Jump to content

Krzyżacy w jedwabiach


Recommended Posts

W dzisiejszej Rzepie:
Rewelacyjnego odkrycia dokonali naukowcy w Katedrze Świętego Jana Chrzciciela w Kwidzynie: pochowani tam w XIV wieku wielcy mistrzowie Krzyżaków byli odziani w luksusowe, purpurowe i złote, bajecznie drogie, jedwabne szaty
W grę wchodzą dwie postacie: Werner von Olsen (kapituła wybrała go na wielkiego mistrza w 1324 roku) i Ludolf König von Wattzau (objął urząd w 1342). Obaj mogli spocząć w Kwidzynie, ponieważ miasto, które otrzymało lokację na prawie chełmińskim w 1223 roku, po walkach prusko-krzyżackich i zniszczeniach wojennych z 1243 roku przeszło w posiadanie Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie (tak brzmiała oficjalna nazwa zgromadzenia).
Krzyżacy odbudowali je i wznieśli kompleks zamkowo-katedralny, a następnie ulokowali w Kwidzynie biskupstwo. W 1336 roku miała miejsce ponowna lokacja miasta i od tego momentu nosiło ono nazwę Marienwerder.

Najdroższy produkt

Analizę dendrochronologiczną drewna trumien z krypt katedry w Kwidzynie przeprowadził prof. Tomasz Ważny z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Okazało się, że jedna z desek, kompletna, ma najmłodszy zachowany przyrost z 1325 roku. Z kolei sąsiednia, gorzej zachowana deska ma najmłodszy słój z 1301 roku. Świadczy to o tym, że trumny powstały w czasach tych dostojników zakonu.
Ale prawdziwa bomba wybuchła teraz. W kwidzyńskiej katedrze pochowano mężczyzn odzianych w jedwabne szaty! Był to najdroższy materiał, jaki istniał w XIV wieku, wręcz najdroższy produkt średniowiecznego świata.
Tkaniny bada i zarazem konserwuje dr Małgorzata Grupa z Pracowni Konserwacji Zabytków Archeologicznych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Jak powiedziała „Rzeczpospolitej”: – Jedwab dostępny był wyłącznie elicie średniowiecznego społeczeństwa, władcom, biskupom, ale nawet w przypadku pogrzebu takich ludzi oszczędzano, odziewano ich zazwyczaj do grobu w swego rodzaju atrapy, tkaniny imitujące jedwab. A tu mamy aż 21 rodzajów jedwabiu!
– Dlatego wydaje mi się niemożliwe, aby w tych trumnach spoczywali zwyczajni rycerze zakonni, nawet tacy, którzy pochodzili z wielkich średniowiecznych rodów – podkreśla dr Małgorzata Grupa.

Czerwień i złoto wytwornych szat

Badania odnalezionych tkanin są żmudne i czasochłonne, praktycznie każde włókno oglądane jest pod mikroskopem. Dlatego na w miarę pełne wyniki trzeba poczekać do października lub listopada.
Ale już teraz wiadomo, że tkaniny z Kwidzyna przypominały adamaszek. Wyróżniono kilka rodzajów splotu, między innymi w prążki i taki, który stosowano na podszewki, w jakie wyposażano jedynie superstroje. Barwniki jedwabnych szat uległy w większości rozkładowi, ale zachowane drobiny świadczą o tym, że szaty były czerwone, w odcieniu karmazynowym. Zachował się także barwnik złocisty. Udało się ustalić, że brzeg jednej z szat – w typie tuniki – obszyty był złotą tasiemką.
– W XIV wieku w Europie obowiązywały już dekrety ograniczające zbytek, dlatego zmarłych, nawet bogatych, nie grzebano w jedwabiach. Jeśli były wyjątki, to dotyczyły ludzi, którzy stali ponad tym prawem, stanowili je dla maluczkich, ale sami stali ponad nim. Do takich ludzi mogli należeć wielcy mistrzowie zakonu – wyjaśnia dr Małgorzata Grupa.

