Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

Czlowieksniegu

Pomnik dezerterów z Wehrmachtu w centrum Wiednia

Recommended Posts

W samym centrum Wiednia na Placu Bohaterów koło Pałacu Cesarskiego stanie za dwa lata pomnik austriackich żołnierzy, którzy podczas II Wojny Światowej zdezerterowali z Wehrmachtu. Stanie się to dzięki nowej radzie miasta złożonej z socjaldemokratów i partii zielonych".
Wehrmacht

Podobny pomnik stanął na Placu Bohaterów we wrześniu 2009 roku, ale po protestach skrajnie prawicowej Austriackiej Partii Wolności (FPO) Hansa Christiana Strachego został niemal natychmiast zdemontowany.

Autora pomnika wybierze Komitet Ofiar Nazistowskiego Wojskowego Wymiaru Sprawiedliwości kierowany przez 87-letniego Richara Wadaniego, który zdezerterował w 1942 roku we Francji i walczył przeciw Wehrmachtowi w czechosłowackim wojsku. Wadani od wielu lat domaga się rehabilitacji rzekomych zdrajców wojennych. Po wojnie nie mógł uzyskać w Austrii zatrudnienia i traktowano go jak zdrajcę.

Austrii trudniej niż Niemcom przychodzi rozliczenie z III Rzeszą. W Wehrmachcie służyło milion 300 tysięcy Austriaków. Austriacka lewica od lat przekonuje, że dezerterzy przyśpieszyli upadek nazizmu. Skrajna prawica, która jest trzecią siłą polityczną w austriackim parlamencie, uważa jednak, że dezerterzy byli zdrajcami i mordowali swoich kolegów, a politycy nie chcą zaostrzać konfliktu z weteranami i ich rodzinami. Dopiero od niedawna Austria anuluje wyroki wobec dezerterów z Wehrmachtu.


http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,9475031,Pomnik_dezerterow_z_Wehrmachtu_w_centrum_Wiednia.html

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ciekawy temat, trudno się odnieść bez mieszanych uczuć. Nie jestem pewien, czy stawianie pomnika dezerterom z hitlerowskiego wojska jest dobrym pomysłem, ale daleki jestem od potępienia tej idei. Z jednej strony każda dezercja jest zdradą, choćby kolegów frontowych, z drugiej potrzeba wiele odwagi, żeby przeciwstawić się zbrodniczej ideologii. Chociaż motywy bywały indywidualne, od szczytnych po podłe.

Swoją drogą, może ktoś napisze jakie były dalsze, wojenne i powojenne, losy licznych dezerterów z Dywizji Kościuszkowskiej przed i w czasie bitwy pod Lenino.
Było ich niemało:
...Pojedynczy żołnierze jeszcze przed bitwą zbiegli do Niemców – dzięki temu ci wiedzieli, że są tu Polacy, i od rana nadawali do nich apele i melodię „Mazurka Dąbrowskiego”. Gen. Makarow pisał, że według przekazanych mu danych „wrogowi poddało się około 600 osób z 1 i 2 pp, a wszystkich razem z innych jednostek około 1000 osób”. Wprawdzie część była zmuszona się poddać, ale wielu uciekało w poszukiwaniu wolności od Sowietów. Niemiec, wzięty później do niewoli na tym odcinku frontu, zeznał, że „polska piechota szła rzutami plutonowymi, przy tym Polacy nie strzelali do nas, tylko coś wykrzykiwali (...) czuliśmy, że przechodzą na naszą stronę. W taki sposób na naszą stronę 12 października do godz. 16.00 przeszło kilka plutonów Polaków, w ogólnej liczbie 300 ludzi (...) oni całymi grupami poddawali się i przechodzili na naszą stronę, w ogóle z nami nie walcząc”..." (Maciej Korkuć / Tygodnik Powszechny 14.10.2008)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dezerterzy spod Lenino to poniekąd czarna dziura.

Z dostępnych danych wynika, że za zaginionych uznano c.a. 650 żołnierzy.
Nie wiemy ( i raczej się nie dowiemy ), ilu z nich zginęło w czasie bitwy ale ciał nie odnaleziono, ilu zostało zabitych przez Niemców już jako jeńcy a ilu faktycznie zdezerterowało.

