Jump to content

pustertal

Forum members
  • Content Count

    433
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutral
  1. Tajemnica zdjęć z Lidy" Nasz Dziennik Piątek, 24 stycznia 2014 (02:00) Czy na dawnym poligonie w Lidzie Sowieci pogrzebali ofiary obławy augustowskiej? Prokuratorzy białostockiego IPN na podstawie zdjęć z sowieckiej ekshumacji w Lidzie (Białoruś) dokonanej tuż po wojnie próbują ustalić, czyje ciała tam pogrzebano. Obecnie trwa dochodzenie, czy były to zwłoki Żydów, których Niemcy rozstrzeliwali na terenie tego poligonu, osób innych narodowości czy może ofiar obławy augustowskiej. Sprawą kluczową jest dla śledczych pozyskanie wiedzy na temat działania na terenie Lidy niemieckiego Komando 1005, które przed wkroczeniem na ziemie dawnej Rzeczypospolitej Armii Czerwonej miało za zadanie wydobywanie ofiar niemieckich zbrodni i palenie ich, by zatrzeć ślady. – Kilka dni temu skierowałem pismo do Centrali Badania Zbrodni Narodowosocjalistycznych w Ludwigsburgu z prośbą o sprawdzenie, czy Komando 1005 wykonywało swoje działania na terenie poligonu w Lidzie – mówi „Naszemu Dziennikowi” prokurator Zbigniew Kulikowski. Wcześniej ten fakt próbował ustalić zatrudniony do tego zadania przez prokuratorów historyk, jednak z powodu braku danych nie udało mu się tego dokonać. Działania w tym kierunku prowadzą również pracownicy łódzkiego IPN. O pomoc przy identyfikacji zdjęć prokuratorzy poprosili też członków Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Lidzkiej. W okresie okupacji niemieckiej w latach 1941-1944 Lida była administracyjnie włączona do Komisariatu III Rzeszy Wschód, a następnie do niemieckiego Komisariatu Białoruś. Na pozyskanych przez IPN zdjęciach wyraźnie widać, kto nadzorował ekshumację i kto ją fizycznie wykonywał. – Na serii zdjęć ukazana jest ekshumacja przeprowadzona zaraz po wojnie przez funkcjonariuszy ZSRS. Osobami bezpośrednio wyjmującymi zwłoki z dołów grobowych są niemieccy jeńcy wojenni, którzy często byli przez Rosjan zatrudniani do tego rodzaju czynności – tłumaczy Kulikowski. Prokuratorowi miejsce ekshumacji pomogli określić świadkowie, dawni mieszkańcy Lidy. – Przesłuchany przeze mnie świadek podał, że ekshumacja ze zdjęć przeprowadzona została na terenie poligonu 77. Pułku Piechoty w Lidzie – mówi śledczy. Kulikowski zapowiada skierowanie wniosku w tej sprawie do przedstawicieli władz Białorusi. – Kiedy zbiorę cały materiał dowodowy, zwrócę się o pomoc prawną do prokuratora generalnego Republiki Białorusi z prośbą, aby sprawdzili, czy mają w swoich archiwach materiały dotyczące rozstrzelania Polaków w sierpniu 1945 r. na terenie poligonu 77. Pułku Piechoty w Lidzie – zapowiada prokurator. Pion śledczy białostockiego oddziału IPN, który prowadzi śledztwo w sprawie obławy augustowskiej, tajemnicze zdjęcia (oryginały) z ekshumacji na lidzkim poligonie pozyskał od historyka z Muzeum Zamkowego w Malborku. Ten zaś dostał je kilka lat wcześniej od żony autora zdjęć. – Ta pani przyszła do naszego muzeum i przyniosła nam bardzo wiele zdjęć wykonanych przez jej męża. Wśród nich odnalazłem zdjęcia z ekshumacji. Zapytałem, gdzie były zrobione. Powiedziała mi, że w Lidzie – relacjonuje Ryszard Rząd. Autor zdjęć, zawodowy fotograf, nie żyje już od wielu lat. Przed wojną mieszkał w rejonie Lidy. Po wojnie osiadł wraz z rodziną w Malborku. Przez wiele lat prowadził tam pracownię fotograficzną. W ramach śledztwa w sprawie obławy augustowskiej IPN od października 2013 r. poszukuje osób posiadających informacje o zabójstwach Polaków dokonywanych przez funkcjonariuszy sowieckich w lipcu i sierpniu 1945 r. w Lidzie. Ze zgromadzonego w postępowaniu przygotowawczym materiału (głównie zeznania świadka) wynika, że prawdopodobnie w ostatnich dniach lipca 1945 r. oraz na początku sierpnia 1945 r. Sowieci przewieźli z Grodna do Lidy transportami kolejowymi znaczną liczbę Polaków ubranych po cywilnemu. Po przyjeździe do Lidy więźniowie byli konwojowani do więzienia. W następnych trzech dniach w trzech grupach (od 100 do 200 osób) przetransportowano ich na poligon. Tam, w piwnicach, funkcjonariusze Smierszu mieli ich zabijać. Zwłoki rozstrzelanych osób miały być wrzucane do dołów przygotowanych na tym poligonie jeszcze podczas okupacji niemieckiej. Nad dołami, według zeznań świadka, Niemcy chcieli rozstrzelać osoby narodowości żydowskiej, ale nie zdążyli, bo z Lidy wyparli ich Sowieci. – Proszę każdą osobę, która ma wiedzę na ten temat, o kontakt z nami – mówi prok. Zbigniew Kulikowski. IPN zwraca się też z prośbą o kontakt do osób, które mają wiedzę na temat zdjęć z ekshumacji w Lidzie. Adam Białous Białystok
  2. Szanowny Czeluść, podaj proszę jakąś bibliografię albo rodzaj dopalacza.
  3. Witam W dzisiejszym wydaniu tygodnika Sieci" (dawniej W Sieci") jest wywiad przeprowadzony przez Piotra Skwiecińskiego z historykiem IPN, Władysławem Bułhakiem, pod tytułem: Jak komunistom pomogły listy polecające Ericha Kocha" Cytuję fragmenty: Piotr Skwieciński (PS) ...Bo mógł wiedzieć, gdzie jest Bursztynowa Komnta. Władze PRL i ZSRR miały nadzieję, że w końcu to zdradzi. Władysław Bułhak (WB) Taka jest ogólnie przyjęta interpretacja. Maskirowka, [...] zorganizowana przez polskie służby specjalne przy wsparciu służb radzieckich była tak skuteczna, że do dziś prawie wszyscy w to wierzą... [...] PS Wiem, że na postać Kocha natknął się pan nieoczekiwanie, badając dzieje PRL-owskiego wywiadu... WB Istotnie. A w zasadzie studiując historię jednego z najważniejszych agentów wywiadu MSW - Andrzeja Madejczyka. PS Znanego - jako - Lakar"- ze sprawy o. Konrada Hejmy, który w okresie, gdy Madejczyk funkcjonował w Rzymie, był jednym z jego źródeł informacji... Ale gdzie tu Koch? WB Powoli Lakar [...], znalazł się na Zachodzie na początku lat 60. [...] poprosił o azyl w Niemczech Zachodnich, otrzymał go. I w RFN zaczął nagle robić dziwną karierę. Ten nieznany uciekinier z Polski zostaje zatrudniony przez zachodnioniemiecki wywiad, BND. Zatrudniony - a więc staje się funkcjonariuszem Republiki Federalnej. W tej roli nie tylko inwigiluje - na rzecz służb niemieckich, ale tak na prawdę na rzecz SB - polską emigrację. Zostaje pracownikiem Deutsche Bank, skierowanym do rzymskiego przedstawicielstwa tej firmy. Wydaje się oczywiste, że zorganizowały to służby specjalne Bonn. PS I jaka jest tajemnica tej kariery? WB Sądzę, że ta tajemnica narodziła się w istniejącym do dziś więzieniu nr 1 przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Bo Madejczyk [...] siedział w jednej celi z Kochem. [...] PS I jak to wszystko zaważyło na dalszych losach Madejczyka? WB Tak, że kiedy przyszły agent Lakar" opuszczał areszt przy Rakowieckiej, Koch dał mu listy polecające. [...] do znanych sobie dawnych nazistów, zatrudnionych w machinie państwowej RFN. A takich ludzi Koch znał wielu. [...] Można postawić hipotezę, że był to subtelny szantaż. Oto u zajmującego jakieś ważne stanowisko, np. w zachodnioniemieckich służbach specjalnych, dawnego hitlerowca, zapewne mającego krew na rękach, pojawia się nagle ktoś polecany przez Kocha, siedzącego przecież w komunistycznym więzieniu. Łatwo można to zrozumieć jako niezwerbalizowany przekaz: zrób to, czego od ciebie chcemy, albo... będziesz miał kłopoty. Koch jest w rękach ludzi z bloku wschodniego; Koch wie o tobie, a więc i oni wiedzą o tobie. Jeśli nie zrobisz tego, o co proszą, to nagle jakaś gazeta napisze, co w 1943 r. robiłeś z Żydami, Polakami czy Ukraińcami. [...] Madejczyk był czynny do późnych lat 80., z dużymi sukcesami inwigilował Kurię Rzymską (i to nie tylko jej polską część), polską emigrację polityczną, Radio Wolna Europa, paryską Kulturę", Zdzisława Najdera, zagranicznych reprezentantów KPN. Czynił to z reguły, używając języka specsłużb, pod fałszywą flagą", czyli jako funkcjonariusz zachodnioniemieckiej BND. [... Resztę możecie sobie doczytać w tygodniku. Pozdrawiam p-l
  4. Bronisław Wildstein dał taki komentarz dla wPolityce.pl: Gabriel Narutowicz zamordowany został 90 lat temu. W III RP można było jednak odnieść wrażenie, że zabójstwo to rozgrywa się na naszych oczach, albo, że właśnie ma do niego dojść. Rządzący III RP, którzy w ramach polityki miłości i łagodzenia sporów politycznych nazywali swoich przeciwników nazistami (tudzież wszelkimi innymi epitetami) i wzywali do eliminacji ich ze sceny publicznej, rozdzierali szaty nad zabójstwem pierwszego prezydenta II RP. Członkowie partii, która już po II Wojnie Światowej miała na sumieniu tysiące morderstw, a gdy jej stara formuła przestała być użyteczna przemalowali ją na demokratyczną, zapłakiwali się nad kimś, kto nigdy nie miałby ochoty mieć z nimi nic wspólnego. Uczestnicy władzy, która jeszcze w 1989 roku mordowała księży i ci, którzy tytułowali ich ludźmi honoru, rozliczali zabójstwo sprzed prawie stu lat, a odpowiedzialność za nie przypisywali swoim przeciwnikom politycznym. Narutowicz zostanie zabity ponownie – jęczeli jego świeżo nawróceni wyznawcy. I został. Dwa lata temu na biuro PiS napadł człowiek, który chciał zabić jego lidera czyli Jarosława Kaczyńskiego, a ponieważ okazało się to niemożliwe, zaatakował działaczy partyjnych. Zamordował Marka Rosiaka i ciężko poranił jego kolegę. Analogia z zabójstwem Narutowicza w tym wypadku jest uzasadniona. Oba morderstwa poprzedziła kampania nienawiści, która pchnęła ludzi niestabilnych psychicznie do aktów terroru. W wypadku III RP jest to kampania wymierzona w opozycję. Znamienne, że powodem oburzenia głównych mediów jeszcze tego samego dnia było nie samo zabójstwo, ale reakcja na nie ze strony Kaczyńskiego. Wydawało się, że wobec tej zbrodni liderzy kampanii nienawiści przestaną sobie wycierać gęby Narutowiczem. Złudzenia. Kiedy jednak patrzyłem na tańce, które na jego grobie wyczyniają organizatorzy politycznych nagonek pomyślałem, że Narutowicz może nie wytrzymać. Wstanie z grobu i wytnie w ryj Palikota." http://wpolityce.pl/artykuly/42866-bronislaw-wildstein-dla-wpolitycepl-narutowicz-bije-w-ryj-palikota-prezydent-nigdy-nie-mialby-ochoty-miec-nic-wspolnego-z-tanczacymi-na-jego-grobie
  5. Bezpieka zgarnęła całą rodzinę" Nasz Dziennik" 8/9 grudnia 2012 Marcin Austyn http://www.naszdziennik.pl/wp/17432,bezpieka-zgarnela-cala-rodzine.html Z Krzysztofem Bukowskim, synem por. Edmunda Bukowskiego ps. Edmund", rozmawia Marcin Austyn Wśród trzech ofiar komunizmu spoczywających na Łączce zidentyfikowanych przez IPN jest Pana ojciec. - Zupełnie się tego nie spodziewałem. Szanse na zidentyfikowanie ojca były niewielkie i wiele zależało tu od losu. Wystarczyło przecież, by ekshumacje rozpoczęto w innym miejscu, a już sprawa wyglądałaby zupełnie inaczej. Stąd też nie spodziewałem się tak szybko takiego rozwiązania. Muszę jednak przyznać, że odczuwam dużą satysfakcję i bardzo się cieszę z tego, że ja już wiem. Jestem niezmiernie wdzięczny władzom IPN za podjęty trud. Szczególnie że i dziś tego rodzaju inicjatywy wymagają odwagi. Edmund Bukowski został stracony wiosną 1950 roku. Pana rodzina wiedziała, gdzie został pochowany? - Nie zostaliśmy o tym poinformowani. Jedyny pisany" dowód śmierci ojca pochodzi z Urzędu Stanu Cywilnego na Woli, który wydał nam w tej sprawie stosowne zaświadczenie. Nie ma w nim jednak nic o okolicznościach śmierci ojca. Chociażby tego, że było to wykonanie wyroku. Z tego, co wiem, nawet data na tym dokumencie różni się od tej z protokołu, jaki udało się IPN wyciągnąć z więzienia na Rakowieckiej, gdzie ojciec został stracony. Przez wszystkie te lata mieli Państwo nadzieję na odnalezienie grobu Edmunda"? - Ta nadzieja była słaba, tym bardziej że starania mojej mamy w tym zakresie niewiele przyniosły. Zresztą mama przesiedziała w więzieniu do 1956 roku z wyrokiem 15 lat pozbawienia wolności, więc jej działania były początkowo niemożliwe. Bardzo ciężko było cokolwiek na ten temat uzyskać. Bliżej lat 60. wiele osób zasłaniało się czy to niepamięcią, czy wręcz nie chciało o sprawie rozmawiać. Później, kiedy można było mówić więcej i w sposób bardziej otwarty, ubywało z kolei świadków. Mama dokładała starań, działała na własną rękę, ale współpracowała też np. z panią Małgorzatą Szejnert, gdy pisała książkę Śród żywych duchów". Jednak możliwości były ograniczone i nie doprowadziły do niczego konkretnego. Efektem były jedynie podejrzenia, że miejscem pochówku ojca może być Łączka (co się obecnie potwierdziło), że może być to cmentarz służewski albo jeszcze kilka innych miejsc w więzieniu mokotowskim. Kilku z nich dziś już nie ma, jak kartoflarni, albo je wybrukowano, jak część podwórza, więc trudno było dotrzeć tam do jakichś śladów. Wskazywany był też korytarz między budynkami, który pozostał, ale nie było jasnych wskazań. Miałem okazję zwiedzić ów korytarz ze świadomością, że tu gdzieś może leżeć mój ojciec. Ale dowodów na to nie było. Efekt dały dopiero działania IPN. Choć trzeba powiedzieć, że i dziś przez panującą, moim zdaniem źle pojętą, polityczną poprawność, ta sprawa pozostaje tematem tabu, a przynajmniej jest to temat, którego lepiej nadmiernie nie poruszać. Pamięta Pan swojego ojca? - Niestety nie. Miałem osiem miesięcy, kiedy został aresztowany. Jak przechowywana była pamięć o nim? Wiedział Pan, kim był Edmund", czym się zajmował, za co i jak zginął? - Początkowo dziadkowie, którzy wychowywali mnie podczas nieobecności mojej mamy, tak zorganizowali mi dzieciństwo, że nie przeżywałem wielkich stresów. Później mama potrafiła mi wszystko przekazać we właściwy sposób. Tak więc wiedziałem, co się stało. Czciliśmy pamięć ojca. Niestety, bez możliwości tego fizycznego jej ukazania w postaci nawiedzania jego grobu. Był jedynie grób symboliczny ojca w miejscu, w którym obecnie spoczywa mama, na cmentarzu Powązkowskim. Reperkusje w związku z działalnością ojca były mocno odczuwalne? - Aresztowano braci taty, siostry mamy. W sumie represjami było objętych 16 osób z bliższej i dalszej rodziny. Po 1956 roku (mama i jej siostry zostały dopiero wówczas zwolnione) większych represji nie było, ale wiadomo, że ślady odsiadki" pozostały, trzeba było o tym informować. Z pewnością nie przyczyniało się to do jakości notowań w kadrach". Niedługo kolejne ofiary komunizmu przestaną być bezimienne i doczekają się godnego pochówku. Powinny spocząć razem? - Moim zdaniem - i wiem, że jest to postulat zbieżny z propozycją IPN - zainteresowane rodziny mogłyby zrezygnować z prawa do pochówku szczątków swoich bliskich w rodzinnych grobach. Z uwagi na szacunek i pamięć tych ofiar lepiej będzie, jeśli spoczną one we wspólnej mogile żołnierskiej - tak jak los złączył ich śmiercią. Jeśli te osoby zostaną pochowane w oddzielnych grobach, rozsianych po całym kraju, a może i świecie, to za kilka lat ktoś, kto nie trafi na taki grobowiec, na którym inskrypcja musi być ograniczona, nie zapamięta ich ofiary - i cała sprawa powoli ulegnie rozmyciu. Jeśli będzie jeden wspólny pomnik, do tego na cmentarzu Wojskowym, który jest prestiżowym miejscem, często odwiedzanym także przez osoby postronne, to będzie to mocny wyraz pamięci. Myślę, że warto dla tej wartości zrezygnować z przysługującego indywidualnego pochówku w rodzinnym grobie. Oczywiście wola rodziny zawsze będzie tu wiążąca. Ale wydaje mi się, że moje przemyślenie ma pewną szansę na realizację. Taki symboliczny pomnik z nazwiskami pochowanych będzie dobrym świadkiem historii. Wydaje mi się, że lepszym niż kilkaset rozrzuconych po świecie indywidualnych grobów. Czynności identyfikacyjne trwają, a to oznacza, że na taki wspólny pochówek trzeba będzie poczekać. - Jestem na to gotowy i mogę przekonywać wątpiących do takiego rozwiązania. Te szczątki przez tyle lat przetrwały w ziemi, teraz przechowywane są bezpiecznie w chłodni. Nie wiem, jak dalej potoczą się badania, ale już ekshumowanych ciał jest ponad sto, a na wiosnę ruszą dalsze prace. Wiele zapewne zależeć będzie od zgromadzonego materiału porównawczego. W przypadku tych trzech zidentyfikowanych osób ów materiał pochodził od dzieci, ale zapewne są przypadki, w których ten stopień pokrewieństwa jest dalszy, więc i badania mogą być trudniejsze. Mam tę świadomość, że na wyniki trzeba będzie poczekać. Dziękuję za rozmowę.
  6. Nasz Dziennik" Wyjaśnią obławę augustowską? Poniedziałek, 3 grudnia 2012 (19:57) Dalsze prace nad pełnym wyjaśnieniem obławy augustowskiej - zbrodni z 1945 r., popełnionej na 592 Polakach przez sowiecki kontrwywiad wojskowy - zapowiedziała Polsko-Rosyjska Grupa ds. Trudnych. Publikacja m.in. archiwaliów na ten temat ma być gotowa w 2015 r. Dzisiaj obradowała w Moskwie Polsko-Rosyjska Grupa ds. Trudnych, która poruszyła m.in. kwestię obławy augustowskiej - wciąż nie do końca wyjaśnionej zbrodni popełnionej w 1945 r. na Białostocczyźnie przez sowiecki kontrwywiad wojskowy SMIERSZ na 592 polskich żołnierzach i cywilach. - Ta sprawa powinna być raz na zawsze wyjaśniona - powiedział prof. Adam Daniel Rotfeld, były szef MSZ i współprzewodniczący Polsko-Rosyjskiej Grupy ds. Trudnych. Za wyjaśnieniem obławy augustowskiej opowiedział się rosyjski współprzewodniczący Grupy ds. Trudnych prof. Anatolij Torkunow, zapowiadając publikację archiwalnych dokumentów dotyczących relacji polsko-sowieckich od 1943 r. do grudnia 1945 r., m.in. Armii Czerwonej i Armii Krajowej, na terenach zachodniego ZSRS i wschodniej Polski. Publikacja dokumentów archiwalnych dotyczących relacji z lat 1943-1945 między Armią Czerwoną a Armią Krajową i Polskim Państwem Podziemnym" - jak poinformował dyrektor Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia Sławomir Dębski - planowana jest w 2015 r. w związku z 70. rocznicą zakończenia II wojny światowej. Towarzyszyć jej będzie obszerne studium polskich i rosyjskich badaczy, którego metodologia przypominać będzie opublikowane w grudniu 2010 r. Białe Plamy - Czarne Plamy" Polsko-Rosyjskiej Grupy ds. Trudnych. Była to zbiorowa praca polskich i rosyjskich uczonych, którzy w 16 rozdziałach przedstawili najtrudniejsze problemy w relacjach między Polską a Rosją w ciągu ostatnich 90 lat - od 1918 do 2008 r. MM, PAP
  7. Rosjanie zajmą się obławą" Marta Ziarnik Nasz Dziennik" Sobota-Niedziela, 29-30 września 2012, Nr 228 (4463) http://naszdziennik.pl/wp/11135,rosjanie-zajma-sie-oblawa.html Sąd Rejonowy w Moskwie rozpatrzy w poniedziałek wniosek stowarzyszenia Memoriał dotyczący ofiar obławy augustowskiej. Będzie to pierwszy przypadek, gdy sąd w Rosji zajmie się tą zbrodnią popełnioną przez Smiersz, czyli sowiecki kontrwywiad wojskowy. Chodzi o wniosek o zrehabilitowanie 14 osób jako ofiar represji politycznych, zaginionych bez śladu po zatrzymaniu w lipcu 1945 roku w Lasach Augustowskich. Został on skierowany 14 lutego do Głównej Prokuratury Wojskowej Federacji Rosyjskiej przez broniące praw człowieka i dokumentujące stalinowskie zbrodnie stowarzyszenie Memoriał. Odpowiadając na wniosek organizacji, 28 maja prokuratura rosyjska odmówiła zrehabilitowania wspomnianych osób, twierdząc, że w organach archiwalnych nie ma akt postępowań karnych przeciwko tym obywatelom Polski", w związku z czym rak jest podstaw do ich rehabilitacji". W odpowiedzi 28 sierpnia stowarzyszenie zaskarżyło decyzję Głównej Prokuratury Wojskowej FR w Chamowniczeskim Sądzie Rejonowym w Moskwie. W skardze Memoriał zwrócił uwagę, że wcześniej prokuratura wojskowa oficjalnie przyznała, że w toku operacji w Lasach Augustowskich aresztowano 592 osoby i że wobec 575 spośród nich wszczęto postępowanie oraz przeprowadzono śledztwo". Pacyfikacja Suwalszczyzny przez NKWD i Armię Czerwoną rozpoczęła się 12 lipca 1945 roku. W jej wyniku zatrzymano 2 tys. osób. 592 podejrzewane o powiązania z podziemiem niepodległościowym wywieziono i zamordowano w nieznanym do dziś miejscu. Akcja, w której brały udział także wydzielone jednostki ludowego wojska i UB, była przeprowadzona w celu rozbicia silnego w okolicach Suwałk i Augustowa podziemia niepodległościowego. Historycy uważają te wydarzenia za największą po II wojnie światowej, niewyjaśnioną dotąd zbrodnię dokonaną na Polakach. Śledztwo w sprawie tego mordu prowadzi pion śledczy oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Białymstoku. I choć strona polska kilka razy kierowała do rosyjskiej prokuratury wnioski o pomoc prawną w odszukaniu dokumentów, które mogłyby pomóc w śledztwie, jednak jak dotąd nie otrzymała żadnej odpowiedzi. Nadzieja na wyjaśnienie tej zbrodni pojawiła się dopiero w ubiegłym roku za sprawą informacji podanych przez rosyjskiego historyka Nikitę Pietrowa, wiceprzewodniczącego Memoriału, który dotarł do nieznanych dotychczas dokumentów dotyczących obławy. /---------------/ Przy okazji pozdrawiam Grubego Rycha, niegdyś aktywnego i kompetentnego uczestnika tego forum.
  8. Związek Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej rozpoczyna formułowanie wniosków prawnych do Prokuratury Generalnej Federacji Rosyjskiej Obława augustowska Czas na wnioski do Rosji Adam Białous Nasz Dziennik" 17.04.12 Krewni ofiar wystąpią do rosyjskiej prokuratury o wszczęcie śledztwa, które ma ustalić sprawców zbrodni i miejsce pochówku co najmniej 600 zamordowanych żołnierzy. Drugi wniosek dotyczy rehabilitacji ofiar. Rodziny chcą też odtajnienia wszystkich dokumentów w tej sprawie. Krewni ofiar obławy augustowskiej czekali na wczorajszy wyrok Trybunału w Strasburgu, aby na jego podstawie rozpocząć prace nad formułowaniem wniosków do Rosji. - Z mecenasem Ireneuszem Kamińskim ustaliliśmy już wcześniej, że poczekamy do ogłoszenia wyroku Trybunału. Dlatego teraz, kiedy ten wyrok jest już znany, na jego podstawie bezzwłocznie rozpoczynamy formułowanie wniosków do Rosji o rehabilitację naszych bliskich - mówi w rozmowie z Naszym Dziennikiem" ks. prałat Stanisław Wysocki, prezes Związku Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej. Perswazja prawa Rozmowy z mecenasem Ireneuszem Kamińskim Związek rozpoczął w ubiegłym roku listem, w którym była zawarta prośba o pomoc prawną. - W odpowiedzi na nasz list w sprawie pisania wniosków do prokuratury rosyjskiej pan mecenas Ireneusz Kamiński zaoferował nam swoją bezinteresowną pomoc prawną - mówi dr Bogdan Nowacki, wiceprezes Związku Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej. Według niego, po katyńskim wyroku ETPC perswazyjność" podejmowanych kroków prawnych będzie dużo większa. - Dla nas, rodzin ofiar obławy, najważniejsze jest, by poznać, gdzie znajduje się miejsce pochówku szczątków naszych bliskich oraz dokładną liczbę i dane personalne wszystkich zamordowanych - tłumaczy ks. Wysocki, któremu obława zabrała ojca i dwie siostry, żołnierzy AK. - Chcemy naszym bliskim, pomordowanym przez Rosjan, sprawić godne ceremonie pogrzebowe. Osobiście pragnę, aby ciała mojego ojca i dwóch sióstr spoczęły w naszym rodzinnym grobie - zastrzega nasz rozmówca. - Jeżeli identyfikacja szczątków bliskich nie byłaby możliwa, rodziny będą dążyły do budowy nekropolii wojskowej, gdyż ofiarami obławy augustowskiej byli żołnierze AK - dodaje. Odrębny wniosek do rosyjskiej prokuratury o rehabilitację ofiar obławy kieruje stowarzyszenie Memoriał. Opiera go na przepisach ustawy O rehabilitację ofiar represji politycznych", jako na jedynej rosyjskiej ustawie dotyczącej rehabilitacji. Wiceszef Memoriału prof. Nikita Pietrow konstruuje dokument w taki sposób, by był on jak najbardziej zgodny z obowiązującymi w Federacji Rosyjskiej przepisami prawa. To praca długa i żmudna. Dlatego Pietrow zaleca, by rodziny formułowały wnioski do Rosji możliwie jak najszybciej. - Niedawno konsultowaliśmy się w sprawie skierowania do Rosji wniosków o rehabilitację ofiar oraz wszczęcie śledztwa, również z panem Pietrowem. Poradził nam, aby takie wnioski skierować jak najszybciej, ponieważ teraz jest ku temu bardzo odpowiedni czas - powiedział nam ks. Stanisław Wysocki. Śledztwo w sprawie obławy augustowskiej, określone jako zbrodnia ludobójcza, prowadzi Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN w Białymstoku. Możliwości działań prokuratury IPN na terenie kraju zostały jednak niemal wyczerpane. W sprawie obławy polscy prokuratorzy wielokrotnie zwracali się o pomoc prawną do Rosji. Konkretnej odpowiedzi Rosja udzieliła tylko raz i to kilkanaście lat temu. W piśmie przesłanym przez Główną Prokuraturę Wojskową Federacji Rosyjskiej do Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Moskwie potwierdzono aresztowanie podczas obławy przez organy Smiersz 3. Frontu Białoruskiego grupy 592 osób, które - jak czytamy - wspierały antyradziecko nastawioną Armię Krajową". W dokumencie zaznaczono, że stronie rosyjskiej dalszy los aresztowanych jest nieznany. W kolejnych odpowiedziach rosyjska prokuratura usztywniła swoje stanowisko, twierdząc, iż nie dysponuje żadnymi materiałami związanymi z losami osób zaginionych podczas obławy. Szyfrogram Abakumowa Przeczy temu publikacja Według scenariusza Stalina", w której Nikita Pietrow, rosyjski historyk, opisał znalezione przez siebie w archiwach KGB dwa dokumenty potwierdzające, iż 592 osoby zatrzymane podczas obławy augustowskiej w lipcu 1945 r. zamordowali sowieccy żołnierze specjalnego batalionu Smiersz. Dokumenty te, z datą 21 lipca 1945 r., to szyfrogramy od gen. płk. Wiktora Abakumowa do Ławrientija Beri, szefa NKWD, zawierające plan masowej egzekucji, która miała zostać przeprowadzona na wzór tej w Katyniu. Sowieccy żołnierze mieli przeszukać i otoczyć las (nie wiadomo jaki), w którym batalion Smiersz miał potem dokonać egzekucji aresztowanych podczas obławy augustowskiej. Akcja miała być tak przeprowadzona, żeby żaden z zatrzymanych nie zdołał uciec. Abakumow wskazywał w szyfrogramie dowódców akcji i prosił o stosowny rozkaz Ławrientija Berię, szefa NKWD.
  9. Cały,powyższy wywiad w Plus-Minus, dodatku do wczorajszo-dzisiejszego wydania Rzeczpospolitej". Pozdrawiam
  10. Rzeczpospolita Plus-Minus 22-23.10.11 POLACY, DYŻURNA OFIARA SOWIETÓW Z Nikitą Pietrowem ze stowarzyszenia Memoriał rozmawia Piotr Zychowicz. ... Prowadzący w tej sprawie śledztwo IPN ma nadzieję, że w rozwikłaniu zagadki obławy augustowskiej może pomóc Nikita Pietrow, znany rosyjski historyk, współprzewodniczący stowarzyszenia Memoriał. Badacz znalazł bowiem w sowieckich archiwach szyfrogram szefa kontrwywiadu wojskowego Wiktora Abakumowa do szefa NKWD Ławrentija Berii z 21 lipca 1945 roku, który rzucił nowe światło na zbrodnię. ... Plus-Minus, Piotr Zychowicz (P-M) Dlaczego doszło do obławy augustowskiej? Nikita Pietrow (NP) Wszędzie gdzie wkraczała Armia Czerwona dochodziło do aktów terroru. Były to czystki na tle narodowościowym, ale również na tle klasowym. Mieszkańcy zdobytych terytoriów, którzy nie rokowali nadziei na wtopienie się w nowe socjalistyczne społeczeństwo", zostali uznani za balast, który musi zostać zniszczony. Poprzez izolację albo fizyczną eksterminację. Do mordów dochodziło więc nie tylko w Polsce. Wszędzie tam gdzie stanęła noga sowieckiego żołnierza, pojawiało się NKWD. W państwach bałtyckich, wschodnich Niemczech, na Węgrzech, Słowacji. Chodziło o głęboką marksistowską przemianę społeczeństwa. Zniszczenie starego świata i budowę nowego. (P-M) Czyli Polska po II wojnie światowej została poddana takiemu samemu eksperymentowi jak Rosja po rewolucji? (NP) Tyle, że w Polsce miano to zrobić znacznie szybciej. Grunt przygotowała zresztą wojna i wywołane przez nią zniszczenia. (P-M) Po ponownym wkroczeniu do Polski sowieci dokonywali zbrodni niemal wszędzie. Nigdzie jednak nie na taką skalę jak w okolicach Augustowa. (NP) Rzeczywiście, w ramach podobnych obław ludzi aresztowano i sądzono bardzo często. Czasem zabijano, częściej wysyłano do łagrów. Zdarzały się także pomniejsze egzekucje dokonywane przez pomniejszych dowódców niejako z marszu. Tutaj zaś mamy do czynienia z operacją wyjątkową. Okrutną decyzją o zbrodni na wielką skalę, o której zdecydowano na szczytach władzy w Moskwie. (P-M) Dlaczego akurat tam? (NP) Związek Sowiecki musiał być czymś rozzłoszczony. Czym? Tu historycy się spierają. W regionie niewiele wcześniej polska partyzantka zabiła funkcjonariusza NKWD, który był naczelnikiem oddziału polskiej bezpieki. Ludzie z lasu często napadali na sowieckie transporty z łupami, które szły na wschód. Z sąsiednich Prus masowo przepędzano zaś bydło. Władza ludowa" była w tym rejonie niezwykle słaba, nie kontrolowała sytuacji. (P-M) Sowieccy towarzysze postanowili pomóc... (NP) Tak, i zrobili tak, jak umieli. Czyli przez sterroryzowanie ludności i eliminację tych, których uznali za wrogów ludu. Ludzi, którzy mogli być źródłem oporu. Zresztą już w latach 1939-1941, za pierwszego Sowieta, w rejonie tym występował olbrzymi sprzeciw wobec okupacji sowieckiej. Być może NKWD to zapamiętało. Wszystko to jednak tylko domysły. Poznanie motywów Moskwy nie będzie możliwe bez ujawnienia dotyczących obławy dokumentów. A do tego Kreml się nie kwapi. (P-M) Znaleziony przez pana szyfrogram Abakumowa nie wskazuje na motywy, którymi kierowali się mordercy? (NP) Nie. To typowy dokument sowieckiej bezpieki, który dotyczy raczej technicznych szczegółów planowanej zbrodni. Bardzo przypomina podobny dokument dotyczący masakry osądzonych z więzienia w rosyjskim Orle. do której doszło 11 września 1941 roku. Z szyfrogramu wynika, że egzekucji Polaków miano dokonać w głuchym lesie, daleko od ludzkich siedzib. Miejsce mordu miało dodatkowo zostać szczelnie okrążone przez wojsko, aby się nikt nie wymknął. Kaci, sprawdzeni już w podobnych operacjach, przylecieli z Moskwy. To tyle. Reszta szczegółów, w tym te najważniejsze, bo dotyczące miejsca zbrodni i pochówku ofiar jest na głucho zamknięta w archiwach FSB. (P-M) Zajmował się pan wieloma zbrodniami sowieckimi na Polakach. Czy jesteśmy narodem wyjątkowo doświadczonym przez bolszewizm? (NP) Polakom dostało się znacznie bardziej niż Czechom, Słowakom czy Bułgarom. Rok 1920. Rok 1937 i operacja polska NKWD. 17 września 1939 roku. Deportacje 1940 roku. Katyń. A wreszcie