Bizancjum czy Francja?

Skąd pochodził jedwab odkryty w Kwidzynie? Jaką drogą dotarł do Krzyżaków na Pomorze? Jeszcze tego nie ustalono. W grę wchodzi Bizancjum, Francja, Włochy. Nie wykluczone, że tkaniny i szaty przywieziono z różnych miejsc. W ustaleniu miejsca pochodzenia pomoże zbadanie ornamentów, jakie zdobiły jedwabne tkaniny.
Antropologicznych badań ludzkich szczątków kostnych dokonał dr Tomasz Kozłowski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Jeden ze szkieletów, bardzo masywny, należał do mężczyzny, który zmarł w wieku około 60 lat. Drugi szkielet należał do mężczyzny delikatnej budowy ciała, zmarłego w wieku 50 lat. Teraz do badań muszą się włączyć historycy. Naukowców czeka przeszukiwanie archiwów w Polsce i za granicą oraz analiza średniowiecznych dokumentów.
Badania finansuje urząd miejski w Kwidzynie. Wykopaliska nadzoruje dr Antoni Pawłowski. Inicjatorami wykopalisk są proboszcz parafii ksiądz Ignacy Najmowicz i Bogumił Wiśniewski, archeolog, główny specjalista miasta ds. ochrony zabytków."
Link to comment
Share on other sites

  • Replies 50
  • Created
  • Last Reply
Mylisz się, zwykli zakonnicy żyli w ubóstwie i surowej dyscyplinie. Nie dotyczyło to jak widac dostojników zakonnych ale oni reprezentowali zakon wobec możnych sredniowiecznego swiata więc nie jest to bardzo dziwne.
Link to comment
Share on other sites

nie czytałem ale przeczytam :-)

a odnosnie codziennego zycia rycerzy z zakonu :

Życie codzienne w zamku krzyżackim: posiłki
Reguła zakonna — która określała sposób życia krzyżaków — przewidywała dwa lub trzy posiłki dziennie. Spożywali je bracia zakonni wspólnie, w refektarzu. Dwa razy dziennie, w południe i wieczorem, wolno było jeść do sytości. Obiad składał się zwykle z dwóch dań; trzy razy w tygodniu jedzono mięso. Posty były umiarkowane, choć rocznie wypadało około 120 dni postnych. Wtedy spożywano tylko jeden posiłek dziennie do sytości. Był to posiłek południowy. Reguła nie zalecała indywidualnych ograniczeń w jedzeniu. Celem zasadniczym zakonu była walka, rycerz zakonny zatem musiał dobrze zjeść, by mieć siły do wypełnienia tego podstawowego zadania zakonu.

Zachowane z XV wieku inwentarze, sporządzane przy okazji zmiany na urzędzie komtura, notują także zestaw zapasów żywności, przechowywanych w klasztorach-zamkach krzyżackich na obszarze Prus.

Istniały duże zapasy żyta, jęczmienia, owsa i pszenicy, grochu. Ze zboża robiono mąkę, która służyła do wypieku chleba, ciast i przyrządzania potraw. Jedzono też kaszę: jęczmienną, gryczaną, owsianą. Z mięs używano wołowiny i cielęciny, wieprzowiny i baraniny; ceniono szynki; spiżarnie zakonne posiadały duże zapasy kiełbasy. Rzadko wymieniają inwentarze drób (gęsi, kaczki i kury). Może uzupełniano tylko doraźnie drobiem — w razie potrzeby — potrawy mięsne, podawane na stół. Również zapasy dziczyzny (jelenie, zające, dziki) spotyka się w późniejszych inwentarzach, kiedy zakaz polowania przez braci zakonnych nie był tak skrupulatnie przestrzegany. W czasie licznych dni postu jedzono w klasztornych krzyżackich ryby morskie i słodkowodne (śledzie, dorsze, węgorze, szczupaki, jesiotry, sandacze i inne).

