam „upadkiem reżimu komunistycznego”, czyż nie jest to tragedia Rosji? Mój rozmówca zainteresował się tragedią z 10 kwietnia 2010 r. dopiero po kilku latach. Zapoznał się z raportami (MAK oraz komisji Millera) i nie mógł nadziwić się, co tam nawypisywano. Ku swojemu zdziwieniu znalazł też w Sieci inny raport, stworzony przez grupę blogerów, który – w odróżnieniu od tych oficjalnych – nie drwił z fizyki i nie zamykał oczu na wiele elementarnych faktów. Postanowił opowiedzieć o tym widzom swojego kanału na YouTube. Filmy poświęcone katastrofie smoleńskiej biją rekordy popularności (wśród Rosjan), ich widownię liczy się już w milionach. Dlaczego? Czy Sołonin mówi coś, czego dotychczas nikt nie powiedział? Nie. Po prostu zderza twierdzenia rosyjskiego i polskiego dokumentu z wiedzą naukową na poziomie maksymalnie szkoły średniej. Mówi niezwykle przystępnym, obrazowym językiem, używa klarownych porównań i zachęca do tego, by niezgadzający się z nim podważyli jego słowa. Bezskutecznie. Mark Sołonin opowiada nam więc i o innych, podobnych katastrofach lotniczych, które nie kończyły się ani takim rozczłonkowaniem samolotu, ani tak tragicznie jeśli chodzi o ofiary. Wskazuje na fundamentalne kwestie – obrażenia pasażerów, miejsca ich znalezienia, analizując narrację o brzozie, która miała przeciąć skrzydło tupolewa mówi o absurdzie i kpinie. W swoich filmach drobiazgowo dowodzi, dlaczego niemożliwy był taki przebieg dramatu, jak opisano w raportach MAK i komisji Millera. W wywiadzie dla „Sieci” skrótowo opisał te wątki m.in. tak: Można się spierać do woli – kto co myślał, kto czego chciał, kto na kogo moralnie naciskał. Można w nieskończoność rekonstruować trajektorię ostatnich sekund lotu. W całym tym chaosie, mgle informacyjnej jest tylko jeden oczywisty, niepodważalny fakt. Niestety, jest on bardzo smutny: 80-tonowy samolot długości 48 m zamienił się w 10 tys. kawałków (w rzeczywistości jest ich więcej, 10 tys. to tylko to, co zostało znalezione). Ani mgła, ani „pijany generał w kokpicie”, ani błędy załogi – czymkolwiek one były (jeżeli w ogóle były!), nie mogły być przyczyną rozpadnięcia się 80-tonowej konstrukcji. W przyrodzie nie ma takiej mgły. Destrukcja jest powodowana przez jakąś siłę. Siła, jak się uczy nas w szkole, to wynik wzajemnego oddziaływania ciał. Zniszczenie lub odkształcenie elementów konstrukcyjnych wymaga wydatkowania znacznej energii, energia ta nie może spaść z księżyca. Co zaskakujące, te elementarnie proste myśli dostępne uczniowi szkoły średniej są odbierane przez opinię publiczną jako sensacyjne ujawnienie. (…) Znalezienie ciał (lub ich fragmentów) bez ubrań nie pozostawia wątpliwości, że w kabinie samolotu doszło do eksplozji. Podobnie przemieszczanie się ciała jednej z ofiar (i to z ogromną prędkością) w kierunku przeciwnym do kierunku ruchu samolotu czyni wersję „przeciążenia hamowania” absolutnie niemożliwą – przy ostrym hamowaniu autobusu WSZYSCY pasażerowie i WSZYSTKIE rzeczy we wnętrzu lecą do przodu, nikt nigdy nie leci zaś do tyłu, przeciwnie do kierunku ruchu. Ale skoro już jesteśmy przy tej, najbardziej mrocznej stronie katastrofy, nie mogę nie przywołać porażającej wypowiedzi Jerzego Millera, który w 2012 r., po tym jak anonimowi rosyjscy blogerzy zamieścili w internecie kilka zdjęć nagich szczątków ofiar (a zdjęcia te zostały natychmiast usunięte i wyczyszczone bez śladu), powiedział dosłownie: „Komisja nigdy nie zabiegała o zdjęcia, które by pokazywały ciała osób, które zginęły, gdyż sądziliśmy, że dla komisji nie byłyby przydatne. Nigdy tych zdjęć nie oglądałem inie zamierzam ich oglądać, tym bardziej nie będę ich komentował”. Po raz kolejny mówi o tym szef komisji śledczej! Były minister spraw wewnętrznych! Przykro mi, ale nie rozumiem, jak po takich wypowiedziach cała Polska się nie oburzyła. (…) Osławiona „brzoza Bodina” nie ma nic wspólnego z katastrofą. Z dwóch powodów. Pierwszy z nich jest najprostszy: kiedy brzoza o średnicy pnia 30–40 cm (dokładnie taka wartość jest podana w raporcie) zderza się ze skrzydłem ogromnego samolotu (maksymalna masa startowa 100 ton, rozpiętość skrzydeł 37 m, wysokość przekroju profilu skrzydła w miejscu rzekomego „zderzenia” ok. 35 cm, długość rzekomej „linii cięcia skrzydła” ok. 3,7 m), brzoza się łamie. Kropka. Jeśli komuś trzeba to udowadniać, to nie ma sensu tego udowadniać. Ten „ktoś” nigdy się nie zgodzi, bez względu na to, jakie argumenty mu zaproponujesz… Druga odpowiedź jest nieco trudniejsza, bo aby ją znaleźć, potrzebne są: ołówek, papier, kalkulator i rysunek Tu-154 z wymiarami. Przygotowałem go dla waszych czytelników. Jak widać, gdyby skrzydło Tu-154 znajdowało się na wysokości 5,5 m nad ziemią, samolot ten nigdy nie byłby wstanie obrócić się w powietrzu wokół własnej osi. To tylko fragmenty obszernego wywiadu, jaki znajdą Państwo w aktualnym wydaniu „Sieci”. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom Polaków, Sołonin przygotował polskie wersje językowe dwóch głównych filmów. Gorąco polecam Państwu ich obejrzenie. „Katyń-2. Dlaczego rozbił się samolot prezydenta Kaczyńskiego?”
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie