Jump to content

Przemyt broni


Recommended Posts

Nie ma to jak ładny tytuł sensacyjny. Kurde, facet nie dopełnił formalności, i za to beknie, a u nas już wieeeeelki przemyt"

Przypomina mi się dowcip z głuchawym dżinem z butelki, i Arabem co to chciał mieć ten, no , wielki .... tenis :)
Link to comment
Share on other sites

No bo to szło dla kolekcjonerów. Mosina w dokładnie takim samym stanie (magazyn, nówka, wojenna produkcja) możesz nabyć legalnie w Ozorkowie, za jedyne 500 zł (na pozwolenie oczywiście), pepesza droższa, około 1600 zł.

A z arabem było tak:


Pojechał nowobogacki Ruski na wycieczkę na pustynię. Zabłądził. Patrzy, a tu oaza, w oazie pusto, tylko kort tenisowy, na korcie grają dwie sławy tenisa, a na widowni samotny, smutny Arab.

No to ruski pyta o wodę, o jakiś transport w kierunku cywilizacji. Arab tylko machnął ręką w kierunku studni. A przy studni.. Otwarty dzban, nad dzbanem unosi się dżin, Onieśmielony ruski podchodzi, grzecznie się przedstawia, prosi o wodę... dostaje. Pyta, czy może coś więcej, dżin mówi że tak, że spełnia łącznie 3 życzenia. No to dwa jeszcze zostały! Ruski prosi o b) transport do domu w ciągu 5 minut, c) milion bagsów* !

Zaszumiało, załopotało, bach! patrzy a jest już w domu,siedzi w salonie, a tu wpada żona, załamuje ręce stary, co się dzieje, dostałeś właśnie milion faksów!!!"

Wkurzony ruski jedzie z powrotem na pustynie, odnajduje oazę, wpada z pretensją na smutnego araba wciąż siedzącego na kortach, i ryja drze z pretensją!Arab wysłuchał,pokiwał głową, i rzecze:

ano tak, tak... Zapomniałem Ci coś ważnego powiedzieć... Wiesz, chciałem oazę - mam oazę, Chciałem nowy piękny turban - mam nowy piękny turban. Chciałem...no wiesz, zapomniałem Ci powiedzieć, że ten dżin przy trzecim życzeniu trochę głuchnie. No bo co ty myślałeś, że ja k(...)wa NAPRAWDĘ CHCIAŁEM MIEĆ WIELKI TENIS ????!!!!!"

* - może młodzież nie wie - to takie slangowe rosyjskie określenie na dolara.
Link to comment
Share on other sites

:)
Zaraz to sprzedam w pracy!
Co do zabawek, no to pozazdrościć ehhh czego u Nas wszystko jak po grudzie idzie jeżeli chodzi o przepisy. Człowiek by sobie z przyjemnością sprawił podobny egzemplarz i legalnie postrzelał na strzelnicy, a tak to masz Ci los, postkomunistyczny porządek jak widać trwa u nas i końca nie widać z tym debilizmem legislacyjnym ehhh
Pozdrawiam
Link to comment
Share on other sites

Pepsi, ja jak mantrę będę powtarzał, że w Polsce dostęp do broni nie jest jakoś masakrycznie ograniczony. Spróbuj kolekcjonować broń krótką np w takim UK :)

Plusy dodatnie ;)

- od kilku lat nie ma uznaniowości jaśnie urzędników w mundurach (z pewnymi wyjątkami),jak spełniasz wymogi ustawowe, nie ma bata MUSZĄ dać papier
- kolekcjonerzy mają lepiej od sportowców, w zasadzie cała broń dostępna wraz z maszynową
- jasny katalog wymogów dla kolekcjonerów: badania, przynależność, egzamin, szafa i ..jest!
- broń o wiele tańsza niż deko, w dodatku sprawna. Pokażcie mi deko TT za sto złotych?
- brak ograniczeń w nabywaniu amunicji i w ilości egzemplarzy w kolekcji

Plusy ujemne ;)

- stosunkowo duży koszt egzaminu kolekcjonerskiego (1000)
- Policja czasem (powtarzam: czasem) utrudnia stawiając pozaustawowe wymagania

Tak więc ja osobiście, taki moje zdanie, nie uważam, żeby wymóg badań egzaminu i posiadania szafy był jakimś debilizmem legislacyjnym". Ot, nieco formalności, ale to w końcu BROŃ. Chciałbyś bez żadnych ograniczeń???

W sobotę jadę na strzelnicę, biorę ze sobą najtańsze możliwe: TT, Mosina, SKSa, (broń i amunicja za grosze: nabój do kbks 30 groszy,do kałacha 50 gr), biorę też a także dzieciaka i jego kbks.

Moje dziecię ma 6 lat, gdy ja byłem w jego wieku, to i owszem, strzelałem na co dzień, no ale ja jestem tzw eżimowy", wychowany na terenie jednostki wojskowej. Moi rówieśnicy i ich ojcowie mogli tylko pomarzyć, lub zostać myśliwymi, aby mieć jakikolwiek kontakt z bronią.

Nie narzekajmy więc, nie jest najgorzej :)
Link to comment
Share on other sites

Tak zwani ,,reżimowi,, to i teraz nie mają żadnych kłopotów z dostępem do broni w III RP :} Ja w latach 90 starałem się o przyjęcie do koła łowieckiego. Pamiętam do dziś wykrzywione miny miejscowych notabli gdy łowczy mnie przedstawił. Okazało się że nie jestem synem wysoko postawionego urzędnika ani mój ojciec nie mógł się pochwalić czerwona książeczką.Czułem że jestem nikim i mają mnie za nic. Tylko dzięki twardej postawie łowczego zostałem przyjęty.To był równy gość Świeć Panie nad jego duszą.
Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

×
×
  • Create New...

Important Information