Dwa- rozkaz 13.06.42r wydany przez OKW mówiący o odsyłaniu do domu wziętych do niewoli Polaków ( pamiętaj, że ci zza Bugu poznali sowiecki raj ).

Trzy- istnieją zeznania niemieckich żołnierzy, którzy wymieniają kilkunastu polskich żołnierzy, którzy w przeddzień natarcia przeszli do Niemców, informując o planach

Share this post


Link to post
Share on other sites
Co do Austryjaków -większość z nich twierdziła, że w orkiestrze grali...
Dla mnie tematem bardzo ciekawym jest los jeńców bądź dezerterów z 1AWP. Czy byli odsyłani do oflagów/stalagów ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Część, na zaproszenie Niemców jeździła w obwoźnym teatrzyku po GG. I tak jak szczekaczki, szczekali jak źle jest u Stalina a jak może być rewelacyjnie u Hitlera.

Patrz por. Adolf Wysocki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Austriacy poszukiwali, poszukują i poszukiwać będą alibi, aby zneutralizować opinię, że rzeczywistości w niczym nie byli lepsi od Niemców (jak niektórzy mówią: hitlerowców). Zresztą zasługi Austriaków w mordowaniu Polaków są ogromne; sugeruję wizytę w muzeum na zamku Spielberg w Brnie, gdzie podczas zaborów mordowano naszych niepokornych rodaków, przez zgilotynowanie.
Z tej wizyty wyniknie obraz Austrii inny, niż ten rozpowszechniony w Polsce.
Do dramatu Powstania Warszawskiego w znacznym stopniu przyczynili się Austriacy, którzy bardzo przyczynili się do powstrzymania sowieckiej ofensywy na Warszawę.
W powszechnym odczuciu Austriaków sprawcą 2.WŚ była Polska.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uzupełnienie:
No i to, że A.H. był Austryjakiem, zanim stał się Niemcem.
Obok: portret pewnego Austriaka.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pustertal - pierwszy paragraf - madre slowa. Wlasnie dlatego zawsze uwazalem ze stawianie pomnikow grupowych czy beatyfikowanie lub potepianie w czambul ludzi tylko dlatego ze nalezeli lub nie nalezeli do jakiejs grupy jest bledne. W kazdej grupie znajdzie sie gamut motywacji od najszlachetniejszych do najpodlejszych.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W pamięci pozostaje bowiem utrwalone medialnie triumfalne powitanie 13 marca 1938 r. przez Austriaków Hitlera i jego świty, wkraczających do Austrii w towarzystwie Wehrmachtu. Historia dokumentowała także wcale niemały udział Austriaków w zbrodniach Trzeciej Rzeszy. Dopiero w 1991 roku, socjaldemokratyczny kanclerz Austrii Franz Vranitzky, jako pierwszy, zdobył się na odwagę stwierdzenia, że „wielu Austriaków, częściowo nawet na eksponowanych stanowiskach, miało swój udział w ucisku i prześladowaniach stosowanych przez Trzecią Rzeszę”.
Nawet kardynał Theodor Innitzer uznał błyskawicznie Anschluss, włączenie Austrii do Rzeszy Niemieckiej, komunikując to Hitlerowi oficjalnie odwiedzając go w hotelu „Imperial”. Kardynał wysłał także list do Gauleitera Brueckela kończąc pozdrowieniem „Heil Hitler”. Sprawność, operatywność czy, jak kto woli, lizusostwo rzadko spotykane.

* O chybotliwości nastrojów wśród Austriaków świadczy taki oto obrazek rodzajowy. Zbyt późno powiadomieni przez władze austriackie o odwołaniu referendum mieszkańcy gminy Pretal poszli 12 marca 1938 r. do urn i w 100 proc. głosowali za utrzymaniem niepodległości Austrii.
10 kwietnia, czyli po Anschlussie, powtórzono w tej gminie głosowanie i wszyscy przy 100-procentowej frekwencji optowali za Hitlerem.
Rzadko komu wiadomo, że początkowo Hitler wcale nie myślał z miejsca stopić Austrię z Rzeszą. Planowano połączenie najpierw obu państw unią personalną. Austria zachowałaby, według tego modelu, jakąś formę ograniczonej suwerenności. Führer z marszałkiem Hermannem Goeringiem byli zgodni, że należy poprzestać na autonomii Austrii. Dopiero zaskoczeni nieoczekiwaną skalą entuzjazmu witających ich Austriaków, błyskawicznie zdecydowali kuć żelazo póki gorące i pójść znacznie dalej. Przekazany im z Berlina do austriackiego Linzu pierwotny projekt ustawy korygowali już na miejscu pięciokrotnie, zanim ostatecznie opublikowano „Ustawę o zjednoczeniu Austrii z Rzeszą Niemiecką”
Entuzjazm powitania przysłonił wszakże całkowicie obecność austriackiego ruchu oporu, sprzeciwu, zatarł przykłady protestu przeciwko Anschlussowi. Już w pierwszych tygodniach po Anschlussie kadra szefa policji i Gestapo, Heinricha Himmlera aresztowała ponad 70 tys. Austriaków. Pierwsi z nich do obozu koncentracyjnego w Dachau trafili 1 kwietnia 1938 r. Podczas gdy w okupowanych krajach walczono z najeźdźcą, Austriacy walczyli z Austriakami. Wśród sił opozycyjnych wybijały się dwa nurty: ruch robotniczy i katolicko-konserwatywny obóz mieszczański. Oba nurty wprawdzie kontaktowały się ze sobą lecz do autentycznego współdziałania nie doszło.
Rozprowadzano nielegalnie gazetki i ulotki kompromitujące reżim. Tylko w roku 1939 Gestapo skonfiskowało 127 ulotek, 1005 broszur i 5 tys. innych druków. Oczywiście, w miarę upływu lat wojny, nielegalny kolportaż topniał. Oto statystyka aresztowań austriackich komunistów: 1938 — 744, 1939 – 1132, 1940 – 837, 1941 – 1507, 1942 – 88, 1943 – 1173.
W Austrii dominował niezorganizowany, niesterowany ruch oporu, mianowicie indywidualny sprzeciw, wąskogrupowy sabotaż. Taki ruch miał jednak stosunkowo duży zasięg. Przed jednym tylko sądem specjalnym dla Wiednia rozpatrywano 10 tys. spraw o działania antyrządowe. Chodziło o nieprzychylne władzom wypowiedzi, powtarzanie kompromitujących władze plotek, śpiewanie zakazanych piosenek, rozpowszechnianie wrogich rządowi pogłosek, dowcipów, angażowanie się na rzecz Żydów i obcokrajowców, nieprzyłączanie się do „niemieckiego pozdrowienia” – czyli podniesienia ręki . Negatywne skutki dla rządzących miało także uchylanie się pod byle pretekstem od dyscypliny pracy, częste korzystanie z chorobowego. Ten indywidualny opór odzwierciedla w jakimś stopniu nastroje części społeczeństwa.

* Nierzadko z krokami antyrządowymi Gestapo miało więcej kłopotów na terenie Austrii niż na pozostałym znacznie większym przecież obszarze Rzeszy.
Przykładowo w pierwszych siedmiu miesiącach 1942 r., osławiony Trybunał Ludowy w Berlinie rozpatrywał 87 spraw politycznych przeciwko oskarżonym Austriakom, natomiast z całego obszaru przedanschlussowej Rzeszy spraw takich było 94. Przed Trybunałem Ludowym w Berlinie stanęło ponad 2 tys. osób oskarżonych o wykroczenia polityczne popełniane na terenie Austrii. Wyciąganie z tej statystyki daleko idących wniosków prowadziłoby oczywiście na manowce. Niemniej, w jakimś stopniu liczby te ilustrują klimat opozycyjny na terenie Austrii, przemianowanej przez hitlerowców na „Ostmark” (Marchia Wschodnia).
1,2 mln Austriaków służyło w Wehrmachcie, z czego 400 tys. nie wróciło do domów. „Jawna (demonstracyjna) odmowa pełnienia służby wojskowej, i to w warunkach wojennych, była tam rzadkością. Licznie natomiast szukano pretekstu, by uchylić się od wysyłania na front” – czytamy w książce „Österreicher und der zweite Weltkrieg” („Austriacy a II wojna światowa”, Östrreicher Bundesverlag 1989)
Wojskowi, którzy dopiero co składali przysięgę żołnierską na wierność Austrii, bezpośrednio po wkroczeniu Wehrmachtu, decydowali się przysięgać wierność Adolfowi Hitlerowi. Zarządzenie skierowane do armii austriackiej, z 13.03.38 r., głosiło: „Oficerowie, którzy uważają, że nie powinni składać przysięgi na wierność Führerowi podlegają niezwłocznemu zwolnieniu”. Na około 50 tys. żołnierzy, w tym 6 tys. oficerów austriackich i podoficerów, tylko 126 odmówiło złożenia przysięgi, z tym że 123 i tak już było z przysięgi wykluczonych z powodu żydowskiego pochodzenia. Lecz i tu dała o sobie znać inna Austria. Pułkownik Claus von Staufenberg, wykonawca zamachu na Hitlera, 20 lipca 1944 r., miał w Wiedniu coś w rodzaju filii, gdzie grupa oficerów, pod dowództwem Austriaka, podpułkownika Roberta Bernardisa, czynnie uczestniczyła w spisku aresztując tego dnia wiedeńskich przywódców SS i politycznej administracji. Po nieudanym zamachu kilkunastu oficerów poniosło śmierć.
Inne dane ilustrujące skalę oporu to co najmniej 2700 Austriaczek skazanych na śmierć z przyczyn politycznych. Do obozów koncentracyjnych lub więzień trafiło 32 tys. osób. Liczbę aresztowanych z przyczyn politycznych Austriaków ocenia się na ponad 100 tys. Kościół byłby w stanie współżyć z narodowymi socjalistami, gdyby reżim nie wymagał totalnego podporządkowania. Takie żądania szły za daleko i dlatego stały się źródłem konfliktów. Kościół unikał starć politycznych z reżimem. Sprzeciw indywidualny był jednak stosunkowo liczny. Na śmierć skazano 15 księży, aresztowano 724, do obozu koncentracyjnego trafiło 110, z czego zmarło tam 20. 1500 księży pozbawionych zostało prawa pełnienia religijnej posługi.
Wszystkie te formy sprzeciwu nie mogły, rzecz jasna, naruszyć fundamentu machiny wojennej Trzeciej Rzeszy, lecz dokumentują one, że dalece nie cała Austria kłaniała się nisko Führerowi.
W książce „Austriacy a II wojna światowa” znajduję 33 tytuły literatury książkowej wykorzystane w rozdziale „Opór i opozycja”. Książka ukazała się w roku 1989. A ile na ten temat wydano jeszcze pozycji przez kolejne 16 lat? Można w tej literaturze przesadzać, wyolbrzymiać, lecz nie sposób kreować tam fikcji. Książka Czecha Radomira Luzy, dziś profesora w USA, „Der Wiederstand in Österreich 1938-1945” („Ruch oporu w Austrii”), Bundesverlag Wiedeń 1983, liczy 470 stron. W Wiedniu istnieje „Archiwum dokumentacji austriackiego ruchu oporu”.