Inwentarze notują duże zapasy sera i to kilku gatunków. Masło, smalec i łój liczono na beczki. Maku używano do wyrobu oleju. Były też duże zapasy soli — w lepszym i gorszym gatunku — używanej do przyprawiania i konserwacji mięsa.

Prawie w każdym domu zakonnym znajdowały się małe zapasy ryżu, rodzynek, fig, migdałów i „korzeni" (pieprzu, szafranu, kminku). Były też rozmaite wina. Inwentarze notują często wino reńskie, ale też wino krajowe (pruskie); używano win czerwonych i białych, pewien gatunek nazywał się „stary cesarz. Miodu używano do przyprawiania potraw (słodzenia), ale przede wszystkim do sporządzania popularnego napoju (miodu pitnego).

Zapasy piwa i miodu — w porównaniu do wina — były w każdym klasztorze krzyżackim duże. W dni postne wieczorem dostawali bracia litr piwa i miodu na dwóch; mogli go podzielić dowolnie. Posiadali piwa: stare i młode, piwo konwentowe, piwo kolacyjne, piwo ciemne. Do przyprawiania piwa i robienia innych napojów używano malin, wiśni, śliwek i czarnego bzu. Dodawano również do napojów gorzkich ziół.
"

Jak to sie miało do codziennego zycie przciętnego kmiotka ??????

To było ubóstwo??????
Link to comment
Share on other sites

Mirkoni to, że spiżarnie w zamkach były pełne nie swiadczy o tym, że Krzyzacy żyli w luksusie.
Byli oni bowiem jako zakonnicy poddani scisłej regule i bezwzględnej dyscyplinie.
Postaram sie napisac cos o tym więcej jak tylko znajdę chwilke wolnego czasu,
pozdro
Link to comment
Share on other sites

Przykładowo częsć tekstu na temat regułu krzyzackiej znalezionego w necie:

w roku 1244 opracowano ponownie wszystkie przepisy obowiązujące w zakonie krzyżackim. Tak powstały „Statuty braci domu niemieckiego Panny Marii w Jerozolimie. Prawdopodobnie tę nową kodyfikację reguły krzyżackiej przeprowadził legat papieski i protektor zakonu, Wilhelm z Modeny. „Statuty" zachowały układ reguły templariuszy dzieliły się na 3 części: samą regułę, ustawy i orzeczenia dotyczące zachowania braci, zwyczaje. Sporo miejsca zajmowały w „Statutach przepisy dotyczące zachowania się na polu walki, dbałości o konia i broń. Inne przepisy dotyczyły praktyk religijnych, modłów i postów, zwyczajów zakonnych — jak milczenie, zamiana rzeczy osobistych, posiadanie własnych skrzyń. Przebywanie bez zgody przełożonych poza domem zakonnym, zabawy rycerskie i polowania — bez których średniowieczny rycerz nie wyobrażał sobie życia — były zabronione. Kłamstwo, jedzenie poza wyznaczonymi posiłkami, potwarze i oszczerstwa, bójki — wymagały pokuty. Kto zranił chrześcijanina lub zdradził tajemnice zakonu musiał pokutować przez rok — w tym czasie pokutujący brat-rycerz musiał żyć i pracować razem ze służącymi, 3 dni w tygodniu pościć o chlebie i wodzie, a każdej niedzieli poddać się biczowaniu. Niestety „Statuty", jak to często w życiu bywa, nie zawsze były przez krzyżaków przestrzegane.
Link to comment
Share on other sites

I dalej:

Krzyżak nie miał nic na własność poza tem, co sobie sam z drzewa zrobił. Odzież dostawał od szatnego. Miał on dwie zmiany odzieży, t. j. koszul, spodni, butów, kaftanów, pozatem l lub 2 białe płaszcze, z przodu krzyżem oznaczonych, worek do spania i jedną zmianę pościeli. Spał krzyżak w domu czy w polu zawsze w koszuli, spodniach i butach, boso chodzić nie było wolno. Zdejmował więc do snu tylko płaszcz i kaftan. Worek służył mu do spania w polu. W domu spał w łóżku na sienniku, w sypialni zawsze paliło się światło. W czasach późniejszych pozwolono w zimie nosić mitenki ze względu na niedostateczne ogrzanie zamków.

