Jump to content

Odsłonięto pomnik Ryszarda Siwca


Recommended Posts

- Upamiętniamy dziś człowieka, który złożył największą ofiarę po to, żeby nie zginęła prawda – mówił Andrzej Kunert, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, podczas odsłonięcia pomnika poświęconego pamięci Ryszarda Siwca. Siwiec 8 września 1968 roku podpalił się na Stadionie Dziesięciolecia.

Pamiątkowa tablica stoi tuż obok Stadionu Narodowego od strony Wybrzeża Szczecińskiego. Pomnik odsłonięto 44 lata po tragicznych wydarzeniach na Stadionie Dziesięsiolecia, gdzie 8 września 1968 r. Ryszard Siwiec podpalił się w czasie Centralnych Dożynek. Był to protest przeciwko agresji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację.
Po to, żeby nie zginęła prawda

Ryszard Siwiec starał się mówić prawdę o komunizmie w Polsce. Nie akceptował rzeczywistości PRL. W efekcie zdecydował się na tragiczny gest. W obecności 100-tysięcznej publiczności, oblał się rozpuszczalnikiem i podpalił. Na oczach partyjnych notabli krzyczał Protestuję" i rozrzucał ulotki z apelem protestacyjnym.

Na kilka godzin przed samopodpaleniem napisał pożegnalny list do żony

Kochana Marysiu, nie płacz. Szkoda sił, a będą ci potrzebne. Jestem pewny, że dla tej chwili żyłem 60lat. Wybacz, nie mogłem inaczej. Po to, żeby nie zginęła prawda, człowieczeństwo i wolność

Ryszard Siwiec zmarł 12 września 1968 roku w wyniku oparzeń. Komunistyczna prasa nie skomentowała tego wydarzenia. Po raz pierwszy o czynie Siwca można było usłyszeć dopiero w Radiu Wolna Europa w 1969 roku. Został pochowany w Przemyślu.
http://www.tvnwarszawa.pl/informacje,news,odslonieto-pomnik-ryszarda-siwca,43817.html
Link to comment
Share on other sites

sonicsquad głupota to mało powiedziane w tych komentarzach ujawnia się totalny debilizm.Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy że dzięki takim ludziom jak pan Ryszard doszło do oficjalnego obalenia komuny dzięki takim ludziom ich poświęceniu jest teraz inaczej w Polsce.
Link to comment
Share on other sites

2 listopada 1965 przed biurem Sekretarza Obrony USA w Pentagonie podpalił się w proteście przeciw wojnie w Wietnamie 32-letni Norman Morrisom. Zmarł tego samego dnia. W Hanoi do dziś dnia jest ulica jego imienia. W USA jego czyn ciągle jest przemilczany, nie mówiąc o jakimkolwiek upamiętnieniu.

9 listopada 1965 z tych samych powodów przed gmachem ONZ w Nowym Jorku podpalił się 22-letni Roger Allen LaPorte. Zmarł następnego dnia. O nim też w Stanach nie chce się pamiętać.
Link to comment
Share on other sites

Umieściłem w tym wątku również post, w którym podałem trzy przypadki samopodpalenia jakie miały miejsce w Polsce w przeciągu ostatnich kilku miesięcy.

Dzisiaj niby nie ma cenzury... Niby mamy zagwarantowaną wolność słowa... Ale postu już nie ma!

Pozdrowienia dla moderatorów (((LOL)))
Link to comment
Share on other sites

Nie sonicsquad, to nie ten post...

Ten który się zachował napisałem tylko po to, żeby pokazać że akty samospalenia to nie wyłączna domena świata komunistycznego. Wybrałem dwa najbardziej znane przypadki.

W drugim poście, tym wykasowanym, wspomniałem o samopodpaleniu Andrzeja Żydka, 23 września 2011 przed Urzędem Rady Ministrów w Warszawie oraz dwa inne zdarzenia jakie miały miejsce w tym roku.
Następnie pozwoliłem sobie na ironiczną konstatację, że dzisiaj te tragiczne akty protestu są przemilczane (zupełnie jak za czasów komuny), ale być może za kilkadziesiąt lat osoby te trafią na pomniki jako bojownicy walki z terrorem ludzi Solidarności – to tylko kwestia retoryki.


Człowiekuśniegu...

Zabawiać????? Dla ciebie to, że ktoś w tak makabryczny sposób postanawia rozstać się z życiem jest zabawne?
I dlaczego mam wspominać tylko Badylaka? Czy tylko ci co podpalili się w proteście przeciw komunie warci są uwagi? To może weźmy Mieczysława Banacha – podpalał się i za komuny (w 1987 przed Ministerstwem Sprawiedliwości), i za wolnej Polski (11 listopada 1997 na dworcu w Wałczu).


Co na temat aktów samospalenia mówi psychologia niech każdy zainteresowany poczyta sobie w literaturze źródłowej. Ja przytoczę tylko krótko wypowiedź Dariusza Piotrowicza ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej:
Samobójstwa popełniane w dziwny sposób zawsze wskazują na to, że osoba, która dokonała tego czynu, była w szczególnym stanie emocjonalnym. Bardzo często samobójstwo tego typu ma charakter manifestacyjny. Samospalenie jest bardzo agresywną formą samobójstwa. Zakłada bardzo duże cierpienie, również w sensie fizycznym.
U osób, które decydują się na taki czyn, często pojawia się depresja, tzw. zaburzenia afektywne, takie osoby mają problemy z radzeniem sobie z własnymi emocjami, czasem wypowiadają agresywne treści, zapowiadają, że zrobią krzywdę sobie lub innym.

To dobrze, że zachowało się nagranie z wypowiedzią Siwca. Każdy może je odsłuchać i sam ocenić w jakiej kondycji psychicznej znajdował się ten człowiek.

Natomiast kreowanie dzisiaj tego człowieka na bohatera narodowego i celebrowanie jego czynu uważam za wyjątkowo niesmaczną manipulację – szczególnie w sytuacji gdy inne podobne zdarzenia, ale skierowane przeciw obecnej władzy są przemilczane.
Przypomnę również, że żyjemy w kręgu kulturowym gdzie targniecie się na własne życie uznawane jest za grzech, a nie akt wart apoteozy.
Link to comment
Share on other sites

To może weźmy Mieczysława Banacha – podpalał się i za komuny (w 1987 przed Ministerstwem Sprawiedliwości), i za wolnej Polski (11 listopada 1997 na dworcu w Wałczu)."

Mogę jeszcze (chociaż z trudem) nie klasyfikować próby samospalenia się w proteście przeciw niesprawiedliwości, jako choroby psychicznej, ale jeżeli ktoś decyduje się na to dwukrotnie, to przepraszam bardzo, ale taki delikwent ma coś nie halo. Przyjęcie na siebie roli dyżurnej pochodni interwencyjnej i dążenie do samozagłady nie jest rzeczą normalną. Świetnie ukazał ten problem Konwicki w Małej Apokalipsie". Samospalenie jest jednostkowym, skrajnym i indywidualnym aktem, który niewiele wnosi, poza stratą człowieka, który dąży do czynów wzniosłych, tyle, że niekoniecznie sensownych. Palach się podpalił i stał się symbolem. Prosił, żeby nikt nie szedł w jego ślady, ale i tak spaliło się jeszcze kilku zainspirowanych. Siwiec miał żonę, dzieci, miał dla kogo żyć, ale uciekł we własny ideał i tak naprawdę postąpił trochę egoistycznie. Bardzo dobrze, że media niespecjalnie nagłaśniają przypadki samopodpaleń. Naprawdę wielu jest takich, którzy chcą przestać żyć, szukają pomysłu, a skok z mostu, czy powieszenie się, uznają za mało spektakularny sposób pożegnania się z życiem. Poza tym i sam akt samospalenia może się zdewaluować. O ile Siwiec i Palach dokonali go w proteście wobec realnego zła, o tyle jakiś niezrównoważony zapaleniec, może iść w ich ślady, kierując się zgoła bardziej prozaiczną motywacją.
Link to comment
Share on other sites

I jest to kolejny, klasyczny przykład. Za nim poszli inni, spaliło się kilku mnichów, a ich decyzje były jednostkowymi aktami, które niczego nie wniosły.
Moim zdaniem należy pamiętać o żywych pochodniach, z tym że niekoniecznie trzeba im stawiać pomniki. W marmurze uwiecznić można bohatera, a więc kogoś stawianego za przykład do naśladowania. Nie można też popadać w drugą skrajność i zapominać o ofierze Palacha, Siwca, czy ich naśladowców. To trudny temat, bo jak na przykład się zachować, mijając podczas spaceru z dzieckiem pomnik samobójcy? Powiedzieć - to wielki bohater i trzeba go naśladować?
Samospalenie to indywidualna decyzja i indywidualna tragedia. Ja bym tu nie podkreślał nazwisk, dat i tego, czy ktoś użył świeczki, czy ogarka. Akty samospalenia należy zawsze przedstawiać w szerszym kontekście kulturowym, bardziej jako skrajność, do której może przywieźć wrażliwą jednostkę totalitarny system władzy. Okrucientwo i zakłamanie decydentów, które jest nasilone do tego stopnia, że kieruje dysydentów w stronę najstraszniejszego aktu samozagłady.
Link to comment
Share on other sites

W kontekście tego co przejrzyście i przekonująco napisał
s_boj znajduje wątpliwe uzasadnienie budowa pomnika.

Przykład do naśladownictwa - broń Boże. Nie tędy droga.

Bohater? - człowiek bardzo odważny na pewno, skonał w potwornych cierpieniach i jestem pełen pokory w obliczu jego śmierci. Ale jednocześnie odczuwam mimowolny sprzeciw wobec takiej postawy, jako katolik również.
Link to comment
Share on other sites

s_boj najtrafniej ujął to co chciałem powiedzieć w tej sprawie...

Czym innym jest pamięć, a zupełnie czym innym upamiętnianie.

Pamięć o czynie Ryszarda Siwca jak najbardziej ma swoje miejsce w historii i tego nikt nie kwestionuje. Upamiętnienie czynu Ryszarda Siwca (przypomnę, że poza obeliskiem również jedna z ulic ma otrzymać jego imię) jest dla mnie jakąś makabreską.
Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

×
×
  • Create New...

Important Information