obława augustowska i inne zbrodnie dokonane po 1944 roku. Przyczyn było wiele i być może sięgają głębiej niż do rewolucji październikowej. Jeszcze zanim powstał Związek Sowiecki, Polacy i Rosjanie znajdowali się bowiem często na kursie kolizyjnym. Zabory, powstania, zsyłki na Syberię. Polacy są stałym elementem rosyjskiej kultury, literatury.I na ogół przedstawiani są w niej negatywnie, żeby wymienić choćby Fiodora Dostojewskiego. [.....] (P-M) Ofiarą operacji polskiej NKWD dokonanej w Związku Sowieckim w 1937 roku padli jednak przedstawiciele wszystkich grup społecznych. (NP) To już było po pierwszym rozczarowaniu Polakami, jakie przeżył Stalin. Miało ono miejsce w 1920 roku, gdy na własne oczy widział, jak to co międzynarodowe w polskiej duszy zeszło na drugi plan, a to co narodowe wyszło na plan pierwszy. Cały naród polski, a nie tylko obszarnicy, bronił w 1920 roku swojego kraju i od tego czasu Stalin Polaków niespecjalnie lubił. Gdy więc w 1937 roku w Sowietach nastąpiła eksplozja szpiegomanii, każdy Polak stał się podejrzany jako potencjalny agent polskiego wywiadu. Represje wobec nich przybrały zorganizowany charakter jako operacja polska NKWD. (P-M) Ilu Polaków mogło zginąć w jej wyniku? (NP) Ponad 100 tysięcy rozstrzelano,kolejne dziesiątki tysięcy zostały aresztowane i zesłane na Wschód. Ofiarą padli zresztą nie tylko Polacy, ale również Rosjanie i przedstawiciele innych narodów Związku Sowieckiego, którzy kiedykolwiek odwiedzili Polskę lub byli w inny sposób z nią związani. Oni także w oczach NKWD byli potencjalnymi szpiegami. [....] (NP)...W 1938 roku Chruszczow napisał do Stalina, że gazeta, która była wydawana w Kijowie w języku polskim, nie może dalej wychodzić, bo wszyscy jej redaktorzy zostali aresztowani. Kto ma ją zresztą czytać, skoro polskie regiony autonomiczne - Dzierżyński i Marchlewski - są również likwidowane? Stalin odpisał, że jeżeli Chruszczow znajdzie choćby jednego w miarę rozgarniętego Polaka, gazeta ma wychodzić. (P-M) Znalazł? (NP) Tego akurat nie wiem. Faktem jest jednak, że NKWD zwalczało wówczas Polaków bezwzględnie. Często po prostu sprawdzało lokatorów. Jeżeli byli ludzie, których nazwiska kończyły się na -ski lub -wicz, natychmiast ich zamykano. Gdy już byli za kratami, paragraf oczywiście szybko się znajdował. [....] (P-M) Rosjanie wiedzą coś o innych (innych niż Katyń -pustertal) sowieckich zbrodniach na Polakach? (NP) Nie. Takie wydarzenia jak deportacje na Syberię, operacja polska NKWD czy obława augustowska to sprawy znane tylko wąskiemu gronu specjalistów. Przeciętny Rosjanin, nawet inteligent, nie ma o tym bladego pojęcia. (P-M) Czyli tak samo jak przeciętny Polak. (NP) Niestety, to zapewne prawda. Próby poinformowania o tych sprawach opinii publicznej w Rosji nie są zachęcające. Opublikowałem niedawno artykuł o obławie augustowskiej w jednej z gazet. W internecie pod spodem można było zamieszczać komentarze. Gdy je czytałem, włos jeżył mi się na głowie. Młodzi Rosjanie pisali, że Polakom to się należało, bo byli przeciwko nam". Że trzeba ich było zlikwidować jako faszystów". Pomyślałem sobie wtedy: kogo wychowują nasze szkoły!? (P-M) Przykład idzie z góry. Skąd Rosjanie mają czerpać wiedzę o sowieckich zbrodniach, skoro władze nie dopuszczają historyków do archiwów? (NP) Tak, to wyjątkowo przykre. Dokumenty dotyczące obławy augustowskiej są tego najlepszym przykładem. Przecież tę sprawę, gdyby na Kremlu była taka wola, można wyjaśnić od ręki. Dziwię się, że polski rząd nie upomina się o te papiery. Sporo się ostatnio mówi o odprężeniu, o tym, że dyplomaci polscy i rosyjscy rozmawiają ze sobą w bardzo przyjemnej atmosferze. Ale co z tego wynika? Jest takie powiedzenie: jeżeli chcesz załatwić jakąś sprawę, nie powierzaj jej dyplomatom. Polska powinna w zdecydowany sposób domagać się od Rosji otwarcia archiwów dotyczących zbrodni popełnionych na jej obywatelach. ....
  11. Witam, jestem tu nowy ale od dłuższego czasu z zainteresowaniem czytam Forum Odkrywcy. Sądzę, że zainteresowanym tym wątkiem warto polecić : Krzysztof Kąkolewski; Umarły cmentarz"; Von Borowiecky, Warszawa 2004. Pierwsze wydanie wyszło na początku lat dziewięćdziesiątych.
×
×
  • Create New...

Important Information