Jadał krzyżak dwa razy dziennie, pierwszy raz około godz. 10-ej, drugi raz wieczorem około godz. 6-ej. W dni postu obiad był o godz. 11-ej, wieczerzy nie było wcale, tylko dawano t. zw. kolację" czyli napój - piwo, miód lub wino. Przypadało go 4 kwarty na 2 braci. Turkopolom dawano 3 kwarty na 2, służbie po l kwarcie. Owa dziwna proporcja liczona na dwóch pochodzi zapewne stąd, że łatwiej było w ten sposób dostosować się do potrzeb, gdy jeden pił więcej, drugi mniej. Mięso jadana 3 razy w tygodniu, w piątek był post ścisły. Wody bez pozwolenia nie było wolno pić poza oznaczonemi godzinami. Przy posiłku panowało milczenie, jeden z księży czytał świątobliwą książkę. Gdzie lektora nie było - dozwolone były krótkie rozmowy. Spóźnieni jedli przy trzecim stole, osobno wstawać od stołu nie było wolno. Wiele postów obostrzało jeszcze te zasady. Dań było zwykle 2, w post jedno. Wyjątek robiono dla chorych, którzy trzy dni mogli jadać w łóżku, ale im nie dawano mięsa, ryb, sera, jaj, wina. Jeżeli nie wyzdrowieli do 3 dni - szli do infirmerji. Po chorobie wolno było przez 3 dni być rekonwalescentem. Jedynie w. mistrz miał przywileje: mógł w razie choroby leżeć u siebie- W czasie posiłku odbywano nieraz kary. Wówczas to w. mistrz, który miał zawsze poczwórną porcję jedzenia, w drodze łaski dawać mógł skazanym za karę na post lub tym, którym jedzenia nie starczyło, część swego posiłku. Naogół jednak panowała zasada, że każdy ma jeść dosyta, a to czego chorzy nie spożyli, mogli zjeść zdrowi.
Link to comment
Share on other sites

Następna porcja:

Porządek dzienny był ściśle określony. Szli spać krzyżacy o godz. 7-8. O północy budzono ich na jutrznię, którą odmawiali w kościele, poczem szli znów na spoczynek. O 4-ej budzono ich ponownie - szli oni do kościoła i odmawiali tu godziny kanoniczne i słuchali mszy. Ponieważ rycerze zwykle nie umieli czytać, a w Zakonie nie było wolno uczyć się tej sztuki bez pozwolenia władz - bracia odmawiali na różańcach wielekroć Ojcze Nasz. Wiele razy dziennie odmawiali też Modlitwę Pańską za poległych, zmarłych i dobrodziejów Zakonu. Modły kończyły się około 8-ej rano, poczem szli do zajęć - zapewne do stajni i zbrojowni Znów przed obiadem odmawiali nakazane modły, a po obiedzie mieli chwilę odpoczynku, modlitwę i znów zajęcia. Przed wieczerzą odmawiali nieszpory, a po niej kompletę. Od komplety panowało milczenie, wszyscy szli na spoczynek. Jedynie w sprawach urzędowych wolno było toczyć narady i to za odmówieniem krótkich modłów jako zadośćuczynienia. Na nocnych nabożeństwach była kontrola obecności. Jedynie po uciążliwym marszu i po bitwie zwierzchnicy mogli zwolnić braci od odmawiania wspólnych modłów.
Link to comment
Share on other sites

O polowaniach:

Polowanie było zasadniczo zakazane, bracia mogli wysyłać od siebie łowców, ale sami mogli conajwyżej towarzyszyć im dla nadzoru. Jedynie na wielkie zwierzęta drapieżne, a dla dobra ogólnego wolno było krzyżakom polować i to tylko z łukiem i oszczepem, a bez psów. Z łukiem więc i oszczepem, wychodzili krzyżacy na wilki, rysie, a co więcej na niedźwiedzie w Europie i tak tylko zbrojni ścigali lwy w Palestynie. Nie wielu było chyba w Europie rycerzy, którzyby bez psów, a z samym oszczepem szli na niedźwiedzia - krzyżakom, na wzór templarjuszów i joannitów, tylko ten najtrudniejszy sposób łowów był dozwolony. Pozatem wolno im było dla ćwiczenia strzelać do ptaków z łuku. Ten zakaz polowania niewątpliwie był bardzo dotkliwem umartwieniem dla synów rycerskich, przyzwyczajonych od dzieciństwa do psów i sokołów. Wyjątek, uczyniony dla drapieżnego zwierza, podnosił w Zakonie polowanie do poziomu trudnego a wspaniałego obowiązku.

Monotonję życia w zamkach-klasztorach przerywała co tydzień kapituła. Był to rodzaj odprawy, podczas której komtur po modlitwie i odczytaniu części reguły wydawał zarządzenia, przedstawiał projekty pod rozwagę braci, wreszcie wysłuchiwał oskarżeń. Każdy bowiem, kto przekroczył przepisy, winien był to wyznać publicznie na kapitule i tu otrzymywał od komtura karę. Gdyby zaś kto zataił wykroczenie - inni mieli obowiązek go wydać. Kapituła najdłużej ze wszystkich urządzeń Zakonu utrzymała się w mocy, choć może owo samooskarżanie się zanikło w okresie rozkładu. Była kapituła najsilniejszą dźwignią dyscypliny wewnętrznej. Mniejsze niewątpliwie znaczenie miały inne przepisy ascetyczne, dotyczące postów, obowiązku dawania sobie dyscypliny 3 razy tygodniowo w wielkim poście, jawnie, na kapitule specjalnie zwoływanej. Również mniej ważny dla karności był zakaz przechowywania pieniędzy, choćby przez jedną noc, również zakaz zbytku, a więc ozdób przy broni, siodłach i uzdach. Te ostatnie miały być z prostego rzemienia i miały posiadać tylko 4 kółka. Podobnie proste musiały być ostrogi."
Link to comment
Share on other sites

o karach:

Kary były podzielone na 4 stopnie. Za występki małe, a więc w jedzeniu i piciu nieumiarkowanem oraz w mowie, dawano jeden do trzech dni kary z dawaniem dyscypliny, co miało miejsce w niedzielę. Ta kara dyscypliny dawała w ręce komtura nader silne narzędzie do wymuszenia posłuszeństwa. Kara cielesna była stosowana zapewne dość często, choć przybrana była w szatę religijną.

Za przewinienia kategorji drugiej - np. za bójki, niekarność, za spędzenie jednej nocy poza konwentem pozbawiano winnego prawa noszenia płaszcza i naznaczano mu, aż do odwołania, karę kategorji trzeciej. O terminie - decydowała cała kapituła. Ukarany w ten sposób chodził do pracy z niewolnikami, to znaczy był używany do ciężkich robót fizycznych, jadał on z sierżantami, nie za stołem braci, Przez trzy dni w tygodniu był tylko o chlebie i wodzie, ale komtur i bracia mogli mu darować dwa dni na trzy. Co niedzielę brał winny dyscyplinę od księdza, przytem jeżeli postąpił gorsząco, był karany w kościele, jeżeli nikogo nie zgorszył - na kapitule, więc tylko wobec braci.

Przewinienia kategorii trzeciej były to występki poważne: poranienie chrześcijanina (poranienie żyda lub muzułmanina było uważane za występek lżejszy), spiski i zmowy przeciw zwierzchności, kradzież, zatajenie własności, zdrada tajemnic, zniszczenie dokumentów urzędowych, znajdujących się w posiadaniu Zakonu, grzech cielesny, spędzenie dwóch i więcej nocy poza klasztorem, przebywanie w świecie (to znaczy podróżowanie bez potrzeby i pozwolenia). Kara była roczna, według przepisów kategorji drugiej, komtur i bracia mogli przedłużyć jej trwanie o drugi rok oraz zakuć winnego w kajdany.

Przewinienia kategorji czwartej pociągały za sobą wypędzenie z Zakonu. Były to: ucieczka z pola bitwy, odstępstwo od wiary, sprzedawanie urzędów i godności, zatajenie przeszkód przyjęcia, które zachodziły u nowego kandydata do Zakonu, wreszcie sodomja. Sprzedawanie godności i zatajenie przeszkód mogły być darowane, t. j. winny mógł być przyjęty zpowrotem do Zakonu, inne występki powodowały wykluczenie wieczyste. Wykluczenie było wyrzuceniem poza nawias społeczeństwa, bo śluby były nadal ważne, wypędzony nie mógł n. p. legalnie ożenić się, nie mógł wstąpić do innego zakonu, ciążyła na nim hańba wypędzenia. Społeczeństwo średniowieczne wykluczało go ze swego grona i mógł tylko, jako żebrak i pokutnik, dokonać swego żywota, jeśli niechciał kroczyć drogą występku.

Kary wymienione stosowano zarówno w czasie pokoju, jak i wojny, i to bez żadnej różnicy. Pokutnik odbywał w polu swą pokutę w namiocie w. mistrza. Przez czas odbywania kary był pozbawiony swego konia i zbroi, które były do dyspozycji w. marszałka. W. marszałek mógł na czas pokuty oddać konia i broń innemu krzyżakowi - ukarany nie mógł się do tego wtrącać. Po skończeniu pokuty odzyskiwał on swego konia i broń. Zresztą za specjalnem pozwoleniem w. marszałka mógł doglądać swego konia i zbroi. Ta kara pozbawienia konia była bardzo dotkliwa, a wymierzano ją nawet za lekkie przewinienia."
Link to comment
Share on other sites

Wnioski:

Człowieka współczesnego dziwi i razi ta bezwzględna twardość reguły krzyżackiej, to operowanie batem przy lekkich przewinieniach, to nieograniczanie się do kar morałnych, ale sięganie odrazu, na najniższym stopniu, do kary cielesnej. Jednak ludzie ówcześni byli o wiele twardsi od dzisiejszych. Rycerz feudalny nie był przyzwyczajony do karności - był niemal od dzieciństwa panem u siebie i, poza władzą ojca oraz dalekiego często suwerena, żadnego autorytetu nie uznawał. Ponadto wstępowali do zakonów rycerskich ludzie o duchu niespokojnym, utracjusze, pokłóceni z kościołem, nawet zbrodniarze, bv pod jarzmem reguły czynić pokutę i odmienić życie. Tych odrazu chwytano żelazną ręką i łamano lub wypędzano. Ale też element ludzki był w zakonach rycerskich XII i XIII wieku pierwszorzędny. Ludzie zrośnięci z koniem, nieznający wygód, ujęci w karby żelaznej dyscypliny, w wojnie widzieć musieli chwile swobody, hazard rycerski i najwyższą rozrywkę. A jeśli wśród ciężkich walk uszedł z życiem jako inwalida lub starzec - znajdował w zamkach Zakonu schronienie, gdzie do końca życia na własnem jakby przebywał, by po rozstaniu duszy z ciałem szmer pacierzy całego Zakonu towarzyszył mu w drodze na sąd Boży. I dlatego szeregi Zakonów nie świeciły pustkami."
Link to comment
Share on other sites