* Intelektualna elita Austrii emigrowała do 89 krajów. Od 1938 roku udało się w świat około 130.000 osób. Poza licznymi politykami, wśród przymusowych emigrantów wymienić można wielu naukowców, w tym kilkunastu laureatów nagrody Nobla.
Najbardziej znane nazwiska to Zygmunt Freud, Otto Loewi, Karl Landsteiner, Wolfgang Pauli, Lise Meitner, kompozytorzy Hanns Eisler, Arnold Schönberg, Richard Tauber, Fritz Kreisler, reżyserzy i autorzy sztuk Max Reinardt, Ödon von Horvath, czy wreszcie pisarze i malarze Egon Erwin Kisch, Franz Werfel, Stefan Zweig, Felix Salten, Hans Weigel, Josef Roth, Robert Musil, Oskar Kokoschka.
Sanacyjna Polska, która jako pierwsza uznała Anschluss chcąc przypodobać się Trzeciej Rzeszy, odmawiała wizy wjazdowej Austriakom z emigracynym stemplem. Dlatego rzadko kto w 1938 r. ratował się ucieczką do Polski. Jednym z nielicznych, który przejściowo znalazł w Polsce schronienie, był słynny pisarz austriacki Hans Theodor Csokor. Przebywał do wybuchu wojny u polskich przyjaciół. Napisał książkę o wrześniowych perypetiach pt. „Jako cywil podczas wojny przeciwko Polsce”.
Również na terenie okupowanej Polski byli Austriacy w mundurach Wehrmachtu, którzy pomagali polskim partyzantom, dostarczali im broń, razem z nimi walczyli. Jeden z nich uratował partyzancką rozgłośnię radiową w Kielcach.
Anschlussowi Austrii, na swój sposób sprzyjały mocarstwa zachodnie, o czym również rzadko kto wie. Rozproszeni po krajach okupowanej Europy Austriacy przyłączali się często do tamtejszego ruchu oporu. Częściowo we Francji i w Belgii kolportowali wśród Wehrmachtu własne gazety w języku niemieckim, nakłaniające do dezercji. W Anglii wielu Austriaków zgłosiło się dobrowolnie do armii, usiłowali wystawić własne jednostki zbrojne, jednakże Anglicy na to nie pozwolili. W USA też nie chciano zgodzić się na powstanie austriackich jednostek. Zgoda taka zostałaby zrozumiana jako aprobata niepodległości Austrii a radio BBC wzywało do walki antyfaszystowskiej, lecz nie o niepodległość Austrii.

* Alianci uznali prawnie Anschluss dopiero 1 listopada 1943 r. Na konferencji w Moskwie uchwalono „Moskiewską deklarację w sprawie Austrii”, która dostrzegała Austrię zarówno jako ofiarę, jak i współodpowiedzialną za politykę Trzeciej Rzeszy.
Zapowiadając odrodzenie wolnej i niepodległej Austrii deklaracja jednocześnie dała wyraz oczekiwaniu, że sami Austriacy swą postawą przyczynią się do tego odrodzenia.
Dotąd alianci traktowali Austrię jako część Rzeszy. Inne stanowisko zajmował ZSRR. Już w 1938 roku protestował i jako jedyny od początku stał na gruncie niepodległości Austrii. Austriacki rząd emigracyjny nie powstał, bo zabrakło jedności grup emigracyjnych. Główną przyczyną jednak był brak zgody wśród samych aliantów i brak gotowości uznania przez nich takiego rządu.
Przeciwnicy Hitlera w Austrii nie mieli więc oparcia ani w namiastce rządu emigracyjnego, ani w pomocy ze strony aliantów. Już chociażby dlatego sytuacja Austriaków była inna niż ruchu oporu w okupowanych krajach. Różnic takich było więcej. Członek ruchu oporu w „Marchii Wschodniej” musiał mieć się bardziej na baczności, bo kontrola ze strony wrogiego mu środowiska była nieporównanie większa niż w krajach okupowanych. Opozycjoniści działali we wrogim otoczeniu, podczas gdy w krajach okupowanych groźba donosu nie była tak wielka. Trudno w tych warunkach oczekiwać masowych aktów sprzeciwu. Czy austriacka część Rzeszy różniła się pod tym względem od niektórych krajów okupowanych? Raczej nie, bo np. według „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, z 14.10.1999 r., „więcej Holendrów, bo prawie 30 tys., zgłosiło się ochotniczo do Waffen SS, niż uczestniczyło aktywnie w ruchu oporu”.
Nie przykładajmy do Austrii naszych wzorców ruchu oporu. Nie był to kraj okupowany lecz okupujący, w którym opozycja działała w morzu zwolenników reżimu, podczas gdy w krajach okupowanych w morzu sympatyków.

http://www.republika.pl/ofiaromwojny/teksty/0494.htm

Share this post


Link to post
Share on other sites



×
×
  • Create New...

Important Information