O wartosci jazdy krzyzackiej:

Cechą charakterystyczną krzyżaków była niezwykła dyscyplina, która nadawała im, w stopniu bodaj w czasach nowożytnych i najnowszych nieznanym, cnotę żołnierską. Pod tym względem kawalerja rycerska zakonów średniowiecznych nie została nigdy prześcignięta. Wystarczy sobie wyobrazić, pod jaką dyscypliną żyli krzyżacy, by zdać sobie sprawę, iż mało było żołnierzy, równych im w dziejach świata. Śmiało wytrzymują oni porównanie ze Spartanami, jeśli ich pod względem wartości dyscypliny nie prześcigają. Przyzwyczailiśmy się patrzeć na krzyżaków, jako na "zbójców krzyżem oznaczonych. Jeśli jednak z zachowywaniem przepisów etyki różnie u nich bywało, zresztą nie zawsze źle, to karność szarego tłumu rycerskiego była nadzwyczajna. Rozprzęgła się ona dopiero w XIV i XV wieku."
Link to comment
Share on other sites

Takie ciekawostki mnie nie nudzą :-)
al;e wracajac do tematu/......to co opisał Karol Górski to nic innego jak dryl wojskowy i karność zdyscyplinowanej armii i to armii zawodowej....
a jeżeli chodzi o umartwianie, posty, ascezę to w ówczesnych czasach nie było to niczym nadzwyzczajnym...taki był wtedy styl zycia, było to wówczas na topie.... :-)

Z dzisiejszej perspektywy możemy mieć odczucia że było to surowe życie, ale biorąc pod uwagę to co wówczas się działo, jak sie żyło w tamtych czasach, należy przyznać że styl zycia przeciętnego rycerza z zakonu był grubo ponad przeciętną.

pozdro
Link to comment
Share on other sites

Ta święci Krzyżacy - polecam obejrzeć sobie Film Kazimierz Wielki" - tam wiele pokazano życie wielkiego mistrza i pomniejszych - w każdym łożu baby z porządnym biustem i czterema literami, rozpusta, tryb życia oparty na wypruwaniu flaków i przelewie krwi, zresztą i u nas inaczej nie było, najbardziej liczyły się kobiety i przemoc....
Link to comment
Share on other sites

Acer aby uzupełnić bazę źródłową dotyczącą Krzyżaków proponuję dorzucić do Kazimierza Wielkigo" takie dzieła jak serial Gniewko syn rybaka" Krzyżacy" i Aleksander Newski"
I wtedy wiedza narodu o zakonie krzyżackim będzie pełna i prawdziwa.
Link to comment
Share on other sites

W każdym razie wtedy problemy rozwiązywano przez najazd na dwór sąsiada, chłopa w całości zarzynano, kobiety wstępnie przegwałcano i potem uprowadzano jako zdobycz i towar.

Mentalność wieków średnich, jak się okazuje opierała się na wielkiej hipokryzji...
Link to comment
Share on other sites

acer chłopów nie wyrzynali tak od razu :-)...czy myślisz że kochający inaczej pojawili się współcześnie ????....wtedy też byli i na chłopach sobie folgowali :-):-):-)...czyli zerżnęli przed zarżnięciem :-):-):-)
Link to comment
Share on other sites

Panowie dajecie przykład jak ciekawy temat zjeżdża przez wasze uwagi do parteru.
Poza tym pruski chłop to była cenna siła robocza, której przywilejem" była praca dla potęgi zakonu tak więc po początkowej pacyfikacji jego życie oszczędzano.
Link to comment
Share on other sites

Chłop pruski tak, ale takiż litewski czy polski był potencjalnym buntownikiem i miast pracować w rzemiośle czy na roli pryskał z rodziną do boru i próbował partyzantki.
Więc tu oszczędzanie byłoby nieracjonalne (poza oczywiście kobietami).
Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.


×
×
  • Create New...

Important Information